Nr 11 (244) - Listopad 2025 - Stowarzyszenie CROSS
Baner

Nr 11 (244) - Listopad 2025

Miesięcznik informacyjno-szkoleniowy Stowarzyszenia Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki Niewidomych i Słabowidzących "Cross"

Adres redakcji:

00-216 Warszawa
ul. Konwiktorska 9,
tel.: 22 412 18 80
e-mail: redakcja@cross.org.pl

Zapytaj o bezpłatną prenumeratę

Redaguje zespół w składzie:

  • Anna Baranowska - Redaktor naczelna
  • Wojciech Puchacz - Zastępca redaktor naczelnej
  • Małgorzata Soloch - Korekta

Opracowanie graficzne:

Studio Graficzne Novelart

Skład, druk, oprawa i kolportaż:

EPEdruk Spółka z o.o.
ul. Konwiktorska 9, 00-216 Warszawa

Skład wersji internetowej

Novelart

Nakład:

900 egzemplarzy

Stowarzyszenie CROSS w mediach społecznościowych

  

Miesięcznik dofinansowują Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz Ministerstwo Sportu i Turystyki

ISSN 1427-728X

ROK XXIII

Nr 11 (244)

Listopad 2025 r.

Okładka miesięcznikia nr.11.2025
Na 1. miejscu podium złota polska drużyna w konkurencji VIS – 10 m karabin pneumatyczny stojąc. ME WSPS
w Parastrzelectwie Osijek 2025, Chorwacja

Spis treści

Masz sprawę – zwróć się do CIDON
Centra informacyjno-doradcze dla osób z niepełnosprawnością (CIDON) świadczą kompleksowe usługi informacyjne i doradcze dla osób z niepełnosprawnością oraz ich otoczenia. Centra powstały w ramach realizacji przez PFRON programu pn. „Centra informacyjno-doradcze dla osób z niepełnosprawnością” i działają przy Oddziałach PFRON.


Zgodnie z aktualna wersją 
programu CIDON:
1) informuje osoby z niepełnosprawnościami lub ich opiekunów o przysługujących im prawach oraz możliwościach wsparcia, a także o instrumentach aktywizacji;
2) pomaga przygotować plan aktywizacji osoby z niepełnosprawnością, sporządza odpowiednie dokumenty lub w zależności od potrzeb kontaktuje osobę z niepełnosprawnością z właściwą jednostką/instytucją upoważnioną do udzielenia oczekiwanej pomocy oraz weryfikuje sposób załatwienia sprawy;
3) wskazuje dostępne źródła finansowania dla danej technologii asystującej lub kompensacyjnej;
4) gromadzi i aktualizuje informacje na temat możliwości pomocy osobom z niepełnosprawnością, a także na temat dostępnych form wsparcia i projektów realizowanych na rzecz osób z niepełnosprawnością z terenu działania Oddziału;
5) zapewnia dialog międzyinstytucjonalny, współpracuje w realizacji spraw poszczególnych osób, wspierając załatwienie danej sprawy, monituje ją aż do jej zakończenia;
6) kieruje osoby z niepełnosprawnościami do Ośrodka Wsparcia i Testów (OWiT) lub innego ośrodka, w którym jest możliwość testowania technologii asystujących, a także do ekspertów zaangażowanych w realizację programu w celu uzyskania specjalistycznej porady;
7) dokumentuje udzielane informacje i porady oraz wydane rekomendacje.

Centra są czynne od poniedziałku 
do piątku w godzinach pracy Oddziałów PFRON, tj. 8.00-16.00. 
Kontakt telefoniczny do CIDON:
przy Oddziale Dolnośląskim: 71 346 74 57
przy Oddziale Lubelskim: 81 466 76 02, 81 466 76 10
przy Oddziale Łódzkim:  42 205 01 03, 42 205 01 11
przy Oddziale Mazowieckim: 22 311 83 21, 22 311 83 43
przy Oddziale Podkarpackim: 17 283 93 07
przy Oddziale Pomorskim: 58 350 05 36, 58 350 05 45
przy Oddziale Świętokrzyskim: 41 230 97 05, 41 230 97 08
przy Oddziale Wielkopolskim: 880 520 295
przy Oddziale Zachodniopomorskim: 91 350 97 14, 91 350 97 24, 532 693 123
przy Oddziale Warmińsko-Mazurskim: 89 722 90 30, 89 722 90 34
przy Oddziale Śląskim: 32 49 32 104, 32 49 32 114  
przy Oddziale Podlaskim: 85 733 87 16, 532 336 876
przy Oddziale Opolskim: 77 887 20 23, 77 887 20 26
przy Oddziale Małopolskim: 12 312 14 39, 12 312 14 33
przy Oddziale Lubuskim: 68 422 78 25, 68 422 78 07
przy Oddziale Kujawsko-Pomorskim: 56 681 44 20, 56 681 44 22, 56 681 44 55
Plakat informacyjny CIDON w PFRON

Medalowe serie na mistrzostwach Europy

Chorwacki Osijek już po raz kolejny stał się miejscem zmagań strzelców sportowych. Obiekty znajdujące się nad rzeką Drawą niemal każdego roku goszczą najlepszych strzelców Starego Kontynentu, zarówno w ramach strzelectwa osób pełnosprawnych, jak i z dysfunkcjami. Mistrzostwa Europy w parastrzelectwie to najważniejsze zawody w roku poolimpijskim dla przeszło 170 zawodników, którzy zostali zapisani do tej rywalizacji przez swoje krajowe komitety paralimpijskie.


Mistrzostwa odbyły się w terminie 3-7 października. Wspomniane obiekty, w których rozgrywano ME, usytuowane w zasadzie nad samą rzeką, nie pomieściły wszystkich. Wykorzystano więc także znaną z poprzednich imprez halę sportową Dvorana Gradski vrt, która w marcu tego roku gościła strzelców podczas mistrzostw Europy Europejskiej Konfederacji Strzeleckiej. Tym razem hala była zapleczem do strzelań pneumatycznych osób z dysfunkcjami ruchu lub wzroku, a reprezentację Polski w parastrzelectwie tworzyły właśnie te dwie grupy zawodników.

Parastrzelcy z dysfunkcją wzroku wywodzili się z klubów zrzeszonych w ZKF „Olimp”. W rywalizacji ME w konkurencjach grupy VIS uczestniczyli: Grzegorz Kłos („Łuczniczka” Bydgoszcz, asystentka: Jolanta Szapańska), Barbara Matyka („Podkarpacie” Przemyśl, asystent: Bogdan Konieczny), Barbara Moskal („Podkarpacie” Przemyśl, asystentka: Katarzyna Moskal), Katarzyna Orzechowska („Warmia i Mazury” Olsztyn, asystent: Dariusz Mendrzejewski), Bogusław Rutkowski („Warmia i Mazury” Olsztyn, asystent:  Adam Dobosz). Podczas zawodów wspierali ich trenerzy Anna Sieroń i Adam Dobosz. W grupie parastrzelców z dysfunkcją narządu ruchu wystąpili reprezentanci klubów spod pieczy PZSN „Start”: Emilia Babska („Legia” Warszawa), Maciej Burzyński („Start” Białystok), Marek Dobrowolski („Dragon” Siedlce), Sławomir Okoniewski („Start” Szczecin), Kacper Pierzyński („Start” Szczecin), Emilia Trześniowska („Start” Szczecin) i Szymon Sowiński („Start” Zielona Góra), którym podczas zmagań pomagali trener Marek Marucha oraz kierująca wyjazdem z ramienia Polskiego Komitetu Paralimpijskiego Emilia Gaca-Jarmoszuk.


koeita z broniąKatarzyna Orzechowska podczas rozgrywania konkurencji karabin pneumatyczny stojąc VIS

Pierwszy dzień strzelań przyniósł też pierwszy spektakularny sukces. Wicemistrz paralimpijski z Tokio Szymon Sowiński w swojej „srebrnej” konkurencji P3 − 25 m pistolet sportowy 30 + 30 wywalczył mistrzostwo Europy, pokonawszy brązowego medalistę z tych samych igrzysk i z tej samej konkurencji, reprezentanta Ukrainy Oleksieja Denysiuka. Ponadto Szymon Sowiński wspólnie z Kacprem Pierzyńskim i Maciejem Burzyńskim wywalczyli brązowy medal w klasyfikacji zespołowej w tej konkurencji.

Kolejny dzień startów przyniósł dalsze sukcesy i tytuły mistrzowskie. W konkurencji VIS − 10 m karabin pneumatyczny stojąc do finałowej ósemki awansowały aż trzy zawodniczki z Polski. Barbara Moskal, Katarzyna Orzechowska i Barbara Matyka wspólnymi siłami wywalczyły tytuł drużynowego mistrza Europy po zwycięstwie nad reprezentacjami Chorwacji i Finlandii. Poza finałową stawką na 10. lokacie rywalizację indywidualną zakończył Grzegorz Kłos.

W ścisłym finale tej konkurencji warunki od samego początku dyktowali reprezentanci Hiszpanii, plasując się na dwóch czołowych lokatach. Tuż za nimi przez większą część finału utrzymywała się Barbara Moskal. Po 12. strzale finałowym pierwsza z rywalizacją pożegnała się Katarzyna Orzechowska, która zajęła 8. miejsce, zaś po 18. strzałach na 5. miejscu finał zakończyła Barbara Matyka. Po 20. strzale finału stało się jasne, że jeden z medali przypadnie w udziale trzeciej reprezentantce Polski. Kolejne wysokie zdobycze punktowe, przy niskich jednocześnie próbach Hiszpanów, sprawiły, że Barbara Moskal wspięła się na sam szczyt tabeli i sięgnęła po tytuł mistrzyni Europy! Co warte zaznaczenia, zdobyte złoto jest już czwartym z rzędu tytułem mistrzowskim w rywalizacji Starego Kontynentu zdobytym przez naszą znakomita zawodniczkę w tej konkurencji.


mężczyzna z bronią na strzelnicyGrzegorz Kłos w trakcie konkurencji karabin pneumatyczny leżąc VIP

Tego samego dnia wysokie miejsca w rywalizacji finałowej zajmowali reprezentanci Polski w konkurencjach R7 i R8 – karabin trzy postawy w formule 3 x 20, zarówno w rywalizacji panów, jak i pań. Formuła 3 x 20 nie została jeszcze oficjalnie zatwierdzona przez Międzynarodową Federację Parastrzelecką, jednakże kierunek zmian jest wytyczony i biorąc pod uwagę, że został już zatwierdzony kształt tej konkurencji na zbliżające się igrzyska paralimpijskie Los Angeles 2028, uznano, że w ten sam sposób należy przeprowadzić tę rywalizację już podczas obecnych mistrzostw Europy. Ze względu jednak na brak formalnych przepisów wynik na poziomie 585 p. uzyskany przez Marka Dobrowolskiego nie zostanie oficjalnym rekordem Europy, stał się jednakże nowym rekordem Polski w tej konkurencji. W finałach Marek Dobrowolski zakończył współzawodnictwo tuż za podium, zaś Emilia Babska wśród pań zdobyła 5. miejsce.

