Baner

Nr 3 (168) Marzec 2019

 CROSS

ISSN 1427-728X

ROK XVII

Nr 3 (168)

Marzec 2019 r.

miesięcznik

INFORMACYJNO–SZKOLENIOWY

STOWARZYSZENIA KULTURY FIZYCZNEJ,

SPORTU I TURYSTYKI NIEWIDOMYCH

I SŁABOWIDZĄCYCH „Cross”

Adres redakcji:

00-216 Warszawa

  1. Konwiktorska 9, tel.: 22 412 18 80

e-mail: redakcja@cross.org.pl

Redaguje zespół w składzie:

Marta Michnowska

Redaktor naczelna

Anna Baranowska

Zastępca redaktor naczelnej

Grażyna Wojtkiewicz

Korekta

Opracowanie graficzne:

Studio Graficzne Novelart

 Skład, druk, oprawa i kolportaż:
EPEdruk Spółka z o.o.
ul. Konwiktorska 9, 00-216 Warszawa

Nakład: 1000 egzemplarzy

Miesięcznik dofinansowują

Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych
oraz Ministerstwo Sportu i Turystyki

 

 

Redakcja nie zwraca tekstów niezamówionych

 

 

aaa

 

Spis treści

Czas podsumowań, czas rozliczeń

Marta Michnowska

Plan wykonany

Stanisław Sęk

Są stypendia po mistrzostwach świata

Andrzej Szymański

Złoty Kielich w rękach młodzieży

Wojciech Woźniak

Punkty wielkiego znaczenia

Mirosław Jurek

Wiadomości

Ze smartfonem i komputerem za pan brat

Tomasz Wandzel

Sezam z gadżetami

Mateusz Liszewski

Gramy w szachy

Ryszard Bernard

Gramy w warcaby

Natalia Sadowska

 

aaa

 

nasza organizacja

 

Czas podsumowań, czas rozliczeń

Minął już trzeci rok kadencji obecnych władz Stowarzyszenia „Cross”. Jaki to był czas dla sportu osób z niepełnosprawnością wzroku? O trudnych początkach, sukcesach wypracowanych ciężką pracą i planach działaczy na przyszłość opowiada redakcji Przemysław Warszewski – dyrektor biura organizacji.

Marta Michnowska: – Podczas VII Sejmiku Stowarzyszenia „Cross”, 21 listopada 2015 r. w Wągrowcu, odbyły się wybory nowych władz. W 15-osobowej Radzie Krajowej zasiadło siedmioro nowych członków, a prezes Stowarzyszenia została Józefa Spychała. To była rewolucja. W jakiej kondycji był wówczas „Cross”?

Przemysław Warszewski: – Początek kadencji był bardzo trudny ze względu na dramatycznie złą sytuację finansową. Przez trzy kolejne lata Stowarzyszenie kończyło rok z ujemnym wynikiem finansowym, przy czym strata na koniec 2015 roku wyniosła aż 177 tys. zł! Stanowiło to realne zagrożenie dla kontynuowania działalności.

– Wstęp do tej opowieści brzmi naprawdę niewesoło. To musiało być ogromne wyzwanie. Jak zabraliście się Państwo do ratowania „Crossu”?

– Poprawa sytuacji finansowej stała się priorytetem dla nowych władz. Niestety, odmowa udzielenia przez bank kredytu spowodowała na początku 2016 roku konieczność zaciągnięcia pożyczki od członków prezydium. Kredyt zaufania w wysokości 55 tysięcy zł udało się spłacić pod koniec tego samego roku. Wprowadzona dyscyplina finansowa, kontrola wydatków, obniżenie kosztów działalności (czynsz, wynagrodzenia, opłaty bankowe itp.), a przede wszystkim racjonalne korzystanie ze środków MSiT i PFRON-u dały natychmiastowy efekt: wynik finansowy Stowarzyszenia na podsumowanie 2016 r. to prawie 20 tys. zł na plusie. W kolejnych latach było już tylko lepiej – rok 2017 przyniósł 45 tys. zł zysku, a prognozowany wynik za rok 2018 to 120 tys. zł.

– Fakty mówią same za siebie. Czy członkowie Stowarzyszenia odczuli, jak trudny to był czas dla organizacji?

– Należy podkreślić, że opłaty od uczestników imprez i obozów znacząco zmalały, a więc ratowanie organizacji nie odbyło się kosztem jej członków. Mimo trudności w pozyskiwaniu środków finansowych na działalność i malejących dofinansowań udało się dobrym zarządzaniem i gospodarowaniem uzdrowić finanse organizacji, co jest niezaprzeczalnie sukcesem prezydium i całej Rady Krajowej Stowarzyszenia. W 2016 roku łączne przychody wyniosły 5 mln zł, a wynik finansowy wskazuje na zysk w wysokości 19 165,15 zł. W kolejnych latach było tylko lepiej – w 2017 łączny przychód to 4,3 mln zł, a rok zakończył się wynikiem 45 373,56 zł nad kreską. Szacujemy, że na koniec 2018 roku uda nam się ten zysk co najmniej podwoić. Dla porównania łączne średnie przychody w latach 2012-2015 to około 5,7 mln zł, a wynik finansowy… – niestety, był ujemny. W 2012 wyniósł zaledwie 3 133,39 zł, potem było już znacznie gorzej: 2013 to 180 053,13 zł na minusie, 2014 to minus 135 139,15 zł, 2015 – minus 177 417,27 zł.

– Jaka mogła być przyczyna tak słabej kondycji finansowej w tamtym okresie?

– To rodzi pytanie, czy dramatycznie zła sytuacja organizacji w latach 2012-2015 to było celowe działanie na szkodę Stowarzyszenia, czy zwykła nieudolność i brak kwalifikacji. Nie chcę jednoznacznie oceniać.

– Czy teraz sytuacja jest już stabilna?

– Po trzech latach można stwierdzić, że wprawdzie trzeba dalej trzymać dyscyplinę finansową, ale władzom udało się opanować sytuację i nie ma już zagrożenia dla istnienia organizacji i kontynuowania działalności. Obchodzona w 2016 roku dwudziesta piąta rocznica powstania Stowarzyszenia „Cross” nie była ostatnią.

– Gratulacje! Liczby nie kłamią, ale w co udało się je przekuć?

– Sukcesom organizacyjnym i finansowym towarzyszyły w ostatnich trzech latach również sukcesy sportowe. Każdego roku Stowarzyszenie dofinansowywało działalność klubowych sekcji sportowych i organizowało liczne ogólnopolskie imprezy sportowe i obozy. Należy w tym miejscu podkreślić, że za organizację zawodów odpowiedzialnych jest coraz więcej koordynatorów: w 2015 roku było ich tylko 22, w 2016 – 30, w 2017 – 32, a w 2018 – już 35. Każdy, kto ma dobry pomysł na atrakcyjną imprezę sportową, może liczyć na wsparcie, a koordynatorami nie są już jedynie członkowie władz.

– Świeża krew wśród działaczy – to dobrze. Co jeszcze?

– Stowarzyszenie finansowało również w sposób ciągły szkolenie kadr narodowych w wielu dyscyplinach sportu: szachach, warcabach, showdownie, wioślarstwie, piłce nożnej, biegach długodystansowych i narciarstwie alpejskim.

– Czy widać efekty szkoleń?

– Na wyniki nie trzeba było długo czekać. Do najważniejszych sukcesów sportowych na arenie międzynarodowej należą:

– złoty medal mistrzostw świata juniorów niewidomych i słabowidzących w szachach, Polska 2018,

– srebrny i brązowy medal mistrzostw świata kobiet niewidomych i słabowidzących w szachach, Polska 2018,

– srebrny medal zdobyty podczas drużynowych mistrzostw świata niewidomych w szachach, Bułgaria 2018,

– brązowy medal na olimpiadzie szachowej, Macedonia 2017,

– złoty medal drużynowy i złoty medal indywidualny na mistrzostwach świata niepełnosprawnych w szachach, Niemcy 2017,

– złoty medal na drużynowych mistrzostwach Europy w szachach, Polska 2016,

srebrny medal w klasyfikacji drużynowej i dwa medale indywidualne (srebro w konkurencji kobiet i brąz w konkurencji mężczyzn) na mistrzostwach Europy w showdownie, Polska 2018,

– złoty medal w klasyfikacji drużynowej i dwa brązowe medale indywidualne na mistrzostwach Europy w showdownie, Włochy 2016,

– brązowy medal indywidualny i brązowy drużynowo na mistrzostwach świata niepełnosprawnych w warcabach, Bułgaria 2017,

– złoty, srebrny i brązowy medal Pucharu Świata niepełnosprawnych w warcabach, 2017,

– dwanaście medali (cztery złote, trzy srebrne i pięć brązowych) na mistrzostwach Europy w kręglach klasycznych, Chorwacja 2016,

– kwalifikacja na zimowe igrzyska paraolimpijskie dla Anny Kosińskiej-Tadej.

– Niewidomi i słabowidzący sportowcy z Polski prezentują poziom światowy. A status Stowarzyszenia? Czy „Cross” jest organizacją rozpoznawalną?

– W ostatnich latach Stowarzyszenie „Cross” zwiększyło swoją aktywność i zaangażowanie w międzynarodowych strukturach i organizacjach sportowych osób niepełnosprawnych. Bezpośrednim tego efektem było przyznanie nam prawa do zorganizowania w ubiegłym roku aż trzech międzynarodowych imprez rangi mistrzostw świata i mistrzostw kontynentu.

– Proszę przypomnieć Czytelnikom, jakie to były dyscypliny i gdzie odbywały się wydarzenia.

– Mistrzostwa świata juniorów niewidomych i słabowidzących w szachach oraz mistrzostwa świata kobiet niewidomych i słabowidzących w szachach miały miejsce w Solcu-Zdroju w sierpniu 2018 r. Prawie w tym samym czasie w Warszawie rozgrywane były mistrzostwa Europy niewidomych i słabowidzących w showdownie.

– Trzy bardzo duże imprezy realizowane praktycznie jednocześnie – i to w dwóch różnych lokalizacjach – to musiał być spory wysiłek logistyczny. Opłacił się? Jak na tych imprezach wypadli nasi reprezentanci?

– Podczas zakończonych 23 sierpnia 2018 r. mistrzostw świata kobiet niewidomych i słabowidzących w szachach oraz mistrzostw świata juniorów niewidomych i słabowidzących w szachach nasi reprezentanci zdobyli łącznie trzy medale: Adam Czajkowski został mistrzem świata juniorów, Teresa Dębowska zajęła drugie miejsce i zdobyła tym samym srebrny medal mistrzostw świata kobiet, a Anna Stolarczyk została brązową medalistką. Organizatorem obu tych wydarzeń było – na zlecenie IBCA – Stowarzyszenie „Cross”. Turniej został rozegrany w dniach 14-23.08.2018 r. w Solcu-Zdroju, a szachistów gościł komfortowy i przytulny Mineral Hotel „Malinowy Raj”.

IX IBCA Mistrzostwa Europy Niewidomych i Słabowidzących w Showdownie zorganizowaliśmy na zlecenie IBSA – International Blind Sport Asociation (Międzynarodowa Federacja Sportu Niewidomych) w terminie 21- 27 sierpnia 2018 r. w Warszawie. Były to najważniejsze zawody w tej dyscyplinie sportu w ubiegłym roku. Uczestnicy zakwaterowani zostali w hotelu „Ibis” Stare Miasto, a rozgrywki przeprowadzono w pobliskiej szkole sportowej. Turniej okazał się ogromnym sukcesem organizacyjnym i sportowym, czego dowodem jest srebrny medal w klasyfikacji drużynowej i dwa medale indywidualne (srebro w konkurencji kobiet i brąz w konkurencji mężczyzn).

– Czy Stowarzyszenie miało już doświadczenia w realizowaniu tak prestiżowych przedsięwzięć?

