Nr 3 (224) - Marzec 2024 - Stowarzyszenie CROSS
Baner

Nr 3 (224) - Marzec 2024

Miesięcznik informacyjno-szkoleniowy Stowarzyszenia Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki Niewidomych i Słabowidzących "Cross"

Adres redakcji:

00-216 Warszawa
ul. Konwiktorska 9,
tel.: 22 412 18 80
e-mail: redakcja@cross.org.pl

Redaguje zespół w składzie:

  • Anna Baranowska - Redaktor naczelna
  • Wojciech Puchacz - Zastępca redaktor naczelnej
  • Małgorzata Soloch - Korekta

Opracowanie graficzne:

Studio Graficzne Novelart

Skład, druk, oprawa i kolportaż:

EPEdruk Spółka z o.o.
ul. Konwiktorska 9, 00-216 Warszawa

Skład wersji internetowej

Novelart

Nakład:

900 egzemplarzy

Redakcja nie zwraca tekstów niezamówionych

Miesięcznik dofinansowują Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz Ministerstwo Sportu i Turystyki

ISSN 1427-728X

ROK XXII

Nr 3 (224)

Marzec 2024 r.

Okładka miesięcznikia nr. 3.2024
Karolina Rzepa, zwyciężczyni plebiscytu na Sportowca Pomorza i Kujaw 2023, oraz jej trener i asystent Kazimierz Fiut podczas finałowej gali konkursu

Projekty 2024 na rozbiegu!

Już niebawem Stowarzyszenie „Cross” i ZKF „Olimp” rozpoczną realizację szkoleń i imprez sportowych dla osób z dysfunkcją wzroku, zaplanowanych w projektach na rok 2024 i dofinansowanych przez Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Celem podejmowanych działań jest zwiększenie samodzielności, aktywizowanie i integracja osób niewidomych i słabowidzących poprzez udział w rywalizacji sportowej bądź szkoleniach.

Co będzie tematem projektów w tym roku?

Projekty Stowarzyszenia „Cross”

Wspólny start 2024:

– organizacja 22 ogólnopolskich imprez sportowych w sześciu najpopularniejszych i najbardziej rozwiniętych dyscyplinach sportu dostępnych dla osób niewidomych i słabowidzących: szachach, warcabach, brydżu sportowym, kręglach klasycznych, bowlingu i showdownie.

Tylko dla mistrzów 2024:

– organizacja współzawodnictwa sportowego podczas 32 ogólnopolskich imprez rangi mistrzostw Polski (indywidualnych i drużynowych) oraz Pucharu Polski.

Krok naprzód 2024:

– organizacja specjalistycznych szkoleń z zakresu sportu, prowadzonych w dziesięciu dyscyplinach: kręglach klasycznych, bowlingu, szachach, warcabach, brydżu sportowym, showdownie, nordic walkingu, narciarstwie, wioślarstwie i biegach.

Projekty ZKF „Olimp”

Sport bez granic 2024:

– organizacja 20 ogólnopolskich wydarzeń sportowych, w tym dziewięciu imprez rangi mistrzostw Polski (indywidualnych i drużynowych) oraz siedmiu imprez Pucharu Polski – w dyscyplinach, takich jak kolarstwo tandemowe, strzelectwo pneumatyczne, strzelectwo laserowe i biathlon.

Strefa sportu 2024:

– organizacja uczestnictwa w kompleksowym i profesjonalnym cyklu szkoleniowym z zakresu kolarstwa tandemowego, strzelectwa i biathlonu, przy zastosowaniu dwóch komplementarnych względem siebie form wsparcia: zgrupowań (po cztery w zakresie kolarstwa tandemowego, strzelectwa i biathlonu) oraz konsultacji (po sześć w zakresie kolarstwa tandemowego, strzelectwa i biathlonu).

Bliżej sportu 2024:

– organizacja uczestnictwa 25 młodych osób – uczniów pięciu ośrodków szkolno-wychowawczych dla niewidomych i słabowidzących – w treningach sportowych realizowanych podczas trzech zjazdów szkoleniowych i dwóch 14-dniowych obozów sportowych (w okresie wakacji letnich 2024 i ferii zimowych 2025).

Więcej informacji wkrótce!

logo cross pfron i zkf olimp

Wielki Tydzień

Spójrz na ziemię, Wielkanoc się gości,
Jak róże jej Stwórcy wyrastają,
Nasiona tak długo spały w ciemności,
Spod śniegów zimowych już się uwalniają.
Raduje się ziemia wraz z niebiosami,
Pola i ogrody wiosnę pozdrawiają,
Zarośla i lasy dzwonią głosami,
Podczas gdy ptaki budują i śpiewają.

Charles Kingsley (fragment)
tłum. Ryszard Mierzejewski

Drodzy Czytelnicy,
na czas wielkanocnego świętowania życzymy Wam radości w sercach oraz odpoczynku z rodziną i przyjaciółmi, byście w kolejnych dniach z dobrymi myślami i w pełni sił wychodzili naprzeciw wyzwaniom codziennego życia i rozpoczynającego się sezonu sportowego.

Wesołego Alleluja!
Redakcja


obraz kartki świątecznej

Dobre wróżby przed startem w Rio

Torowymi mistrzostwami Polski, rozegranymi w dniach 8-10 marca 2024 roku w Pruszkowie, kolarze tandemowi ZKF „Olimp” zainaugurowali tegoroczny sezon startowy. O mistrzowskie tytuły rywalizowało
17 tandemów, które ścigały się w siedmiu konkurencjach: sprincie drużynowym, sprincie kobiet i mężczyzn, wyścigu na 1 km kobiet i mężczyzn, wyścigu na 3 km kobiet i wyścigu na 4 km mężczyzn.

Tak wczesny termin MP wynikał z układu kalendarza startów międzynarodowych, w którym tegoroczne torowe mistrzostwa świata zaplanowano w dniach 20-24 marca w Rio de Janeiro. Ranga tej imprezy urosła jeszcze z uwagi na fakt, że jest ona jedną z trzech ostatnich, podczas których zdobyć można punkty kwalifikacyjne do igrzysk paralimpijskich. Dobre wyniki w Rio mogą stanowić przepustkę do Paryża, nic więc dziwnego, że nasze czołowe tandemy specjalizujące się w konkurencjach torowych dokładały starań, aby wypracować jak najlepszą formę na światowy czempionat. Zorganizowanie dobrych przygotowań na początku roku, gdy brakuje jeszcze środków finansowych z nowego budżetu, nie jest prostą sprawą. W takiej sytuacji z pomocą przychodzą nam projekty współfinansowane przez PFRON i MSiT – „Strefa sportu”, realizowany przez ZKF „Olimp”, oraz „Sport dla Wszystkich!” Polskiego Komitetu Paralimpijskiego. W sumie od początku 2024 roku do mistrzostw Polski odbyło się na torze kolarskim w Pruszkowie dziewięć projektowych akcji szkoleniowych, które przyjęły formę 3-dniowych konsultacji. Solidna dawka specjalistycznych treningów pomogła zawodnikom poprawić swoje umiejętności techniczne i osiągnąć wysoki poziom przygotowania fizycznego. Mistrzostwa Polski stanowiły doskonały sprawdzian formy nie tylko dla kadrowiczów wybierających się do Rio de Janeiro, lecz również dla wszystkich pozostałych startujących tandemów.


grupa osób na torze kolarskimUczestnicy MP niewidomych i słabowidzących w kolarstwie torowym, Pruszków 2024 r.

Najbardziej utytułowanym klubem okazał się UKS Laski, którego zawodnicy zdobyli pięć złotych medali – tandem Karol Kopicz i Marcin Białobłocki triumfował trzy razy w konkurencjach indywidualnych (sprint, 1 km, 4 km), a także w sprincie drużynowym wraz z duetem kobiecym Ewa Podlińska – Agata Rawiak, który zwyciężył ponadto w sprincie kobiet. Najcenniejsze wyniki zanotował natomiast tandem „Warmii i Mazur” Olsztyn w składzie Otylia Marczuk i Ewa Bańkowska, który w wygranych wyścigach na 1 km i 3 km uzyskał bardzo dobre czasy, rokujące sukcesy na arenie międzynarodowej i dające mu pozycję lidera polskiej reprezentacji na torowe MŚ. Pozostali reprezentanci Polski wytypowani do startu w Rio de Janeiro również zaprezentowali dobrą formę. Wspomniany wcześniej tandem Karol Kopicz i Marcin Białobłocki zwyciężył we wszystkich swoich startach, co świadczy o stabilizacji formy na obiecującym poziomie i pozwala mieć nadzieję na poprawę pozycji w wyścigu na 4 km (podczas ubiegłorocznych MŚ w Glasgow tandem ten zajął 10. miejsce). Z kolei duet Dominika Putyra i Anna Rząsowska, który zdobył w MP dwa srebrne medale (1 km i 3 km) oraz jeden brązowy (sprint drużynowy) jest na dobrej drodze, aby co najmniej utrzymać piątą pozycję na świecie na dystansie 3 km, zdobytą w Glasgow w 2023 roku.


osoby na rowerachRozgrzewka przed startem. Na pierwszym planie Tomasz Bala (pilot) i Marek Torla

osoby na rowerachTandem Otylia Marczuk i Ewa Bańkowska (pilotka), dwukrotne złote medalistki MP

Nasi zawodnicy włożyli w przygotowania wiele serca i wysiłku, pracując ciężko przez kilka miesięcy. Ich zagraniczni rywale robili to samo i jesteśmy bardzo ciekawi, jaki będzie rezultat sportowej konfrontacji, która nastąpi w niedługim czasie. Dla kolarzy ZKF „Olimp” wyniki uzyskane w Brazylii mają duże znaczenie w kontekście igrzysk w Paryżu – pokażą ich obecną pozycję w hierarchii światowego kolarstwa tandemowego i zwiększą lub zmniejszą szanse na powołanie do polskiej reprezentacji paralimpijskiej.

osoby na podiumMedaliści wyścigu na 4 km. Kolejno od lewej: Marek Torla, Tomasz Bala, Karol Kopicz, Marcin Białobłocki, Jakub Jóźwiak, Jakub Baranowski

Zwycięzcy XXIV Mistrzostw Polski Niewidomych i Słabowidzących
w Kolarstwie Torowym
8-10.03.2024 r., Pruszków

Tabela wyników
Sprint
Kobiety
1. Ewa Podlińska – Agata Rawiak UKS Laski
2. Izabella Strulak – Monika Skóra „Omega” Łódź
3. Katarzyna Orzechowska – Olga Łyjak„Warmia i Mazury” Olsztyn
Mężczyźni
1. Karol Kopicz – Marcin Białobłocki UKS Laski
2. Nikodem Urban – Maciej Kwiatkowski „Braille” Bydgoszcz
3. Jakub Jóźwiak – Jakub Baranowski „Omega” Łódź
Drużyna
1. UKS Laski
(Ewa Podlińska – Agata Rawiak i Karol Kopicz – Marcin Białobłocki)
00:57,21
2. „Omega” Łódź
(Izabella Strulak – Monika Skóra i Tomasz Olechno – Robert Marciniak)
00:59,73
3. „Syrenka” Warszawa
(Dominika Putyra – Anna Rząsowska i Henryk Groszkowski – Sławomir Niciński)
00:59,93
Tabela wyników
1 kilometr kobiet
1. Otylia Marczuk – Ewa Bańkowska „Warmia i Mazury” Olsztyn 01:10,37
2. Dominika Putyra – Anna Rząsowska  „Syrenka” Warszawa 01:14,90
3. Katarzyna Orzechowska – Olga Łyjak  „Warmia i Mazury” Olsztyn 01:19,56
1 kilometr mężczyzn
1. Karol Kopicz – Marcin Białobłocki UKS Laski 01:06,21
2. Nikodem Urban – Maciej Kwiatkowski „Braille” Bydgoszcz 01:11,47
3. Marek Torla – Tomasz Bala  „Hetman” Lublin 01:12,19
3 kilometry kobiet
1. Otylia Marczuk – Ewa Bańkowska „Warmia i Mazury” Olsztyn 03:29,41
2. Dominika Putyra – Anna Rząsowska  „Syrenka” Warszawa 03:33,26
3. Katarzyna Orzechowska – Olga Łyjak  „Warmia i Mazury” Olsztyn 03:58,32
4 kilometry mężczyzn
1. Karol Kopicz – Marcin Białobłocki UKS Laski 04:21,10
2. Marek Torla – Tomasz Bala  „Hetman” Lublin 04:51,10
3. Jakub Jóźwiak – Jakub Baranowski „Omega” Łódź 05:01,53

Turniej z polską dominacją

Druga edycja słowackiego turnieju międzynarodowego Showdown Slovak Open okazała się – tak jak ubiegłoroczna – bardzo szczęśliwa dla Biało-Czerwonych. Udało się obronić złoty medal w kategorii mężczyzn oraz srebrny w kategorii kobiet. Na naszych nie ma mocnych!

W dniach 14-18.02.2024 r. w stolicy Słowacji, Bratysławie, odbył się drugi w tym roku turniej międzynarodowy w showdownie. W tych bardzo silnie obsadzonych zawodach wystąpiła prawie cała europejska czołówka. W obu kategoriach – kobiet i mężczyzn – zwycięzcy mogli liczyć na 400 punktów rankingowych. Mecze rozegrało 67 zawodników – 27 kobiet i 40 mężczyzn. Swoje reprezentacje wystawiło 11 państw: Włochy, Niemcy, Czechy, Słowacja, Słowenia, Francja, Belgia, Szwajcaria, Bułgaria, Portugalia oraz Polska. W tym roku reprezentowali nas: Agnieszka Bardzik, Dominika Czuj, Weronika Szynal, Katarzyna Pietruszyńska, Monika Szwałek, Krystian Kisiel, Krzysztof Sobiło i Adrian Słoninka. Zawodnikom towarzyszyli trener kadry Polski w showdownie Szymon Borkowski oraz instruktor Sebastian Michailidis.



sala do gryDebiutująca w kadrze Katarzyna Pietruszyńska w pojedynku ze Słowenką Tanją Oranić

Pierwsza runda okazała się dla Polaków bardzo udana. Zarówno Adrian, jak i Krzysztof wygrali trzy swoje mecze i doznali jednej porażki. Pierwszemu z nich dało to miejsce lidera w grupie, drugiemu pozycję numer dwa. Niestety, w kolejnej rundzie obaj panowie trafili na siebie oraz na dwóch mocnych zawodników z Niemiec i Czech.