Nowy tydzień przyniósł rozstrzygnięcia w następnych konkurencjach. Niestety, poniedziałek minął bez świeżych zdobyczy medalowych. W pierwszej z konkurencji R3 – 10 m karabin pneumatyczny leżąc SH1 najwyżej uplasowała się Emilia Trześniowska, która zajęła 16. lokatę, z kolei drużynowo Emilia Trześniowska wraz z Markiem Dobrowolskim i Emilią Babską zakończyli rywalizację na 5. miejscu. W grupie startujących w P4 – 50 m pistolet dowolny najlepszy wynik zanotował Szymon Sowiński, który zajął 13. lokatę, a zespół Sowiński − Pierzyński − Okoniewski był 4. W ostatniej rozegranej tego dnia konkurencji, czyli P5 – 10 m pistolet standard ze względu na brak wystarczającej liczby zespołów nie przeprowadzono klasyfikacji drużynowej. Indywidualnie 4. miejsce ponownie zajął Szymon Sowiński, z jednopunktową stratą do brązowego medalu.


grupa osób w dresachReprezentacja Polski w parastrzelectwie sportowym na mistrzostwach Europy w Osijeku

Brak zdobyczy medalowych ciążył ekipie, ale za to nazajutrz waleczna postawa zawodników przyniosła wyśmienite owoce: reprezentacja zdobyła łącznie cztery medale! W parze z pierwszymi dwoma szły mistrzowskie tytuły w klasyfikacjach zespołowych: w konkurencji R6 − 50 m karabin leżąc (skład: Marek Dobrowolski, Emilia Babska, Emilia Trześniowska) oraz w konkurencji VIP – 10 m karabin pneumatyczny leżąc (skład: Bogusław Rutkowski, Grzegorz Kłos, Katarzyna Orzechowska). Mocno podbudowani złotymi medalami strzelcy rozpoczęli indywidualną rywalizację finałową w wymienionych konkurencjach. Spośród osób z dysfunkcją wzroku w najlepszej ósemce znaleźli się Grzegorz Kłos, Barbara Matyka i Bogusław Rutkowski, który wygrał kwalifikacje i ustanowił rekord Polski - 623,1 p.! Po 14. strzałach finałowych zarówno Grzegorz Kłos, jak i Barbara Matyka musieli uznać wyższość rywali − zajęli odpowiednio 8. i 7. miejsce w konkurencji leżąc. Kolejne strzały mijały, a w okolicy pozycji medalowej wciąż znajdował się debiutujący w zawodach międzynarodowych rangi mistrzowskiej Bogusław Rutkowski. Przed 20. strzałem emocje sięgnęły zenitu, bo dzięki słabszej próbie Hiszpanki Bogusław wskoczył do najlepszej trójki zawodników i ostatecznie zakończył rywalizację na najniższym stopniu podium z brązowym medalem mistrzostw Europy. W zbliżonym czasie na strzelnicy kulowej w finale R6 walczył Marek Dobrowolski, który zajął 5. miejsce, i wtedy także, na strzelnicy pneumatycznej, rozgrywała się ostatnia z konkurencji, w której startowali reprezentanci Polski – P1 10 m pistolet pneumatyczny mężczyzn. Wśród czterech naszych reprezentantów najlepiej spisał się Maciej Burzyński. Jego wynik 563 p. nie był jednakże brany pod uwagę w rywalizacji zespołowej, ponieważ trener Marek Marucha w tej konkurencji postawił karty na Szymona Sowińskiego, Kacpra Pierzyńskiego i Sławomira Okoniewskiego. I choć żaden z nich nie zakwalifikował się do rywalizacji finałowej, to ich wspólne starania zaowocowały 2. miejscem oraz tytułem wicemistrzów Europy w klasyfikacji zespołowej!

Ostatecznie polska reprezentacja z dorobkiem pięciu medali złotych, jednego srebrnego i dwóch brązowych zajęła pierwsze miejsce w klasyfikacji medalowej państw i ponownie udowodniła, że należy do liczących się ekip w europejskiej stawce. Nasi parastrzelcy z pewnością będą pracować nad kolejnymi sukcesami, bo w przyszłym roku podczas mistrzostw świata w Korei Południowej możliwe będzie zdobycie pierwszych kwalifikacji paralimpijskich do Los Angeles 2028.

Pełne wyniki Mistrzostw Europy WSPS Osijek 2025 dostępne TUTAJ

Nowa ekipa,
te same marzenia – Rio 2025

W dniach 16-20 października 2025 r. Rio Olympic Velodrome ponownie stał się najważniejszą areną w parakolarskim sezonie. Na mistrzostwa świata w kolarstwie torowym Polska ekipa przyjechała w odmienionym tandemowym składzie, ale z tym samym celem: potwierdzić rosnący poziom sportowy.


Barwy ZKF „Olimp” oraz Polski reprezentowały tandem żeński Dominika Putyra i Karolina Karasiewicz, a także tandem męski Karol Kopicz i debiutant Wojciech Sykuła. Do zespołu dołączyła również Anna Harkowska (kategoria WC5) startująca z ramienia PZSN „Start” i wspierana przez trenera i partnera Carlosa Garcia-Cuenca Martineza. Za stronę sportową, taktyczną i sprzętową odpowiadał trener reprezentacji torowej Grzegorz Drejgier.

Droga do Rio wiodła przez tor w Pruszkowie. Mistrzostwa Polski (12-14 września) były nie tylko walką o medale, lecz przede wszystkim testem formy i współpracy w nowych składach. Analiza mocy, kadencji i tętna pozwoliła doprecyzować trening, dobrać przełożenia do docelowych konkurencji oraz potwierdzić wybór zawodników. Już wtedy było widać, że oba tandemy dysponują dużym potencjałem, ale wymagają dopracowania jazdy na wyznaczonych dystansach w wyścigach na dochodzenie.

Ekipa wyleciała do Brazylii 13 października. Logistycznie wszystko zagrało idealnie – rowery bezproblemowo dotarły do Rio, a trener Grzegorz Drejgier w krótkim czasie złożył sprzęt i wspólnie z komisją sędziowską potwierdził jego zgodność z przepisami UCI. Przygotowanie aklimatyzacyjne i techniczne (13-15 października) miało dwa cele: spokojne wejście w inny klimat oraz „wjeżdżenie się” w specyfikę brazylijskiego toru kolarskiego Rio Olympic Velodrome. Jest to 250-metrowy drewniany tor zbudowany z sosny syberyjskiej. Ma strome wiraże sięgające 42 stopni (prosta o nachyleniu 12 stopni). Obiekt ten wymaga bardzo dobrej techniki jazdy.

Poranne przejazdy na szosie służyły rozruszaniu nóg po podróży. W sesjach popołudniowych kładliśmy nacisk na stronę techniczną treningu. Przejazdy były analizowane, omawialiśmy najlepszą linię jazdy i dobór odpowiedniego przełożenia, innego niż w Polsce ze względu na specyfikę toru. Równolegle dopracowywano schematy rozgrzewek, co przełożyło się na lepsze czasy otwarć podczas mistrzowskich zawodów.


wyścig dwóch polskich tandemówWojciech Sykała (pilot) i Karol Kopicz oraz Karolina Karasiewicz (pilotka) i Dominika Putyra podczas sesji treningowej na torze Rio Olympic Velodrome

W czwartek mistrzostwa świata otworzyła konkurencja sprintu drużynowego tandemów. Oba rowery ustawiane są w niej na tej samej prostej startowej, ale na dwóch poziomach. Na dole, w maszynie startowej, stoi pierwszy tandem (zazwyczaj kobiecy). Półtora metra wyżej, idealnie równolegle do linii startu, ustawiony jest tandem drugi. Po starcie zawodnicy startujący z maszyny startowej pokonują dwa pełne okrążenia toru. Po zakończeniu swojego zadania wyjeżdżają do zewnętrznej części toru, oddają zmianę i zwalniają tor dla tandemu numer dwa, który przejmuje wyścig i jedzie ostatnie, finiszowe okrążenie. Liczy się czas przejazdu mierzony na mecie po trzecim okrążeniu.

W eliminacjach o wszystkim decyduje uzyskany czas. Dwa najlepsze wyniki dają awans do finału A i walkę o złoty medal. Czasy 3. i 4. kwalifikują do finału B, gdzie toczy się rywalizacja o brązowy medal. Pozostałe ekipy klasyfikowane są na podstawie rezultatów z sesji eliminacyjnej.

Nasz biało-czerwony skład wywalczył 8. miejsce. Był to dla nas przejazd, który dobrze wprowadził oba tandemy w rytm dużej imprezy oraz dał wiele informacji, czy zastosowany obrót jest odpowiedni do kolejnych konkurencji. Tego samego dnia na torze pojawiła się także Anna Harkowska, która wywalczyła 6. miejsce w jeździe na 1 km ze startu zatrzymanego.

Piątek stał pod znakiem konkurencji czasowych i pierwszych wyścigów na dochodzenie. Tandem męski w jeździe na 1 km zajął 11. miejsce, pokazując poprawę względem poprzednich startów, ale także, jak duże są różnice na tym dystansie na poziomie mistrzostw świata. Największe emocje przyniosła nam konkurencja 4 km kobiet. Dominika Putyra i Karolina Karasiewicz po bardzo dobrym wyścigu eliminacyjnym ustanowiły nowy rekord Polski i z 4. czasem awansowały do finału B. W popołudniowym pojedynku o brąz musiały uznać wyższość doświadczonego duetu z Wielkiej Brytanii. Zawodniczki zakończyły wyścig tuż za podium, ale z wyraźnym sygnałem, że polski tandem potrafi realnie włączyć się do walki o medale, co podkreśla wagę ich wyniku. Był to pierwszy w historii mistrzostw świata start kobiet na dystansie 4 km, zastępujący dotychczasową konkurencję 3 km.


grupa osóbPolscy zawodnicy tuż przed startem w sprincie drużynowym – pierwszej tandemowej konkurencji rozpoczynającej torowe mistrzostwa świata

Tego samego dnia błysnęła Anna Harkowska, zdobywając brązowy medal w dynamicznym wyścigu eliminacyjnym. Pewne ustawianie się w grupie, przemyślane decyzje i chłodna głowa w kluczowych momentach pozwoliły jej zamienić przygotowanie fizyczne oraz taktyczne wskazówki trenera w miejsce na podium.