– Szlifów nabieraliśmy dwa lata wcześniej. Zorganizowane w lipcu 2016 roku I IBCA DME w szachach również były dużym sukcesem, zarówno finansowym, sportowym, jak i medialnym. Sukces ten rodził się jednak w bólach, bo na skutek działań byłego już wtedy prezesa Stowarzyszenia „Cross” Piotra Dukaczewskiego prawo organizacji mistrzostw IBCA przyznała Polskiemu Komitetowi Paraolimpijskiemu, a nie Stowarzyszeniu. Jak stwierdził prezes PKPar-u i jednocześnie PZSN „Start” Łukasz Szeliga, został on zmanipulowany i wprowadzony w błąd przez pana Dukaczewskiego, który namówił Komitet (PKPar – przyp. red.), aby wystąpił do IBCA z ofertą zorganizowania DME w szachach. IBCA przyznało to prawo PKPar-owi, a Dukaczewski został dyrektorem turnieju. Niezwłocznie po otrzymaniu informacji o krokach PKPar-u Stowarzyszenie „Cross” podjęło intensywne starania o odzyskanie należnego mu prawa organizacji tych zawodów. Liczne spotkania i wizyty władz Stowarzyszenia w Ministerstwie Sportu i Turystyki i PFRON-ie ostatecznie zmusiły PKPar do podjęcia negocjacji ze Stowarzyszeniem i doprowadziły do zawarcia porozumienia między obiema organizacjami. Na jego mocy Stowarzyszenie zostało jedynym organizatorem DME w szachach 2016. Wszystkie te działania trwały aż trzy miesiące, co w konsekwencji pozostawiło nam bardzo mało czasu na prace związane z przygotowaniem turnieju. Potwierdziło się jednak, że naszą organizację budują ludzie doświadczeni, kompetentni i pracowici, czego dowodem stał się właśnie ten turniej.

– Czy działania byłego prezesa nie zaszkodziły wizerunkowi naszej organizacji?

– Zorganizowane przez Stowarzyszenie „Cross” w lipcu 2016 roku I IBCA DME w szachach i obecność przedstawicieli MSiT, PFRON-u, PZSzach-u, posłów, senatorów oraz przedstawicieli radia, prasy i telewizji znacząco przyczyniły się do postrzegania Stowarzyszenia jako solidnego i odpowiedzialnego partnera i odbudowały poważnie nadszarpnięty wizerunek. Największą nagrodą za wysiłek związany z organizacją tego turnieju był niewątpliwie złoty medal zdobyty przez polską drużynę.

A więc sukces pomimo wszystko! Trzeba pogratulować determinacji, ale czy tak trudne sytuacje nie zniechęcają do działania?

– Cóż, muszę przyznać, że komplikacje, z którymi Stowarzyszenie mierzy się od ostatniego sejmiku, nie ułatwiają nam pracy. Sytuacja jest tym bardziej smutna i niezrozumiała, że za problemami tymi stoją przede wszystkim byli działacze i członkowie Stowarzyszenia „Cross”, jeszcze niedawno sprawujący najważniejsze funkcje w organizacji. Wystarczy tylko wspomnieć, że już kilkanaście dni po zakończeniu sejmiku dwoje członków Rady Krajowej poprzedniej kadencji, w tym jej prezes, obraziło się na decyzję delegatów i złożyło do prezydenta Warszawy wniosek o podjęcie działań kontrolnych wobec Stowarzyszenia. Niemal w tym samym momencie kontrolę w Stowarzyszeniu przeprowadziło ministerstwo sportu.

– Jak w tych sprawdzianach wypadły nowe władze?

– Oba postępowania zakończyły się pozytywnie dla naszej organizacji. Dodajmy jeszcze, że równolegle byli aktywiści rozsyłali do członków Stowarzyszenia korespondencję mailową, w której stawiali nowo wybrane władze w złym świetle i zarzucali im fałszerstwo wyborcze. To drugie oskarżenie jest o tyle kuriozalne, że za organizację i przebieg sejmiku w 2015 roku odpowiadały ówczesne władze Stowarzyszenia, więc zarzut fałszerstwa (skądinąd pozbawiony podstaw merytorycznych) owi działacze postawili sami sobie.

– Czy na tym sprawa się zakończyła?

– Niestety, działania na szkodę Stowarzyszenia „Cross” były prowadzone nie tylko w naszym środowisku, lecz objęły również zewnętrzne instytucje, kluczowe dla działalności organizacji. Wspomniałem już o ministerstwie sportu, ale doszedł do tego jeszcze PKPar, gdzie na zjeździe w kwietniu 2016 r. Stowarzyszenie i ZKF „Olimp” zostali pozbawieni swoich kandydatów w zarządzie Komitetu. Doszło do sytuacji bez precedensu – bez żadnego powodu dwie najważniejsze organizacje działające w dziedzinie sportu osób niewidomych i słabowidzących zostały pozbawione jakiegokolwiek wpływu na pracę Komitetu. W nagonkę na Stowarzyszenie włączyli się jeszcze: pan Lubomir Prask, były członek prezydium, prezes UKS „Sprint” z Wrocławia, którego zawodnicy, jak i on sam wysyłali do ministra sportu skargi na działania władz Stowarzyszenia, oraz pan Jacek Stachańczyk – szachista reprezentujący barwy „Syrenki” Warszawa, który również żalił się na swoją sytuację i prosił ministra o interwencję.

– Wydaje się, że gorzej już być nie mogło...

– A jednak mogło. Dopełnieniem obrazu była kontrola działalności Stowarzyszenia przeprowadzona w czerwcu 2016 roku przez Najwyższą Izbę Kontroli. Kontrola trwała dwa miesiące, nie wykazała żadnych nieprawidłowości i pozytywnie oceniła pracę organizacji. Kiedy nałożymy jeszcze na te wszystkie wydarzenia trudną sytuację finansową w pierwszej połowie 2016 roku, powstaje prawdziwy obraz warunków, w jakich musiało działać Stowarzyszenie, i wyzwań, jakie stanęły przed nowo wybranymi władzami na początku 2016 roku. Na szczęście dziś, po trzech latach pełnych ciężkiej pracy całej Rady Krajowej, jej prezydium i biura, jest to już historia, a liczne kontrole zewnętrzne tylko potwierdziły wysoki poziom realizacji zadań statutowych i mocną pozycję Stowarzyszenia „Cross” wśród organizacji sportowych. Obecna prezes ponownie pełni funkcję członka zarządu PKPar-u, jest również członkinią Rady Sportu Osób Niepełnosprawnych przy ministrze sportu i turystyki.

Niestety, historią nie jest i jeszcze przez jakiś czas nie będzie spór prawny, jaki toczy obecnie ze Stowarzyszeniem jego były prezes Piotr Dukaczewski i była dyrektor biura Ewa Kaźmierczak.

– Czy może Pan rzucić trochę światła na ów spór? Czytelnicy zapewne nie znają szczegółów tej sprawy.

– Piotr Dukaczewski był w 2015 roku koordynatorem jednej z imprez szachowych – nadzorował udział kadry w międzynarodowym turnieju szachowym organizowanym w dniach 3-12 grudnia 2015 r. w Anglii, w Londynie. Turniej odbywał się już po sejmiku i po zmianie władz Stowarzyszenia, jednak mimo działań podejmowanych przez pana Dukaczewskiego postanowiono nie zmieniać koordynatora zadania. Czas pokazał, że wykazywana przez Stowarzyszenie chęć dalszej współpracy z byłym prezesem była błędem, a wyciągnięta do niego dłoń została odtrącona. Ku naszemu ogromnemu zdumieniu pan Dukaczewski rozliczył się bowiem z realizacji imprezy jedną fakturą na kwotę 26 800 zł, wystawioną przez – i tu uwaga – firmę „Morena” Ewa Kaźmierczak, dopiero co założoną przez byłą dyrektor biura Stowarzyszenia. Taka forma rozliczenia imprezy przez koordynatora nie miała jeszcze nigdy miejsca, do tego nie była możliwa ze względu na zapisy umowy o dofinansowaniu zawartej przez Stowarzyszenie z MSiT. Zasady przekazywania pieniędzy przez ministerstwo co do zasady nie przewidują bowiem możliwości podzlecania organizacji imprez innym podmiotom, a z taką sytuacją mieliśmy tu do czynienia. W reakcji na działania pana Dukaczewskiego władze Stowarzyszenia wystąpiły do niego z prośbą o korektę rozliczenia i przedłożenie faktur potwierdzających poniesienie kosztów w związku z udziałem w turnieju szachowym, takich jak np.: wyżywienie, zakwaterowanie, przelot, wpisowe. Niestety, odpowiedź pana Dukaczewskiego była odmowna, a niedługo potem Stowarzyszenie otrzymało od firmy „Morena” wezwanie do zapłaty i pozew sądowy.

– Jakie były dalsze koleje tej sprawy?

– W międzyczasie Stowarzyszenie „Cross” zostało poinformowane przez pana Dukaczewskiego, że rzekomo zawarto z panią Kaźmierczak pisemną umowę, którą ze strony Stowarzyszenia podpisali panowie Dukaczewski i Prask. Jednak umowa taka nigdy w biurze Stowarzyszenia się nie pojawiła, a jej jedynym posiadaczem jest chyba pani Kaźmierczak. O rzekomej umowie zawartej przez panów Dukaczewskiego i Praska w imieniu Stowarzyszenia z Ewą Kaźmierczak nie zostało poinformowane ani prezydium, ani Rada Krajowa. Stoi to w jawnej sprzeczności z zapisami statutu i regulaminami naszej organizacji.

– Jakie mogą być przyczyny tak wytrwałych działań na szkodę Stowarzyszenia?

– Nie bez znaczenia dla oceny tej sytuacji jest fakt, że pani Kaźmierczak pozostaje w bliskiej relacji z panem Dukaczewskim oraz że zarówno pan Dukaczewski, jak i pan Prask nie znaleźli uznania wśród delegatów na ostatnim sejmiku Stowarzyszenia. Dziś cała trójka zasiada wspólnie w radzie nowo powstałej fundacji „Artus”, która w partnerstwie ze „Sprintem” Wrocław i „Syrenką” Warszawa stara się o dofinansowania ze środków publicznych.

– Kiedy możemy liczyć na zakończenie tej trudnej sytuacji?

– Postępowanie sądowe z powództwa Ewy Kaźmierczak jest w toku, podobnie jak i drugie, w którym pan Dukaczewski domaga się od Stowarzyszenia zapłaty na jego rzecz kwoty niemal 50 tys. zł tytułem rzekomo poniesionych wydatków. Stowarzyszenie spokojnie oczekuje na prawomocne wyroki sądów w obu sprawach, gdyż racja jest bezsprzecznie po naszej stronie. Osobom nieprzyjaznym Stowarzyszeniu „Cross” wciąż, niestety, mało i nie ustają w wysiłkach zmierzających do szkodzenia naszej organizacji we wszelki możliwy sposób.

– Czy ma Pan na myśli obecny spór organizacyjny w koronnej dyscyplinie niewidomych i słabowidzących crossowiczów?

– Tak, najnowszym takim pomysłem jest odebranie Stowarzyszeniu „Cross” prawa do dalszego rozwijania szachów w środowisku osób niewidomych i słabowidzących i przejęcie większości zadań z tego obszaru przez Polski Związek Szachowy.

Stowarzyszenie Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki Niewidomych i Słabowidzących
„Cross” jest organizacją, która od niemal 30 lat zajmuje się rozwojem szachów w środowisku osób z dysfunkcją wzroku, jest reprezentantem Polski w IBCA (Międzynarodowym Stowarzyszeniu Szachistów Niewidomych) i może poszczycić się w tej dyscyplinie ogromnymi sukcesami sportowymi i organizacyjnymi.