Jak burza pierwszą rundę przeszły Weronika Szynal i Monika Szwałek, które wygrały wszystkie cztery przewidziane mecze, i to nawet bez straty seta! Do kolejnej rundy, z drugiego miejsca, awansowała również Dominika Czuj. Wyższość swojej koleżanki musiała uznać Agnieszka Bardzik, która w tej samej grupie zajęła trzecie miejsce. Szczęścia zabrakło z kolei debiutującej w biało-czerwonych barwach Katarzynie Pietruszyńskiej. Zawodniczka, mimo zwycięstwa w swoim pierwszym meczu z dużo bardziej doświadczoną Słowenką Tanją Oranić, zajęła czwarte miejsce w grupie po tym, jak przegrała dwa kolejne mecze.


osoby grające w showdownJeden z kilku polskich pojedynków, tu: Agnieszka Bardzik kontra Dominika Czuj

Grające w drugiej rundzie trzy polskie zawodniczki – Weronika, Monika i Dominika – awansowały ze swoich grup do ćwierćfinałów. Sztuki tej dokonał także Adrian Słoninka, który pewnie pobił wszystkich swoich rywali. W gronie pokonanych znalazł się również Krzysztof Sobiło. Po bardzo zaciętym boju musiał on uznać wyższość Patricka Walterscheidta z Niemiec i ostatecznie zajął trzecie miejsce.

Dwadzieścia minut. Tyle trwał trzysetowy pojedynek Adriana z Czechem Simonem Rejtarem. Przez cały mecz nasz reprezentant stracił zaledwie 5 punktów i nie pozostawił żadnych złudzeń młodemu zawodnikowi znad Wełtawy. Fantastyczne mecze rozegrały także Monika Szwałek i Dominika Czuj. Pierwsza z nich równie pewnie pokonała Włoszkę Sonię Tranchinę (3:0), a druga wygrała z Mai Li De Raey- maeker z Belgii, także bez straty seta.
Niestety, tak zagrać nie udało się naszej ostatniej ćwierćfinalistce Weronice Szynal, która uległa Tanji Oranić.

W półfinale zameldowało się troje Biało-Czerwonych. Ku naszej radości dwoje z tej trójki wygrało swoje pojedynki i zameldowało się w finałach! Monika Szwałek pomściła Weronikę, swoją klubową koleżankę, i pokonała Słowenkę Tanję Oranić 3:0. Również Adrian Słoninka uporał się z przeciwnikiem Pierrem Bertrandem z Francji i z wynikiem 3:1 trafił do wielkiego finału turnieju. Sztuka ta nie udała się niestety Dominice Czuj, która przegrała 0:3 z Francuzką Elviną Vidot (z którą w pierwszej rundzie wygrała w grupie 2:1).

W meczu o brązowy medal „Doma” uległa Tanji Oranić. Słowenka rozegrała swój najlepszy mecz na turnieju i pokonała naszą zawodniczkę 3:0. Finał kobiet również padł łupem rywalki polskiej zawodniczki. Elvina Vidot pokonała w nim Monikę Szwałek 3:0 i to ona cieszyła się ze zwycięstwa w turnieju.

osoby na podiumPodium kobiet. Od lewej: Monika Szwałek, Elvina Vidot, Tanja Oranić

osoby na podiumPodium mężczyzn. Od lewej: Marco Carrai, Adrian Słoninka, Pierre Bertrand

Ale pozostał jeszcze jeden mecz, finałowy pojedynek mężczyzn, w którym rakietki skrzyżowali Adrian Słoninka i Marco Carrai z Włoch. I ten pojedynek był prawdziwą ozdobą słowackiego turnieju – widowiskiem godnym wielkiego finału.

Pierwsze dwa sety pewnie wygrał reprezentant Polski i wydawało się, że zwycięstwo ma już na wyciągnięcie ręki. Wtedy jednak wyższy bieg wrzucił Carrai, który wygrał dwa kolejne sety, czwarty w stosunku 11:1. O tym, kto zdobędzie złoty medal, musiał zdecydować piąty set. A w nim... istna sinusoida. Najpierw prowadził Adrian, ale po zmianie stron Marco go dogonił i nawet zdążył uciec na kilka punktów. Popularny „Słoniu” nie dał mimo to za wygraną i po niesamowicie zaciętej końcówce meczu mógł cieszyć się z ostatecznego zwycięstwa!

Największym kibicem „Słonia” był jego kolega z reprezentacji – Krzysztof Sobiło, który w słowackim turnieju święcił triumfy w poprzednim roku. Jak stwierdził, Adrian musi zrobić wszystko, żeby tytuł „niekwestionowanego mistrza Słowacji” pozostał w polskich rękach. I tak też się stało! Warto również podkreślić, że Monika Szwałek obroniła drugie miejsce z zeszłego roku i również rozegrała niesamowity turniej!

 

Showdown Slovak Open 2024 14-18.02.2024 r., Bratysława

Kobiety

  1. Elvina Vidot Francja
  2. Monika Szwałek Polska
  3. Tanja Oranić Słowenia

(…)

     4. Dominika Czuj Polska
     5. Weronika Szynal Polska
   16. Agnieszka Bardzik Polska
   19. Katarzyna Pietruszyńska Polska

Mężczyźni

  1. Adrian Słoninka Polska
  2. Marco Carrai Włochy
  3. Pierre Bertrand Francja

(…)

  1. Krzysztof Sobiło Polska

Tory wolne, rzuty ważne!

Dla osób grających w kręgle klasyczne marzec to zawsze początek nowego sezonu, czas rozruchu, w którym trzeba sprawdzić się przed najważniejszymi imprezami. Od kilku lat eliminacje do indywidualnych mistrzostw Polski osób niewidomych i słabowidzących w kręglach klasycznych odbywają się w Gostyniu.
W tym roku nie było inaczej, poza tym tylko, że na starcie zameldowała się ponad setka zawodników i zawodniczek z 22 klubów, czyli zauważalnie więcej niż rok temu.

Przed zawodami niektórzy mówili, że to rekord frekwencji, jednak do rekordów sprzed 15 czy 20 lat jeszcze nam nieco brakuje. Ci, którzy już trochę grają w kręgle, pamiętają – i przypominają kręglarzom z mniejszym stażem – że na początku obecnego stulecia odbywały się dwa półfinały, z których wyłanianych było po 10 najlepszych zawodników z każdej kategorii. Cieszy fakt, że z roku na rok liczba osób grających w kręgle klasyczne wzrasta. Nie sposób pominąć faktu, że na liście startowej jest sporo nowych nazwisk. Część tych osób znamy z innych dyscyplin, które uprawiają one w Stowarzyszeniu „Cross”. Widać zaangażowanie i chęć do gry nowych zawodników, bo żeby wystartować, musieli oni wykonać badania lekarskie i wykupić licencję Polskiego Związku Kręglarskiego. Okres zimowy to również czas na zmianę barw klubowych. W tym roku kilkoro zawodników i zawodniczek zmieniło ponadto swoje kategorie startowe.


osoby na kręgielniRywalizacja w kategorii startowej B2 kobiet

Pomyślny wynik eliminacji to dla ich uczestników przepustka do finałów, do których awans uzyskuje pięćdziesiąt procent startujących w danej kategorii plus jeden zawodnik. W poszczególnych kategoriach spośród pań mogło awansować: w B1 – 7, w B2 – 12, a w B3 – 9 zawodniczek. Finały panów liczebnie będą niemal identyczne: w B1 – 8, w B2  – 12,  w B3 − 9 zawodników, czyli ogólnie o jednego finalistę więcej.

Trzydniowe zmagania w Gostyniu przyniosły wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji.
Prawie nikt po zakończonej grze nie był pewien, czy uzyska awans. Ci, którzy startowali pierwszego dnia, musieli czekać aż do ostatnich rzutów rywali, by dowiedzieć się, czy zagrają w finałach, które odbędą się tuż po świętach wielkanocnych w Sierakowie koło Poznania.


osoba na kręgielni z kulą w rękuGrzegorz Kanikuła z kolejnym rekordem Polski!

Chyba jedynym pewnym miejsca w finale mógł być po swojej grze Grzegorz Kanikuła z „Hetmana” Lublin, który, przypomnijmy, w ubiegłym roku w grudniu, również w Gostyniu, poprawił rekord Polski z czterech gier w kategorii B3 mężczyzn na 786 p. W tym roku już w trakcie pierwszej z czterech gier Grzegorza większość obserwatorów zastanawiała się, czy uda mu się przełamać barierę 800 p. Niestety, tym razem do tego celu zabrakło 6 p. Mimo to zawodnik „Hetmana” ustanowił kolejny rekord Polski, który wynosi teraz 794 p. Na tak dobry wynik złożyło się m.in. 20 rzutów po 9 p. oraz 19 8-punktowych. Dwie z jego gier były powyżej 200 p. Rywale próbowali go gonić, jednak najlepszemu w tym pościgu Tomaszowi Ćwikle z „Moreny” Iława, po bardzo równej grze (744 p.), brakowało do lidera aż 50 p. Kolejnym w stawce był zawodnik „Pogórza” Tarnów Albert Sordyl (715 p.). W przypadku miejsca tuż za podium zdecydowała liczba zdobytych dziewiątek, ponieważ Daniel Jarząb z „Tęczy” Poznań i Jan Ochałek z „Podkarpacia” Przemyśl uzyskali ten sam wynik – 688 p. Daniel tym razem zbił wszystkie kręgle osiem razy, a jego rywal pięciokrotnie.

W przypadku zawodników kategorii B2 do ostatnich gier nie było jasne, kto awansuje. Pierwszą trójkę otworzył Stanisław Stopierzyński z Olsztyna z wynikiem 688 p. Tuż za nim z wynikiem 667 p. uplasował się Wojciech Puchacz z „Atutu” Nysa, a na najniższym miejscu stanął drugi zawodnik „Warmii i Mazur” Mieczysław Kontrymowicz. Mietek w końcówce rywalizacji nie mógł oddać prawidłowego rzutu. Mocno obniżył swój wynik w ostatniej grze, w której uzyskał tylko 141 p. Był wściekły na taki obrót rzeczy do tego stopnia, że rzucał ręcznikiem po torze.

W B1 mężczyzn również pojawiło się kilka niespodzianek. Nikt jednak nie wątpił, że zwycięzcą tej kategorii okaże się albo Jan Zięba, albo Zdzisław Koziej. Tym razem Janek uzyskał 596 p., a Zdzisław, jego „odwieczny rywal” (obaj tak o sobie mówią), zagrał tylko 505 p. Dużą niespodziankę sobie, a przede wszystkim rywalom sprawił Artur Woszuk, reprezentant białostockiej „Victorii”, który uzyskał trzeci wynik zawodów (496 p.) i tym samym pokonał trzema punktami Szczepana Polkowskiego z „Moreny” Iława. Artur, pytany o to, co sprawiło, że tak dobrze zagrał, zażartował tylko, że nie chciał być gorszy od żony, Eweliny, która też wywalczyła miejsce na podium eliminacji. Można przypuszczać, że gdyby nie pierwsza gra na poziomie 96 p., to wynik powyżej 500 p. byłby w jego zasięgu. Sytuację znów skwitował żartem, że „to była gra treningowa”.


osoby z pucharamiZwyciężczynie eliminacji w kategorii B3 kobiet wraz z koordynatorką zawodów

W kategorii B3 kobiet zwyciężczynią została – bez większych trudności – Irena Curyło z Tarnowa, która jako jedyna z pań zagrała 700 p. Drugie miejsce należało do coraz lepiej grającej w kręgle klasyczne Eweliny Woszuk z klubu „Pionek” Włocławek, która uzyskała 638 p. Na trzecim miejscu znalazła się weteranka kręgli klasycznych Anna Barwińska z „Omegi” Łódź za wynik 606 p. Pozostałe panie nie miały już tyle szczęścia i niejednokrotnie zamiast trafiać w kręgle, trafiały kulą do rynny.

Pierwsze dwa miejsca w kobiecej kategorii B2, można rzec – tradycyjnie, należały do reprezentantek klubu z Włocławka. Z wynikiem 668 p. wygrała Jadwiga Rogacka, na drugim miejscu znalazła się Jolanta Lewandowska, która po ciężkiej kontuzji ręki bardzo szybko wróciła do formy. Zwycięską trójkę pań z B2 uzupełniła Jadwiga Szamal z Łodzi za rezultat 616 kręgli.


osoby z pucharamiZwycięzcy eliminacji w kategorii B1 mężczyzn wraz z asystentami i koordynatorką zawodów

W ostatniej kategorii, B1 kobiet, byliśmy świadkami niespodzianki, ponieważ ostatnio podium należało do pań z bydgoskiej „Łuczniczki”, a tym razem na najwyższym jego stopniu stanęła Monika Nuebert z Iławy, która uzyskała wynik 430 kręgli. W tym miejscu należy przypomnieć, że Monika od lat bierze udział w dwutygodniowych szkoleniach kręglarskich w ramach projektu „Krok naprzód” i, jak widać, robi coraz większe postępy w drodze po liczącą się pozycję. Na drugim miejscu, z wynikiem 417 kręgli, eliminacje zakończyła Karolina Rzepa („Łuczniczka” Bydgoszcz). Trzecie miejsce również należało do weteranki tej dyscypliny – Reginy Szczypiorskiej z iławskiej „Moreny”.

Jak jest w zwyczaju, tuż po ostatnich rzutach Joanna Staliś, koordynatorka zawodów, wręczyła najlepszym zawodnikom i zawodniczkom okolicznościowe puchary i zaprosiła ich do Sierakowa. W związku z wyborami nowych władz Stowarzyszenia „Cross”, jakie miały miejsce w listopadzie ubiegłego roku, należało również wybrać nową komisję ds. kręgli i bowlingu. Tworzą ją obecnie:

Grzegorz Kanikuła – przewodniczący

Zbigniew Strzelecki – zastępca przewodniczącego

Salomea Walkowiak – sekretarz

Monika Grzybczyńska – członkini komisji

Daniel Jarząb – członek komisji

Eliminacje w Gostyniu zostały dofinansowane przez Ministerstwo Sportu i Turystyki oraz Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Zaraz po świętach wielkanocnych 56 zawodników i zawodniczek, którzy uzyskali awans w Gostyniu, zamelduje się w nowo otwartej i najnowocześniejszej kręgielni w Polsce, znajdującej się niedaleko Poznania, w Sierakowie, aby rozegrać tam turniej finałowy mistrzostw Polski. Na sześciu torach kręgielni odbędą się dwa etapy mistrzostw: najpierw gry eliminacyjne, które najlepszym dadzą przepustkę do następującego bezpośrednio po nich ścisłego finału.

Miejmy nadzieję, że nowa kręgielnia będzie sprzyjać rekordom, bo mogą one stać się przepustką do mistrzostw Europy niewidomych i słabowidzących, które mają się odbyć również na tym obiekcie między 11 a 18 maja 2024 roku.