Sobota była dniem walki tandemów na dystansie 4 km mężczyzn oraz startu kobiet na 1 km. Karol Kopicz i Wojciech Sykała po mocnym przejeździe w eliminacjach wykręcili 4. czas i podobnie jak dzień wcześniej panie awansowali do finału B. W wyścigu o brąz dali z siebie wszystko, jednak Amerykanie narzucili tak wysokie tempo, że polski duet został doścignięty na dziewiątym okrążeniu. 4. miejsce na świecie, choć pozostawia niedosyt, jest jednocześnie najlepszym jak dotychczas rezultatem tego tandemu. Para naszych pań w konkurencji 1 km uzyskała 7. wynik i skończyła zmagania na etapie eliminacji. Rezultat ten pokazuje, że przy dalszej pracy nad fazą startową i maksymalną prędkością możliwy jest awans o kilka pozycji.


grupa osób stoi przy rowerzeTandemowa ekipa: Karolina Karasiewicz, Dominika Putyra, Grzegorz Drejgier, Karol Kopicz i Wojciech Sykała

Ostatni dzień mistrzostw należał do Anny Harkowskiej i wyścigu scratch WC5, czyli odpowiednika wyścigu ze startu wspólnego przeniesionego na tor. Zawodniczka od samego początku jechała aktywnie, pilnując pozycji w czołówce. W odpowiednim momencie, po konsultacjach taktycznych z trenerami i trafnie dobranym wcześniej przełożeniu, zdecydowała się na mocny odjazd w końcówce wyścigu. Przez kilka okrążeń samotnie odpierała ataki przeciwniczek, utrzymując bardzo wysokie tempo jazdy, lecz o końcowej lokacie zadecydowały ostatnie metry. Ostatecznie wyprzedziła ją jedynie reprezentantka Włoch. Srebrny medal w scratchu, dołożony do brązu w wyścigu eliminacyjnym, to bardzo mocny powrót Anny na torową arenę.

Podsumowując, reprezentanci Polski wrócili z Rio de Janeiro z pakietem wartościowych wyników:

     tandem Dominika Putyra i Karolina Karasiewicz: 7. miejsce na 1 km i 4. miejsce na 4 km;

     tandem Karol Kopicz i Wojciech Sykała: 11. miejsce na 1 km i 4. miejsce na 4 km;

     sprint drużynowy obu tandemów: 8. miejsce;

     Anna Harkowska WC5: 6. miejsce na 1 km, brąz w wyścigu eliminacyjnym i srebro w scratchu.

Rezultaty te pokazują, że nasi zawodnicy na torze są blisko światowej czołówki. Jednocześnie analiza różnic do medali w konkurencjach na dochodzenie jasno wskazuje, że przed nami jeszcze dużo pracy nad rozwijaniem wytrzymałości szybkościowej, siły maksymalnej, aerodynamicznej pozycji oraz rozłożeniem tempa na dystansie. Dzięki rzetelnemu monitoringowi obciążeń i świadomemu zarządzaniu przygotowaniem torowym przez sztab trenerski z Grzegorzem Drejgierem na czele mamy solidną bazę, by w kolejnych sezonach zamieniać czwarte miejsca w medale mistrzostw świata.

Złoto wymknęło się faworytom

Kolejna edycja Grand Prix Polski, która odbyła się w Opolu w dniach 16-19 października, dostarczyła kibicom i zawodnikom emocji oraz sportowych niespodzianek. Poziom rywalizacji niemal w każdej kategorii był wyjątkowo wysoki. Tegoroczne Grand Prix przeszło do historii jako to, w którym przełamana została dominacja faworytów przynajmniej w niektórych kategoriach startowych.

Reguła turnieju nie zmieniła się, zawodnicy najpierw walczyli w eliminacjach o start w finałach. Na rzuty eliminacyjne składało się sześć gier − trzy po jednej i trzy po drugiej stronie podajnika. Wszyscy finaliści byli już znani w piątkowy wieczór. System gier finałowych był taki sam jak w eliminacjach, o miejscu na podium decydował wyłącznie wynik sobotniego startu, więc nawet liderzy eliminacji nie mogli pozwolić sobie na rozluźnienie. Do finału awansowały po cztery najlepsze osoby w kategoriach B1 kobiet i mężczyzn, natomiast w kategoriach B2 i B3 awansowało po ośmioro zawodników.


grupa osób na kręgielniZwycięzca kategorii B2 Marek Betka w trakcie rzutów eliminacyjnych

W eliminacjach sędziowie odnotowali kilka remisów, zatem o ostatecznej pozycji decydowała ostatnia gra i zaledwie kilka oczek. W kategorii B2 mężczyzn awans zapewniły w ten sposób zaledwie cztery punkty przewagi. W przypadku kategorii B2 i B3 kobiet do finału trafiły, po wycofaniu się rywalek, zawodniczki z dziewiątych miejsc. Niemal każde rozstrzygnięcie eliminacji gwarantowało spore emocje w grze finałowej, choć w niektórych przypadkach jej obsada zaskoczyła wszystkich (czasem nawet samych bowlingowców).

W kategorii B1 kobiet po raz kolejny rutyna i doświadczenie klubowych koleżanek z „Łuczniczki” Bydgoszcz wystarczyły do pozostawienia w pokonanym polu pozostałych konkurentek. Chociaż Aleksandra Sipiora z „Podkarpacia” Przemyśl może być zadowolona ze swojego startu finałowego, bo poprawiła eliminacyjny wynik i zdobyła trzecie miejsce, to słabszy finał w wykonaniu Karoliny Rzepy oraz Katarzyny Świątek i tak pozwolił im się cieszyć odpowiednio ze zwycięstwa oraz drugiego miejsca w końcowej klasyfikacji.

Zdecydowanie bardziej emocjonująca i z zaskakującym zakończeniem była rywalizacja panów w kategorii B1. W piątkowych eliminacjach z bardzo dobrej strony pokazali się wracający do zdrowia (po krótkiej przerwie w startach) Szczepan Polkowski („Morena” Iława) oraz Zdzisław Koziej („Hetman” Lublin). Ich wyniki zwiastowały spore emocje w finale, tym bardziej że zarówno Mariusz Podpora (SMP Chorzów), jak i Sylwester Dołasiński („Łuczniczka” Bydgoszcz) nie odstawali zbytnio ze swoją punktacją. Jednakże rozgrywka finałowa to czysta karta. Zdecydowanie słabsza forma zarówno Szczepana, jak i Zdzisława oraz porównywalna z poprzednim dniem gra Mariusza i Sylwestra dały sukces tej drugiej dwójce zawodników. Szczególnie usatysfakcjonowany swoim startem może być Sylwester, który wszedł do finału z czwartego miejsca, a cieszył się ze srebrnego medalu. Zwycięzcą w tej kategorii został Mariusz Podpora.

Spore emocje i nieoczywiste rozstrzygnięcia miały miejsce w kategoriach B2 kobiet i mężczyzn. Jadwiga Rogacka („Pionek” Włocławek), Danuta Odulińska („Morena” Iława) oraz jej klubowa koleżanka Magdalena Palamar zdążyły już nas przyzwyczaić do rywalizacji na wysokim poziomie w swoim gronie. Wyniki w okolicach dziewięciuset punktów w eliminacjach zwiastowały i tym razem gorący finał. Z bardzo dobrej strony pokazała się Magdalena, która poprawiła wynik z eliminacji o blisko pięćdziesiąt punktów, tymczasem jej konkurentki nie sięgnęły granicy dziewięciuset punktów i tym samym najmłodsza w tej trójce Magdalena mogła świętować wygraną.


diwe kobiety w trakcie rzutów przy barierkachPanie z „Łuczniczki” Bydgoszcz walczą o każdy punkt. Na pierwszym planie Karolina Rzepa

Tabela po grach eliminacyjnych mężczyzn z B2 nikogo nie dziwiła, a równe i dobre rzuty Mieczysława Kontrymowicza („Warmia i Mazury” Olsztyn) oraz Bogusza Forysia („Podkarpacie” Przemyśl) cieszyły oko obserwujących tę rywalizację. W finale panowie grali na tej samej parze torów, co pozwoliło im na wzajemne pilnowanie wyniku. Zdecydowanie bardziej doświadczony Mieczysław utrzymał nerwy na wodzy i po ostatnich rzutach okazało się, że pięcioma punktami wygrał rywalizację z dużo młodszym kolegą. Obaj panowie tak skupili się na wzajemnej kontroli, że nie zwracali w ogóle uwagi na inne tory. W sumie chyba nikt nie obserwował grającego po sąsiedzku siódmego w eliminacjach Marka Betki („Pionek” Bielsko-Biała), który rozgrywał grę życia. Jego konsekwentna, choć niespodziewana passa strike’ów pozwoliła mu na zdobycie pierwszego w karierze złotego medalu na zawodach tej rangi. Znów potwierdziło się, że w sporcie nie ma pewniaków.

Sporej dawki emocji nie zabrakło również w rywalizacji pań z kategorii B3. Zarówno eliminacje, jak i bezpośrednią walkę o medale zdominowały reprezentantki klubu „Warmia i Mazury” Olsztyn − Renata Socha, Zofia Sarnacka i Jolanta Pazurkiewicz. Eliminacje wygrała najmniej doświadczona z tej trójki Renata, która stawiła zdecydowany opór również w finale. Walka o medale trwała do ostatniego rzutu, a różnica między pierwszym i trzecim miejscem to zaledwie 11 p. Zwycięsko z turnieju – po raz kolejny – wyszła Zofia Sarnacka, a Renata Socha odparła ataki Jolanty Pazurkiewicz i była druga.

Niewielkie różnice punktowe wśród panów walczących o miejsce w finale również zwiastowały emocje. Lider eliminacji Rafał Chaberski („Morena” Iława) swoją postawą systematycznie pokazuje, że pretenduje do walki o najwyższe laury. Kolejny raz z dobrej strony pokazał się w piątek również Daniel Jarząb („Tęcza” Poznań), który jednak w finale nie wytrzymał presji i nie zaliczył tego startu do udanych. Do medalowej rywalizacji dołączył za to Krzysztof Huszcza („Jaćwing” Suwałki), jednak całkowite wyłączenie się z otoczenia i koncentracja na każdym rzucie pozwoliły cieszyć się ze zwycięstwa Krzysztofowi Paszynie („Podkarpacie” Przemyśl).


grupa osób na kręgielniZwyciężczyni w kategorii B3 Zofia Sarnacka w trakcie rzutu

Tegoroczna edycja Grand Prix po raz kolejny pokazała, jaki wpływ na wyniki w bowlingu ma odpowiednie przygotowanie torów. Dobrze wykonane smarowanie wpływa na precyzję rzutu. Sekwencje następujących po sobie strike’ów cieszą każdego, a występujący po delikatnym błędzie split motywuje do poprawy rzutu. Spore znaczenie ma również przygotowanie zawodników, zarówno techniczne, jak i mentalne. Często rywalizacja na jednej parze torów jest pokazem zimnej krwi startujących, ich dobrej techniki oraz odporności psychicznej. Dobrych bowlingowców ostatnie rzuty motywują, a nie paraliżują. Rywalizację często wygrywają ci, którzy potrafią odpowiednio połączyć ryzyko i precyzję rzutu ze świadomością, że jeden strike lub spare może zdecydować o wyniku. Wszystkie te umiejętności są bez wątpienia efektem wielu godzin spędzonych w kręgielni. Po raz kolejny obserwowaliśmy, jakie znaczenie ma wspierający i motywujący asystent dla zawodnika w kategorii B1, który polega tylko na osobie stojącej za nim.


grupa osób z pucharami na kręgielniDekoracja zwyciężczyń w kategorii B2

Na koniec zawodów koordynator Joanna Staliś wręczyła wszystkim finalistom puchary. Były również nagrody finansowe. Gratulujemy wszystkim uczestnikom niezwykłego turnieju, a w szczególności tym, którzy tak pozytywnie zaskoczyli wynikami. Bez wątpienia cieszą rezultaty ponad dwustupunktowe z jednej gry, jak i tysiącpunktowe z sześciu gier. Pod względem emocji była to jedna z najbardziej godnych zapamiętania edycji Grand Prix Polski.