Dalszy rozwój szachów w środowisku osób niewidomych i słabowidzących w Polsce stoi obecnie pod ogromnym znakiem zapytania ze względu na niezrozumiałe działania podejmowane przez nowy zarząd Polskiego Związku Szachowego, inspirowane przez pana Piotra Dukaczewskiego. Obecnie pan Dukaczewski jest przewodniczącym Komisji ds. Szachistów Niepełnosprawnych PZSzach. Pan Piotr Dukaczewski, który – przypomnijmy – nie uzyskał absolutorium podczas sejmiku Stowarzyszenia „Cross” w 2015 roku, jest obecnie również prezesem Stowarzyszenia Niewidomych i Słabowidzących „Syrenka” z siedzibą w Warszawie, które złożyło wnioski o dofinansowanie przez PFRON zadań w ramach konkursu pn. „Szansa-Rozwój-Niezależność”, w tym jeden w partnerstwie z: PZSzach (w którym pan Dukaczewski jest członkiem wspomnianej komisji PZSzach), UKS Niewidomych „Sprint” i fundacją „Artus” (w której pan Dukaczewski jest członkiem rady fundacji, obok pana Lubomira Praska, który jest jednocześnie prezesem UKS Niewidomych „Sprint”). To powiązanie wszystkich ww. organizacji osobą pana Piotra Dukaczewskiego prowadzi do oczywistego wniosku, że jedyną intencją podejmowanych przez niego działań jest chęć zaszkodzenia Stowarzyszeniu „Cross”.

– Jak dotychczas układała się współpraca z Polskim Związkiem Szachowym?

– Z przykrością odnotowujemy fakt, że zmiana stosunku PZSzach do Stowarzyszenia „Cross” zbiegła się w czasie ze zmianą składu zarządu Związku i wejściem w skład zarządu pana Artura Jakubca – byłego współpracownika Stowarzyszenia „Cross” za kadencji pana Piotra Dukaczewskiego. Dotychczasowy model współpracy pomiędzy Stowarzyszeniem „Cross” i PZSzach-em był bowiem bardzo dobry i niewątpliwie przyczynił się do osiągnięcia przez zawodników najwyższego poziomu sportowego i na stałe uplasował Polskę w czołówce światowego rankingu. Model ten zakładał, że wszystkie działania merytoryczne, takie jak: wyłonienie i szkolenie członków kadry narodowej, organizowanie cyklu ogólnopolskich imprez szachowych (do imprez rangi MP włącznie), szkoleń oraz upowszechnianie szachów i prowadzenie regularnych zajęć sekcji szachowych w oparciu o ogólnopolskie struktury, realizowane były przez Stowarzyszenie „Cross”. Rola PZSzach-u sprowadzała się do formalnego zatwierdzania kadry narodowej proponowanej przez Stowarzyszenie na dany rok, składania rokrocznie do Ministerstwa Sportu i Turystyki wniosków stypendialnych i wniosków o nagrody finansowe dla zawodników i trenerów oraz do obejmowania patronatów honorowych nad organizowanymi przez Stowarzyszenie „Cross” imprezami sportowymi.

– Sytuacja jest tym bardziej przykra, że to właśnie wokół szachów niewidomych zawiązało się Stowarzyszenie. Chyba nikt nie wyobraża sobie naszej organizacji bez królewskiej gry...

– To w Stowarzyszeniu „Cross”, a nie gdzie indziej zrzeszeni są zawodnicy niewidomi. To właśnie Stowarzyszenie „Cross”, a nie PZSzach upowszechnia szachy w tym środowisku i prowadzi regularne zajęcia szachowe w sekcjach sportowych na terenie całego kraju. I wreszcie – to Stowarzyszenie „Cross” jest od początku jedynym reprezentantem Polski w IBCA (Międzynarodowym Stowarzyszeniu Szachistów Niewidomych) i cieszy się w tych strukturach ogromnym szacunkiem i budowanym latami zaufaniem. Zaufaniem, które jest obecnie podważane przez PZSzach. Ta organizacja swoim pismem skierowanym do IBCA w dniu 10 października 2018 roku po prostu poinformowała, że od tej pory to ona przejmuje odpowiedzialność za planowanie i organizowanie działań oraz zarządzanie w zakresie szachów osób niewidomych w Polsce, a Stowarzyszenie „Cross” nie będzie już odpowiadało za ten obszar.

Abstrahując od formy pisma wystosowanego przez PZSzach i braku jakichkolwiek konsultacji ze Stowarzyszeniem „Cross” w tej sprawie, kluczowy dla całego zagadnienia jest fakt, że PZSzach nie ma jakiegokolwiek doświadczenia w realizacji zadań na rzecz osób niewidomych i będzie stawiał na tym polu swoje pierwsze kroki. Tymczasem szachy w środowisku osób niewidomych w Polsce są już na takim poziomie organizacyjnym i sportowym, że nie ma miejsca na zdobywanie doświadczenia metodą nauki na błędach. W ocenie Stowarzyszenia „Cross” i zdecydowanej większości zawodników zapowiadane przez Polski Związek Szachowy działania wiążą się z ogromnym ryzykiem dla dalszego rozwoju tej dyscypliny sportu w środowisku szachistów niewidomych i słabowidzących w Polsce. A wszystko to przez urażone ambicje pana Piotra Dukaczewskiego…

W każdym razie władze Stowarzyszenia „Cross” nie zaakceptują tego rodzaju działań motywowanych ambicjami pojedynczych osób. Prezes Stowarzyszenia prowadzi obecnie intensywne rozmowy z Ministerstwem Sportu i Turystyki, PFRON-em i PSZach-em. Liczymy, że ich efektem będzie wycofanie się PZSzach-u ze swoich planów i podjęcie współpracy ze Stowarzyszeniem „Cross”.

– Miejmy nadzieję, że trudności i kłopoty zostaną za nami i będziemy kroczyć naprzód. Jakie plany mają władze na 2019 rok i dalej?

– Weszliśmy w nowy rok z zamiarem dalszego poszerzania zakresu działalności Stowarzyszenia „Cross”. Obok realizowanego każdego roku kalendarza imprez w kilkunastu dyscyplinach sportu, oprócz organizowania ogólnopolskich obozów sportowych i szkoleń z zakresu nowych technologii chcemy w tym roku wyjść z nową i atrakcyjną ofertą do dzieci i młodzieży. Jesteśmy bowiem świadomi tego, że bez dopływu młodej krwi organizacja nie będzie się rozwijała i chcemy ten dopływ stymulować. Oczywiście, jak zwykle, największa praca musi być wykonana w strukturach terenowych Stowarzyszenia. Jesteśmy jednak pewni, że skoordynowane działania naszej organizacji i klubów przyniosą szybki efekt w postaci wzrostu liczby młodych członków. Szczególnie dużo mają tu do zrobienia te kluby, które działają w pobliżu specjalnych ośrodków szkolno-wychowawczych dla dzieci niewidomych lub szkół integracyjnych.

– Życzymy dużo energii do dalszej pracy i nieustającej determinacji w działaniu z misją. Co chciałby Pan na koniec przekazać naszym Czytelnikom?

– Biorąc pod uwagę przedstawione wcześniej wydarzenia z ostatnich kilku lat, chcę przede wszystkim gorąco i serdecznie podziękować członkom Stowarzyszenia „Cross” za zaangażowanie w życie naszej organizacji, aktywność i udział w imprezach sportowych i szkoleniach. To Wy tworzycie tę organizację i to od Waszych inicjatyw i pomysłów zależy jej przyszłość. A do nielicznych osób, którym dalsze istnienie Stowarzyszenia „Cross” jest nie w smak, apeluję tylko o jedno – jak ktoś nie chce pomagać, to chociaż niech nie przeszkadza. Najgłośniejsi malkontenci i krytycy mieli czas na wykazanie się swoimi „talentami”, których owoce do dzisiaj są widoczne.

Ostatnie trzy lata to okres odbudowy Stowarzyszenia i stawiania go na zdrowych, solidnych fundamentach finansowych i organizacyjnych. Dzieje się to wytężonym wysiłkiem obecnych władz i działaczy. Jesteśmy pewni, że 2019 rok będzie kolejnym, w którym członkowie Stowarzyszenia „Cross” będą dumni z organizacji, którą tworzą.

– Dziękuję.

Rozmawiała Marta Michnowska

 

aaa

 

narciarstwo biegowe

 

Plan wykonany

Reprezentanci ZKF „Olimp” powrócili z Kanady z jakże udanych mistrzostw świata w narciarstwie biegowym i biathlonie. Uzyskane tam wyniki wreszcie zagwarantują im upragnione stypendia, na które długo pracowali.

 27 lutego 2019 r. na Lotnisku Chopina w Warszawie wylądowali Piotr Garbowski, jego asystent Jakub Twardowski i trener Kazimierz Cetnarski. Naszą ekipę powitał przedstawiciel ZKF „Olimp” Stanisław Jarek. Piotr Garbowski i Jakub Twardowski zrealizowali nareszcie swoje marzenie – uzyskali wymaganą punktację uprawniającą ich do otrzymywania stypendium sportowego. Dobra forma zawodników pozwoliła na zdobycie 5. miejsca w konkurencji sztafet. W czasie biegu Piotr z Jakubem startowali dwa razy. Na pierwszej zmianie zajmowali 4. miejsce, przekazali zmianę zawodnikowi „Startu” Witoldowi Skupieniowi, który zakończył swój bieg na 2. miejscu, następnie znów biegli Piotr z Jakubem, którzy zakończyli bieg na 2. miejscu i przekazali zmianę Iwecie Faron, która ostatecznie zakończyła bieg sztafety na 5. miejscu. Swój sukces zawodnicy przypieczętowali kolejnego dnia, zajmując 7. miejsce w biegu na 20 km, co również dawało im miejsce na liście stypendystów MSiT.

Zawodnicy nie odpoczęli nawet dnia po mistrzostwach, bo już w czwartek 28 lutego wyjechali do Szklarskiej Poręby, gdzie po krótkim treningu i zapoznaniu się z trasą wystartują 2 marca w Biegu Piastów na dystansie 50 km.

Życzymy dobrej formy i kolejnych sukcesów!

Stanisław Sęk

 

aaa

 

narciarstwo biegowe

 

Są stypendia  po mistrzostwach świata

Sukces! Na narciarskich mistrzostwach świata, rozgrywanych od 15 do 24 lutego w miejscowości Prince George w kanadyjskiej prowincji Nowa Kaledonia, Piotr Garbowski i Jakub Twardowski wypadli świetnie.

 Trener Kazimierz Cetnarski ich szanse oceniał przed zawodami trochę niżej, a tu proszę – co za niespodzianka! Do tego Polacy zdobyli na dwa lata stypendium olimpijskie.

Pan Kazimierz pozytywnie wypowiada się o tych zawodach. W biegach i biathlonie wzięło udział czternaście narodowych ekip: Kanada, Stany Zjednoczone, Korea Południowa, Japonia, Mongolia, Szwecja, Francja, Niemcy, Norwegia, Finlandia, Kazachstan, Ukraina, Białoruś i Polska. Zdecydowanie dominowały: Ukraina, Białoruś, Kanada, Stany Zjednoczone, Norwegia, Francja i Szwecja. Z pozostałymi reprezentacjami nasi walczyli, jak to mówią, łeb w łeb. Obiekty były bardzo wygodne, trasy urozmaicone, szerokie i świetnie przygotowane. Zakwaterowanie i wyżywienie (potrawy raczej lokalne) – na poziomie. Obsługa mistrzostw profesjonalna. Bardzo dużo wolontariuszy i sędziów. Biuro zawodów sprawne, a wyniki z poszczególnych biegów wyświetlane były bardzo szybko.

– Porównując z poprzednimi mistrzostwami świata, rozgrywanymi w Niemczech, te w Kanadzie były o niebo lepsze. Obsługa techniczna fachowa, duże zainteresowanie publiczności i na bieżąco wzmianki w mediach. Poziom zawodów był bardzo wysoki, a nasza ekipa sprzętowo nie odbiegała od innych – mówi trener Cetnarski.