Eliminacje mistrzostw Polski niewidomych i słabowidzących
w kręglach klasycznych
21-24.03.2024 r., Gostyń

Tabela wyników - kobiety
Kobiety
Kategoria B1
1. Monika Nuebert „Morena” Iława 430 p.
2. Karolina Rzepa „Łuczniczka” Bydgoszcz 417 p.
3. Regina Szczypiorska „Morena” Iława 404 p.
Kategoria B2
1. Jadwiga Rogacka „Pionek” Włocławek 668 p.
2. Jolanta Lewandowska „Pionek” Włocławek 629 p.
3. Jadwiga Szamal „Omega” Łódź 616 p.
Kategoria B3
1. Irena Curyło „Pogórze” Tarnów 700 p.
2. Ewelina Woszuk „Pionek” Włocławek 638 p.
3. Anna Barwińska  „Omega” Łódź 606 p.
Tabela wyników - mężczyźni
Mężczyźni
Kategoria B1
1. Jan Zięba „Debiut” Stąporków 596 p.
2. Zdzisław Koziej „Hetman” Lublin 505 p.
3. Artur Woszuk „Victoria” Białystok 496 p.
Kategoria B2
1. Stanisław Stopierzyński „Warmia i Mazury” Olsztyn 688 p.
2. Wojciech Puchacz „Atut” Nysa 667 p.
3. Mieczysław Kontrymowicz „Warmia i Mazury” Olsztyn 662 p.
Kategoria B3
1. Grzegorz Kanikuła „Hetman” Lublin 794 p.
2. Tomasz Ćwikła „Morena” Iława 744 p.
3. Albert Sordyl „Pogórze” Tarnów 715 p.

Na deskach znów ruch

W dniach 17-25 lutego 2024 r. w ośrodku Gaborek w Krynicy-Zdroju odbył się ogólnopolski turniej szachowy, w którym wzięło udział 35 osób niewidomych i słabowidzących z aż 14 klubów. To pierwszy turniej szachowy z kalendarza Stowarzyszenia „Cross” w tym roku.

Przy deskach szachowych zasiedli reprezentanci klubów: „Beskidek” Żywiec, „Tęcza” Poznań, „Nadzieja” Kraków,  „DoSAN” Wałbrzych, „Guide” Wrocław, „Zryw” Słupsk, „Karolinka” Chorzów, „Syrenka” Warszawa, „Podkarpacie” Przemyśl, „Jantar” Gdańsk, „Ikar” Lublin, „Razem na Szlaku” Poznań, „Sudety” Kłodzko i klubu z Kielc. Krynica-Zdrój zaskoczyła szachistów brakiem śniegu. W lutym na tych terenach jest to rzecz rzadko spotykana, globalne ocieplenie robi jednak swoje. Jedynie w okolicach Jaworzyny Krynickiej narciarze mogli – dzięki sztucznemu naśnieżaniu – oddać się białemu szaleństwu. Pod koniec naszego turnieju odbył się tam nawet Puchar Świata w snowboardzie, lecz my w tym czasie mieliśmy ostatnią rundę i ceremonię medalową, stąd nie dane nam było zrobić sobie zdjęć z Adamem Małyszem czy ze zwycięzcami tamtych zawodów.


osoby na sali grające w szachyTurniejowe starcie szachistów różnych pokoleń. Na pierwszym planie Łucja Mazur, w głębi planu partie rozgrywają: po lewej Joachim Trocha i Mirosław Miodoński, po prawej Piotr Ignaciak i Stanisław Raczek

Przebieg turnieju był bardzo ciekawy, liderzy często się zmieniali. Stuprocentowy wynik w jesiennym Pucharze Stowarzyszenia „Cross” stawiał w roli zdecydowanego faworyta Mariana Kowalczyka. Zawodnik „Tęczy” Poznań, rozstawiony z numerem jeden, grał jednak, jak na niego, mało agresywnie. Zgubił kilka „połówek”, a remis w ostatniej rundzie z juniorem „Nadziei” Kraków Ignacym Łukasiewiczem sprawił, że zaprzepaścił on zwycięstwo w zawodach. Dość niespodziewanie triumfatorem turnieju okazał się Stanisław Raczek z „Beskidka” Żywiec, który od pierwszej rundy grał bardzo solidnie, a koniec prawie każdej partii miał miejsce na jego szachownicy, bowiem swój czas gry wykorzystywał niemal w stu procentach. To wszystko złożyło się na finalny sukces, który bardzo ucieszył Staszka, bo turniejów ogólnopolskich zbyt wielu dotąd nie wygrał. Jak stwierdził, służy mu świetne powietrze Beskidu Sądeckiego, sprzyjające lepszej grze i dobremu nastrojowi.

grupa osób na sali gryGrają (na pierwszym planie) Małgorzata Strelczuk („Zryw” Słupsk) i Jan Jankowski („Razem na Szlaku” Poznań)

Szczególną uwagę trzeba zwrócić na młodzież z klubu „Nadzieja” Kraków. Niedawny junior Piotr Ignaciak, którego pamiętam z nie tak odległych mistrzostw Stowarzyszenia „Cross” jako czołowego szachistę wśród młodzieży, znakomicie poradził sobie z rywalami i zajął trzecie miejsce. Grał pewnie i solidnie, co złożyło się na jego dobry rezultat. Zaskoczył pewnością w rozgrywkach i efektownymi kombinacjami.

Ciekawą grę zaprezentowała również nieco młodsza koleżanka Piotra, Łucja Mazur, która uplasowała się na bardzo dobrym 8. miejscu i została najlepszą zawodniczką turnieju, a trzeba zaznaczyć, że pań grało dość dużo. Jeżeli Łucję poprowadzi dobry szkoleniowiec, stanie się na pewno czołową szachistką wśród kobiet niewidomych i słabowidzących. Chwilę chcę się też zatrzymać na osobie Ignacego Łukasiewicza, jedynego na naszym turnieju juniora całkowicie niewidomego. Piąte miejsce, jakie uzyskał, jest na pewno dużym sukcesem tego bardzo zdolnego zawodnika. Także w jego przypadku dalsza praca pod okiem dobrego trenera może sprawić, że stanie się on tak rozpoznawalny jak jego imiennik, wynalazca lampy naftowej. 


grupa osób na sali gryNa sali gry. W centrum kadru pojedynek Łucja Mazur („Nadzieja” Kraków) – Bożena Chudoba („Tęcza” Poznań)

Turniej był wyrównany, czego dowodem jest to, że zawodnicy zajmujący cztery pierwsze miejsca mieli tę samą liczbę punktów (po 7). Za zwycięzcą Stanisławem Raczkiem, drugim Marianem Kowalczykiem, trzecim Piotrem Ignaciakiem, czwartym, niewspomnianym jeszcze Stanisławem Kosińskim z „Guide’a” Wrocław i piątym Ignacym Łukasiewiczem pierwszą szóstkę zamknął Andrzej Majcher ze „Zrywu” Słupsk. Najstarszym uczestnikiem zawodów był 87-letni Adolf Jagiełło z „Jantaru” Gdańsk, który uplasował się w połowie stawki, na 17. miejscu.

Sędzią głównym turnieju był Leszek Bakalarz, który, jak zwykle, świetnie wywiązał się ze swych obowiązków. Wspomagał go jako sędzia rundowy niżej podpisany autor tej relacji. Koordynatorką imprezy była moja żona, Bożena Hanus, która sprostała zadaniu bardzo dobrze i starała się stworzyć rodzinną atmosferę, dzięki czemu nie odnotowaliśmy konfliktów, a zawodnicy byli względem siebie bardzo koleżeńscy.

grupa osób z pucharamiPodium krynickiego turnieju. Od lewej: Marian Kowalczyk, Stanisław Raczek i Piotr Ignaciak oraz sędzia rundowy Jerzy Hanus

Ośrodek Gaborek  zaoferował szachistom – a jest to tutaj normą –  bardzo dobre warunki lokalowe i wspaniałe posiłki. Jak zawsze zostaliśmy miło przyjęci. Pani Małgosia, mózg tego pensjonatu, mówi, że personel bardzo lubi nasze grupy. Cieszymy się, że przez te lata udało nam się stworzyć dobrą markę i obie strony są zadowolone ze współpracy.

Organizację turnieju dofinansowały PFRON oraz MSiT.


Ogólnopolski turniej szachowy niewidomych i słabowidzących
(dziesiątka najlepszych)
17-25.02.2024 r., Krynica-Zdrój

  1. Stanisław Raczek „Beskidek” Żywiec 7 p.
  2. Marian Kowalczyk „Tęcza” Poznań 7 p.
  3. Piotr Ignaciak „Nadzieja” Kraków 7 p.
  4. Stanisław Kosiński „Guide” Wrocław 7 p.
  5. Ignacy Łukasiewicz „Nadzieja” Kraków 6 p.
  6. Andrzej Majcher „Zryw” Słupsk 6 p.
  7. Joachim Trocha „Karolinka” Chorzów 5,5 p.
  8. Łucja Mazur „Nadzieja” Kraków 5,5 p.
  9. Mirosław Miodoński „Beskidek” Żywiec 5 p.
  10. Zbigniew Wyziński „Syrenka” Warszawa 5 p.

Na przekór pogodzie

Czas tegorocznych ferii zimowych młodym podopiecznym ZKF „Olimp” wypełnił sport. W ramach realizacji projektu „Bliżej sportu 2023” w Ptaszkowej niedaleko Nowego Sącza odbyły się dwa zimowe obozy sportowe dla młodzieży.

Zimowiska zrealizowano w Centrum Sportów Zimowych Ptaszkowa, w ośrodku, przy którym znajdują się dobrze przygotowane i stale naśnieżane trasy do uprawiania narciarstwa biegowego. Wybór lokalizacji okazał się bardzo trafionym pomysłem nie tylko ze względu na niesprzyjające warunki pogodowe. O ile pierwszy turnus udało się przeprowadzić w prawdziwie zimowej aurze, o tyle drugi był realizowany, można powiedzieć, w wiosennym anturażu. Szczęśliwie, mimo dodatnich temperatur w ciągu dnia i w nocy, zgromadzone przez Centrum zapasy śniegu pozwoliły do końca drugiego obozu prowadzić zajęcia narciarskie.


osoby na nartachNicola, uczestniczka obozu, w trakcie zajęć na śniegu pod czujnym okiem trenerki Krystyny Łękawskiej

W obu wyjazdach, tak jak od lat, wzięła udział młodzież z całej Polski ucząca się w ośrodkach szkolno-wychowawczych dla dzieci i młodzieży z dysfunkcją wzroku. Pierwszy turnus poprowadził kierownik Tadeusz Koc, który organizował ferie zimowe dla grup młodzieży z Warszawy i Wrocławia.
Był to pobyt styczniowy dla 10 uczestników. W drugim, lutowym, uczestniczyło 15 uczniów z Bydgoszczy, Chorzowa i Krakowa, a poprowadził go kierownik Piotr Stefański. Tematem obu obozów, poza zajęciami sportowymi, wychowawczymi i integracyjnymi, był także taniec. Treningi narciarstwa biegowego realizowała kadra sportowa pod przewodnictwem instruktorki Marty Kocemby, z którą współpracowały trenerka Krystyna Łękawska i instruktorka Aleksandra Gryglewicz. Anna Nowak, instruktorka tańca od wielu lat związana z projektem „Bliżej sportu”, prowadziła fitness, ćwiczenia rozciągające i zajęcia taneczne. Wielkim wsparciem dla kadry sportowej była kadra wychowawcza, pomagająca młodzieży w czasie zajęć i realizująca różnorodne formy aktywności wychowawczych w oparciu o integrację.


grupa osób na nartachPrzygotowanie do zajęć. Narciarze biegowi wraz przewodnikami

Szkolenie z zakresu narciarstwa biegowego było motywem przewodnim obozów. Młodzież wychodziła na trasę codziennie przed południem i po południu, w grupach narciarzy zaawansowanych i początkujących. Nikt się nie wyłamywał, nawet wtedy, gdy pogoda nie była sprzyjająca. Szczególnie na drugim turnusie warunki były bardzo trudne. Śnieg częstokroć zamieniał się w wodnistą bryję lub był pokryty niebezpieczną lodową skorupą. Codziennie rano obsługa CSZ w Ptaszkowej przygotowywała trasy, które po niedługim czasie znów były rozjeżdżone lub w magiczny sposób przestawały istnieć. Narty opornie poruszały się w torach z rozpuszczającym się śniegiem. Każdego dnia śniegu stopniowo ubywało, a w jego miejsce pokazywał się asfalt. Pokonanie trasy wymagało od narciarzy podwójnego wysiłku, było to także wyzwanie dla kadry instruktorskiej. Jedyną rekompensatą były czasami słoneczna pogoda i wiatr niosący powiew nadchodzącej wiosny. Dla kadry dodatkowym utrudnieniem był bardzo zróżnicowany poziom wyszkolenia uczestników – od młodzieży, która stawia pierwsze kroki na nartach, po wytrawnych i doświadczonych zawodników. Zadaniu dało się sprostać, a wszystkie treningi zostały przeprowadzone w sposób perfekcyjny i dostosowany do poziomu wyszkolenia każdego uczestnika zajęć. Na obydwu turnusach odbyły się obozowe mistrzostwa w narciarstwie biegowym, które dostarczyły ich uczestnikom niemałych emocji. W przygotowanie i realizację zawodów na turnusie lutowym bardzo czynnie włączyli się młodzi kadrowicze – Gabriel Olech i Jakub Paluch z Krakowa oraz Marcin Gruszczyński z Bydgoszczy. Z dużym zaangażowaniem współpracowali oni z kadrą instruktorską, aby po mistrzowsku przygotować warunki do rywalizacji.  Uczestnicy zawodów widzieli ogromne zaangażowanie Gabriela, który nie tylko bardzo głośno dopingował startujących, ale okazał się jeszcze świetnym komentatorem. Brawa dla chłopaków za profesjonalizm i chęć działania na rzecz całej grupy!


osoby na nartachInstruktorka Marta Kocemba z młodymi sportowcami na trasie

Na przekór niesprzyjającej pogodzie udało się na każdym turnusie zrealizować w stu procentach wszystkie zaplanowane zajęcia narciarskie i rozwinąć umiejętności, co bardzo cieszyło trenerów. Pomimo bardzo trudnych warunków na trasach biegowych nikt nie odniósł żadnej, nawet najmniejszej kontuzji czy urazu.

Uzupełnieniem dla narciarstwa były aerobik, ćwiczenia rozciągające i zajęcia taneczne.
Młodzież zawsze znalazła na nie siłę, porwana osobowością instruktorki Ani Nowak i różnorodnością realizowanych form ruchu. Uczestnicy obu turnusów przygotowali wraz z instruktorką pełen ekspresji imponujący pokaz taneczny, do którego tłem muzycznym była piosenka „Barbie Girl”. Na drugim obozie układ choreograficzny udało się utrwalić w słonecznym plenerze, z jadącymi w tle narciarzami. (Kod QR prowadzący do teledysku znajduje się pod tą relacją).