Zadanie dofinansowane zostało ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz PFRON.


Zwycięzcy Grand Prix Polski Niewidomych i Słabowidzących w Bowlingu
16-19.10.2025 r., Opole

Tabela wyników - kobiety
Kobiety
Kategoria B1
1. Karolina Rzepa „Łuczniczka” Bydgoszcz 657 p.
2. Katarzyna Świątek „Łuczniczka” Bydgoszcz 554 p.
3. Aleksandra Sipiora „Podkarpacie” Przemyśl 522 p.
Kategoria B2
1. Magdalena Palamar „Morena” Iława 935 p.
2. Danuta Odulińska „Morena” Iława 871 p.
3. Jadwiga Rogacka „Pionek” Włocławek 871 p.
Kategoria B3
1. Zofia Sarnacka „Warmia i Mazury” Olsztyn 963 p.
2. Renata Socha „Warmia i Mazury” Olsztyn 957 p.
3. Jolanta Pazurkiewicz „Warmia i Mazury” Olsztyn 952 p.
Tabela wyników - mężczyźni
Mężczyźni
Kategoria B1
1. Mariusz Podpora „SMP” Chorzów 656 p.
2. Sylwester Dołasiński „Łuczniczka” Bydgoszcz 589 p.
3. Zdzisław Koziej „Hetman” Lublin 566 p.
Kategoria B2
1. Marek Betka „Pionek” Bielsko-Biała 946 p.
2. Mieczysław Kontrymowicz „Warmia i Mazury” Olsztyn 925 p.
3. Bogusz Foryś „Podkarpacie” Przemyśl 920 p.
Kategoria B3
1. Krzysztof Paszyna „Podkarpacie” Przemyśl 1066 p.
2. Krzysztof Huszcza „Jaćwing” Suwałki 1027 p.
3. Rafał Chaberski „Morena” Iława 1009 p.

Mistrzowski październik w Świdniku

Hotel Kaprys w Świdniku stał się niekwestionowanym centrum polskiego showdowna. Najpierw w dniach 9-13 października zmagania o tytuł indywidualnego mistrza Polski stoczyli tu mężczyźni, a dwa tygodnie później o najwyższy showdownowy laur walczyły kobiety.

Dzięki nowej formule, która nie przewiduje turniejów eliminacyjnych, w mistrzostwach wystartowało kilkoro debiutantów, dla których udział w najważniejszej krajowej imprezie roku był olbrzymim wyróżnieniem i szansą na zdobycie cennych szlifów w pojedynkach z bardziej doświadczonymi zawodnikami. Obydwa turnieje rozgrywane były na czterech stołach i sędziowane przez dziewięcioro sędziów, zgodnie z systemem opracowanym wspólnie przez trenera kadry narodowej i organizatora, w oparciu o wytyczne Międzynarodowej Komisji ds. Showdowna przy IBSA.

Do rywalizacji mężczyzn przystąpili zawodnicy reprezentujący kluby z Chorzowa, Krakowa, Lublina, Olsztyna, Przemyśla, Słupska, Wałbrzycha, Warszawy i Wrocławia. Swoich reprezentantów nie wystawiły, niestety, Bydgoszcz i Częstochowa. Z powodu choroby w ostatniej chwili z udziału musiał zrezygnować jeden z czołowych członków kadry narodowej, występujący w barwach „Podkarpacia” Przemyśl Krzysztof Sobiło.

Podczas zawodów nie brakowało trzymających w napięciu pojedynków i zaskakujących rozstrzygnięć. Z bardzo dobrej strony zaprezentowali się najmłodsi sportowcy, Kacper Turek i Nikodem Smoleń ze „Sprintu” Wrocław, zaczynający swoją przygodę z showdownem. Udział w mistrzostwach był dla nich prawdziwym chrztem bojowym, który przeszli pomyślnie, zajmując odpowiednio 27. i 28. miejsce. Uwagę sędziów i obserwatorów zwrócił też Bogusław Rutkowski z Olsztyna, zawodnik z czołówki strzeleckiej. Zajmując 11. miejsce, pozostawił w pokonanym polu kilku bardziej doświadczonych graczy i udowodnił, że z rakietką i piłeczką też radzi sobie świetnie. Liczymy na to, że będzie częściej pojawiał się w showdownowym współzawodnictwie.



mężczyzna z rakietką przy stole do gryAdrian Słoninka w meczu finałowym

Warto też wspomnieć o przedstawicielach nieco starszej młodzieży. Adam Wołczyński z Wałbrzycha jest jednym z najdłużej grających zawodników w Polsce. Do niedawna był reprezentantem Polski i podczas tegorocznych mistrzostw zajął wysokie 10. miejsce, co oznacza, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Dobry występ zaliczył reprezentant „Syrenki” Warszawa Michał Wałecki (7. miejsce) oraz zawodnicy „Zrywu” Słupsk − szósty Ariel Kiresztura i ósmy Daniel Kuźniar. Swoje miejsce w czołówce wyraźnie zaznaczył 9. lokatą Kacper Mazur ze „Sprintu” Wrocław.

Jedną z największych sensacji turnieju było dopiero 5. miejsce utytułowanego wielokrotnego mistrza Polski, Europy i świata Krystiana Kisiela z Wrocławia. W tym roku miejsce na najwyższym stopniu podium zajął równie utytułowany i doświadczony Adrian Słoninka („Sprint” Wrocław). Podium uzupełnili drugi Filip Liszewski („Sprint” Wrocław), który po zaciętym meczu finałowym musiał uznać przewagę starszego kolegi, oraz trzeci Szymon Budzyński („Ikar” Lublin), który w meczu o brąz nie dał szans świetnie grającemu Przemysławowi Knaziowi („Podkarpacie” Przemyśl).

Podczas ceremonii dekoracji zwycięzców trzem najlepszym zawodnikom mistrzostw wręczono pamiątkowe puchary i medale oraz bony podarunkowe. Dzięki anonimowemu sponsorowi każdy uczestnik otrzymał pamiątkowy medal za udział w mistrzostwach Polski. Po wspólnym odśpiewaniu Mazurka Dąbrowskiego głos zabrał trener kadry Szymon Borkowski, który ogłosił skład męskiej części reprezentacji na sezon 2026. Powołania otrzymali:

Szymon Budzyński − „Ikar” Lublin

Krystian Kisiel − „Sprint” Wrocław

Przemysław Knaź − „Podkarpacie” Przemyśl

Filip Liszewski  − „Sprint” Wrocław

Adrian Słoninka − „Sprint” Wrocław

Krzysztof Sobiło − „Podkarpacie” Przemyśl

Po ogłoszeniu składu kadry połączyliśmy się telefonicznie z Krzyśkiem Sobiło, żeby przekazać mu informację o powołaniu do reprezentacji oraz ogłosić, że to właśnie on jest tegorocznym laureatem przyznawanej od trzech lat Nagrody Fair Play im. Łukasza „Byka” Byczkowskiego. „Prezes” (przezwisko Krzysztofa) nie krył zaskoczenia i wzruszenia. Pogratulował uczestnikom zajętych miejsc, a kadrowiczom powołań.

Dwa tygodnie później (23-27 października) mistrzostwa Polski rozegrały panie. Rywalizowały zawodniczki reprezentujące kluby z Chorzowa, Bydgoszczy, Lublina, Olsztyna, Przemyśla, Słupska, Wałbrzycha i Wrocławia, zabrakło przedstawicielek klubów z Częstochowy, Krakowa i Warszawy. Podobnie jak w przypadku panów tutaj również oglądaliśmy udane debiuty, niespodziewane zwroty akcji i zaskakujące wyniki.

Na uwagę zasługuje fakt ustawicznego podnoszenia umiejętności przez najmłodsze zawodniczki, co pozwala z optymizmem patrzeć na przyszłość również kobiecego showdowna w Polsce. Wysokie 18. miejsce Aleksandry Szwałek, najmłodszej z sióstr Szwałek, która dopiero w tym roku chwyciła za rakietkę, to niemałe zaskoczenie i z pewnością efekt wsparcia starszych, bardziej doświadczonych sióstr i koleżanek klubowych. Z dobrej strony pokazały się też przedstawicielki gospodarzy z Lublina − Natalia Zagojska (9. miejsce), Klaudia Sasin (8. miejsce) i powracająca do formy po niespełna rocznej przerwie Dominika Czuj (5. miejsce). Coraz większego doświadczenia nabiera Julia Szwałek, której 7. lokata potwierdza, że po sukcesie w Pucharze Polski, gdzie zajęła 2 miejsce, można ją śmiało zaliczać do krajowego topu.


trzech mężczyzn na podiumPodium mistrzostw Polski mężczyzn. Od lewej: Filip Liszewski, Adrian Słoninka, Szymon Budzynski

Pierwszą dziesiątkę mistrzostw zdominowały zawodniczki z Wrocławia (cztery), Lublina (trzy) i Wałbrzycha (dwie). Ale trzeba też wspomnieć o walecznej Paulinie Krupie ze „Zrywu” Słupsk, która zasłużenie zajęła
6. miejsce. Niestety, z powodu braku polskiego obywatelstwa trzy zawodniczki nie zostały dopuszczone do udziału w mistrzostwach, za to z inicjatywy sędziów i organizatora oraz za zgodą zainteresowanych stworzona została dodatkowa grupa, która poza głównym konkursem rozegrała miniturniej na zasadzie „każda z każdą” (mecz i rewanż). Pierwsze miejsce zajęła Diana Afnahel („Sprint” Wrocław), drugie miejsce Svitlana Kandala (SMP Chorzów), a trzecie Svitlana Honcharova („Warmia i Mazury” Olsztyn).


grupa osób przy stole do gryMecz o trzecie miejsce pomiędzy Moniką Szwałek i Katarzyną Pietruszyńską, sędziują Aneta Parobczak i Jagoda Grudzień

Mistrzynią Polski została dominatorka w tej dyscyplinie, multimedalistka mistrzostw Polski, Europy i świata Elżbieta Mielczarek („Sprint” Wrocław), która, jak policzyliśmy, w całej historii mistrzostw Polski tylko trzy razy nie zdobyła najwyższego miejsca! Podczas tego turnieju przegrała tylko jeden mecz − z klubową koleżanką Moniką Szwałek. Drugie miejsce zajęła wicemistrzyni Europy z 2024 roku Weronika Szynal („Sprint” Wrocław), a na trzecim stopniu podium zameldowała się Katarzyna Pietruszyńska („DoSAN” Wałbrzych).

trzy panie na podiumPodium mistrzostw Polski kobiet. Od lewej: Weronika Szynal, Elżbieta Mielczarek, Katarzyna Pietruszyńska


Ceremonia dekoracji zwyciężczyń przypominała tę sprzed dwóch tygodni −  trzy najlepsze zawodniczki mistrzostw otrzymały należne im puchary i medale oraz bony podarunkowe, a każda uczestniczka rywalizacji − pamiątkowy medal za udział w turnieju. Po wspólnym odśpiewaniu hymnu państwowego trener Szymon Borkowski ogłosił skład żeńskiej części reprezentacji na sezon 2026. Powołania otrzymały:

Elżbieta Mielczarek − „Sprint” Wrocław

Weronika Szynal −  „Sprint” Wrocław

Katarzyna Pietruszyńska − „DoSAN” Wałbrzych

Monika Szwałek − „Sprint” Wrocław

Dominika Czuj − „Ikar” Lublin

Paulina Krupa − „Zryw” Słupsk

Katarzyna Stenka − „Ikar” Lublin

Podczas rozgrywek odwiedziła nas Agnieszka Gałązka z Lubelskiego Forum Organizacji Osób Niepełnosprawnych – Sejmiku Wojewódzkiego, która napisała obszerny artykuł z wypowiedziami uczestników dla portalu niepelnosprawnilublin.pl. Publikacja i fotorelacja dostępne jest TUTAJ

Ogromne podziękowania dla sędziów, bez których rozegranie mistrzostw nie byłoby możliwe. Ekipom sędziowskim przewodzili Jagoda Grudzień (sędzia główna IMP kobiet) i Lubomir Prask (sędzia główny IMP mężczyzn). Szczególne wyrazy wdzięczności dla trenera kadry polskich showdownistów Szymona Borkowskiego za nieocenioną pomoc i wsparcie przy organizacji obydwu turniejów.