Piotr Garbowski ze swym przewodnikiem Jakubem Twardowskim wystartowali w trzech biegach narciarskich. W sprincie na 1500 m techniką łyżwową – 9. miejsce. Na 10 km techniką łyżwową – 10. miejsce. Na 20 km techniką klasyczną – 7. miejsce. W biathlonie na 7,5 km (dwa strzelania) Piotr uplasował się na 10. miejscu, a na 15 km w biegu indywidualnym (cztery strzelania) na miejscu 9. I największy sukces: sztafeta biegowa cztery razy 2,5 km stylem klasycznym i łyżwowym – piąte miejsce. Garbowski biegł na pierwszej i trzeciej zmianie stylem klasycznym i mimo kolizji z zawodnikiem z Kazachstanu przyprowadził sztafetę na czwartym miejscu. Witold Skupień, biegnący łyżwą, dobiegł do mety na siódmej pozycji. Na trzeciej zmianie Piotr wyprowadził Polskę na drugie miejsce. No i w końcówce Iweta Faron (styl łyżwowy) dobiegła piąta.

Trudne momenty

– Przed mistrzostwami świata startowaliśmy w dwóch Pucharach Świata, w Finlandii oraz Szwecji. A łączna liczba startów w PŚ to 12 spotkań, zarówno w biathlonie, jak i biegach. Jeśli chodzi o przygotowania do mistrzostw świata oraz całego sezonu, to chciałem podkreślić, że Piotr włożył wiele samodzielnej pracy w te przygotowania. Jego cykl treningowy potrzebuje udoskonalenia, a on sam – większego wsparcia trenera. Przydałby się dostęp do odnowy biologicznej, dostęp do opieki medycznej. Przez cały sezon przygotowawczy, od maja do końca listopada, dobrze byłoby móc liczyć na pomoc fizjoterapeuty – sugeruje Kuba. – W końcu Piotrek jest prawdziwym zawodowcem, podczas jego treningów  wysiłek fizyczny sięga granic możliwości. Głównym miejscem naszych przygotowań było Centrum Sportów Zimowych w Ptaszkowej. Trenowaliśmy również na Słowacji w Szczyrbskim Jeziorze oraz w Zakopanem. A jeśli chodzi o następny sezon, o ile oczywiście Piotr nadal chce startować, to niezbędny jest udoskonalony plan treningowy,stała  opieka fizjoterapeuty oraz akcesoria treningowe, jak np. monitor pracy serca, czyli zegarek sportowy – mówi 26-letni przewodnik rodem z Nowego Targu. A 45-letni Piotr z Klimkówki, ojciec dwójki dzieci, stolarz z zawodu, tak podsumowuje miniony sezon: – Dziękuję wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób pomogli mi w przygotowaniach do startów. Szczególnie mojej rodzinie, która musiała sobie radzić podczas mej nieobecności w domu. Dziękuje również Kubie Twardowskiemu, który przez cały sezon towarzyszył mi jako przewodnik, serwismen, trener… I przyjaciel.

Andrzej Szymański

 

aaa

 

warcaby

 

Złoty Kielich w rękach młodzieży

Częstochowska „Jutrzenka” zorganizowała III Turniej Warcabowy o Złoty Kielich. Pojedynki toczyły się w dniach 21-24 lutego br. w hotelu „Polonia” w Częstochowie. Patronat nad imprezą objął prezydent tego miasta Krzysztof Matyjaszczyk.

 Zawodników i ich opiekunów powitał koordynator zawodów, a zarazem wiceprezes klubu „Jutrzenka” Wojciech Woźniak. Podczas spotkania poprosił on najpierw przybyłych o uczczenie chwilą ciszy pamięci zmarłego w ubiegłym roku Michała Czarskiego – zawodnika, działacza i organizatora. Przedstawił też arbitrów: sędziego głównego Roberta Sobczyka oraz grającego sędziego rundowego Stanisława Raka, a następnie sponsorów nagród, dzięki którym zawody stały się atrakcyjniejsze. Zanim rozpoczęły się rozgrywki, dziennikarz Radia Katowice przeprowadził krótkie rozmowy z sędzią głównym oraz zawodnikami.

Do zmagań na stu polach warcabnicy przystąpiło 38 zawodników z dwóch federacji, polskiej i ukraińskiej, którzy reprezentowali 15 klubów. Biorący udział w zawodach byli dodatkowo podzieleni na wiele kategorii: Najlepsza Kobieta, Najlepszy Niepełnosprawny, Junior 10, Junior 14 i Junior 18. Turniej open, rejestrowany w programie ChessArbiter Pro, rozegrano na dystansie siedmiu rund z tempem gry 90 minut na zawodnika. Rozgrywki zgłoszono do rejestracji w Polskim Związku Warcabowym, jak również w FMJD.

Gry rozpoczęły się zaraz po odprawie. Nie obyło się bez niespodzianek, niektórzy faworyci przegrali zmagania z niżej notowanymi rywalami. Turniej był bardzo udany, zawodnicy do końca walczyli o uzyskanie najlepszego wyniku. Osiem osób podniosło lub zdobyło kategorie warcabowe, wielu grających poprawiło również swe rankingi, zarówno polskie, jak i międzynarodowe FMJD. Wystąpili zawodnicy z różnych środowisk oraz w różnym wieku, była to więc także wspaniała integracja. Każdy wywiózł nowe doświadczenia i umiejętności. Wysoki, bardzo wyrównany poziom zawodów, wspaniała atmosfera oraz czysta sportowa rywalizacja sprawiły, że wszyscy wyjechali zadowoleni i zapowiadają swój udział w przyszłym roku.

Bardzo cieszy fakt, iż zawodnicy Stowarzyszenia „Cross” coraz chętniej i liczniej biorą udział w otwartych turniejach. Jeszcze nie tak dawno tylko nieliczni warcabiści z dysfunkcją wzroku pokazywali się na spotkaniach z cyklu open, teraz zauważa się tendencję wzrostową. Zaczynają coraz odważniej podchodzić do tego tematu, dzięki czemu poziom ich umiejętności w ostatnim czasie znacznie wzrósł. Dwóch zawodników biorących udział w częstochowskim turnieju – Edward Twardy i Wojciech Woźniak – to członkowie kadry narodowej Stowarzyszenia „Cross”.

W tym roku zaatakowała młodzież, która zajęła czołowe lokaty. Cały turniej wygrał Szymon Polinceusz z klubu „Grom Złota Dama” Poczesna, przed swym klubowym kolegą Franciszkiem Szumerą oraz Mateuszem Lewandowskim z „Zefiru” Janikowo. W tej głównej kategorii mogliśmy obserwować wyrównany poziom. W czołówce było ciasno i o zwycięstwie decydowały dalsze wartościowania. Pomiędzy pierwszym a drugim zawodnikiem różnica była bardzo niewielka (obaj zainkasowali po 11 dużych i 46 małych punktów), zatem o wygranej zadecydowało dopiero czwarte wartościowanie. Od miejsca trzeciego do siódmego zawodnicy mieli po 10 punktów.

Wśród pań również niewielkie różnice, dwie najlepsze – Teresa Jóśk („Struga” Marki) i Zuzanna Bosak („Libero” Basznia Dolna) – miały po 9 dużych punktów i po 37 małych i dopiero dalsze wartości pokazały, która z pań zwyciężyła. Trzecią lokatę wywalczyła Julia Banaś („Libero” Basznia Dolna).

W kategorii niepełnosprawnych zwyciężyli:

  1. Michał Ciborski – „Jutrzenka” Częstochowa
  2. Edward Twardy – „Sudety” Kłodzko
  3. Jan Biskupski – „Zryw” Słupsk

W tej grupie najlepszy okazał się zawodnik gospodarzy turnieju – Michał Ciborski (9 p.). Na dalszych miejscach było już ciasno i znów decydowały dalsze wartościowania, szczególnie w walce o trzecie miejsce w tej kategorii. Pięć osób miało po 8 dużych punktów (miejsca od drugiego do szóstego).

W najmłodszej kategorii wiekowej (Junior 10) najlepsza okazała się Julia Banaś („Libero” Basznia Dolna), zdobywczyni 8 punktów. W kategorii wiekowej Junior 14 wygrał Bartosz Jucewicz („Złote Piony” Bielawa). Tu walka była zacięta, a o zwycięstwie zdecydowały małe punkty. W kategorii 18-latków wygrał Szymon Polinceusz („Grom Złota Dama” Poczesna). W tym przypadku także zdecydowały dalsze wartościowania. Atakująca młodzież prezentuje bardzo wysoki i wyrównany poziom gry. Dwaj pierwsi zawodnicy tej juniorskiej kategorii wygrali przecież cały turniej!

Bezpośrednio po ostatniej rundzie odbyło się uroczyste zakończenie, rozdano puchary oraz nagrody rzeczowe, najlepsza trójka zawodów open otrzymała nagrody finansowe. Oprócz pucharów wręczono statuetki – dla najstarszego oraz dla najmłodszego uczestnika warcabowych zmagań.

Patronat medialny zapewniło imprezie Radio Jura z Częstochowy. Szczególne słowa podziękowania kierujemy pod adresem naszych wspaniałych sponsorów: wójta gminy Rząśnia Tomasza Stolarczyka, który ufundował wszystkie puchary; firmy recyklingowej Bogdana Szczekockiego z Częstochowy, Gabrieli Boroń i Ireny Woźniak – fundatorów nagród w kategoriach juniorskich; Komobex Intel, Starostwa Powiatowego w Pajęcznie, Radia Jura, klubu „Jutrzenka” Częstochowa, Gabinetu Masażu Przemysław Soborak w Kościelcu, Urzędu Miasta Częstochowa, firmy Trofea.pl i Radia Katowice – fundatorów pozostałych nagród.

Nasze podziękowania kierujemy również do wszystkich zawodników, bez udziału których nie byłoby turnieju, do ich opiekunów – za poświęcony czas, do sędziów – za sprawne przeprowadzenie zawodów, a do Angeliki Szymonik – za projekty graficzne dyplomów i banera turniejowego.

Tymczasem zapraszamy do udziału w następnym naszym turnieju warcabowym, którym jest III Złota Korona Średzka o Puchar Burmistrza Środy Śląskiej. To również turniej międzynarodowy z cyklu open, a odbędzie się on w terminie 19-22 lipca 2019 r. w Środzie Śląskiej.

Wojciech Woźniak

 

aaa

 

kolarstwo

 

Punkty wielkiego znaczenia

Walka o udział w japońskiej paraolimpiadzie będzie motywem przewodnim w rozpoczynającym się sezonie wyścigowym 2019.

 W terminie 14-17.03.2019 r. w holenderskim mieście Apeldoorn odbędą się parakolarskie mistrzostwa świata w konkurencjach torowych. Polska reprezentacja, w całości złożona z zawodników ZKF „Olimp”, wystartuje w tej imprezie w rekordowo licznym, bo dziesięcioosobowym składzie. Minimum postawione naszym kolarzom to miejsca w czołowej dziesiątce poszczególnych konkurencji, premiowane punktami w kwalifikacjach do igrzysk paraolimpijskich Tokio 2020. Zasady systemu kwalifikacji do igrzysk polegają (w dużym uproszczeniu) na sumowaniu punktów zdobywanych zarówno w zawodach torowych, jak i w wyścigach szosowych. Z tego powodu nawet zawodnicy, którzy nie są specjalistami w konkurencjach torowych, będą szukać możliwości podreperowania swojego dorobku punktowego na mistrzostwach świata w Apeldoorn. Dotyczy to również naszych reprezentantów, którzy wprawdzie nie mają zbyt wielu szans medalowych, lecz traktują start w Holandii bardzo poważnie i będą walczyć o jak najwyższe pozycje.