Równie ważną rolę odegrały zajęcia wychowawcze, dodatkowe zajęcia sportowe i integracyjne realizowane przez doświadczonych wychowawców, którzy przyjechali do Ptaszkowej wraz z młodzieżą. Dużym zainteresowaniem cieszyły się zajęcia tenisa stołowego dźwiękowego, a rozgrywki singlistów i par gromadziły dużą publiczność. Liczne grono amatorów znalazły szachy. Na drugim turnusie wychowawczyni Julicie Modrzejowskiej udało się zorganizować i przeprowadzić turniej szachowy dla 10 zawodników i zawodniczek. Mistrzem szachowym obozu został wspomniany już Gabriel Olech z Krakowa, a tytuł wicemistrza zdobył Nikodem Urban z Bydgoszczy.


grupa osób na nartachRywalizacja podczas zawodów w narciarstwie biegowym na obozie w Ptaszkowej


Wieczory integracyjne przygotowane przez młodzież i wychowawców wypełniały opowieści o miejscowościach, z których przyjechali, dobra zabawa oraz dyskoteki połączone z nauką tańca. Na każdym z turnusów udało się również zorganizować wycieczkę do Krynicy-Zdroju, urokliwej uzdrowiskowej miejscowości nowosądecczyzny. Młodzież mogła zatopić się w jej specyficznym klimacie, spróbować wody mineralnej i przejść się krynickim deptakiem. Okazją do uśmiechu i nostalgii była wizyta w Muzeum Zabawek. Barwna opowieść pani przewodnik o zabawkach minionych epok przeniosła wszystkich w świat dzieciństwa wypełniony misiami, kolejkami i lalkami.

grupa osób na nartachJagoda Marszałek z OSW w Krakowie na starcie obozowych zawodów w narciarstwie biegowym

Podsumowując projekt „Bliżej sportu 2023” z perspektywy obozów zimowych, należy stwierdzić, że ZKF „Olimp” odniósł sukces. Udało się stworzyć grupę świadomych młodych ludzi, którzy przez udział w kolejnej edycji projektu pokochali sport, aktywność ruchowa ma w ich życiu znaczenie, motywuje i wyznacza kierunek rozwoju. Młodzież poprzez udział w treningach, ogromny wysiłek fizyczny, rywalizację, podejmowanie wyzwań i pokonywanie własnych słabości stała się świadoma swojej wartości i swoich możliwości, ale także potrzeb życiowych i społecznych.  Sport i przyjaźń są bodźcem do nauki, pracy nad sobą i samodoskonalenia. To właśnie z projektu rekrutują się młodzi zawodnicy kadry narodowej w narciarstwie biegowym i kolarstwie. To również efekt i zasługa żmudnej pracy trenerów, instruktorów, kierowników obozów i wychowawców. Dzięki projektowi „Bliżej sportu” wychwytywane są i wykuwane młode talenty sportowe w środowisku osób niewidomych i słabowidzących. Projekt połączył również środowiska sportowe ośrodków szkolno-wychowawczych, a podejmowane w jego ramach przedsięwzięcia zmotywowały działaczy klubowych z Bydgoszczy, Chorzowa, Krakowa, Lasek, Wrocławia i Przemyśla do intensywnego propagowania wybranych dyscyplin sportu w swoich klubach i szkołach. Warto wspomnieć o ludziach, którzy w ciągu kilku minionych lat szczególnie byli z projektem związani – liderów sportowych w placówkach edukacyjnych i klubach. To Józef Plichta, wieloletni koordynator projektu; Wiesława Bielińska-Sych, Aleksandra Tecław i Marcin Karpiński z Bydgoszczy; Aleksandra Donerstag i Mateusz Durlak z Chorzowa; Piotr Stefański (obecny koordynator projektu), Magdalena Srzednicka-Woszczyna i Konrad Bakalarski z Krakowa; Tadeusz Koc, Albertyna Szocińska i Michał Kozioł z Lasek; Daniel Makuch i Maciej Graf z Wrocławia; Grażyna Wydrych wspierająca ekipę z klubu „Podkarpacie” i Wrocławia oraz wielu innych zaangażowanych nauczycieli i wychowawców.

Projekt „Bliżej sportu” dynamicznie ewoluuje, stając się pomostem łączącym obecną w nim młodzież ze środowiskiem naszych najlepszych i utytułowanych sportowców oraz działaczy zrzeszonych w klubach ZKF „Olimp”. Młodzież ta jest przyszłością i będzie już niedługo, w kolejnych latach, kontynuować pracę Związku na rzecz przyszłych pokoleń.

Link do „Barbie Girl” w wykonaniu młodzieży na fanpage’u ZKF „Olimp”:

Wielki szlem Karoliny

Dla niewidomej Karoliny Rzepy, reprezentantki „ŁuczniczkI” Bydgoszcz, sezon 2023 okazał się, jak dotąd, najlepszy w 13-letniej karierze – sięgnęła po szlema!

 Popularna Karolcia złote medale mistrzostw Polski, zwycięstwa w Pucharze Polski – i to zarówno w bowlingu, jak i w kręglach klasycznych – okrasiła medalami mistrzostw Europy w obu tych dyscyplinach, a wisienką na torcie były wspaniałe bowlingowe sukcesy na Światowych Igrzyskach IBSA w Birmingham.

– Rok 2022 nie był dla mnie rewelacyjny. Owszem, w krajowym czempionacie zdobyłam złoty medal w bowlingu i srebrny w klasyku, lecz wyniki nie zachwycały. Miałam obawy, że kolejny rok będzie podobny. Brakowało mi trochę pewności siebie, ogrania, startów w międzynarodowej stawce. Ze względu na pandemię odwoływane były imprezy najwyższej rangi – mistrzostwa Europy i mistrzostwa świata. Była też blisko czteroletnia przygoda z kolarstwem tandemowym  – wspomina Karolina.

Bowling na zmianę z klasykiem

Ze względu na planowane na maj 2023 roku mistrzostwa Europy w bowlingu, które były zarazem kwalifikacjami do igrzysk IBSA, już w połowie marca w Opolu wyłonieni zostali mistrzowie Polski.

– Krótki okres przygotowań sprawił, że zaprezentowałam bardzo nierówną formę. O ile w półfinale było nieźle [695 p. – przyp. aut.], o tyle finał był już bardzo kiepski (614 p.). Choć zdobyłam swój ósmy tytuł mistrzyni kraju, to rezultat nie napawał optymizmem. Trener kadry Maciej Kwiatkowski i trener klubowy Kazimierz Fiut pocieszali mnie, że z każdym miesiącem będzie lepiej, tylko muszę uwierzyć w siebie.

Pierwszym sprawdzianem formy w kręglach klasycznych był dla zawodniczki z Bydgoszczy półfinał mistrzostw Polski w Gostyniu.

– Zagrałam solidnie, uzbierałam blisko 500 p., co w ostatnich latach nie zdarzało mi się często. Wygrałam, wyprzedziwszy nieznacznie klubową koleżankę Renię Domin, Reginę Szczypiorską, wielokrotną złotą medalistkę, a do finału zakwalifikowały się jeszcze dwie zawodniczki naszego klubu: Magda Rataj i Kasia Świątek. Bardzo ucieszył mnie awans koleżanek, bo razem tworzymy zgraną grupę, która wzajemnie się wspiera i mobilizuje.

osoba z medalami z rękachKarolina z dumą i radością prezentuje medale zdobyte podczas IBSA World Games 2023 

Do finału, który odbył się w Tarnowie Podgórnym, Karolina przystępowała z nadzieją na dobry wynik, lecz zarazem z dużą dozą niepewności.

– W nieznanej mi kręgielni nie wiedziałam, czego się spodziewać. Pierwsze gry o awans do wąskiego finału wlały we mnie jednak ogrom optymizmu. Nie dość, że zaliczyłam ponad 500 p., to jeszcze wypracowałam 40-punktową przewagę nad obrończynią tytułu Reginą Szczypiorską.

Finał marzeń

To, co wydarzyło się następnego dnia, przeszło wszelkie jej oczekiwania. Karolina w asyście Władka Wakulińskiego, starszego, doświadczonego kolegi z klubu, wielokrotnego reprezentanta Polski w kategorii B2 i B3, grała jak natchniona.  Wykulała aż 589 p. i zaliczyła siedem dziewiątek, a tylko cztery tzw. rynny. Po ostatnim rzucie zebrała gromkie brawa i z ogromną satysfakcją odbierała złoty medal. Otrzymała też od trener kadry Bożeny Polak powołanie do reprezentacji na mistrzostwa Europy w rumuńskim Targu Mures.

Grupa osób na kręgielniDobra współpraca Karoliny z Grzegorzem Kanikułą zaowocowała jednym srebrnym i dwoma brązowym medalami ME w kręglach klasycznych w rumuńskim Targu Mures

– W naszej klubowej grupie, nad którą od 13 lat pieczę sprawuje pan Kazimierz Fiut, wychowawca internatu z ośrodka szkolno-wychowawczego im. L. Braille’a w Bydgoszczy, którego byłam uczennicą i wychowanką, jest aż szóstka niewidomych. Pan Kazimierz nie jest w stanie podczas zawodów asystować wszystkim, dlatego w klasyku oddał mnie i Renię Domin w dobre ręce pana Władka.  I, jak widać, współpraca przyniosła doskonałe efekty. Grupę wspiera też trenerka Ewa Iwicka, była reprezentantka Polski, zawodniczka „Tucholanki” – wylicza Karolina. – Miałam nadzieję, że w kadrze będzie też pan Władek, bo w kategorii B3 zdobył brązowy medal, i że nadal będzie mi asystował, lecz ze względów rodzinnych z niej zrezygnował. 

Mocna jedynaczka w Pradze

Karolina, zanim pojechała do Rumunii, by rywalizować o medale mistrzostw Europy w kręglach klasycznych, musiała szybko, na pewien czas, „przebranżowić się” na bowling. Na początek maja zostały bowiem zaplanowane w Pradze  bowlingowe  mistrzostwa Europy, stanowiące zarazem kwalifikacje do udziału w sierpniowych IBSA World Games.

– Tuż przed wyjazdem do Pragi dowiedziałam się, że nie będę miała żadnej rywalki. W mojej kategorii B1 byłam zatem jedynaczką. W Europie, jak się okazuje, bardziej popularny jest klasyk. Mam nadzieję, że to w przyszłości się zmieni i w następnym czempionacie na liście startowej znajdzie się więcej zawodniczek.  W tej sytuacji skupiłam się na uzyskaniu jak najwartościowszego rezultatu. Chciałam udowodnić, że na start w Birmingham w pełni zasłużyłam.

grupa osób z pucharami i medalamiW 2023 r. Karolina cieszyła się nie tylko ze złotego medalu mistrzostw Polski w bowlingu, lecz także z sukcesów klubowych koleżanek, obok niej na podium stanęły bowiem Katarzyna Świątek i Renata Domin

Ostatnie przed wyjazdem treningi w opolskiej kręgielni i pierwsze trzy gry w Pradze były w jej wykonaniu przeciętne. Ale drobne korekty w ustawieniu na rozbiegu sprawiły, że z kolejnych trzech Karolina była już bardzo zadowolona. Uzyskała najlepszy wynik w sezonie – 725 p.

– Kamień spadł mi z serca. Przekonałam samą siebie, że potrafię grać, że stać mnie na dobre wyniki.  Z takim też nastawieniem pojechałam do Gostynia na ostatnie zgrupowanie przed europejskim czempionatem w kręglach klasycznych. Pod nieobecność pana Władka moim asystentem był starszy kolega z reprezentacji Grzegorz Kanikuła. Jego spokój, opanowanie i cenne wskazówki sprawiły, że na treningach czułam się coraz pewniej. W trakcie mistrzostw w Targu Mures konsultowałam się jeszcze z panem Władkiem, który w internecie obserwował moją grę. To wszystko zaowocowało pierwszymi w mojej karierze medalami tej rangi w kręglach klasycznych. Największą satysfakcję sprawił mi srebrny medal w mikście. Bardzo nie chciałam zawieść mojego partnera Jana Zięby – i to mi się udało. Na dodatek na najniższym stopniu podium stanęłam po rywalizacji w singlach i w drużynie kobiecej, wraz z koleżankami.

Ten sukces podbudował Karolinę jeszcze bardziej. Niestety, rodzinna tragedia, śmierć bliskiej osoby, mocno pokrzyżowała jej plany na ostatnim etapie przygotowań do World Games.

– Nie mogłam się pogodzić ze śmiercią mojej ukochanej babci. W końcu wytłumaczyłam sobie, że Ona zawsze trzymała za mnie mocno kciuki, dopingowała do systematycznych treningów i cieszyła się z moich sukcesów, więc i tym razem nie mogę jej zawieść. Zadzwoniłam do trenera i powiedziałam, że jestem gotowa na kolejne wyzwania. To były letnie wakacje. Pan Kazimierz wyszukał hotelową kręgielnię w Bolszewie nieopodal mojego miejsca zamieszkania, macierzysty klub pokrył koszty wynajmu i rozpoczęłam intensywne zajęcia. Brak smarowania toru nie był przeszkodą. Zajęcia techniczne uzupełniałam treningiem w domu – wzmacniałam się, jeżdżąc na trenażerze rowerowym i wiosłując na ergometrze.

Niestraszne jej Azjatki

Do Birmingham leciała po ósmym już triumfie w Pucharze Polski. O ile w Pradze mogła liczyć na swojego asystenta Kazimierza, o tyle na igrzyskach IBSA w tę rolę wcielił się Adrian Hibner, kapitan sportowy reprezentacji.

– I spisał się także doskonale. Mogłam też liczyć na cenne wskazówki trenera kadry Macieja Kwiatkowskiego  – przyznaje Karolina.

Był to jej drugi występ na tej imprezie. W 2015 roku w Seulu zdobyła brązowe medale w singlu i all events, a w rywalizacji open była szósta.

– Chciałam choćby powtórzyć te rezultaty. Faworytkami były Azjatki z Korei, Japonii, Chin, które do Wielkiej Brytanii przyjechały znacznie wcześniej i intensywnie poszukiwały optymalnych ścieżek dla swoich strike’ów. Nasza reprezentacja wzięła natomiast udział w jednym tylko oficjalnym treningu i na drugi dzień rozpoczęliśmy grę o medale. Bardzo się ucieszyłam, że startuję już w pierwszym porannym bloku. Jestem skowronkiem, więc od rana tryskam energią. Przed grą wykonałam moje tradycyjne rytuały, z obowiązkową kawą i ciastkiem, a potem wykulałam w sześciu grach 761 p. Moje rywalki niespodziewanie nie przekroczyły 600 p., co było dla mnie sporym zaskoczeniem. W popołudniowym finale już tak dobrze nie było, rywalki w trzech grach nieco odrobiły straty, lecz to na mojej szyi po raz pierwszy zawisł złoty medal i mogłam z dumą wysłuchać Mazurka Dąbrowskiego.  W dwójkach musiałyśmy z Dorotą Kurek uznać wyższość pary z Hong-
kongu ale tytuł wicemistrzowski był nasz, natomiast moje 706 p. zwiększało szanse na wygranie klasyfikacji all events. Należało tylko dobrze zagrać ostatnie cztery gry w trójkach. 