Dziękuję także trenerom, przewodnikom, właścicielom i pracownikom hotelu Kaprys za wzorową współpracę, wyrozumiałość i gotowość do pomocy w każdej chwili.

Obie odsłony mistrzostw Polski w showdownie odbyły się dzięki dofinansowaniu przekazanemu Stowarzyszeniu „Cross” ze środków PFRON oraz Ministerstwa Sportu i Turystyki.

10 najlepszych na Mistrzostwach Polski Mężczyzn w Showdownie 2025
9-13.10.2025 r., Świdnik

1. Adrian Słoninka „Sprint” Wrocław
2. Filip Liszewski „Sprint” Wrocław
3. Szymon Budzyński „Ikar” Lublin
4. Przemysław Knaź „Podkarpacie” Przemyśl
5. Krystian Kisiel „Sprint” Wrocław
6. Ariel Kiresztura „Zryw” Słupsk
7. Michał Wałecki „Syrenka” Warszawa
8. Daniel Kuźniar „Zryw” Słupsk
9. Kacper Mazur „Sprint” Wrocław
10. Adam Wołczyński „DoSAN” Wałbrzych

Pierwsza 10 Mistrzostw Polski Kobiet w Showdownie 2025
23-27.10.2025 r., Świdnik

1. Elżbieta Mielczarek „Sprint” Wrocław
2. Weronika Szynal „Sprint” Wrocław
3. Katarzyna Pietruszyńska „DoSAN” Wałbrzych
4. Monika Szwałek „Sprint” Wrocław
5. Dominika Czuj „Ikar” Lublin
6. Paulina Krupa „Zryw” Słupsk
7. Julia Szwałek „Sprint” Wrocław
8. Klaudia Sasin „Ikar” Lublin
9. Natalia Zagojska „Ikar” Lublin
10. Weronika Wall „DoSAN” Wałbrzych

Radość i rywalizacja

Podczas mistrzostw Polski osób niewidomych i słabowidzących w nordic walkingu w Pleszewie pogoda dopisała. Kilkanaście stopni na plusie, słoneczko, żadnego wiatru. Jakże przyjemnie szło się alejkami Parku Leśnego „Planty”. Niektórych to słońce momentami trochę raziło, ale mogli skorzystać z pomocy przewodników.

Do Zawidowic, miejsca kwaterunku, uczestnicy przyjechali dzień przed zawodami – 7 listopada. Wieczorem mieli odprawę techniczną z sędzią główną mistrzostw Renatą Markiewicz. Była mowa o prawidłowej technice marszu, postawie, rotacji bioder, wyprzedzaniu. Sędzia przestrzegała, że można otrzymać czerwoną kartkę i zostać zdyskwalifikowanym. Aby tak się nie stało, należy w zasadzie wystrzegać się dwóch rzeczy: nie podbiegać ani w sposób obraźliwy odnosić się do przeciwników. Niby oczywiste, a jednak… Ci, którzy biorą udział w zawodach ogólnodostępnych, na których nie ma trasy obstawionej sędziami, wiedzą, jak wielu bywa podbiegaczy i jakie to przykre, gdy nieuczciwi rywale stają na podium. W wielu miastach z tego powodu rezygnuje się z rywalizacji i marsz ma charakter czystej rekreacji. Ale tutaj nie trzeba było się takich zagrywek obawiać. Zasadę fair play respektowali wszyscy.

Mistrzostwa osób niewidomych i słabowidzących odbywały się przy okazji finału Polskiej Ligi Nordic Walking i Ligi Zachodu. Przewidziano kilka dystansów i w sumie na linii startu stawiło się prawie 600 osób. Byli też uczestnicy z innymi dysfunkcjami.



grupa osób na starcieRusza wyścig


Sędzia główna dobrze zna możliwości osób z niepełnosprawnością wzroku. Nieraz była trenerką na obozach szkoleniowych organizowanych przez Stowarzyszenie „Cross”.

− Widzę ich determinację, by nauczyć się prawidłowej techniki marszu – mówi. – W przypadku gdy ktoś nie widzi, to wcale nie jest łatwe. Zawodnicy poruszający się na co dzień z laską mają inne poczucie równowagi, skupiają się na tym, by nie potknąć się o jakąś przeszkodę na drodze. Praca barku, zakres ruchu, ugięcie łokcia wyglądają zupełnie inaczej. Ale o dziwo mimo tego potrafią osiągać czasy bardzo zbliżone do uzyskiwanych przez zawodników pełnosprawnych.

W przeciwieństwie do Renaty Markiewicz niektórzy sędziowie nie mieli wcześniej do czynienia z osobami niewidomymi i byli ciekawi, jak sobie poradzą. Na przykład Ewa Samek – trenerka i sędzia NWP oraz ONWF.

– Koleżanka opowiadała mi o swojej współpracy z „Crossem” i osobami, które nie widzą. Nie mogę się doczekać, by poznać uczestników mistrzostw i przeżyć te wspaniałe chwile, których ona doświadczała. 

Pani Ewa miała okazję obserwować marsz 28 zawodników z niepełnosprawnością wzroku reprezentujących dziesięć klubów z różnych stron Polski. Jeszcze przed startem każdy musiał do niej podejść i poddać kije weryfikacji. O dopuszczeniu ich do zawodów świadczyła specjalna naklejka. Stresu po zawodnikach nie było bardzo widać. Raczej czuło się ich radość: z tego, że są na wyjeździe, mogą spotkać się ze znajomymi. W niektórych dominował duch rywalizacji, inni przyjechali tu, by cieszyć się ruchem, pokonać własne ograniczenia. Klasyfikacja prowadzona była w dwóch kategoriach: B1 i B2, oddzielnie dla mężczyzn i kobiet. Większość uczestników to stali bywalcy takich imprez.

Na podium nie było wielkich niespodzianek. W kategorii B1 mężczyzn pierwsze miejsce zajął Krzysztof Janusik z rewelacyjnym czasem 00:33:34 na dystansie 5 km. Było to bodajże 39. zwycięstwo tego zawodnika „Jutrzenki” Częstochowa w ciągu dziesięcioletniej kariery w tej dyscyplinie. Trochę się już przyzwyczaił do bycia najlepszym, wszyscy też oczekują, że znów wygra. Jest to dla niego nieco stresujące, czuje dużą presję. Jego przewodnikiem jest żona Małgorzata. Tworzą wspaniały, zgrany duet.

Pierwsze miejsce wśród kobiet w tej kategorii zajęła Bożena Grusza z klubu „Sudety” Kłodzko. Ona też od kilku lat odnosi sukcesy. Tym razem jednak zwycięstwo okupione zostało cierpieniem.

– Pięćdziesiąt metrów przed metą pośliznął mi się grot, przez co kij mnie podciął, przewróciłam się i złamałam palec u ręki. Zdołałam się podnieść i dojść do mety, a potem od razu była wycieczka na SOR. Najgorsze dla mnie jest to, że będę teraz uziemiona przez sześć tygodni. A ja kocham aktywność. Uprawiam jogę, jeżdżę na tandemie, pływam, saunuję, chodzę z kijkami nordic walking...

Wielu zawodników przyznaje się do tego, że jednocześnie uprawia kilka dyscyplin sportowych. Podobnie jest z Mieczysławem Kaciotysem, który zajął pierwsze miejsce wśród mężczyzn w kategorii B2. Biega półmaratony, lubi gry umysłowe. Teraz przygotowuje się do wyjazdu na Puchar Świata w warcabach stupolowych, który odbędzie się w Miami w Stanach Zjednoczonych. Cała rodzina mu kibicuje i śledzi jego poczynania na Facebooku. Cieszy się, gdy może pokazać swoje puchary wnukom.

Małgorzata Tazbir, która zajęła drugie miejsce w kategorii B2 kobiet, zwraca uwagę na komfort i bezpieczeństwo, jakie osobie ze szczątkowym widzeniem potrafi dać przewodnik. Bez niego udział w zawodach często nie byłby możliwy. Jej towarzyszył Mariusz Słotwiński, który w marszu na 10 km zajął w swojej kategorii trzecie miejsce. Mimo niewątpliwego zmęczenia postanowił jeszcze pomóc osobie, która nie widzi. Po prostu człowiek o wielkim sercu! Takich jak on było więcej.

Większość osób potrzebujących przewodnika przyjechała już z takim, którego zna i do którego ma zaufanie. Tak jak mieszkający we Wrocławiu Marcin Pleśniak. Jego przewodnik – Sebastian Kozera − na co dzień jest też jego asystentem. Widać, że panowie doskonale się rozumieją. Co najmniej raz w tygodniu wychodzą na trening.

Bardzo cieszy fakt, że do Pleszewa przyjechały też osoby w wieku senioralnym. Dając przykład wielu swym rówieśnikom, dbają o swą kondycję, pokazują, że mimo upływu lat warto być aktywnym. Emilia Żaczkiewicz ma 70 lat. Śmieje się, kiedy ktoś jej mówi, że to wiek odpowiedni do siedzenia w domu.

– Mam koleżanki, którym już nic się nie chce, na nic nie mają sił. Ja do tego nie dopuszczę! Sport to moje życie. Daje mi tyle zdrowia, dobrych emocji i wrażeń. Wspaniale, że są takie stowarzyszenia jak „Cross”, które aktywizują osoby z niepełnosprawnością wzroku.


grupa osób na podiumNajlepsi w kategorii B2 kobiet i B2 mężczyzn oraz ich przewodnicy – na wspólnym podium

Najstarszym uczestnikiem biorącym udział w mistrzostwach był Jan Jankowski z Poznania. Nie przeszkadza mu to, że skończył 82 lata. Uprawia nordic walking, chodzi po górach. Pokonuje kamienie i korzenie, przechodzi przez strumyki. Trasa, jaką musiał tu pokonać, była dla niego łatwa. Mógł iść swoim tempem.