Najbardziej utytułowaną zawodniczką w naszej kadrze jest Anna Harkowska (kategoria WC5), która w dotychczasowych startach w torowych imprezach najwyższej rangi ma w swoim dorobku sześć medali. W wyścigu na dystansie 3 km zdobyła srebrny medal igrzysk paraolimpijskich w Londynie (2012 rok) oraz dwa srebrne i jeden brązowy medal w mistrzostwach świata (2014, 2015, 2016), natomiast w konkurencji scratch dwukrotnie wywalczyła tytuł mistrzyni świata (2016, 2017) i raz drugie miejsce (2015). Spośród czterech tandemów wybierających się do Apeldoorn na podium torowych mistrzostw świata stali już Marcin Polak i Michał Ładosz, którzy w 2015 roku zdobyli brązowy medal w wyścigu na 4 km. Iwona Podkościelna i Aleksandra Tecław odniosły wiele medalowych sukcesów w kolarstwie szosowym, jednak w konkurencjach torowych nie zaliczają się do grona faworytek pretendujących do medali. W takiej roli nie jadą do Apeldoorn także debiutanci – tandemy Karolina Rzepa – Edyta Jasińska i Adam Brzozowski – Kamil Kuczyński oraz Zbigniew Maciejewski (kategoria MC3). Jednak fakt, że piloci debiutujących tandemów – Edyta Jasińska i Kamil Kuczyński – to do niedawna czołowi polscy kolarze torowi, medaliści mistrzostw Europy i uczestnicy igrzysk olimpijskich oraz mistrzostw świata, daje nadzieję na ich dobre występy w Holandii. Najtrudniejsze zadanie czeka Zbigniewa Maciejewskiego, który utytułowanym i bardziej doświadczonym rywalom z kategorii MC3 musi przeciwstawić ambicję i wolę walki.

Polska reprezentacja przygotowywała się do startu w torowych mistrzostwach świata w Apeldoorn bardzo solidnie. Treningi na torze w Pruszkowie rozpoczęły się w listopadzie i były kontynuowane przez kolejne miesiące. Było to możliwe dzięki projektom współfinansowanym przez PFRON – siedmiodniowym warsztatom „Sport jest dla Ciebie”, realizowanym przez Polski Komitet Paraolimpijski, oraz weekendowym konsultacjom „Strefa sportu” i zawodom „Sport bez granic”, wdrażanym przez ZKF „Olimp”. Treningi torowe to żmudna i długotrwała praca w zarówno na przygotowanie fizyczne, jak też techniczne. Dobrym przykładem na połączenie tych dwóch elementów jest start zatrzymany, z którym mamy do czynienia w wyścigach indywidualnych na 500 m, 1 km, 3 km i 4 km oraz w wyścigach drużynowych. Podczas takiego startu rower jest zamontowany w specjalnej maszynie startowej, która ułatwia zawodnikom utrzymanie równowagi i nie pozwala na przedwczesne rozpoczęcie wyścigu. Hamulec zaciśnięty na tylnym kole roweru uwalniany jest automatycznie w momencie startu i włączenia pomiaru czasu. Idealne trafienie w ten moment jest umiejętnością, której opanowanie wymaga długotrwałych ćwiczeń. Szczególnie trudne jest to w tandemie, gdzie potrzebna jest idealna koordynacja dwóch osób. Start zatrzymany, podczas którego dąży się do jak najszybszego rozpędzenia stojącego nieruchomo roweru, wymaga nie tylko odpowiedniej techniki, lecz także ogromnej siły i dynamiki. W rowerach torowych stosuje się stosunkowo twarde przełożenie (duża tarcza z przodu i mały tryb z tyłu), które umożliwia szybką jazdę, ale sprawia dużą trudność przy rozpędzaniu roweru. Przy starcie zaangażowane są na równi nogi kolarza i niemal wszystkie mięśnie ciała, ze szczególnym uwzględnieniem ramion, pleców i brzucha. Z tego powodu ważnym elementem w treningu kolarzy torowych, a szczególnie sprinterów, są zajęcia w siłowni, a także ćwiczenia gimnastyczne i rozciągające. Zawodnicy ścigający się na torze w konkurencjach średniodystansowych (3 km, 4 km, scratch) nie mogą pominąć w swoich treningach jazdy na szosie.

 Szosowym elementem przygotowań naszych zawodników do torowych MŚ było lutowe zgrupowanie w Limassol na Cyprze mające na celu kształtowanie siły, wytrzymałości i wytrzymałości szybkościowej. Ostatnie treningi, bezpośrednio przed wyjazdem do Apeldoorn, odbyły się ponownie na torze w Pruszkowie i miały nadać formie naszych kolarzy ostatni szlif. Efekty tych przygotowań poznamy podczas startów w mistrzostwach świata, które zweryfikują plany i nadzieje polskiej reprezentacji.

Mirosław Jurek

 

aaa

 

wiadomości

 

Biegi

Wiązowna biega

Nowy rok to nowe wyzwania i nowe postanowienia, to także czas na otwarcie sezonu biegowego 2019. Warto wybrać na tę okazję Wiązownę, gdzie zwykle na przełomie lutego i marca odbywa się jedna z pierwszych imprez biegowych. Termin tegorocznej wypadł 24 lutego. Zawody udało się ukończyć 2784 osobom, z czego ponad 1900 przebiegło półmaraton. Do małej miejscowości pod Warszawą przyjechała więc spora grupa biegaczy, wśród nich osoby z dysfunkcją wzroku.

Wiązowskie biegi mają swoją bogatą tradycję. Pierwsze zawody odbyły się tutaj w 1981 r. jako Otwocki Zimowy Mały Półmaraton Świder-Wisła. Od tamtej pory co roku organizowana jest tu impreza biegowa. Nawet w 1982, chociaż był stan wojenny, zawody nie zostały odwołane. Obecna formuła obowiązuje od lat dziewięćdziesiątych. Równolegle z półmaratonem odbywa się bieg na 5 km oraz biegi dla dzieci i młodzieży. Kilkakrotnie rozgrywano tu biegowe mistrzostwa Polski niewidomych i słabowidzących.

W tym roku zawody w Wiązownie odbyły się 39 raz. Były wyjątkowe, ponieważ dały osobom niewidomym i słabowidzącym okazję do pierwszego integracyjnego spotkania w nowym roku. Dla wielu reprezentantów „Crossu” start ten był znakomitym sprawdzianem formy przed kolejnymi zawodami. Atmosfera panowała przyjacielska, chociaż każdy starał się pobiec najlepiej, jak potrafi.

Główny bieg imprezy, półmaraton, rozpoczął się punktualnie według planu – o godzinie 12:00. Piętnaście minut później ruszyli zawodnicy krótszego dystansu, na 5 km. Cała trasa wiodła przez okoliczne wsie, pola i lasy. Nawierzchnia, w całości asfaltowa, nie sprawiała problemów niewidomym. Pogoda sprzyjała biegaczom, było bezwietrznie, zza chmur wyglądało słońce, a temperatura jak na obecną porę roku była bardzo wysoka.

Ponieważ Półmaraton Wiązowski jest głównym biegiem, ta część naszych zawodników, której kondycja pozwalała, podjęła wyzwanie. Najlepiej wśród słabowidzących pobiegł Jacek Ziółkowski („Syrenka” Warszawa), a wśród zawodników niewidomych Zbigniew Świerczyński („Warmia i Mazury” Olsztyn). Pozostali pobiegli krótszy dystans. Dla osób niepełnosprawnych najważniejsza była nie tyle sama rywalizacja, ile udział i dobiegnięcie do mety z uśmiechem na twarzy. Wszystkim niewidomym i słabowidzącym udało się ukończyć bieg, a na mecie czekał na nich piękny pamiątkowy medal. Warto nadmienić, że w Wiązowskiej Piątce wziął w tym roku udział Ryszard Sawa, pierwszy polski niewidomy maratończyk. Pan Ryszard jest wielką motywacją dla wielu biegaczy. Jest osobą niewidomą od dzieciństwa, w swoim życiu przebiegł ponad 100 maratonów, a biega nieprzerwanie od ponad 30 lat. Gdy zbliżał się do mety, kibice i inni biegacze bili mu gromkie brawa.

Po zawodach odbyło się krótkie spotkanie w pobliskiej restauracji. Podczas wspólnego obiadu niewidomi i słabowidzący biegacze chętnie dzielili się wrażeniami i przemyśleniami z trasy. Co niektórzy nie mogą się już doczekać okrągłej, bo 40. edycji wiązowskich zawodów. Ale to dopiero za rok…

Jacek Ziółkowski

 

aaa

 

szkolenia

 

Ze smartfonem i komputerem za pan brat

Nowoczesne technologie od dobrych kilkunastu lat ułatwiają i uprzyjemniają nasze codzienne życie. Smartfony, tablety czy komputery są chyba prawie w każdym domu. Korzystamy z nich, kiedy słuchamy muzyki, robimy zakupy, oglądamy filmy, kontaktujemy się z innymi, a także nawiązujemy nowe znajomości. W życiu osób z dysfunkcją wzroku sprzęty te odgrywają jednak dużo większą rolę niż w przypadku osób dobrze widzących.

Dzięki komputerom i smartfonom osoby słabowidzące i niewidome otrzymały możliwość czynnego uczestnictwa w życiu społecznym. Aktywność ta dotyczy bardzo wielu sfer życia, począwszy od możliwości znalezienia pracy, poprzez ułatwiony dostęp do różnego rodzaju usług, na zyskaniu narzędzi komunikacyjnych kończąc. Jednak należy pamiętać, że aby móc wykorzystać możliwości posiadanego sprzętu, potrzebna jest niezbędna wiedza w tym zakresie. Wychodząc więc naprzeciw oczekiwaniom osób z dysfunkcją wzroku, Stowarzyszenie „Cross” zorganizowało cykl szkoleń, których przewodnim tematem była obsługa smartfonów i komputerów. Łącznie od kwietnia 2018 do marca 2019 roku przeszkolono sześćdziesiąt osób niewidomych i słabowidzących. Zajęcia odbywały się w hotelu „Groman” w Sękocinie Starym, nieopodal Warszawy. Każdy z kursów trwał cztery tygodnie i brało w nim udział dwudziestu uczestników. Szkolenie zostało sfinansowane ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych w ramach projektu „Smartfon bez tajemnic”. Również sami kursanci musieli ponieść część kosztów.

Pod okiem doświadczonych instruktorów uczestnicy poznawali tajniki obsługi smartfonów i komputerów. Dla wielu z nich było to pierwsze spotkanie z telefonami, które nie mają klawiatury i są obsługiwane wyłącznie dotykiem. Jeden z kursantów, pan Wiesław, tak nam wyznał: – Muszę powiedzieć, że perspektywa rozstania się z moją starą udźwiękowioną nokią, w której wszystko mogłem zrobić przy pomocy klawiatury, napawała mnie lękiem. Rzeczywiście, „przesiadka” na nowy smartfon z ekranem dotykowym nie była rzeczą łatwą. Jednak fakt, że telefony z klawiaturą za jakiś czas będzie można zobaczyć jedynie w muzeum, przekonał mnie do udziału w kursie. Pierwszych kilka dni było dla mnie istną drogą przez mękę. Każdego ranka mówiłem do instruktorów, że pójdę na wiadukt, aby wrzucić mój smartfon pod pociąg. Jednak z upływem czasu i każdą samodzielnie napisaną wiadomością SMS oraz wykonanym połączeniem telefonicznym docierało do mnie, że przy pomocy palców oraz kilkunastu gestów osoba całkowicie niewidoma może w pełni obsługiwać smartfon. Oczywiście nie twierdzę, że po czterech tygodniach nauki potrafię perfekcyjnie obsługiwać telefon i komputer, ale jak mówi stare przysłowie – ćwiczenie czyni mistrza. Dodatkową motywacją są nowe możliwości, jakie daje korzystanie ze smartfona. Mnie osobiście najbardziej zaciekawiły programy umożliwiające rozpoznawanie przedmiotów, kolorów, banknotów czy aplikacje przetwarzające tekst na mowę. Z oswojeniem laptopa było znacznie łatwiej, może dlatego, że posiada on klawiaturę. Fakt, że teraz samodzielnie potrafię znaleźć i obejrzeć w internecie film z audiodeskrypcją, uważam za swój wielki sukces.