Nadarzającej się szansy na drugi złoty medal Karolina nie zmarnowała. Ponownie stanęła na najwyższym stopniu podium, a do tego dołożyła, wespół z Mieczysławem Kontrymowiczem i Stanisławem Stopierzyńskim, brąz w trójkach. Co ciekawe, jej łączny rezultat z szesnastu gier – 1913 p. – okazał się najwyższy zarówno w kategorii B1 kobiet, jak i mężczyzn. Slomo Lezmi z Izraela miał o 4 p.mniej.

Sport oknem na świat

- Bardzo dziękuję panu Kazimierzowi i jego żonie, Ewie, że przed 13 laty namówili mnie na zajęcia w kręgielni. Bez nich nie byłoby tych wzruszających chwil w Birmingham. To wspaniała nagroda za lata systematycznej pracy. Mam nadzieję, że jeszcze takich chwil doświadczę więcej. Z pełnym przekonaniem mogę stwierdzić, że sport był i jest dla mnie oknem na świat. Brak wzroku nie jest przeszkodą w poznawaniu różnych dyscyplin sportowych. Kocham grać w bowling i kręgle klasyczne, ale w dzieciństwie, kiedy miałam jeszcze resztki widzenia, chętnie jeździłam na rowerze. Gdy przed pięcioma laty dostałam propozycję jazdy z pilotem na tandemie, podjęłam rękawicę. Rywalizowałam na szosie i na torze. Nieźle mi chyba wychodziło, skoro zakwalifikowałam się do kadry, rywalizowałam w mistrzostwach Europy i świata. Ogromna presja na wynik i częste zmiany pilotów sprawiły ostatecznie, że wróciłam do bowlingu. Nie zapomnę jednak intensywnych, wręcz wyczerpujących treningów z Olą Tecław, Edytą Jasińską oraz Agnieszką Sikorą. Bardzo mnie wzmocniły fizycznie i psychicznie. Nie jest mi obce wiosłowanie na ergometrze, i to z całkiem niezłym skutkiem. Mogę pochwalić się trzema tytułami mistrzyni Polski zdobytymi w barwach RTW „Bydgostia”. Nasza bowlingowa grupa nie stroni też od biegania. Jesteśmy stałymi uczestnikami biegów niepodległości czy z okazji urodzin Bydgoszczy.

grupa osób w trakcie bieguNie tylko bowling i kręgle klasyczne. Bieganie (tutaj w Bydgoszczy na trasie wyścigu z okazji Narodowego Święta Niepodległości), wiosłowanie na ergometrze czy jazda na tandemie nie są Karolinie obce

Karolina jest osobą bardzo lubianą w sportowym środowisku. Doskonale potrafiła połączyć sport z nauką (ukończyła liceum i zdała maturę w ośrodku im. Braille’a w Bydgoszczy, szkołę masażu i studia pedagogiczne), a obecnie z pracą. Była masażystką w klubie fitness, a od kilku miesięcy realizuje się zawodowo w firmie Nautil, gdzie wspiera osoby z niepełnosprawnością wzroku w zakresie dostępności cyfrowej i architektonicznej.

Sport odegrał bardzo ważną rolę w jej życiu i codziennym funkcjonowaniu. Karolina nabrała pewności siebie, stała się osobą samodzielną, bardzo otwartą i komunikatywną. Korzystanie z komunikacji publicznej, kupowanie biletów czy zamówienie asystenta na dworcu nie są dla niej problemem.

trzy kobiety z pucharami medlami i flagą polski w rękachKarolina do srebra w mikście i brązu w singlu dołożyła brąz w drużynie kobiet wraz z Ireną Curyło (z lewej) i Jolantą Lewandowską (z prawej), Targu Mures 2023 r.

– Gdy po zakończeniu nauki w bydgoskim ośrodku wróciłam do rodzinnego Kosakowa, musiałam regularnie przemierzać samodzielnie trasę Kosakowo – Gdynia – Bydgoszcz i z powrotem, żeby kontynuować treningi w „Łuczniczce”. Doszły jeszcze inne kierunki: Opole, Gostyń, Wrocław, Łódź, Rzeszów... Cały czas z powodzeniem podróżuję sama, choć mam na swym koncie wiele kolejowych przygód. Ostatnią choćby w styczniu, kiedy na finał plebiscytu na Sportowca Roku 2023 w regionie jechałam do Bydgoszczy osiem godzin, a z powrotem kolejnych siedem – opowiada Karolina. – W awaryjnych sytuacjach zawsze mogę liczyć na wsparcie rodziców czy mojego rodzeństwa, Justyny i Pawła. Są moimi wiernymi kibicami, a moje sukcesy nie byłyby możliwe bez ich zaangażowania i pomocy. Największy jednak wkład w moje osiągnięcia ma szef naszego „bowlingowego gangu”, pan Kazimierz, który jest zawsze do naszej dyspozycji, i to nie tylko w kręgielni, ale i poza nią. Do mojego rozwoju sportowego bardzo przyczynili się też trenerzy kadry: w bowlingu – Witold Pankau i Marek Charęziński, Przemysław Antusiewicz, Krzysztof Trójczak, Krzysztof Olesiński oraz obecny trener – Maciej Kwiatkowski, zaś w kręglach klasycznych Bożena Polak. Chciałabym oczywiście kontynuować medalową passę, lecz w sporcie nie ma pewniaków. Tym bardziej że klubowe koleżanki osiągają coraz lepsze wyniki i mocno napierają, co bardzo mnie cieszy, ale i mobilizuje – kończy Karolina.

Zdobycze medalowe roku 2023 i najważniejsze osiągnięcia w karierze sportowej

Karolina Rzepa – niewidoma zawodniczka startująca w kategorii B1, reprezentantka klubu „Łuczniczka” Bydgoszcz. Przygodę z bowlingiem rozpoczęła w 2010 roku. Największe sukcesy odniosła dotychczas w sezonie 2023. W bowlingu sięgnęła po raz ósmy po tytuł mistrzyni kraju. W maju, w Pradze, została mistrzynią Europy i tym samym zakwalifikowała się do Światowych Igrzysk Niewidomych i Słabowidzących w Birmingham. Tam też w sierpniu wywalczyła złote medale w konkurencjach singiel i all events (suma wszystkich gier), srebrny medal w dwójkach i brązowy w trójkach. Zdobyła też Puchar Polski, wygrywała turnieje bowlingowe w Opolu, Lublinie i Częstochowie. Równolegle w 2023 roku rywalizowała w kręglach klasycznych. W eliminacjach i w finale mistrzostw Polski zajmowała pierwsze miejsca, dzięki czemu zakwalifikowała się do reprezentacji kraju na mistrzostwa Europy. W rumuńskim Targu Mures w singlu i w drużynie zdobyła brązowe medale oraz srebrny w mikście. Triumfowała również w Pucharze Polski, jak też w ogólnopolskich zawodach w Pucku i Gostyniu.

Dotychczasowe osiągnięcia sportowe

Bowling

Pierwsze starty w MP: 2010 rok – miejsce 10., 2011 rok – miejsce 5.
Medale mistrzostw Polski

Złote
Bydgoszcz 2012
Katowice/Łódź 2015
Łódź 2016
Łódź 2017
Rzeszów 2019
Łódź 2020
Łódź 2022
Opole 2023

Srebrne
Wrocław 2013
Wrocław 2014

Puchar Polski: zwycięstwa w latach 2013-2016 oraz 2018, 2021, 2022, 2023

Mistrzostwa Europy

Praga 2013: open B1, singiel – miejsce 4., all ewents – miejsce 5.
Praga 2023: singiel B1 – medal złoty

IBSA World Games

Seul 2015: brązowe medale w singlu i all ewents
Birmingham 2023: złote medale w singlu i all ewents, dwójki B1 + B3 – medal srebrny, trójki – medal brązowy 

Mistrzostwa świata

Łódź 2016: brązowe medale w singlu kobiet i all ewents, open – miejsce 6.
Fukuoka  2017: singiel – miejsce 7., all events – miejsce 6.

Mistrzostwa Japonii

Tokio 2016: open, srebrny medal w singlu i brąz w all events 

Kręgle klasyczne

Medale mistrzostw Polski

Złote
Gostyń 2014
Tarnowo Podgórne  2023

Srebrne
Gostyń 2016
Gostyń 2022

Brązowe
Brzesko 2012
Tomaszów Mazowiecki 2017

Puchar Polski: 2023 – miejsce 1., 2015 – miejsce 2., 2016, 2019, 2021 – miejsce 3.

Mistrzostwa Europy

Tomaszów Mazowiecki 2014: singiel – miejsce 5., all events – miejsce 4., srebrny medal w drużynie
Kropiwnica 2016 (Chorwacja): udział zakończony na eliminacjach
Targu Mures 2023 (Rumunia): dwójki mikst – medal srebrny, singiel i drużyna – medale brązowe

Wioślarstwo halowe

Medale mistrzostw Polski

Złote
Wrocław – 2022
Wrocław – 2023
Oleśnica – 2024   

KAZ

Do góry

Z „Jaćwingiem” w aktywne życie

Klub „Jaćwing” Suwałki ma już długą historię. Powstał z potrzeby lokalnego środowiska osób z dysfunkcją wzroku, bo tradycje sportowe są na tym terenie długie. O tym, jak sam trafił do społeczności osób niewidomych, o okolicznościach, które sprawiły, że Klub został utworzony, o ważnej roli Klubu i osiągnięciach jego zawodników opowiada prezes Andrzej Świtaj.

Jak ten czas leci! Za parę miesięcy upłynie 40 lat, odkąd nawiązałem pierwsze kontakty ze środowiskiem osób z dysfunkcją narządu wzroku.

W 1984 roku wskutek choroby zacząłem tracić wzrok. Po kilkumiesięcznym leczeniu szpitalnym nie mogłem już wrócić do pracy, zmuszony byłem przejść na rentę. Mimo młodego wieku docierało do mnie to, że wszystko nagle się zmieniło, znalazłem się w innej rzeczywistości. Lata osiemdziesiąte to był głęboki PRL, dopiero niedawno zakończył się stan wojenny. Nawiązałem kontakt z Kołem Terenowym Polskiego Związku Niewidomych w Suwałkach, złożyłem deklarację o przyjęcie w poczet członków i wkrótce rozpocząłem pracę społeczną. Środowisko niewidomych było tam wtedy bardzo liczne i zintegrowane, działaliśmy w strukturach Okręgu PZN w Suwałkach, ale mieliśmy dużą samodzielność. Koło w Suwałkach liczyło ponad 300 osób, wśród członków była spora grupa ludzi młodych i wiele się działo. W mieście działała również założona w latach siedemdziesiątych spółdzielnia niewidomych. Był to duży zakład pracy zatrudniający ponad dwieście osób. Niewidomi zjeżdżali do Suwałk, podejmowali pracę, zakładali rodziny... Spółdzielnia zapewniała hotel pracowniczy, miała nawet własny ośrodek wczasowy w Zelwie. Rozwijała się przy niej także drużyna goalballa. Jej zawodnicy należeli do Stowarzyszenia „Start”, przez wiele lat stanowili krajową czołówkę, byli wielokrotnymi medalistami mistrzostw Polski.


grupa osóbMiejska Gala Mistrzów Sportu 2022. Od lewej: dyrektor MOSiR w Suwałkach Waldemar Borysewicz, przewodniczący Rady Miasta Suwałki Zdzisław Przełomiec, Stanisław Poświatowski,  wicemistrzyni olimpijska w rzucie oszczepem Maria Andrejczyk oraz Andrzej Świtaj, Ryszard Szachniewicz i Antoni Ignatowski

Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych doszło do historycznych zmian w Polsce i Europie, zmienił się ustrój społeczno-gospodarczy Polski. W środowisku osób z dysfunkcją wzroku zrodziła się inicjatywa powołania krajowego stowarzyszenia zapaleńców uprawiających sport i turystykę oraz rozwijającego kulturę fizyczną wśród niewidomych i słabowidzących. W roku 1991 zarejestrowano w Warszawie Stowarzyszenie „Cross”. Głównym pomysłodawcą jego powstania był Tadeusz Milewski, który stanął na czele grupy założycielskiej i przez dwie kadencje pełnił funkcję prezesa „Crossu”. W całym kraju powstawały kluby sportowe. Również w Suwałkach już w roku 1998 najbardziej aktywne osoby w środowisku zaczęły myśleć o powołaniu takiego klubu. Utworzyła się grupa inicjatywna z Andrzejem Dąbrowskim na czele, a w roku 1999 w Suwałkach powstał Klub Sportowy „Jaćwing”. Pierwszym jego prezesem został Andrzej Dąbrowski. W naszym środowisku pojawił się wielki optymizm. Pełniłem w tym czasie funkcję przewodniczącego Koła Terenowego PZN. Członkowie naszego stowarzyszenia i ja dostrzegliśmy, że przed nami pojawiają się perspektywy na aktywne życie.


grupa osóbOtwarty Integracyjny Turniej w Bowlingu Mieszkańców Suwałk 2023. Od lewej: Zdzisław Przełomiec, Andrzej Świtaj, Gabriela Poświatowska oraz uczestnicy sportowych zmagań

Klub od początku istnienia działa na rzecz integracji społecznej osób z dysfunkcją wzroku. W obszarze jego zainteresowania znajdują się sport, szeroko pojęta rehabilitacja, turystyka i rekreacja. Obecnie swoją działalność Klub realizuje na terenie miasta Suwałki i trzech okolicznych powiatów. Jest to możliwe dzięki dużemu wsparciu wolontariuszy i pełnosprawnych członków, którzy wykonują swoją pracę nieodpłatnie. Działania sportowe Klubu skupiają się na trzech sekcjach: bowlingowej, warcabowej i turystycznej. Członkowie „Jaćwinga” biorą udział w organizowanych tu zajęciach klubowych, ale przede wszystkim uczestniczą w ogólnopolskich i międzynarodowych zawodach warcabowych oraz bowlingowych osób niewidomych i słabowidzących, gdzie osiągają znaczące sukcesy we współzawodnictwie. Klub prowadzi także działania na rzecz integracji różnych środowisk osób niepełnosprawnych z pełnosprawnymi suwałczanami. Organizuje m.in. coroczny Otwarty Integracyjny Turniej w Bowlingu Mieszkańców Suwałk.


grupa osób grająca w warcabyRozpoczęcie Regionalnych Mistrzostw w Warcabach Stupolowych Suwałki 2023. Partię otwarcia grają Gabriela
Poświatowska i zastępca prezydenta Suwałk Roman Rynkowski. Wokół stolika od lewej: Andrzej Świtaj, Stanisław Poświatowski, Antoni Ignatowski i Walentyna Gubernat