Ciepły posiłek, którym po marszu częstowano na świeżym powietrzu, smakował znakomicie. Po oficjalnej dekoracji podjechał bus, by zabrać uczestników do hotelu Karczma Stara Stajnia w Zawidowicach. Tam na zwycięzców czekała jeszcze niespodzianka – medale i bony podarunkowe do Decathlonu, ufundowane przez Stowarzyszenie „Cross”. A później to już tylko czas wolny i integracja!

W takich zawodach brałam udział po raz pierwszy. Mój czas to 00:42:22, co dało mi szóste miejsce. Nie jest to może super wynik, ale nie trenowałam, a ze względu na niedawne problemy zdrowotne musiałam pokonać wiele ograniczeń znajdujących się zarówno w ciele, jak i w głowie, by w ogóle wystartować. I nie żałuję. Było cudownie!


Mistrzostwa Polski Niewidomych i Słabowidzących
w Nordic Walkingu 2025
7-9.11.2025 r., Pleszew

Tabela wyników - kobiety i mężczyźni
Kobiety
B1
1. Bożena Grusza „Sudety” Kłodzko 00:44:02
2. Grażyna Polak „Cross Opole” 00:49:41
B2
1. Ewa Pochwat „Jutrzenka” Częstochowa 00:38:16
2. Małgorzata Tazbir „KoMar” Piekary Śląskie 00:40:28
3. Mariola Macek „Smrek” Bielsko-Biała 00:40:34
Mężczyźni
B1
1. Krzysztof Janusik „Jutrzenka” Częstochowa 00:33:34
2. Piotr Ossowski „Łuczniczka” Bydgoszcz 00:39:44
3. Zbigniew Macek „Smrek” Bielsko-Biała 00:41:25
B2
1. Mieczysław Kaciotys „Jantar” Gdańsk 00:34:39
2. Leszek Mystkowski „Syrenka” Warszawa 00:35:20
3. Stanisław Piskorski „Kormoran” Giżycko 00:35:21

 


 

Liliana Laske-Mikuśkiewicz

Do góry

Gimnastyka umysłów przy stolikach

W drugiej połowie października 2025 r. w pensjonacie Gaborek w Krynicy-Zdroju odbyły się kolejne mistrzostwa Polski niewidomych i słabowidzących w trójboju intelektualnym. Pomysłodawcą tej wymagającej dyscypliny, na którą składają się szachy, warcaby stupolowe i brydż, był śp. Jerzy Gorczyński, który lata temu wprowadził ją do kalendarza imprez sportowych Stowarzyszenia „Cross”.

Po przerwie w ich rozgrywaniu nasze mistrzostwa w trójboju odrodziły się i zadomowiły w pięknej Krynicy-Zdroju, gdzie są obecne od sześciu lat. Cieszą się coraz większą popularnością.

Impreza rozpoczęła się od turnieju szachowego, rozgrywanego systemem szwajcarskim na dystansie 5 rund, w tempie 60 minut na zawodnika. Od pierwszej do ostatniej rundy walkę na miarę zwycięstwa toczył Stanisław Raczek z „Beskidka” Żywiec, który zdobył 4 p. Drugie miejsce dość niespodziewanie zajął Andrzej Majcher ze „Zrywu” Słupsk, również zdobywca 4 p. Na trzecią lokatę zapracował Zbigniew Wyziński z „Syrenki” Warszawa, który przez cały turniej grał bardzo solidnie i zebrał 3,5 p. Czwarty był niezbyt zadowolony z osiągniętego wyniku Mieczysław Kaciotys z „Jantaru” Gdańsk (3,5 p.), a dopiero piąty jeden z faworytów trójboju − Bernard Olejnik z „Warmii i Mazur” Olsztyn, który także uzyskał 3,5 p. Szóste miejsce należało do Henryka Groszkowskiego z „Syrenki” Warszawa, kolejnego zawodnika z 3,5 p. na koncie.


grupa osób w trakcie gry w brydzaNa pierwszym planie od lewej: Halina Budziak („Podkarpacie” Przemyśl) i Halina Omańska („Beskidek” Żywiec)

Drugim etapem mistrzostw w trójboju był turniej warcabowy, podobnie jak szachowy rozgrywany systemem szwajcarskim na dystansie 5 rund i tym samym tempem. Tym razem bezkonkurencyjny okazał się Bernard Olejnik, faworyt w tej grze, który zdobył 9 p. Zwycięzca w warcabach grał bardzo pewnie, wygrywał z większością konkurentów z czołówki i praktycznie niezagrożony dotrwał do końca zawodów. Tyle samo punktów miał drugi Mieczysław Kaciotys, który ustępował liderowi jedynie małymi notami. Trzeci był Stanisław Raczek (pierwszy w szachach), a czwarty Andrzej Majcher, który zachował miejsce wśród czołowych zawodników imprezy. Piątą lokatę zdobył Henryk Groszkowski (6 p.), który w swej najsłabszej dyscyplinie uzyskał bardzo dobrą pozycję, gwarantującą wysokie miejsce w ostatecznej klasyfikacji. Szósta była jedyna kobieta w czołówce warcabów − Danuta Krupecka-Bakalarz z ŚKS Kielce (6 p.).

W trzecim etapie zawodów, odbywającym się pod czujnym okiem arcymistrza brydżowego Romana Kierznowskiego, który opiekuje się tą dyscypliną sportu, zwyciężył Andrzej Majcher. Zawodnik „Zrywu” Słupsk  przypieczętował tym samym wygraną w całych mistrzostwach w trójboju. Drugie miejsce w brydżu zajęła niespodziewanie Eugenia Wewersowicz z „Victorii” Białystok, dzięki czemu awansowała wysoko w ogólnej klasyfikacji. Trzecia pozycja należała do Mieczysława Kaciotysa, ubiegłorocznego mistrza Polski, który nie zdołał obronić tytułu. Czwarte miejsce zajął nieoczekiwanie Tadeusz Bielski z „Podkarpacia” Przemyśl, piąty był Tadeusz Tarasiuk ze „Zrywu” Słupsk, a dopiero szósty Bernard Olejnik.


dwóch mężczyzn w trakcie gry w warcabyGrający białymi Adolf Jagiełło („Jantar” Gdańsk) i Stanisław Raczek („Beskidek” Żywiec)

Mistrz Polski 2025 Andrzej Majcher zdobył łącznie w trzech konkurencjach 62 p. Ten tytuł otrzymał po raz pierwszy i całkowicie na niego zasłużył − był drugi w szachach, czwarty w warcabach i pierwszy w brydżu. O dwa punkty mniej uzyskał Mieczysław Kaciotys, który został wicemistrzem Polski − o pozycję niżej niż rok wcześniej. Zaważyła nieco niższa lokata w szachach, a przy tak wyrównanej czołówce każde takie wahnięcie miało duże znaczenie. Trzecie miejsce Bernarda Olejnika (57 p.) na pewno go nie zadowala. Jest zawodnikiem mocno grającym w każdej dyscyplinie, bez słabych punktów, dlatego można było typować go do wygrania mistrzostw. Czwarta lokata Henryka Groszkowskiego (51 p.) jest dla niego dobrym wynikiem, jednak sześć oczek straty do trzeciego zawodnika to zbyt wiele, aby myśleć o miejscu na podium. Mimo wszystko wysokie pozycje w poszczególnych konkurencjach są dobrą prognozą na przyszły rok. Do piątego miejsca Stanisława Raczka (50 p.) przyczynił się słaby wynik w brydżu, bo przecież po dwóch pierwszych konkurencjach był liderem. Czyli − musi koniecznie popracować nad trzecią dyscypliną. Szósta lokata Eugenii Wewersowicz (46 p.) to spore zaskoczenie na plus, co zawdzięcza drugiej lokacie w brydżu i siódmej w warcabach. Gdy poprawi się w szachach, może być jeszcze wyżej.

trzech mężczyzn z pucharami i medalamiNajlepsi w trójboju 2025. Od lewej: Mieczysław Kaciotys, Andrzej Majcher i Bernard Olejnik

Na pewno trójbój szachy − warcaby − brydż jest dużym wyzwaniem, wymagającym wszechstronnych umiejętności na przyzwoitym, wyrównanym poziomie. Warto go propagować szeroko wśród członków Stowarzyszenia „Cross”. Jako koordynator tej imprezy mogę obiecać, że będę spełniał życzenie Jerzego Gorczyńskiego i nie zaprzestanę organizowania zawodów w tej pięknej dyscyplinie.

Opieka sędziowska Leszka Bakalarza i Romana Kierznowskiego sprzyjała temu, żeby turniej przebiegał w miłej i koleżeńskiej atmosferze. Ośrodek Gaborek jak zawsze spełnił oczekiwania uczestników. Dodatkową atrakcją pobytu są piękna okolica Krynicy-Zdroju. Długie spacery dotleniały uczestników po godzinach wysiłku umysłowego w sali gry, a jesienne krajobrazy robiły duże wrażenie i dodawały energii.

 

Zygmunt Myszka obronił tytuł

W dniach 18-26 października 2025 roku Duszniki-Zdrój gościły uczestników jubileuszowych X Mistrzostw Polski Osób Całkowicie Niewidomych w Warcabach Stupolowych. Do rywalizacji przystąpiło osiemnaścioro zawodników i zawodniczek z całego kraju.

Zawody były wyjątkowe nie tylko ze względu na okrągłą rocznicę, lecz także z uwagi na bardzo silną obsadę. W szranki stanęli wszyscy dotychczasowi mistrzowie Polski: Wojciech Woźniak („Jutrzenka” Częstochowa) – czterokrotny triumfator, Jerzy Dzióbek („Jantar” Gdańsk) – trzykrotny mistrz, Barbara Kacprzak („Syrenka” Warszawa) – mistrzyni z 2020 roku oraz broniący tytułu Zygmunt Myszka („Zryw” Słupsk). Na liście startowej nie zabrakło też innych utytułowanych warcabistów, medalistów poprzednich edycji − Dominika Kasperczyka („Atut” Nysa) i Jana Hetnara („Jutrzenka” Częstochowa).

Zmagania prowadzono systemem szwajcarskim klasycznym na dystansie dziewięciu rund, w tempie 80 minut plus 1 minuta za każde posunięcie. Zawodnicy zostali rozstawieni według rankingu, który decydował o kojarzeniu w pierwszej rundzie. Zgodnie z zasadami najlepszy z pierwszej połowy listy grał z przeciwnikiem rozpoczynającym drugą jej połowę itd., tak więc Wojciech Woźniak zmierzył się z Tomaszem Lechem („Cross Opole”), a Dominik Kasperczyk z Małgorzatą Salą („Jutrzenka” Częstochowa).