Program szkolenia został tak skonstruowany, aby zarówno uczestnicy niewidomi, jak i słabowidzący zdobyli wiedzę i umiejętności niezbędne do sprawnej obsługi posiadanego sprzętu. Osoby niewidome, a także te z osób słabowidzących, które zdecydowały się na korzystanie z udźwiękowienia, uczono obsługi smartfona i komputera metodą bezwzrokową. Zajęcia teoretyczne polegały na zapoznaniu się z dwoma najpopularniejszymi systemami operacyjnymi używanymi w smartfonach, czyli Androidem i iOS-em, wskazaniu różnic między nimi oraz przedstawieniu zalet i wad obu systemów. Praktyczna część zajęć koncentrowała się na pokazaniu uczestnikom szkolenia, w jaki sposób poruszać się po ekranie smartfona, jak pobierać, uruchamiać i zamykać aplikacje oraz jak zmieniać i dostosowywać ustawienia mowy. Duży nacisk położono na naukę gestów niezbędnych do obsługi smartfona, a także tych, które sprawią, iż wykonywanie pewnych operacji będzie łatwiejsze. W przypadku osób słabowidzących, którym wzrok pozwalał na obsługę posiadanego sprzętu, skupiono się na przybliżeniu działania programów powiększających typu lupa czy dostosowaniu poszczególnych elementów ekranu poprzez ich powiększenie lub zmianę kolorów.

Część komputerowa szkolenia obejmowała naukę zadań, które zazwyczaj są wykonywane przy pomocy komputera. Poza podstawami uczestnicy nauczyli się korzystania z internetu, synchronizacji telefonu z komputerem czy wykorzystywania wirtualnych chmur. Pani Ewa, która na szkolenie przyjechała z nowo zakupionym smartfonem, powiedziała: – Mimo że komputer obsługuję wzrokowo, to jednak stan mojego wzroku nie pozwala na taką samą obsługę smartfona. Zakup nowego telefonu był pewnego rodzaju przełomem w moim życiu. Do tej pory używałam kilkunastoletniego aparatu z Symbianem. Jednak nowy nabytek stał się wyzwaniem. Przed przyjazdem na szkolenie wątpiłam, czy zdołam opanować dotykową technikę obsługi telefonu. Po kilkunastu dniach szkolenia mogę powiedzieć, że moje obawy były zupełnie niepotrzebne. Cierpliwość, zaangażowanie oraz empatia całej ekipy instruktorów sprawiły, że teraz bez lęku sięgam po mój nowy smartfon. Dodatkowo na zajęciach komputerowych poznałam kilka sposobów na usprawnienie sobie pracy na komputerze.

Szkolenie było dość intensywne. Każdego dnia uczestnicy brali udział w trzech turach zajęć. Pierwsze trwały od dziewiątej do trzynastej trzydzieści, kolejne od czternastej do piętnastej trzydzieści, a ostatnie od dziewiętnastej do dwudziestej pierwszej. Dwie pierwsze tury były obowiązkowe, natomiast zajęcia wieczorne dobrowolne, dla tych z kursantów, którzy chcieli pogłębić wiedzę i umiejętności z zajęć obowiązkowych. Uczestnicy szkolenia zostali podzieleni na dwie grupy, a głównym kryterium podziału był rodzaj posiadanego sprzętu. Dzięki temu każdy z kursantów mógł liczyć na indywidualną pomoc instruktora, co zwłaszcza w przypadku osób całkowicie niewidomych było bardzo potrzebne. Szkolenie kończyło się egzaminem, a każdy z kursantów otrzymał certyfikat. Jednak jak podkreślała większość z nich, ważniejsze od certyfikatu były zdobyta wiedza i opanowane umiejętności, ponieważ to dzięki nim będą mogli korzystać z dobrodziejstw nowoczesnych technologii. Zainteresowanie, jakim cieszyły się szkolenia, sprawiło, że Stowarzyszenie „Cross” postanowiło zorganizować kolejne kursy o tej tematyce. Osoby słabowidzące i niewidome, które chciałyby wziąć w nich udział, powinny pytać o szczegóły w swoich klubach.

Tomasz Wandzel

 

aaa

 

technologie

 

Sezam z gadżetami

Pokaz elektroniki konsumenckiej (Consumer Electronics Show) jest co roku okazją dla każdego producenta z branży na pokazanie swojej siły. Od 1978 r. fani gadżetów i technologii zjeżdżają się do amerykańskiego miasta grzechu – Las Vegas – aby zobaczyć na żywo najświeższe nowinki ze świata ich zainteresowań.

  W 1982 r. po raz pierwszy pokazano tutaj komputer Commodore 64, a dwa lata później na targach pojawił się pierwszy prototyp Amigi 1000. Na szczęście dzisiaj komunikacja i serwisy informacyjne tak się rozwinęły, że nie musimy jechać do Stanów Zjednoczonych. Producenci prowadzą najczęściej streamy internetowe na żywo, aby wieść o najnowszym produkcie dotarła do każdego konsumenta.

Ciągle te smartfony…

Jako że postęp technologiczny na świecie nieco zwolnił, głównymi gwiazdami targów od około dziesięciu lat są smartfony. Każdy producent urządzeń mobilnych co roku stara się udowodnić, że jego nowy produkt jest lepszy niż ostatni, a przede wszystkim lepszy od oferty konkurencji. Zazwyczaj mija kilka miesięcy od premiery, zanim będziemy mogli kupić w Polsce najnowsze prezentowane modele, oczywiście o ile nie są to tylko prototypy. Jeśli na CES jakiś producent nie pokazuje swojego najnowszego cacka, to najczęściej jest to Apple, który woli prywatne imprezy w innym terminie niż wszyscy albo po prostu czeka miesiąc dłużej, by zrobić to na MWC (Mobile World Congress).

Co ciekawego na CES 2019?

Myślę, że największą uwagę odwiedzających targi przyciągnęły w tym roku telewizory. Oczywiście mówię tutaj zarówno o konwencjonalnych urządzeniach, które wiszą na ścianie, są duże i płaskie, jak i o tych niecodziennych i zaskakujących. W tym roku producenci telewizorów podnieśli poprzeczkę rozdzielczości, jaką mogą one wyświetlić: 8K, czyli 8192 na 4608 pikseli w proporcji (16:9). Nieco ekstrawagancki plan, jeśli wziąć pod uwagę to, że i tak większość kanałów telewizyjnych wciąż obsługuje FullHD (1920x1080 pikseli), jednak bez takich pomysłów nie ma postępu na rynku wynalazków. Do niekonwencjonalnych opcji należy z pewnością projekt firmy LG – telewizor zwijany.

Zwijany telewizor LG Signature Oled TV

 Jest to zdecydowanie krok w stronę rewolucji na rynku telewizorów. Jak taki wynalazek może działać? Gdzie się go chowa po zwinięciu? Rzeczywiście, sprawa jest nietypowa. Cały telewizor to skrzynia oraz ekran zbudowany z wielu małych paneli OLED, które są składane. W stanie spoczynku, gdy telewizor jest wyłączony, ekran znajduje się zwinięty w skrzyni. Sama skrzynia, poza przechowywaniem panelu OLED, dostarcza nam świetnej jakości dźwięku Dolby Atmos. Dodatkowo elegancko wykończona metalem i materiałem skrzynia jest wyposażona w mikrofon, z którego może korzystać Asystent Google, oraz pokładowy system sterowania telewizorem, rodzaj pilota. Muszę również dodać, że poza dwoma trybami – spoczynku i włączonego telewizora – jest jeszcze trzeci tryb: częściowe wysunięcie się ekranu ze skrzyni, co tworzy coś na kształt paska powiadomień znanego z naszych smartfonów. Na takim pasku możemy mieć uruchomioną usługę odtwarzania dźwięku (prawdopodobnie Spotify) i wtedy widzimy jedynie artystę, okładkę i czas trwania utworu. Poza tym możemy dodać sobie jakieś zdjęcia, aby ekran pełnił funkcję takiej przypodłogowej, niskiej miniwystawy. Wyświetlenie aktualnej pogody przez Asystenta Google również jest możliwe.

Komercyjne roboty – czy to już?

Oczywiście nie samymi telewizorami odwiedzający targi żyją. Styczniowa impreza gościła również wystawców z innymi projektami. Niesamowicie zaimponowała mi marka znana dobrze każdemu – Samsung. Firma ta poza pokazaniem swojego ogromnego telewizora 8K, nazwanego żartobliwie The Wall, zaprezentowała roboty praktycznie gotowe do komercyjnego użytkowania. Wśród prototypów robotów zrobił na mnie wrażenie tylko jeden, bo uważam, że jest to jedyny przedstawiony przez Samsunga pomysł możliwy do wprowadzenia od zaraz. Wątpię, czy projekt GEMS (roboty egzoszkielety) mógłby mieć sens istnienia choćby za dekadę. Ten, na którego najbardziej zwróciłem uwagę, to Bot Retail – robot kelner lub robot sprzedawca. Jego zasadniczą funkcjonalność można przyrównać do interaktywnych tablic, które znajdują się w sieci restauracji McDonald’s. Różnica między robotem a tablicą byłaby taka, że robot sam „podejdzie” do naszego stolika, a my przekażemy zamówienie przez ekran dotykowy, który stanowi znaczną część obudowy robota, lub po prostu mówiąc, co chcemy zamówić. Gdy będzie już ono gotowe, robot sam odbierze je z kuchni i dostarczy do odpowiedniego stolika. Zamówienie przewiezie na specjalnych półkach znajdujących się w jego tylnej części.

Mówiąc o estetyce, można stwierdzić, że wygląd robota jest całkiem schludny. Nie ma żadnych wystających kabli czy elementów mechanicznych. Najważniejsze jego części to głowa z wyświetlaczem, która służy uosobieniu robota (całkiem przyjaźnie wyglądające oczy), oraz kadłub, którego całą powierzchnię zajmuje dotykowy panel przeznaczony na informacje, które zaprogramuje tu jego właściciel. Czy kiedyś spełnią się apokaliptyczne wizje o przejęciu władzy przez roboty? Miejmy nadzieję, że to jedynie wytwór wyobraźni reżyserów filmowych i autorów książek. Niech wszystko będzie pod kontrolą.

5G nadchodzi!

 Jak można się było spodziewać, na targach zostały ujawnione skrawki informacji na temat urządzeń obsługujących łącza sieciowe nowej generacji technologii przesyłu danych – 5G. Oczywiście 5G pozwoli nam na znacznie szybsze korzystanie z internetu mobilnego, możliwe też będzie poprawienie jakości rozmów telefonicznych. Jednak zastosowanie 5G będzie priorytetem w rozwoju technologii inteligentnych miast. Przy pełnym wprowadzeniu tej technologii możliwe będzie np. sprawdzanie przez mieszkańca zanieczyszczenia powietrza w czasie rzeczywistym, dokładne sterowanie ruchem i wiele więcej. Na pewno dowiemy się o tym na następnych targach.

CES nie jest niczym innym jak przypomnieniem ludziom o tym, że technologia jest cały czas w ruchu i ciągle się rozwija. Raz do roku pokazywane są na targach konsumenckich gotowe produkty starań naukowców i inżynierów z całego świata.

Mateusz Liszewski

 

aaa

 

szkolenie

 

Gramy w szachy

Wtrącone posunięcie

Szachista, licząc warianty, często ogranicza się do schematu: ja biję figurę – on odbija, ja atakuję bierkę – on nią ucieka, ja daję szacha – przeciwnik odchodzi królem itd. Możliwości wtrąconych posunięć są wówczas pomijane, co prowadzi do przykrych konsekwencji. Temat ten był częściowo już omawiany przy przeoczeniach, ale warto go rozszerzyć, gdyż ma duże praktyczne znaczenie. Wtrącone posunięcie jest niezbędną częścią składową wielu efektownych kombinacji. Podobno słynny mistrz świata Robert Fischer przed wykonaniem każdego oczywistego posunięcia (jedyny ruch królem po szachu, odbicie hetmana) przeważnie myślał kilka sekund, czy rzeczywiście nie ma innej możliwości.

Mechanizm wtrąconego posunięcia najprościej ilustruje poniższy przykład:

Białe: Kg1, Ge2, Se5, e2, g2

Czarne: Kg8, Wb3, f7, g7, h6

Na nieostrożne 1.S:f7? z nadzieją na 1...K:f7? 2.Gc4+ czarne najpierw z tempem uciekają wieżą 1...Wb1+! 2.Kh2 i dopiero potem zabierają skoczka 2...K:f7, zostając z przewagą materialną.