Na starcie działalności przystąpiło do Klubu kilkanaście osób, sukcesywnie zapisywało się ich coraz więcej. W szczytowym okresie liczba członków przekraczała siedemdziesiąt. Niestety, po roku 2005  dynamika rozrastania się naszego Klubu mocno przyhamowała z przyczyn niezależnych od nas. Nieco wcześniej został zlikwidowany Okręg Suwalski PZN i nasze Koło Terenowe w Suwałkach zostało wcielone w struktury Okręgu Podlaskiego PZN w Białymstoku, a liczba stowarzyszonych w naszym Kole przyjęła tendencje spadkową. Popełniane przez lata błędy i złe zarządzanie spółdzielnią niewidomych doprowadziły do ogłoszenia przez sąd jej upadłości. Boleśnie to odczuliśmy, ludzie potracili pracę. Negatywnie odbiło się to na ich nastrojach i kondycji naszego środowiska.

grupa osób na hali siedząca na trybunachMecz Plus Ligi siatkarzy. Na trybunach przewodniczący Rady Miasta Suwałki Zdzisław Przełomiec i Andrzej Świtaj

Bez mała 25 lat działalności Klubu Sportowego „Jaćwing” należy ocenić bardzo pozytywnie. Klub na trwałe wpisał się w mapę wydarzeń sportowych w naszym mieście, jesteśmy doceniani i wyróżniani przez władze Suwałk. Od kilkunastu lat, dzięki wynikom osiąganym przez naszych zawodników, jesteśmy zapraszani na gale sportowe. Zbliżający się jubileusz 25-lecia działalności Klubu jest okazją do podziękowań. Przez dwanaście lat pełniłem funkcję wiceprezesa, a w maju 2023 roku Sejmik powierzył mi pełnienie funkcji prezesa, dlatego mam zaszczyt i przyjemność podziękować wszystkim członkom naszego Klubu, osobom wspierającym i wolontariuszom za wszystkie lata pracy i sukcesów. Każdy z Was dołożył swoją cegiełkę. Szczególne słowa uznania i podziękowania należą się osobom, których wysiłek i zaangażowanie doprowadziły do tego dzieła. Jestem głęboko wzruszony i wdzięczny śp. Andrzejowi Dąbrowskiemu, pierwszemu prezesowi Klubu, który opuścił nas po ciężkiej chorobie w 2004 roku. Na pewno na zawsze pozostanie w naszej pamięci. Po śmierci śp. Andrzeja Dąbrowskiego prezesem Klubu został Roman Wrześniewski, który pełnił tę funkcję do końca 2022 roku. Jego osobowość i empatia do ludzi trwale wpłynęły na proces konsolidacji naszego środowiska, nadal chętnie będziemy korzystali z jego pomocy. Od stycznia do maja 2023 roku funkcje prezesa Klubu pełnił Ryszard Szachniewicz.

Niestety, członków klubu, których już wśród nas nie ma, jest więcej. To śp. Petronela Dapkiewicz, Dariusz Chalecki, Bogdan Maciejewski, Władysław Demczuk, Wacława i Józef Konopkowie.

Wśród naszych sportowców są medaliści i zwycięzcy turniejów ogólnopolskich, a także medaliści mistrzostw Europy i mistrzostw świata.

Na przestrzeni lat największe sukcesy odnosiliśmy w bowlingu. Stanisław Poświatowski zdobył srebrny medal mistrzostw świata (Seul 2015) i złoty medal mistrzostw Europy (Praga 2014, w grze parami B2 + B2). Jeżeli chodzi o imprezy krajowe, Andrzej Świtaj i Stanisław Poświatowski kilkakrotnie zdobywali złote i srebrne medale w grze parami na drużynowych mistrzostwach Polski. Stanisław Poświatowski, Krzysztof Huszcza i Dariusz Chalecki byli medalistami indywidualnych mistrzostw Polski, Pucharu Polski, a także turniejów ogólnopolskich.

W warcabach stupolowych reprezentanci naszego klubu zajmowali wysokie lokaty w indywidualnych i drużynowych mistrzostwach Polski oraz wysokie pozycje w Pucharze Polski i turniejach krajowych. Najlepsi warcabiści w historii Klubu to: Petronela Dapkiewicz, Teresa Bonik, Ewa Gorlewska, Teresa Czyżyk, Antoni Ignatowski, Ryszard Szachniewicz i Ireneusz Grabala.

Z okazji jubileuszu 25-lecia Klubu dodam jeszcze zdanie podsumowania. Jako sportowiec, działacz i instruktor doceniam pozytywną rolę Klubu. Bycie jego członkiem ułatwia kontakt z innymi ludźmi, co daje poczucie bezpieczeństwa i przynależności. To szczególnie ważne dla osób mniej sprawnych fizycznie, bo pomaga w pokonywaniu wszelkich barier i pobudza do większej aktywności.


 

Andrzej Świtaj

Do góry

Unikaj pułapek, osiągnij sukces!

Sportowcy, dążąc do szczytowej formy, często skupiają uwagę wyłącznie na treningach, na ich jakości i intensywności, a pomijają równie ważny aspekt, jakim jest odpowiednio dopasowana dieta. W mojej praktyce doświadczonego dietetyka klinicznego spotykam się z wieloma błędami żywieniowymi, które mogą wpływać zarówno na wydolność, jak i ogólny stan zdrowia sportowców. W tym artykule omówię najczęstsze błędy żywieniowe w odniesieniu do sportu oraz podpowiem, jak ich unikać, aby osiągać najlepsze sportowe rezultaty. Razem zadbamy o mistrzowskie podejście do zdrowego odżywiania!

Po pierwsze – niezbilansowana dieta – jeden z najczęstszych błędów, który popełniają osoby aktywne fizycznie. Skupienie się na jednym rodzaju składników odżywczych, na przykład tylko na białkach czy węglowodanach, może prowadzić do niedoborów innych istotnych dla zdrowia składników oraz skutkować nieefektywnym wykorzystaniem energii, a w rezultacie spadkiem wydolności. Dlatego ważne jest, aby dieta zawierała odpowiednie ilości białka, węglowodanów, tłuszczów, witamin i minerałów.  Zaleca się planowanie posiłków zróżnicowanych pod względem składników odżywczych. W codziennym jadłospisie należy uwzględnić zarówno białko roślinne, jak i zwierzęce (mięso, ryby, jaja, rośliny strączkowe), różne źródła węglowodanów, czyli pełnoziarniste produkty zbożowe, owoce i warzywa, a także tłuszcze, a w szczególności tłuszcze roślinne (oliwę z oliwek, awokado, pestki, orzechy, nasiona).

sylwetka mężczyzny na stojącego świeżym powietrzuSportowiec nie powinien zapominać o lekkim posiłku przed treningiem i regularnym nawadnianiu organizmu przed, po i w trakcie wysiłku


Kolejnym istotnym problemem, na który chciałabym zwrócić uwagę, jest niewłaściwa hydratacja. Brak odpowiedniej ilości płynów może znacząco wpłynąć na wydolność fizyczną. Często sportowcy zapominają o regularnym spożywaniu wody, co skutkuje odwodnieniem prowadzącym do osłabienia koncentracji i ogólnego spadku formy. Wskazane jest regularne nawadnianie przed, w trakcie i po ukończonym treningu oraz dostosowanie ilości płynów do intensywności i czasu trwania aktywności fizycznej. Należy mieć na uwadze, że do najważniejszych zadań wody należą utrzymanie odpowiedniej temperatury ciała i transport składników odżywczych.

Innym problemem jest wiara w zbawienną moc suplementów, a tym samym nadmierna ich konsumpcja.  Suplementy diety są pomocne, lecz ich przesadne spożywanie niesie ryzyko pojawienia się poważnych skutków ubocznych. Nadmiar jest równie szkodliwy jak niedobór. Nadużywanie witamin i minerałów może prowadzić do nieprawidłowego funkcjonowania organizmu. Witamina A po przedawkowaniu może odkładać się w wątrobie i ją uszkadzać, paradoksalnie może też powodować zaburzenia widzenia. Zbyt wysoka podaż syntetycznych witamin, np. C czy D, również może przynieść niepożądane efekty. Hiperwitaminoza spowodowana przedawkowaniem witaminy C skutkuje jej kumulację w nerkach i prowadzi do kamicy. Nadmiar powszechnie i beztrosko stosowanej witaminy D objawia się osłabieniem oraz chronicznym zmęczeniem, zaś konsekwencją jest zwiększone odkładanie się wapnia w organizmie, a tym samym zaburzenia pracy serca, układu nerwowego oraz niewydolność nerek. Przed rozpoczęciem suplementacji warto skontaktować się ze specjalistą (dietetyk, trener) w celu dobrania preparatów, a potem trzymać się zaleconych dawek. Należy unikać samodzielnego wyboru suplementacji w przypadku braku odpowiedniej wiedzy w tym zakresie.

Kolejną równie istotną i, niestety, dość często spotykaną kwestią jest pomijanie posiłku przed treningiem. Wielu sportowców popełnia ten błąd, co prowadzi do utraty energii, obniżenia wydolności i opóźnienia regeneracji po wysiłku fizycznym. Jak temu zapobiec? Wskazane jest spożycie przed treningiem lekkiego posiłku zawierającego węglowodany i białko. Należy natomiast unikać spożywania w tym czasie dużych ilości tłuszczów, aby nie wywołać uczucia ciężkości.

To co z tymi tłuszczami? Spożywać czy nie spożywać? Tłuszcze są istotnym składnikiem diety sportowca, bo pomagają w produkcji energii, regulują procesy zapalne i wspierają zdrowie serca. Niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe (NNKT), do których należą np. kwasy tłuszczowe omega-3, zmniejszają procesy zapalne, podczas gdy nasycone kwasy tłuszczowe (NKT) mogą przyczyniać się do rozwoju stanu zapalnego. Eliminowanie tłuszczów może prowadzić do utraty cennych dla zdrowia składników odżywczych i zaburzać funkcjonowanie organizmu. Tłuszcze są nośnikiem kalorii, lecz ich umiarkowane spożycie jest ważne dla zachowania zdrowego metabolizmu. Nie warto więc kierować się mitem, że spożycie tłuszczów prowadzi tylko do zwiększenia masy ciała.

W żywieniu nie powinno skupiać się wyłącznie na kaloriach. Jest to błąd. Mniej kalorii nie zawsze oznacza lepiej. Faktem jest, że kontrola podaży kalorii jest istotna, ale skupienie się wyłącznie na tej kwestii może prowadzić do ignorowania jakości diety. Niekontrolowane ograniczanie kalorii w dążeniu do utraty masy ciała może prowadzić do spadku masy mięśniowej, zmniejszenia wydolności i osłabienia odporności organizmu. Dlatego bardzo ważna jest równowaga między liczbą spożywanych kalorii a wartością odżywczą posiłków. Zbyt mała liczba kalorii może prowadzić do niedoborów składników odżywczych.


osoba siedząca w sauniePo treningu organizm potrzebuje do regeneracji odpowiednich składników odżywczych oraz odnowy biologicznej. Sesje w saunie to jedna z możliwości

Stosunkowo często spotykanym błędem w żywieniu sportowca jest zarówno nadmierna, jak i niedostateczna konsumpcja białka. Owszem, białko powinno być kluczowym składnikiem diety osób aktywnych fizycznie, jednakże jego nadmiar może obciążać nerki, wątrobę, prowadzić do zaburzeń trawienia oraz zmniejszonego wchłaniania minerałów. Dla większości sportowców wystarczająca ilość białka to 1,2-2,0 g na kilogram masy ciała – i nie potrzeba więcej. Białko jest kluczowym budulcem mięśni, więc jego niedostateczne spożycie może prowadzić do utraty masy mięśniowej i opóźnionej regeneracji po treningu.

Można się również spotkać ze stwierdzeniem, że dieta detoksykacyjna poprawia formę fizyczną. Jest to mit. Koncepcja oczyszczania organizmu przed zawodami poprzez specjalne diety detoksykacyjne nie ma potwierdzenia w nauce. Regularne i odpowiednio zbilansowane posiłki oraz zdrowy i higieniczny tryb życia mają znacznie większy wpływ na ogólną kondycję organizmu niż krótkotrwały detoks.

Wśród popełnianych błędów żywieniowych na uwagę zasługuje także wykluczanie pewnych grup pokarmowych czy uleganie aktualnie panującym trendom – stosowanie tzw. diet modowych. Diety eliminacyjne, takie jak na przykład dieta bezglutenowa czy bez laktozy, są konieczne tylko dla osób ze zdiagnozowanymi nietolerancjami pokarmowymi. Samodzielne wykluczenie pewnych grup pokarmowych nie doprowadzi do poprawy wydolności fizycznej. Jeśli nie ma medycznych wskazań, unikanie wybranych grup pokarmowych może prowadzić do niedoborów składników odżywczych, a co za tym idzie – spadku formy i pogorszenia wyników. Diety modowe mogą być kuszące, ale często są ubogie w niezbędne składniki odżywcze, więc po raz kolejny podkreślam, że należy skoncentrować się na zbilansowanej i dostosowanej do indywidualnych potrzeb diecie, zamiast podążać za chwilowymi trendami.


postać kobiety trzymająca w rękach bidon i tabletkiSuplementy diety są pomocne, lecz ich nadmierne spożywanie może nieść za sobą poważne skutki uboczne

Jeszcze jeden dość często występujący problem to ignorowanie regeneracji. Po intensywnym treningu organizm potrzebuje do odbudowy odpowiednich składników odżywczych oraz odnowy biologicznej. Następstwa pominięcia tego etapu to zwiększone ryzyko kontuzji, wyczerpanie energetyczne, przemęczenie mięśni, chroniczne zmęczenie, spowolnienie regeneracji czy w konsekwencji zaburzenia snu, zwiększone ryzyko infekcji, uogólnione stany zapalne oraz złe samopoczucie psychiczne.

Reasumując, optymalna dieta w spor-
cie to klucz do szczytowej formy i poprawy wydolności fizycznej. Świadomość błędów żywieniowych, a także rozróżnienie między ogólnie występującymi mitami a faktami są niezbędne dla skutecznego planowania diety przez osoby aktywne fizycznie. Unikanie najczęstszych błędów pomoże utrzymać organizm w optymalnej kondycji. Prawidłowa dieta powinna uwzględniać zrównoważoną ilość wszystkich składników odżywczych, bez skrajności w dostarczaniu poszczególnych substancji, i być dostosowana do indywidualnych potrzeb organizmu oraz rodzaju aktywności fizycznej. Należy pamiętać, że zawsze można szukać porady u specjalistów w tej dziedzinie. Konsultacja z doświadczonym dietetykiem klinicznym może dostarczyć spersonalizowanych wskazówek żywieniowych, dzięki którym uzyskanie szczytowej formy oraz celów sportowych, jak również utrzymanie doskonałego zdrowia będzie łatwiejsze i przyjemniejsze,
a także pozbawione ryzyka popełnienia błędu.