W warcabach, jak mawiają zawodnicy, rankingi nie grają, jednak zazwyczaj dobrze oddają poziom uczestników. Pierwsza runda potwierdziła tę regułę – faworyci pewnie zwyciężali, a jedyny remis odnotowano w partii Jana Hetnara z Aleksandrem Ziętarą („Syrenka” Warszawa). W drugiej rundzie rozpoczęły się bezpośrednie pojedynki między dotychczasowymi medalistami. Zdarzało się, że partie trwały prawie cztery godziny i kończyły się remisami – tak było m.in. w spotkaniach Dominik Kasperczyk – Barbara Kacprzak oraz Wacław Grzegorczyk – Jerzy Dzióbek.


mężczyźni w trakcie gry w warcabyWe wspólnej partii warcabowej Dominik Kasperczyk (po  lewej) i Jerzy Dzióbek

Trzecia runda przyniosła prawdziwe emocje – na pierwszym stole spotkali się Wojciech Woźniak i Zygmunt Myszka. Po wyrównanym początku Myszka w fazie środkowej zdołał w kilku wymianach osłabić lewe skrzydło przeciwnika, zdobyć damkę na głównej linii i skutecznie odciąć piony rywala, by zakończyć partię efektownym zwycięstwem. Wysoką formę potwierdził również Dominik Kasperczyk, jednak w kolejnym pojedynku z Myszką popełnił błąd w 40. posunięciu.  Miała być bezpieczna wymiana dwa za dwa, a sprowokował kontrę trzy za cztery z przejściem na damkę, co dało triumf zawodnikowi „Zrywu” Słupsk. Po czterech rundach Myszka prowadził z dorobkiem 8 p., a za jego plecami plasowali się Woźniak i Dzióbek (po 6 p.). Zatem − faworyci na czele!

W piątej rundzie lider zanotował pierwszy remis – z Jerzym Dzióbkiem. Wydawało się, że rywalizacja o tytuł rozpoczyna się od nowa, ale Zygmunt Myszka nie pozostawił konkurentom złudzeń: w kolejnych partiach w pięknym stylu pokonał Jana Hetnara, Wacława Grzegorczyka („Sudety” Kłodzko) oraz Barbarę Kacprzak. Tymczasem pozostali faworyci dzielili się punktami w remisowych pojedynkach.

Przed ostatnią rundą było już jasne, że Zygmunt Myszka („Zryw” Słupsk) obronił tytuł mistrza Polski osób całkowicie niewidomych! O obsadzie pozostałych stopni podium miały zdecydować ostatnie partie Jerzego Dzióbka, Wojciecha Woźniaka i Dominika Kasperczyka, którzy mieli po 11 p. Po remisowej partii Dzióbka oraz zwycięstwach Woźniaka i Kasperczyka o ostatecznej kolejności zadecydowała punktacja pomocnicza − średni Solkoff. O jedno oczko lepszy okazał się Wojciech Woźniak, który zajął drugie miejsce przed Dominikiem Kasperczykiem.


grupa osób w trakcie gryZbigniew Myszka z asystentką

W prowadzonej równolegle oddzielnej klasyfikacji pań rywalizacja toczyła się do samego końca między Barbarą Kacprzak i Elżbietą Jagiełą („Podkarpacie” Przemyśl). Obie zawodniczki zakończyły turniej z identycznym dorobkiem punktowym, a o zwycięstwie warszawianki przesądziła druga punktacja pomocnicza. Trzecia była Barbara Sołek („Podkarpacie” Przemyśl). Ona i Małgorzata Sala zasługują na szczególne słowa uznania. Obie dopiero od kilku lat grają w warcaby stupolowe i z każdym turniejem robią zauważalne postępy.

Zawody zdominowali faworyci, ale nie zabrakło emocji i sportowej walki. Turniej stał na dobrym poziomie, a rywalizacja przebiegała w duchu fair play. Wśród 81 rozegranych partii tylko jedna zakończyła się przed upływem godziny, pozostałe trwały nawet po trzy, cztery godziny. Każdy chciał wygrać. Na sali turniejowej panowała przyjazna atmosfera, a sędziowie Arkadiusz Biadasiewicz i Jacek Stążka nie mieli trudnych interwencji – ewentualne różnice w ustawieniach pionków były natychmiast wychwytywane i korygowane. Nie odnotowano żadnych przypadków niedyspozycji zdrowotnej.

Miejscem turnieju była tradycyjnie Willa Scandia, która zapewniła uczestnikom znakomite warunki pobytu, domową atmosferę i pyszne posiłki. Jej właściciel ufundował medalistom vouchery na weekendowy pobyt w swoim hotelu w Kudowie-Zdroju.

Przy okazji turnieju takiego jak ten nie sposób pominąć roli asystentów, którzy na co dzień wspierają niewidomych zawodników. To oni w czasie partii przestawiają piony, zapisują posunięcia, informują o czasie, a w przerwach serwują herbatę i ciastka. W wolnych chwilach towarzyszą warcabistom podczas spacerów i rozmów. Ich praca, często niedostrzegana, zasługuje na najwyższe uznanie.

grupa osób w trakcie gryNa sali rozgrywek

Rozmowy z uczestnikami i relacje w mediach społecznościowych potwierdzają zadowolenie z organizacji zawodów. Sprzyjająca lokalizacja ośrodka pozwalała też na krótkie wycieczki turystyczne po okolicy, a nawet na wypady do pobliskich Czech. Koordynatorem mistrzostw była Grażyna Wydrych. Ich organizację wsparł finansowo PFRON w ramach projektu realizowanego przez Stowarzyszenie „Cross”.

Jubileuszowe mistrzostwa w Dusznikach-Zdroju potwierdziły, że polskie środowisko warcabowe osób z dysfunkcją wzroku to społeczność przyjaciół z pasją i sportowymi ambicjami. Ich sukces to nie tylko wyniki na planszy, lecz także dowód na to, że determinacja i miłość do gry potrafią przezwyciężyć każdą barierę.

grupa osób z pucharamiUczestnicy X MP Całkowicie Niewidomych w Warcabach z asystentami

Dziesięć lat historii mistrzostw Polski osób całkowicie niewidomych w warcabach stupolowych

 W zawodach wystartowało łącznie 36 zawodników i zawodniczek reprezentujących 17 klubów Stowarzyszenia „Cross”.

Najliczniej reprezentowane kluby to „Jutrzenka” Częstochowa (7 zawodników) i „Syrenka” Warszawa (4 zawodników).

Tytuły mistrzowskie zdobywali: Wojciech Woźniak – czterokrotnie, Jerzy Dzióbek – trzykrotnie, Zygmunt Myszka – dwukrotnie, Barbara Kacprzak – jednokrotnie.

We wszystkich dziesięciu edycjach uczestniczyli Wojciech Woźniak i Dominik Kasperczyk, w dziewięciu – Jan Hetnar, Aleksander Ziętara i Wacław Grzegorczyk.

 Zygmunt Myszka pozostaje niepokonany – na 18 rozegranych partii odniósł 14 zwycięstw i 4 remisy.

Najbardziej bezkompromisowo grał Krzysztof Kubów, który z 48 partii tylko 4 zremisował. Najbardziej pokojowo nastawiony był Edward Skiera − zremisował 24 z 43 partii.

Najwięcej punktów łącznie zdobyli: Wojciech Woźniak (137), Dominik Kasperczyk (126) i Jan Hetnar (101).

Największą frekwencję odnotowano podczas 8. i 9. mistrzostw – po 20 uczestników, najmniejszą podczas pierwszej edycji – 12.


 

Szansa dla wszystkich, Puchar dla jednego

W dniach 9-17 października 2025 r. w Krynicy-Zdroju odbył się turniej szachowy o Puchar Stowarzyszenia „Cross”. O trofeum walczyło 46 zawodniczek i zawodników z 16 klubów sportowych osób z dysfunkcją wzroku, co jest rekordem pod względem liczby uczestników. Udział wszystkich zgłoszonych szachistów
umożliwiły dodatkowe środki, przekazane na ten cel przez PFRON.

Turniej rozpoczął się bez niespodzianek. Pierwsza i druga runda nie przyniosły nieoczekiwanych rozstrzygnięć − wygrali faworyci. W trzeciej kolejce na uwagę zasługują zwycięstwa Mariana Kowalczyka z Mirosławem Miodońskim i Karola Nowaka z Henrykiem Groszkowskim, a także remis w derbowym pojedynku graczy „Jantaru” Gdańsk − Adama Słowika ze Stanisławem Niećką. Samodzielnymi liderami zawodów zostali Marian Kowalczyk i Karol Nowak, którzy jako jedyni mieli stuprocentowe wyniki 3 p.

Czwarta runda to pojedynek na szczycie pomiędzy liderami, zakończony wygraną Mariana Kowalczyka, który wyszedł na prowadzenie. Na uwagę zasługuje trzecie zwycięstwo naszej mistrzyni Teresy Dębowskiej, tym razem nad klubową koleżanką z „Syrenki” Warszawa Alicją Jakimczuk, dzięki czemu Teresa dołączyła do turniejowej czołówki. Trzeci punkt dopisał sobie także Marek Pociejowski. Przebudził się natomiast Stanisław Kosiński, który po słabym początku turnieju pokonał zawsze silnego Mirosława Miodońskiego.

Piąta runda przyniosła liderowi Marianowi Kowalczykowi ważne, piąte z kolei zwycięstwo, tym razem nad wiceliderem Stanisławem Niećką, przez co jego przewaga nad rywalami wzrosła. Marek Pociejowski pokonał Andrzeja Majchera, dzięki czemu przesunął się na pozycję wicelidera. Antoni Niedźwiedź („Pionek” Bielsko-Biała) pokonał z kolei Stanisława Kosińskiego i nie stracił kontaktu z czołówką.


grupa osób w trkacie gry w szachyGrają (na pierwszym planie od lewej) Andrzej Czarnuszka („Sudety” Kłodzko) i Andrzej Haciuk („Tęcza” Poznań)

Szósta runda to następny pojedynek na szczycie – derby „Tęczy” Poznań, w którym lider Marian Kowalczyk zremisował z Markiem Pociejowskim. Wynik starcia obu zawodników miał znaczenie w ostatecznej klasyfikacji zawodów. Z pozostałych pojedynków tej rundy warto odnotować zwycięstwo Karola Nowaka nad Antonim Niedźwiedziem i Teresy Dębowskiej nad Mirosławem Miodońskim.

W siódmej kolejce prowadzący Marian Kowalczyk pokonał Henryka Groszkowskiego i odskoczył rywalom na jeden punkt. Zwycięstwa odnieśli Marek Pociejowski nad Karolem Nowakiem oraz Teresa Dębowska, która ograła Antoniego Niedźwiedzia. W wyniku tych rozstrzygnięć zaczęła klarować się pierwsza trójka.