Wtrącony szach jest najczęstszym powodem obalenia schematycznie wymyślonej kombinacji partnera albo też puentą kombinacji. Oto kolejne, bardziej złożone przykłady na ten temat:

  1. Korcznoj – B. Spasski

Mistrzostwa ZSRR do 18 lat, Leningrad 1948

Białe: Ke1, Hf3, Wa1, Wh1, Gc1, Sc3, a2, b2, c2, e4, f4, g2, h2

Czarne: Ke8, Hd7, Wa8, Wh8, Gf8, Sf6, a7, b7, d6, e5, f7, g6, h7

Dwaj późniejsi wybitni arcymistrzowie rozegrali w młodości taką oto miniaturę: 11...Hg4? 12.Sd5! Czarne poddały się. Na 12….H:f3 nastąpi wtrącenie 13.S:f6+ Ke7 14.Sd5+ Ke6 15.gf3. W przypadku stosunkowo najlepszego 12…Kd8!? 13.H:g4 (13.S:f6? Hh4+) S:g4 14.h3 Sh6 15.fe5 de5 16.Gg5+ Kc8 17.Gf6 straty były mniejsze, ale pozycja też kompletnie przegrana.

  1. Iwanczuk (2740) – A. Chalifman (2660)

Elista 1998

Białe: Ka2, He3, Wb4, Wc5, a3, b2, g3, h2

Czarne: Kh8, Hd1, We8, Wf7, b7, e4, f6, h7

Zaatakowany jest pionek e4. Można go było spokojnie obronić ruchem 30…Hg4. Zamiast tego czarne zastosowały niepoprawną obronę pośrednią 30...Hd6? Pozornie pionek e4 jest nietykalny, bo zaatakowana jest wieża c5, ale… 31.W:e4! W:e4 32.Wc8+ Tego wtrąconego szacha czarne nie uwzględniły w swoich obliczeniach 32...Kg7 33.H:e4 Białe zdobyły pionka i wygrały partię.

  1. van Wely (2575) – J. Becerra Rivero (2490)

Memoriał Capablanki, Matanzas 1995

Białe: Kh1, Hh2, Wd1, Wd6, Se4, a2, b2, f3, g2, h4,

Czarne: Kg7, Hb6, We5, We8, Sh5, a6, b5, f7, g5, h6

Czarne uznały, że skoczek h5 jest nietykalny z uwagi na związanie po linii „h” i zagrały nieostrożnie 33...He3? Lepsze było 33...Ha7 z tą samą ideą i wtedy rzeczywiście skoczka nie wolno byłoby zabrać. Po ruchu w partii nastąpiła przykra niespodzianka: 34.hg5 hg5 35.H:h5! Wh8 i teraz wtrącony szach 36.Wg6+! fg6 37.Wd7+ przyniósł białym zwycięstwo.

  1. Reilly – C. Alexander

Hastings 1931

Białe: Kg1, Hd4, Wd1, Wf1, Gb2, Sc3, Sf3, a2, b3, c4, e4, f2, g2, h3

Czarne: Kg8, He7, Wa8, Wf8, Gc8, Gg7, Sf7, a6, c6, c7, d6, f5, g6, h7

Białe mogły przeprowadzić efektowną kombinację 1.H:g7+!? K:g7 2.Sd5+ He5 3.S:e5 de5, ale materialne korzyści z niej były niewielkie. Wybrały lepsze rozwiązanie: 1.Sd5! G:d4 2.S:e7+ Kg7 3.S:d4 i zostały z figurą więcej.

Takie „opóźnione odbicie” po wtrąconym szachu występuje czasami jako pułapka debiutowa, jak np. w poniższym przykładzie obrony sycylijskiej:

1.e4 c5 2.Sf3 d6 3.d4 cd4 4.S:d4 Sf6 5.Sc3 g6 6.Ge3 Gg7 7.f3 0-0 8.Hd2 Sc6 9.0-0-0 S:d4 10.G:d4 Ge6 11.Kb1! Ważne profilaktyczne posunięcie 11...Ha5? Prawidłowe jest 11...Hc7, 12...Wfc8 i dopiero potem Ha5. 12.Sd5! Dzięki profilaktycznemu posunięciu królem ewentualne zabicie na d2 następuje bez szacha i białe mogą wtrącić S:e7+ ze zdobyciem pionka, a po 12...Hd8 13.S:f6+ G:f6 14.G:f6 ef6 czarne zostają ze słabym pionkiem d6.

Oto najświeższy przykład identycznego motywu:

  1. Guimaraes (2278) – L. Brito (2335)

Mistrzostwa Brazylii, Natal 2019

Białe: Kb1, Hd2, Wd1, Wh1, Gf1, Gg5, Sc3, Sd4, a2, b2, c2, e4, f4, g2, h2

Czarne: Ke8, Ha5, Wa8, Wh8, Gc8, Ge7, Sc6, Sf6, a6, b7, d6, e6, f7, g7, h7

10...0-0? 11.S:c6 bc6 12.Sd5! Hd8 (12…H:d2 13.S:e7+) 13.S:e7+ H:e7 14.e5 1-0

Często wtrącony ruch jest atakiem na inną figurę bądź stwarza groźbę mata:

  1. Azmaiparaszwili (2650) – J. Ehlvest (2635)

Drużynowe mistrzostwa Europy, Pula 1997

Białe: Ke1, Hd2, Wc1, Wh1, Gc4, Ge3, Se4, Sg4, a2, b3, d5, f2, g2

Czarne: Ke8, Hd8, Wb8, Wh8, Gc8, Gh4, Sc7, Se5, a7, c5, d6, f7, g4, h6

W tej pozycji czarne powinny wrócić gońcem na e7. Zamiast tego postanowiły go wymienić, nie zauważając wtrącenia przeciwnika: 20...G:g3? 21.Gg5! i z uwagi na duże straty materialne zmuszone zostały do kapitulacji.

  1. Sopkow – O. Moisiejew

Leningrad 1952

Białe: Kh1, Gb6, Gg2, Sc6, b2, c5, h2

Czarne: Kh8, Gb3, Gd4, Se3, g6, h7

37...G:c5? Niepoprawna kombinacja. Po prawidłowym 37...G:b2 38.Sa5 Ge6 39.c6 S:g2 40.K:g2 Kg7 partia powinna zakończyć się remisem 38.G:c5 S:g2 To miała być puenta policzonego wariantu: 39.K:g2 Gd5+, 39.Gd4+ Kg8 40.Se7+ Kf7 czy 39.Sd4 Gd5… 39.Se7! Grozi 40.Gd4x. Nie ma czasu na ucieczkę skoczka g2 39...Kg7 40.K:g2 Kf7 41.Kf3 i białe wygrały.

  1. Swidler (2505) – W. Małaniuk (2595)

St. Petersburg 1994

Białe: Kg1, Hd1, Wa1, Wf1, Gd3, Gh4, Sc3, a2, b2, f2, g2, h2

Czarne: Kg8, Hd8, Wa8, We8Gc8, Ge5, Sf6, a7, d5, f7, g7, h6

Białe zaplanowały zdobycie pionka 16.S:d5? Nic nie dawało 16.G:f6 G:f6 17.S:d5 G:b2, ale przynajmniej nie przegrywało partii 16...H:d5 Zachować równowagę materialną można było po 16...G:b2 17.Wb1 H:d5 18.W:b2 Gf5 lub 16...G:h2+ 17.K:h2 H:d5 18.G:f6 Hd6+, ale lepiej zabrać figurę… 17.G:f6 Gb7! Nie wolno oczywiście 17…G:f6?? 18.G:h7+. Po ruchu w partii grozi mat na g2, a hetman jest już obroniony 0-1

Na zakończenie niezwykle rzadki przypadek kontrwtrącenia na wtrąconego szacha:

  1. Lapiken – S. Reshevsky

Long Beach 1955

Białe: Kb1, Hd2, Wd1, Wg1, Gd4, Gf1, Sd5, a3, b2, c2, e4, f3, h4

Czarne: Kh7, Hc8, Wa8, Wf8, Gb7, Gg7, Sh5, a6, b5, d6, e7, f7, g6

17...G:d5 18.G:g7 Ga2+ 19.K:a2 He6+? Ten wtrącony szach jest niepotrzebny i powinien doprowadzić do porażki 20.Kb1? K:g7 21.Ge2 Wh8 i partia zakończyła się remisem w 49 posunięciu. Obaj grający nie zauważyli zaskakującego ruchu 20.Gc4!, co po 20...H:c4+ 21.b3 wymuszało kapitulację wobec gróźb 22.bc4 i 22.Hh6+.

Ryszard Bernard

 

aaa

 

szkolenie

 

Gramy w warcaby

W poprzednim artykule rozpoczęliśmy analizę partii z mistrzostw Europy, które rozgrywane były pod koniec grudnia ubiegłego roku. Również teraz będziemy przyglądać się ciekawym partiom z tego ważnego turnieju. Najwięcej uwagi poświęcimy dziewięciokrotnemu mistrzowi świata Aleksandrowi Georgievowi, który mimo rozegrania świetnego turnieju musiał zadowolić się drugim miejscem. Tytuł mistrza Europy trafił do młodego Białorusina Michaela Semyaniuka, co było ogromną niespodzianką. Dlatego też zaczniemy od partii rozegranej między dwójką najlepszych warcabistów w Europie.

Aleksander Georgiev – Michael Semyaniuk

Mistrzostwa Europy, Moskwa 2018

1.34-29 17-21 2.31-26 19-23 3.26x17 23x34 4.39x30 12x21 5.44-39 7-12 6.40-34 14-19 7.50-44 1-7 8.32-28! Już po kilku ruchach można wywnioskować, iż białe chcą budować silne centrum.

8…11-17 9.36-31 21-26 10.44-40 17-21 11.37-32 26x37 12.42x31 10-14 13.41-37 21-26 14.31-27 4-10

Białe: 49, 48, 47, 46, 45, 43, 40, 39, 38, 37, 35, 34, 33, 32, 30, 28, 27

Czarne: 2, 3, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 12, 13, 14, 15, 16, 18, 19, 20, 26

Czarne ruchem 4-10 pokazują, że nie interesuje ich gra przeciwko klinowi i okrążanie przeciwnika. Ich planem jest wymiana 19-23 i nieodpuszczanie walki o centrum.

14...20-25 15.30-24 19x30 16.35x24 5-10 17.49-44 6-11 18.47-42 11-17 19.46-41 Trudno czarnym do czegokolwiek się przyczepić.

15.46-41 19-23 16.28x19 14x23 17.48-42!

Białe: 49, 47, 45, 43, 42, 41, 20, 39, 38, 37, 35, 34, 33, 32, 30, 27

Czarne: 2, 3, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 12, 13, 15, 16, 18, 20, 23, 26

Białe, wyciągając złotego piona, pokazują, do jakiego typu pozycji będą dążyć. Dają sygnał czarnym, że są zainteresowane atakiem na ich długie skrzydło.

17…20-25! 17...10-14 18.30-25 13-19 19.34-29 23x34 20.39x30 Myślę, że czarne, idąc na pole 25, obawiały się właśnie tego planu. Atak skrzydła w tym momencie może być bardzo groźny, zwłaszcza że czarne wyciągnęły piona 4, który jest ważny w obronie skrzydła. Zostały natomiast z kamieniem 5, który nijak nie odpiera ataku białych.

18.33-28 9-14 18...13-19 19.30-24 19x30 20.35x24 9-14 21.28x19 14x23 22.34-30 25x34 23.40x29 23x34 24.39x30 10-14 25.43-39 z dużo aktywniejszą pozycją dla białych.

19.28x19 14x23 20.39-33 13-19 21.33-29! Białe przystąpiły do realizacji swojego planu. Za chwilę będą przerzucać wszystkie swoje siły na długie skrzydło przeciwnika.

21…10-14 22.38-33 14-20 23.42-38 20-24 24.29x20 15x24?!