Życzę udanych treningów i osiągnięcia sportowych celów!

Aneta Parobcak - dietetyk kliniczny

Do góry

Gramy w szachy

Na zdjęciu Ryszard Bernard
Ryszard Bernerd (współautor rubryki)

Zmienny przebieg partii (cz. 1)

Rzadko kiedy partia szachów to teatr jednego aktora w takim znaczeniu, że jedna ze stron uzyskuje przewagę, którą powiększa i doprowadza do zwycięstwa. Najczęściej ocena pozycji oscyluje: lepsza – gorsza, wygrana – przegrana. W partii mniej zaawansowanych szachistów takie zmiany powstają wielokrotnie. Skutkiem tego było powstanie żartobliwego powiedzenia, że w szachach wygrywa ten, kto się myli przedostatni… W pojedynkach arcymistrzów zdarza się to oczywiście rzadziej, wahania oceny nie są wielkie i przeważnie mieszczą się w przedziale: trochę lepsza, równa, trochę gorsza. I tu jednak zdarzają się wyjątki:  


Obrona sycylijska
M. Carlsen (2834) – G. Jones (2640)
Wijk aan Zee 2018

1.e4 c5 2.Sf3 d6 3.d4 cxd4 4.Sxd4 Sf6 5.Sc3 g6 6.Ge3 Gg7 7.f3 Sc6 8.Hd2 0–0 9.0–0–0  d5 Jeśli w wariancie smoczym białe nie grają przed roszadą Gc4, to ta reakcja daje czarnym największe szanse na wyrównanie. 10.He1!? Główne spory teoretyczne toczą się wokół wariantu 10.exd5 Sxd5 11.Sxc6 bxc6 12.Gd4 e5 13.Gc5 Ge6 14.Se4, ale i ruch w partii ma swoich zwolenników. 10...e5 Alternatywą jest spokojne 10...e6. 11.Sxc6 bxc6 12.exd5 Sxd5 Dobre jest także 12...cxd5 13.Gg5 Ge6 14.Gc4 (ale nie 14.Hxe5?! h6 15.Gh4 g5 16.Gf2 Se4) 14...Hc7 15.Gxf6 dxc4 16.Gxg7 Kxg7 z wyrównanymi szansami. 13.Gc4 Ge6 14.Kb1 We8 (14...Wb8!?) 15.Se4 f5!? 16.Sg5 Gc8!



W tej pozycji naturalnym i typowym posunięciem jest 17.h4 (17…h6 18.Se4) ze złożoną pozycją, tymczasem ówczesny mistrz świata podstawił figurę: 17.g4?? f4! Białe tracą gońca lub skoczka. Nikogo by nie zdziwiło, gdyby teraz poddały partię. W podobnych sytuacjach tak reagowali czołowi arcymistrzowie. Podam dwa przykłady, pierwszy to partia A. Zapata – V. Anand (Biel 1988): 1.e4 e5 2.Sf3 Sf6 3.Sxe5 d6 4.Sf3 Sxe4 5.Sc3 Gf5?? 6.He2 (6...He7 7.Sd5) 1–0, a drugi to rozgrywka L. Christiansen – A. Karpow (Wijk aan Zee 1993): 1.d4 Sf6 2.c4 e6 3.Sf3 b6 4.a3 Ga6 5.Hc2 Gb7 6.Sc3 c5 7.e4 cxd4 8.Sxd4 Sc6 9.Sxc6 Gxc6 10.Gf4 Sh5 11.Ge3 Gd6?? 12.Hd1! 1–0. Carlsen postanowił jednak grać dalej. Nie było to wyrazem lekceważenia przeciwnika, ale wynikało ze skomplikowanego charakteru pozycji, w której rywal miał duże szanse na pomyłki. 18.h4!? Można było zmniejszyć rozmiary strat materialnych w wariancie 18.Gxf4 exf4 19.Wxd5 cxd5 (19...Wxe1+? 20.Wd1+!) 20.Gxd5+ Hxd5 21.Hxe8+ Gf8 22.Sxh7 Kxh7 23.Hxf8 Ge6 24.He7+ Kg8 25.Ha3 Gxg4, ale pozycja miałaby wówczas spokojny, techniczny charakter. Białe wolą większe straty, ale w skomplikowanej sytuacji na szachownicy. 18...fxe3 19.Hxe3 h6 20.Hc5 Gb7! To jest silniejsze od 20...hxg5 21.Hxc6 Ge6 22.Gxd5 Gxd5 23.Wxd5.  21.Se4 We6 22.h5 Do tego momentu czarne grały bez zarzutu. Teraz zaczyna się jednak seria niedokładności, po których szanse stron się wyrównują. 22…Hb6? Mając przewagę materialną, czarne dążą do wymiany hetmanów, ale okazuje się, że nie jest to takie proste. Należało zamknąć pozycję na skrzydle królewskim poprzez  22...g5! lub w wersji 22...Gf8 23.Hg1 g5!. 23.g5! Carlsen bardzo umiejętnie komplikuje sytuację. 23...hxg5? Jak podaje w komentarzach am Peter Heine Nielsen (sekundant Carlsena), niedobre było 23...Hxc5?, bo 24.Sxc5 We7 25.Sxb7 Wxb7 26.Wxd5! i wygrywają białe, ale po prawidłowym 23...Gf8! 24.Hg1!? Hxg1 25.Wdxg1 czarne wciąż jeszcze miały duże szanse na zwycięstwo. 24.Ha3 Wb8 Po 24...gxh5 25.Wxh5 Wd8 26.Wxg5 białym niewiele brakowało do wyrównania. 25.b3! Po tym profilaktycznym ruchu komputery nie wykazują już żadnej przewagi czarnych… 25...Hd8?! Lepsze 25...gxh5 lub 25...g4. 26.Hxa7! Biały hetman włącza się do ataku. Od tego momentu sytuacja błyskawicznie zmienia się na korzyść białych.



26...gxh5 Większe szanse na obronę dawało 26...Gh6 27.hxg6 Wxg6. 27.Wxh5 Wg6 Lub 27...We7 28.Wxg5 Wa8 29.Hg1  28.Wxg5 Wxg5 29.Sxg5! Hc8 30.Wg1 Wa8 31.Hb6 Wa6 32.Hc5 Hd7 33.Se4 Kh8 34.Hf2 He7 35.Gxa6 Białe grały bez figury, teraz mają już przewagę materialną i atak na króla. 35...Gxa6 36.Hh2+ Kg8 37.Hh6 Ha7 38.He6+ Kf8 39.Wg5 Se3 40.Hd6+ Kf7 41.Sc5 Gc8 42.Wxg7+ (42...Kxg7 43.Hxe5+ i 44.Hxe3). Czarne poddały się.

W kolejnym przykładzie mistrz świata Michaił Botwinnik nie potrafił wygrać partii, mając o wieżę więcej!


Obrona holenderska
M. Botwinnik – D. Bronstein
Moskwa 1951
9. partia meczu o MŚ

1.d4 e6 2.c4 f5 3.g3 Sf6 4.Gg2 Ge7 5.Sc3 0–0 6.d5 Gra przechodzi teraz na boczne tory wariantu debiutowego. 6…Gb4!? Do wyrównania wystarczało natychmiastowe 6…e5, ale Bronstein lubił grać nietypowe pozycje. 7.Gd2 e5 8.e3 d6 9.Sge2 a6 Czarne przygotowują b7-b5 z aktywną grą na skrzydle hetmańskim. 10.Hc2 He8 11.f3 Kontrowersyjne posunięcie. Białe planują zagrać e3-e4, ale ograniczają gońca g2. W komentarzach Botwinnik wyjaśniał, że chciał trzymać przeciwnika w nieświadomości, w którą stronę zroszuje. 11...b5!? Ruch w stylu gambitu wołżańskiego. 12.Hb3 Po 12.cxb5 axb5 13.Hb3  nastąpiłoby nieprzyjemne 13…Sa6! z planem Sc5. 12...Gc5 Do wyrównania szans wystarczało 12...Gxc3 13.Sxc3 bxc4 14.Hxc4 Hf7 z planem c7-c6, ale Bronstein nie dba o pionka b5. 13.cxb5 Gd7?! A to już jest niedokładność. Po 13...axb5 14.Sxb5 Hf7 czarne nie stały gorzej, np. 15.f4 e4 16.Sed4 Sxd5 lub 15.e4 fxe4 16.fxe4 Sg4 17.Wf1 Gf2+. 14.Sa4! Po 14.bxa6?! Sxa6 czarne miały aktywną grę. 14...Ga7? Błąd umożliwiający białym przeprowadzenie efektownej kombinacji. Botwinnik uważał za jedyne 14...axb5 15.Sxc5 dxc5 16.f4! e4 17.Gc3 c4 18.Hd1 ze złożoną pozycją.


15.b6! Gxa4? Mniejszym złem było oddanie pionka 15...cxb6 16.Sxb6 Gxb6 17.Hxb6 Sxd5 18.Hxd6. 16.b7!! Gxb3 17.bxa8H Gb6 18.axb3 Hb5 19.Sc3 Hxb3


Można podsumować efekty kombinacji: białe zostały z wieżą więcej. Od tej chwili gra białych pozostawia dużo do życzenia. Botwinnik: „Jedyną, choć niewystarczającą pociechą czarnych jest zła pozycja białego hetmana. Można było chwilowo się tym nie przejmować i zagrać 20.0-0, np. 20…f4 21.Kh1 fxe3 22.Gc1 Gd4 23.We1 lub 20...Hxb2 21.Wa2 Hb3 22.Wb1 Hc4 23.Gf1. Zamiast tego, pod wpływem niedoczasu, białe decydują się na poświęcenie jakości, aby natychmiast wprowadzić hetmana do gry”. 20.Wxa6?! Sxa6 21.Hxa6 Sxd5 22.Ha4?! Podobnie jak w poprzedniej partii strona mająca przewagę materialną dąży do wymiany hetmanów, ale jest to znów nie najlepsza decyzja. Konsolidowało pozycję 22.Sxd5 Hxd5 23.Ke2 f4 24.Hd3. 22...Hxa4 23.Sxa4 Gxe3 Przewaga materialna białych bardzo zmalała i jej realizacja wymaga już niezwykle dokładnej gry. 24.Gf1?! Należało grać 24.Sc3 Gxd2+ 25.Kxd2 i szybko wprowadzić wieżę do gry. Wykonane posunięcie jest efektem złego policzenia wariantu. 24...Wa8 Okazuje się teraz, że na zaplanowane 25.Gc4 nastąpi 25...Wxa4 26.Gxd5+ Kf8 z groźbami Wa1+ oraz Gxd2+ z dalszym Wd4+.  25.b3 Więcej szans dawało 25.Sc3 Wa1+ 26.Ke2 Sxc3+ 27.Gxc3 f4 28.Gg2. 25...Gxd2+ 26.Kxd2 Kf8 27.Gd3 g6 28.Wc1 Wb8 29.Sc3 Sb4 30.Ge2 Wa8 31.Sa4 c6 32.Wc4 Wb8 33.Gd1 Ke7 34.Sb2 d5 35.Wh4? Tu wieża będzie czasowo wyłączona z gry i białe są już bez szans na wygraną. 35...h5 36.g4 hxg4 37.fxg4 f4 38.g5 Wf8 39.Wh7+ Kd6 40.Wg7 e4 41.Wxg6+ Ke5


W tej pozycji partia była odłożona. Analiza wykazała, że czarne pionki są bardzo groźne i  nie ma szans na wygraną. Oto możliwe warianty: 42.h4 f3 43.Wf6 Wxf6 44.gxf6 Kxf6 45.Ke3 Kf5 46.Gxf3 exf3 47.Kxf3 c5 lub 42.Gg4 f3 43.We6+ Kd4 44.Wf6 Wa8 45.Gxf3 (Po 45.Sa4? e3+ 46.Kd1 e2+ 47.Kd2 We8 wygrywają czarne!) 45...Wa2 46.Kc1 Wa1+ 47.Kd2 Wa2. Bez wznawiania gry zgodzono się na remis.

Chyba  każdy szachista ma taką wstydliwą partię. Moja przebiegała tak:


Obrona francuska
R. Bernard („Lech” Poznań)
– B. Nepustil („Kolejarz” Opole)
Półfinał DMP, Opole 1969

1.e4 e6 2.d4 d5 3.Sd2 Sf6 4.e5 Sfd7 5.Gd3 c5 6.c3 Sc6 7.Se2 cxd4 8.cxd4 Gb4?! Strata tempa. Poprawne jest 8...f6 lub 8...Hb6 9.Sf3 f6. 9.0–0 0–0 10.Sf3 f6 11.Sf4 Możliwe było przejście do głównych wariantów z tempem więcej: 11.exf6!? Sxf6 12.Gf4. Ciekawe było też 11.Hc2 f5 12.Gg5. 11...We8?! 12.exf6?! Znacznie lepsze było 12.a3 Ga5 13.Hc2 Sf8 14.Ge3 z wyraźną przewagą. 12...Sxf6 13.He2 (13.Ge3!?) 13...Gd6 Czarne wyrównały grę, grozi e6-e5.
14.Gb5 Hc7

15.Sd3? Przeoczenie. Należało grać 15.g3. 15...Gxh2+! 16.Kh1 Nie wolno 16.Sxh2?, bo Sxd4. 16...Se4?? Teraz z kolei przeciwnik popełnia gruby błąd. Po 16...Gd6 czarne zostawały z pionkiem przewagi bez rekompensaty u białych. 17.Gxc6 bxc6 18.Sxh2 Szczerze mówiąc, uważałem partię za rozstrzygniętą – mam przecież o figurę więcej… 18...Ga6 19.Hc2 Wf8 20.Ge3 Dokładniejsze 20.Sf3 Wf5 21.Kg1, ale takie niedokładności nie mają jeszcze znaczenia. 20...Wf5 21.Kg1 Waf8 Czarne uzyskały małą inicjatywę, której neutralizacja nie powinna być jednak problemem. 22.Sg4 Najprościej prowadziło do celu oddanie jakości za przechwycenie inicjatywy 22.Wac1 Wh5 23.Se5! Gxf1 24.Sxf1 c5 25.He2 itd. 22...Wh5 Jeśli 22...c5, to 23.f3 Sg3 (23...Hg3 24.Gf2) 24.Wfe1. 23.Sge5 He7 Grozi 24…Hh4. 24.g3 c5 Ostatnia próba skomplikowania gry, niestety udana. 25.dxc5? Pierwszy błąd. Prawidłowe było 25.Kg2 lub 25.Hd1. 25...Hf6! Grozi 26…Hf3. U białych zaczęły się pojawiać problemy. 26.Sf4? A ten błąd już całkowicie wyrównuje szanse. Przewagę zachowywało 26.Hd1! Wxe5 27.Gd4 Gxd3 28.Hxd3 Hf5 29.Gxe5 Hxe5 30.c6. 26...Hxe5 (26…Wxe5 27.Gd4) 27.Sxh5 Gxf1 28.Wxf1 Hxh5 29.c6 Ten pionek stał się nadzieją białych.


29...Hf3? Teraz błędy zaczynają popełniać czarne. Po 29...Hg4 partia zakończyłaby się prawdopodobnie szybkim remisem,
np. 30.c7 Sxg3 31.c8H Se4+ 32.Kh2 Hh4+ z wiecznym szachem. 30.Hd1 Zagranie nie jest złe, ale znacznie silniejsze było 30.Gf4! Wxf4?! 31.c7 Sd6 32.Hc6 z wygraną. To nie był jednak wariant dla szachisty w niedoczasie. 30...Hf5?! Lepsze 30...Hf7 31.Gf4 g5! 32.Ge5 Hf5. 31.c7 Hh3 Grozi 32…Sxg3. 32.Gf4! h5?! Kolejna niedokładność. Po 32...g5 33.Ge5 Hf5 34.Hc2 Hxe5!? 35.c8H Wxc8 36.Hxc8+ Kg7 przewaga jakości była trudna do zrealizowania. 33.Hc1 Wc8 Pozycja znów stała się wygrana dla białych. 34.He3? Daje czarnym wyrównanie. Wygrywało 34.Hc6! z groźbą Hd7 lub Hb7. 34...h4 Dokładniejsze 34...g5!? 35.Ge5 Hf5 36.f4 h4! 35.Wc1 hxg3 36.Gxg3 Lepsze 36.fxg3. 36...Sxg3 37.Hxg3? Ostatni błąd w partii. Konieczne było zabicie pionkiem 37.fxg3. Przy hetmanach czarny król nie mógłby podejść do pionka c7. 37...Hxg3+ 38.fxg3 Kf7 Teraz czarny król szybko maszeruje na skrzydło hetmańskie i pionek c7 nieuchronnie ginie. Białym nie udało się znaleźć remisowych szans. 39.b4 Ke7 40.a4? Małe nadzieje na remis dawał wariant 40.b5 Kd7 41.Wc6! Wxc7 42.Wa6. 40...Kd7 41.Wc3?! Ostatnia szansa na ratunek to 41.Wc5! Wxc7 42.Wa5.  41...Wxc7 42.Wf3 Kd6 Teraz już czarne łatwo wygrywają. 43.Wf8 d4 44.Kf2 e5 45.b5 e4 46.a5 Wc2+ 47.Ke1 Wb2 48.Wb8 e3 49.a6 Kc5 50.Wc8+ Kd5 51.Wb8 d3  0–1. Partia z bardzo rzadko spotykaną liczbą pomyłek…

Oczywiście, w partiach na wyższym poziomie błędy nie są tak częste i tak drastyczne, a oceny pozycji zmieniają się minimalnie. Ale o tym będzie mowa w następnym artykule z tego cyklu.


 

Ryszard Bernard

Do góry

Gramy w warcaby

Na zdjęciu Damian Reszka
Damian Reszka (autor rubryki)

Marzec to miesiąc, w którym powoli budzi się życie warcabowe w Polsce. W tym roku stało się tak między innymi za sprawą półfinałów mistrzostw Polski rozegranych w Giżycku między 6 a 14 marca. Kiedy piszę ten odcinek szkolenia, wciąż czekam na szerszy wybór partii od naszych kadrowiczów, więc na razie nie będę podawał wyników. Zamiast tego pozwolę sobie na małą retrospekcję i oprę ten wykład na moich własnych partiach. W tym numerze zaprezentuję kluczowe pozycje, które – czy to z powodu popełnionych błędów, czy towarzyszących grze emocji – zapamiętałem chyba na całe życie. Trzeba się uczyć na błędach, najlepiej cudzych, więc zapraszam do analiz.


Damian Reszka (Polska)
– Oleksandr Malafeievskyi (Ukraina)
ME juniorów do lat 19, 2007 r.

Przegrałem moją partię, która dość sensacyjnie dała mojemu przeciwnikowi złoty medal. Po jej zakończeniu podbiegł do mnie arcymistrz Edward Burzyński i niejako z pretensją zapytał: „Co ty, Damian, nie znasz tej końcówki? To jest w mojej książce!”. Choć do dziś nie znalazłem tej pozycji w książce, nauczyłem się jej na dobre. Pozycja białych jest trudna, ale wciąż mogą uratować remis.


Białe: 35, 33, 30, 27, 25
Czarne: 14, 17, 19, 23, 24

1.33-29 23x34 2.30x39 19-23 2...24-29 3.39-34 29x40 4.35x44 19-24 5.44-40 24-29
 6.40-35 29-34 7.35-30= 3.39-34! W partii z Oleksandrem zagrałem: 3.39-33?? 14-19
4.35-30 24x35 5.25-20 35-40 6.20-15 40-44
 7.15-10 44-50 8.27-21 17x26 9.10-4 50x28 i pomimo centralnych pionów w końcówce jest ona wygrana dla czarnych. 3...24-29 4.35-30 4.34-30?? 17-22 5.27x18 23x12 4...29x40 5.27-22!! Tylko tak! Efektowne poświęcenie! 5...17x28 6.30-24 40-44
 7.24-20
7.24-19?? 28-32!! 8.19x37 z wygraną. 7...14-19 8.20-15 i białe albo dorabiają dwie damki, albo wymieniają piona: 8...44-49 9.25-20 z nieuniknioną groźbą 20-14.


Radosław Wika (Polska)
– Damian Reszka (Polska)
Finał IMP, 2007 r.

W 2007 roku stanąłem przed szansą zdobycia mistrzostwa Polski jako najmłodszy warcabista w historii. „Wystarczyło” w ostatniej rundzie pokonać aktualnego mistrza, Radosława Wikę, i liczyć na korzystne wyniki przy innych warcabnicach.


Białe: 49, 48, 45, 44, 42, 41, 39, 38, 36, 34, 33, 32, 31, 26, 25
Czarne: 2, 3, 4, 6, 9, 11, 12, 13, 14, 15, 17, 18, 19, 23, 30

W ostatnim ruchu Radek popełnił błąd, grając 46-41??, dzięki czemu mogłem przeprowadzić uderzenie mostek: 1...14-20! 2.25x14 19x10 3.34x25 23-29 4.33x24 13-19
5.24x22 17x46,
wygrać ostatecznie tę partię i zdobyć upragniony złoty medal.


Zainal Palmans (Holandia)
– Damian Reszka (Polska)
ME juniorów do lat 19, 2008

To zdecydowanie najładniejsza kombinacja, na jaką w życiu wpadłem. Przegrywać w taki sposób nie jest żadną ujmą, taka porażka daje wręcz pewną satysfakcję, bo pozwala zrozumieć prawdziwe piękno warcabów.

Białe: 49, 47, 45, 42, 40, 39, 38, 37, 33, 30, 29, 25
Czarne: 3, 7, 9, 12, 13, 14, 15, 18, 22, 26, 27, 28

1.38-32!! 27x38 2.49-43!! 38x49 3.29-24
49x35 4.24-19!! 35x38 5.19x17 22x11 6.42x4
Przepięknie!

Marcin Grzesiak (Polska)
– Damian Reszka (Polska)
Finał IMP, 2010 r.

W 2010 roku los ponownie się do mnie uśmiechnął – choć to zdecydowanie mało powiedziane – w trakcie turnieju finałowego mistrzostw Polski. Aby zachować szanse na tytuł, musiałem nie tylko wygrać z arcymistrzem Marcinem Grzesiakiem, lecz także liczyć na to, że Grzegorz Siuda, mój główny rywal, straci punkty w meczu z niżej notowanym przeciwnikiem. Moja sytuacja po debiucie była wręcz beznadziejna, a Grzesiak z każdym ruchem bardziej na mnie naciskał. Podczas rozgrywki moje nadzieje na sukces zdawały się gasnąć. Ale w warcabach gra się do samego końca!

Białe: 47, 44, 43, 41, 39, 36, 34, 33, 29, 26, 24, 23
Czarne: 2, 6, 11, 12, 13, 15, 16, 17, 18, 20, 25, 27


33.33-28? Istotny błąd. Białe najprawdopodobniej zdecydowały się na to posunięcie, przeoczywszy motywy kombinacyjne. (Do wygranej prowadziła prosta gra na
wyczekanie: 33.43-38 2-8 34.44-40 17-21 35.26x17 11x22 36.41-37 16-21 37.38-32 27x38 38.33x42 6-11 39.39-33 11-16 40.42-38
22-27 41.37-32 21-26 42.32x21 26x17 43.36-31 i nietrudno się doliczyć, że białe bez większych problemów rozprawią się z pionami 16 i 17 czarnych. Pozostałe nie mają gdzie grać). 33...18-22! 34.39-33?? Właśnie na to liczyłem! 34...27-32! 35.28x37 22-28 36.23x32 13-19 37.24x13 12-18 38.13x22 Grzesiek zremisował, a to oznaczało mój drugi tytuł w życiu! Kolejne mistrzostwo Polski, kolejne uderzenie mostek w ostatniej rundzie.


Andrzej Słapiński (Polska)
– Damian Reszka (Polska)
Finał IMP, 2012 r.

Historia lubi się powtarzać? Rok 2012 i kolejna szansa na złoto w ostatniej rundzie mistrzostw. Tym razem naprzeciw mnie siedział Andrzej Słapiński, krajowy arcymistrz, który – jak mi potem powiedział – nie śledził tabeli i nie wiedział, o co gram. A zagrałem naprawdę solidnie, lecz w końcowej fazie partii popełniłem błąd przy obliczeniach i wybrałem remisową kontynuację. Znów zdałem się na los.

Białe: 36, 26, 5 (damka)
Czarne: 16(damka), 17, 22, 27


60.5-46?? Remisowym wariantem było oddanie piona: 60.26-21! 17x26 i mimo przewagi dwóch kamieni nie miałbym jak przeprowadzić do damek pozostałych pionów. Białe musiały być czujne, bo postawienie damki na środku planszy również efektownie przegrywało: 60.5-23? 27-31! 61.36x18 17-22 62.18x27 16x19. 60...17-21!! 61.26x28 27-31 62.36x27 16x5 i idea słupka na głównej linii dała mi trzeci złoty medal w karierze! 0-2


Damian Reszka (Polska)
– Łukasz Kosobudzki (Polska)
Finał IMP, 2015 r.

Moje czwarte złoto wywalczyłem zasłużenie w roku 2014, prowadząc od pierwszej do ostatniej rundy. Zgromadziłem wtedy ostatecznie o trzy oczka więcej od wicemistrza. Rok później pragnąłem wreszcie obronić tytuł i zostać liderem klasyfikacji medalowej wszech czasów. Na mojej drodze stanął wówczas Łukasz Kosobudzki.

1.31-27 20-24 2.32-28 15-20 3.34-30 17-21 4.37-32 18-23 5.30-25 10-15 6.40-34 24-29
7.33x24 20x40 8.45x34 15-20 9.38-33 20-24
10.41-37 12-18 11.36-31 7-12 12.46-41 21-26
13.41-36 11-17 14.43-38 17-22 15.28x17 12x21 16.33-29 24x33 17.39x28 14-20 18.25x14 9x20 19.27-22 18x27 20.31x22 5-10

Białe: 50, 49, 48, 47, 44, 43, 38, 37, 36, 34, 34, 32, 28, 22
Czarne: 1, 2, 3, 4, 6, 8, 10, 13, 16, 19, 20, 21, 23, 26

21.44-39?? Na pierwszy rzut oka trudny do zrozumienia, ale bardzo duży błąd, pozostawiający odkryte pole 43. Punkt 27 momentalnie stał się słabością. 21...20-24! 22.47-41
Łukasz zmusił mnie do podwieszenia piona 41 przeoczoną przeze mnie groźbą: 22.39-33? 13-18! 23.22x13 21-27 24.32x21 23x41 i białe tracą piona. 22...8-12 23.50-44
12-18!!


Białe: 49, 48, 44, 42, 41, 39, 38, 37, 36, 35, 34, 32, 28, 22
Czarne: 1, 2, 3, 4, 6, 10, 13, 16, 18, 19, 21, 23, 24, 26

Imponujące zagranie! Na ten atak przygotowałem kombinacyjną obronę, ale to Łukasz lepiej wszystko przeliczył. 24.44-40
18x27 25.38-33 27x47 26.48-43 47x29 27.49-44 23x32 28.34x5 21-27!! 29.37x28 13-19! 30.5x23 24-29!
Tylko tak! Należy się pozbyć własnego przeszkadzającego piona. 31.23x34 1-7 32.34x1 2-7 33.1x31 26x46 Piękna kontrkombinacja, która nie daje nadziei białym mimo ich dwóch pionów przewagi. 34.28-22 6-11 35.35-30 46-23 36.39-34 23-32 37.43-39 32-38 38.40-35
11-17 39.22x11 16x7
Łukasz zwyciężył i kilka rund później, w pełni zasłużenie, wywalczył swoje pierwsze mistrzostwo Polski.

0-2


Damian Reszka (Polska)
– Leon Mikulicz (Polska)
Finał IMP, 2015 r.

To znana teoretyczna końcówka nazywana post-Scouppe. Jest to remisowe ustawienie, ale wymagające od czarnych dokładnej gry. Warto przetestować przeciwnika, dając mu szansę na popełnienie błędu.

Białe: 49(damka), 47, 15, 3 (damka)
Czarne: 5 (damka), 36

1...5-46?? Przegrywający ruch! (Remisuje trzymanie damki na środkowych polach linii głównej, na przykład 1...5-23). 2.47-42!! Pion 47 niespodziewanie wchodzi do gry! 2...36-41
Przegrywa też ucieczka damką z powodu zastawienia pętli: 2...46-23 3.42-38
36-41 (3...23-29 4.3-20! 29x47 5.49-38 47x33 6.20x47, a po zejściu z najdłuższej przekątnej 3...23-34 4.3-14 białe ją opanowują i łatwo dorabiają kolejne damki, doprowadzając do wygranej pozycji) 4.15-10 23x5 5.3-14 5x43 6.49x46. 3.49-32 41-47 4.32-5 47x38 5.3-14 46x10 6.5x49 Była to o tyle ważna pozycja, że z boku obserwowała ją Natalia Sadowska. Później w 2015 roku wykorzystała tę samą ideę, aby ograć Aigul Idrisovą i zostać wicemistrzynią świata. To z kolei dało jej prawo do gry o tytuł mistrzyni, który zdobyła, wygrywając mecz w 2016 roku. Pośrednio przyczyniłem się więc do największego polskiego warcabowego sukcesu w historii!


osoby grające w warcaby
Partia Natalia Sadowska – Vassily Ivanchuk, Polish Open 2023

 

Damian Reszka

Do góry