Białe: 49, 47, 45, 43, 41, 40, 38, 37, 35, 34, 33, 32, 30, 27

Czarne: 2, 3, 5, 6, 7, 8, 12, 16, 18, 19, 23, 24, 25, 26

Odważne bicie. Nie da się jednoznacznie stwierdzić, czy mistrz Europy przewidział wszystkie konsekwencje tego bicia. Natomiast udało mu się uciec spod topora. Oczywiście, lepiej było bić do tyłu, jak w wariancie 24...25x14 25.43-39 8-13 26.49-43 5-10.

25.34-29 25x34?! To kolejna wariacja czarnych. Dwa ruchy z rzędu czarne wybrały niekonwencjonalne rozwiązania. Jednak jak wynikło z partii, ich celem była gra taktyczna oraz zastawianie ciekawych pułapek na arcymistrza Georgieva. 25...23x34 26.40x20 25x14

26.29x20 3-9 27.40x29 23x34

Białe: 49, 47, 45, 43, 41, 35, 33, 32, 27, 20

Czarne: 2, 5, 6, 7, 8, 9, 12, 16, 18, 19, 26, 34

Trzeba przyznać, że taka pozycja jak na powyższym diagramie jest na pewno rzadko spotykana. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że białe stoją dużo lepiej i że za chwilę zabiorą czarnym piona. Ale nie tak szybko...

28.20-15 Błąd ze strony arcymistrza. Zbyt impulsywne zagranie, wypuszczające prawdopodobnie wygraną pozycję. Przyjrzyjmy się bliżej interesującym wariantom taktycznym.

28.41-36 6-11 29.20-15 19-24 30.33-28 11-17 31.49-44 24-29 32.47-42 16-21 33.27x16 17-22 34.28x17 12x21 35.16x27 26-31 36.37x26 18-22 37.27x18 34-40 38.45x23 5-10 39.15x13 8x50 40.18-13 2-8 41.13x11 50x6 42.35-30 6-39 43.30-25 Ładna kombinacja na obronę, jednakże końcowa pozycja pokazuje, iż białym bliżej do wygranej niż czarnym do remisu.

28.47-42 5-10 29.43-39 34x43 30.37-31 26x39 31.45-40 43x21 32.40-34 39x30 33.35x15 Tym razem wariant z ciekawą kombinacją dla białych. Ciekawą, ponieważ trudno stwierdzić, czy mimo możliwości zrobienia dwóch damek przez białe są one w stanie wygrać. Białe mają trzy piony mniej oraz osłabione długie skrzydło, na które czarne będą napierały.

28...19-24! Bardzo dobry ruch, który rozwiązuje problemy czarnych. Białe mają tylko jedno możliwe posunięcie (inne przegrywają), po którym zresztą też wpadają na kombinację.

29.33-28 Sprawdźmy zatem, co dzieje się po innych zagraniach białych: a) 29.49-44
?? 5-10 30.15x22 24-29 31.33x24 34-40 32.45x34 12-18 33.22x13 8x48 34.47-42 16-21 35.27x16 26-31 36.37x26 48x50 i białe zostają bez szans na remis; b) 29.47-42
24-30 30.35x24 34-40 31.45x34 5-10 32.15x22 12-18 33.22x13 8x48 Tutaj sytuacja nie jest jeszcze tak oczywista, białe mają dwa piony więcej, ale do remisu bardzo daleka droga.

29...16-21 30.27x16 18-22 31.28x17 12x21 32.16x27 24-30 33.35x24 34-40 34.45x34 5-10 35.15x13 8x48 36.41-36 48x18 37.32-27
18x31 38.36x27

Białe: 49, 47, 38, 27

Czarne: 2, 6, 7, 26

I nagle wszystkie emocje opadły, a plansza całkowicie pustoszeje. Czarne nadal nie mają wesołej pozycji i wielu innych graczy z pewnością nie zdołałoby uciec na remis.

38…2-8 39.38-33 8-13 40.33-28 13-19 41.49-44 7-12 42.44-39 6-11 43.28-22 19-24
44.39-34 11-16 45.47-42 12-17 46.22x11 16x7 47.27-22 7-11 48.22-18 26-31 49.18-13 11-17 50.13-9 31-36 51.42-37 17-21 52.37-31 36x27 53.9-4 27-32 54.4-15 24-30 55.34x25 32-37 56.15-47 21-27
Pozycję cztery na cztery obie strony rozegrały bezbłędnie. Po ciekawej i zaskakującej w wielu momentach partii panowie podali sobie dłonie na znak remisu.

1-1

 

Druga partia z udziałem Georgieva nie została wybrana przypadkowo. Niniejszy artykuł jest poniekąd poświęcony atakowi skrzydła, w którym arcymistrz z Rosji czuje się jak ryba w wodzie. Nie jest to łatwy plan gry, natomiast oglądając partie najlepszych, możemy często znaleźć ten plan, który rozegrany poprawnie, może być bardzo groźny i efektywny.

Aleksander Georgiev – Vladimir Traitelovich

Mistrzostwa Europy, Moskwa 2018

1.32-28 19-23 2.28x19 14x23 3.37-32 10-14 4.41-37 14-19 5.34-29 23x34 6.39x30 5-10 7.44-39 10-14 Debiut bardzo znany, cieszy się dużą popularnością zarówno wśród mężczyzn, jak i kobiet.

8.40-34 8.30-25 Niektórzy decydują się już w tym momencie na nieco spokojniejszą kontynuację, ale ruch, jaki był wykonany, w partii jest najsilniejszy w tej pozycji. 8…18-23 9.40-34 12-18 10.50-44 7-12 11.44-40

8...17-21 9.50-44 21-26 9...11-17 10.44-40 7-11 11.32-28

10.44-40 11-17 11.30-25 17-22 12.34-29

Białe: 49, 48, 47, 46, 45, 43, 42, 40, 39, 38, 37, 36, 35, 33, 32, 31, 29, 25

Czarne: 1, 2, 3, 4, 6, 7, 8, 9, 12, 13, 14, 15, 16, 18, 19, 20, 22, 26

W tym momencie już można zdradzić, że planem białych będzie atak długiego skrzydła czarnych. Proszę zwrócić uwagę, że pozycja jest niemal symetryczna, ale białe mają piona 46! Zazwyczaj mówimy, że jest to odstający pionek, ale w tym przypadku wzmacnia on skrzydło.

12…22-27 13.31x22 18x27 14.32x21 26x17 15.36-31! Niby detal, ale to ważny ruch niedający wprowadzić czarnym słabego piona 16 do gry.

15…12-18 16.37-32 7-12 17.42-37 17-22 18.31-26 6-11 19.46-41 2-7 20.40-34

Białe: 49, 48, 47, 45, 43, 41, 39, 38, 37, 35, 34, 33, 32, 29, 26, 25

Czarne: 1, 3, 4, 7, 8, 9, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 18, 19, 20, 22

Pozycja stała się już dość konkretna i pora na podjęcie decyzji. Czarne decydują się na postawienie klina.

20…22-27 20...12-17 21.48-42 7-12 22.45-40 19-23 23.32-28 23x32 24.37x28 20-24 25.29x20 15x24 26.34-29 14-19 27.29x20 19-23 28.28x19 13x15 29.40-34; 20...1-6 21.45-40 11-17 22.47-42 19-23 23.32-28 23x32 24.37x28 Na pewno pozycja, która powstała po powyższym wariancie, jest dużo przyjemniejsza dla białych ze względu na niejasne ułożenie czarnych pionów na ich krótkim skrzydle.

21.32x21 16x27 Był to tak naprawdę najlepszy plan, reszta prowadzi do niekomfortowych pozycji, jak te ukazane w wariantach.

22.49-44! Ale jak to? Ktoś wstawił nam klina, a my naruszamy najważniejszą kolumnę?! Otóż tak. Proszę pamiętać, że warcaby to bardzo złożona gra, mająca setki planów. Nasz arcymistrz nie zamierza grać przeciwko klinowi, tylko atakować długie skrzydło! I tam też przesuwa wszystkie swoje siły. Dzięki takim ruchom możemy obalać niektóre mity oraz czerpać wiedzę na temat nowych planów i możliwości na planszy.

22…18-22 23.48-42 13-18 24.34-30! 8-13 25.44-40

Białe: 47, 45, 43, 42, 41, 40, 39, 38, 37, 35, 33, 30, 29, 26, 25

Czarne: 1, 3, 4, 7, 9, 11, 12, 13, 14, 15, 18, 19, 20, 22, 27

Zapewne wiele osób wolałoby w tej pozycji grać czarnymi, stoją przecież aktywnie. Ale to tylko pozór. Proszę, odwróćcie sobie planszę i przekonajcie się, że wcale nie jest łatwo czarnym wykonywać silne posunięcia.

25…1-6 26.39-34! Ten „brzydki” ruch nie daje czarnym żadnego manewru w centrum, pola 23 i 24 są kontrolowane przez białą siłę.

26…11-16 Sprawdźmy inne możliwe warianty ze strony czarnych: a) 26...18-23 27.29x18 12x23 28.34-29 23x34 29.40x29; b) 26...19-23 27.33-28 22x24 28.30x17 11x22 29.37-32; c) 26...3-8 27.41-36 18-23 28.29x18 12x23 29.34-29 23x34 30.40x29 8-12 To prawdopodobnie najlepszy wariant ze strony czarnych, który powinien mieć miejsce w partii.

27.41-36 27-31 28.36x27 22x31 29.37-32 31-36 30.43-39! Białe, zgodnie z założonym planem, przerzuciły wszystkie siły na skrzydło.

30…18-23 30...3-8 31.30-24 19x30 32.35x24 18-23 33.29x18 20x29 34.34x23 13x22 Nie byłoby łatwo znaleźć taki wariant w partii, który zresztą oddaje dużo przestrzeni i kontroli białym.

31.29x18 12x23

Białe: 47, 45, 42, 40, 39, 38, 35, 34, 33, 32, 30, 26, 25

Czarne: 3, 4, 6, 7, 9, 13, 14, 15, 16, 19, 20, 23, 36

32.33-29! 20-24? Czarne pospieszyły się nieco z tym ruchem. Pozycja nie jest łatwa do obrony, ale ten ruch to mały krok w stronę przegranej. 32...6-11 33.29x18 13x22 34.34-29 20-24 35.29x20 15x24 36.39-33 22-27 37.32x21 16x27 To byłby znacznie lepszy wybór.

33.29x18 13x22 34.39-33 7-11 35.32-27! 22x31 36.26x37

Białe: 47, 45, 42, 40, 38, 37, 35, 34, 33, 30, 25

Czarne: 3, 4, 6, 9, 11, 14, 15, 16, 19, 24, 36

W tym momencie zwróćmy jeszcze uwagę na czarnego piona na polu 36. Tak naprawdę w tym typie pozycji „należy” on do białych. Jest świetnie wykorzystywany w grze taktycznej i czarne ciągle muszą sprawdzać wpuszczenia na damkę i możliwości kombinacyjne. Wracając do pozycji na powyższym diagramie, możemy łatwo zauważyć piramidę po prawej stronie białych. Jest to oczywiście jedno z typowych ustawień podczas realizacji planu ataku skrzydła. Musimy „przepchnąć” dużo swoich pionów, aby następnie przejść do ataku. Ważna jest też rola kolumny 45 – 40 – 34.

36…9-13 37.33-28! 4-9 38.28-23 38.38-32 36-41 39.37x46 13-18

38...19x28 39.30x8 3x12 40.34-30 12-18 41.40-34 11-17 42.34-29!

Białe: 47, 45, 42, 38, 37, 35, 30, 29, 25

Czarne: 6, 9, 14, 15, 16, 17, 18, 28, 36

Białe ze spokojem zrealizowały swój plan i zabierają piona czarnym.

42…18-23 43.29x18 16-21 44.38-32 28-33 45.45-40 33-39 45...21-26 46.40-34 14-19 47.34-29 33x24 48.42-38 17-21 49.25-20

46.37-31 36x38 47.42x44 6-11 48.30-24 I czarne pozostały bez żadnych szans.

2-0

Natalia Sadowska