Ósma seria to przede wszystkim wygrana Teresy Dębowskiej z dotychczasowym prowadzącym Marianem Kowalczykiem. Wzbudziło to emocje przed ostatnią rundą i wywołało pytania o ostateczną klasyfikację. Bardzo ważne zwycięstwo odniósł Marek Pociejowski nad byłym kolegą klubowym Stanisławem Niećką. Wygrane mające znaczenie dla ostatecznej klasyfikacji pierwszej dziesiątki odnieśli także Adam Słowik z Andrzejem Haciukiem oraz Antoni Niedźwiedź z Mateuszem Gembskim.

dwóch mężczyzn w trkacie gry w szachyDerby „Tęczy” Poznań, Marek Pociejowski (po lewej) i Marian Kowalczyk


Ostatnia kolejka przyniosła dwa bardzo ważne pojedynki: Mariana Kowalczyka z Adamem Słowikiem i Teresy Dębowskiej z Markiem Pociejowskim. Liderowi wystarczał remis, i taki też wynik uzyskał, natomiast w drugiej  partii, która również zakończyła się pokojowo, rozdzielono pozostałe miejsca na podium: drugie miejsce przypadło Markowi Pociejowskiemu, a trzecie Teresie Dębowskiej. Na wysokości zadania stanął Stanisław Kosiński, który dzięki zwycięstwu z Kazimierzem Kopciem („Zryw” Słupsk) wszedł do pierwszej dziesiątki. Wygrana Stanisława Niećki z Antonim Niedźwiedziem dała temu pierwszemu czwarte miejsce.

grupa osób w trkacie gry w szachyNa sali gry

Puchar Stowarzyszenia „Cross” zdobył ponownie Marian Kowalczyk (7 p.) z „Tęczy” Poznań. Dokonał tego kolejny raz z rzędu i można go nazywać specjalistą od zwyciężania w tych zawodach. Grał pewnie od początku i dopiero ósma runda nieco zachwiała jego pozycją, ale ostatecznie pierwsze miejsce nie było zagrożone.  Druga lokata Marka Pociejowskiego (7 p.), również z „Tęczy”, także nie jest niespodzianką, bowiem jest on zawodnikiem grającym mocno i trudnym do pokonania. Z trzeciej pozycji może chyba być zadowolona Teresa Dębowska (7 p.) z „Syrenki” Warszawa, która rozegrała bardzo dobre zawody, a wisienką na torcie było zwycięstwo nad triumfatorem turnieju. Czwarte miejsce zajął Stanisław Niećko (6 p.) z „Jantaru” Gdańsk, który miał szanse na podium, lecz porażki z liderami je przekreśliły. Piąte miejsce Mirosława Miodońskiego (6 p.) z „Beskidka” Żywiec to efekt mocnego finiszu, czyli trzech zwycięstw w ostatnich rundach. Pozostała część turnieju nie była rewelacyjna i dlatego uzyskana pozycja jest dobrym wynikiem. Szóste miejsce młodego zawodnika „Jantaru” Gdańsk Adama Słowika (6 p.) jest jego sukcesem. Jako szachista z II kategorią i małym ograniem w turniejach crossowskich grał pewnie i miał kilka znaczących wyników. Siódmy Stanisław Kosiński (6 p.) z „Guide’a” Wrocław zagrał na miarę swoich obecnych możliwości i dla niego nie jest to zły wynik. Ósmy Andrzej Majcher (6 p.) ze „Zrywu” Słupsk też może być zadowolony, bowiem początkowa faza turnieju nie zapowiadała pierwszej ósemki. Dziewiąty Karol Nowak (5,5 p.), który reprezentuje ŚKS Kielce,  i dziesiąty Henryk Groszkowski (5,5 p.) z „Syrenki” Warszawa nie zaliczą tych zawodów do najbardziej udanych. Obaj ci szachiści w pierwszej części turnieju byli w ścisłej czołówce, ale końcówka ich występu nie należała do dobrych.

grupa osób z pucharamiTriumfatorzy Pucharu Stowarzyszenia „Cross” w Szachach 2025, od lewej: Marek Pociejowski, Teresa Dębowska, Marian Kowalczyk. Zwycięzcom towarzyszy koordynator imprezy Jerzy Hanus

Kategorie szachowe podniosło troje zawodników: Danuta Krupecka-Bakalarz z ŚKS Kielce zdobyła drugą normę na I kategorię, Teresa Kwiatkowska z „Syrenki” Warszawa uzyskała IV kategorię, a Tadeusz Tarasiuk ze „Zrywu” Słupsk V kategorię.

Sędzią głównym zawodów był Leszek Bakalarz, który poprowadził rozgrywki w sposób bardzo fachowy, dzięki czemu nie było żadnych protestów ani scysji. Turniej przebiegał w miłej i koleżeńskiej atmosferze.

 Ośrodek Gaborek jak zawsze zapewnił uczestnikom doskonałe warunki pobytu oraz pyszne i urozmaicone posiłki. Mimo nie najlepszej pogody Krynica-Zdrój oferowała uczestnikom wiele atrakcji, a kolory jesieni na zboczu Góry Parkowej zachwycały nawet najbardziej wybrednych koneserów piękna przyrody. Atrakcyjne trasy spacerowe zachęcały do długich przechadzek. Koordynatorem turnieju był niżej podpisany.

Tandem – rumak dla dwojga (cz. 2)

Nowoczesny tandem szosowy to majstersztyk inżynierii, łączący standardowe komponenty ze specjalistycznymi rozwiązaniami. Przyjrzyjmy się im bliżej.

Rama Najczęściej wykonana z aluminium lub karbonu, zaprojektowana z myślą o maksymalnej sztywności skrętnej, aby efektywnie przenosić moc obu zawodników. Geometria jest zoptymalizowana pod kątem wyścigów szosowych – stabilności przy wysokich prędkościach, dynamicznej jazdy i precyzyjnego prowadzenia w zakrętach. Wyżej położony środek suportu (względem „solowej” ramy szosowej) w połączeniu z większą masą i dociskiem do podłoża pozwalają na bardzo szybką i pewną jazdę w zakrętach.

Napęd  − synchronizacja i sterowanie Sercem tandemu jest podwójny mechanizm korbowy. Korby pilota (z przodu) i zawodnika (z tyłu) są połączone łańcuchem synchronizującym (timing chain), obecnie najczęściej biegnącym po lewej stronie roweru. Dzięki temu obaj zawodnicy pedałują idealnie w tym samym rytmie (ten sam obrót). Standardowy łańcuch napędowy znajduje się po prawej stronie i jest obsługiwany przez pilota. To właśnie pilot odpowiada za zmianę biegów i hamowanie, a wykorzystuje do tego klasyczne manetki i dźwignie hamulcowe zintegrowane z kierownicą.

zdjęcie tandemuRower calffe design – przygotowany do jazdy na czas, z lemondem i dyskiem czasowym. Nie jest to najnowsza konstrukcja, bo ma jeszcze stare hamulce szczękowe, ale pod względem technicznym to wciąż bardzo ciekawa rama

Osprzęt Większość komponentów napędu (przerzutki przednia i tylna, kaseta, manetki) oraz hamulce to typowe części z wysokich grup rowerów szosowych
(np. Shimano Ultegra/Dura-Ace, SRAM Force/Red). Zapewnia to precyzję działania i dostępność części zamiennych. Wyjątkiem są wspomniane mechanizmy korbowe, które muszą być specjalnie przystosowane do połączenia łańcuchem synchronizującym i często posiadają wzmocnione ramiona.

Koła i piasty Muszą być znacznie wytrzymalsze niż w rowerze jednoosobowym, aby sprostać podwójnemu obciążeniu. Historycznie stosowano obręcze o większej liczbie otworów (często 36 lub nawet 40), mocniejsze szprychy i specjalne szersze piasty tandemowe o wyższych kołnierzach. Obecnie, dzięki rozwojowi technologii karbonowych, w wyczynowych tandemach coraz częściej adaptuje się koła karbonowe o niższej liczbie szprych (np. 28) i aerodynamicznych obręczach o wysokim profilu (50 mm, 80 mm lub więcej). Takie koła zapewniają znaczną redukcję masy rotującej i poprawę aerodynamiki, przy zachowaniu odpowiedniej sztywności i wytrzymałości.

Pedały – klucz do pomiaru mocy Wydawać by się mogło, że w kwestii pedałów istotne jest tylko, by były to tzw. pedały zatrzaskowe. Jednak ten konkretny element tandemu stał się kluczowy dla precyzyjnego sterowania treningiem i analizy wysiłku. Obecnie powszechnie stosuje się pedały zintegrowane z pomiarem mocy. Tensometry (czujniki nacisku) wbudowane w oś pedału precyzyjnie mierzą siłę nacisku każdego z zawodników. Informacje te są przesyłane bezprzewodowo (najczęściej w standardzie ANT+ lub Bluetooth) do licznika rowerowego pilota. Dzięki temu pilot w czasie rzeczywistym widzi moc generowaną przez siebie oraz przez zawodnika. Są to niezwykle cenne dane, zarówno podczas wyścigu (kontrola tempa), treningu (realizacja założeń), jak i po nim, w procesie analizy przez trenera. Taka forma pomiaru mocy w tandemie sprawdza się najlepiej, pozwalając na dokładne rozdzielenie wkładu pracy obu zawodników.

Aerodynamika – walka o sekundy Optymalizacja sprzętu pod kątem aerodynamiki jest równie ważna jak w kolarstwie indywidualnym, szczególnie w jeździe na czas. Zawodnicy kadry narodowej Polski stosują specjalne kokpity czasowe – zintegrowane zestawy kierownic z lemondkami (przystawkami czasowymi), manetkami i dźwigniami hamulcowymi. Te zestawy są montowane przed startem w jeździe indywidualnej na czas, która zwykle odbywa się na kilka dni przed wyścigiem ze startu wspólnego. Sama optymalizacja pozycji pilota na takim kokpicie to już bardzo obszerny temat, a kwestia wydajności aerodynamicznej całego tandemu jako systemu (dwóch zawodników na jednej maszynie) wciąż jest polem do badań i rozwoju.

Rynek ram tandemowych jest niszowy, co sprawia, że dominują na nim firmy wyspecjalizowane oraz producenci oferujący ramy na indywidualne zamówienie (custom). Choć w przeszłości więksi producenci, jak Trek czy Cannondale, mieli w ofercie tandemy szosowe, dziś prym wiodą specjaliści:

Duratec Czeski producent znany z bardzo dobrych i popularnych w Europie ram aluminiowych, cenionych za solidność, przemyślaną konstrukcję i dobry stosunek jakości do ceny. Często wybierane przez kluby i zawodników rozpoczynających przygodę ze ściganiem, stanowią solidną bazę do budowy wyczynowego tandemu.

Stratobikes To poznańska firma specjalizująca się w dwóch obszarach: profesjonalnych naprawach ram z włókna węglowego oraz budowie rowerów na zamówienie, w tym tandemów.

Filament Bikes Brytyjska marka specjalizująca się w ramach customowych, głównie ze stali i tytanu. Producent oferuje możliwość zbudowania tandemu idealnie dopasowanego do wymiarów i preferencji załogi. Ramy tej firmy cenione są przez wymagających użytkowników szukających unikalnych właściwości jezdnych, komfortu i ponadprzeciętnej trwałości, charakterystycznej dla tych materiałów.


osoby prze rowerzeMichał Podlaski z Maciejem Wójcikiem przed startem wspólnym. Rower duratec, wykonany z aluminium, jest cięższy niż konkurencyjne karbonowe konstrukcje, ale główna zaleta tego sprzętu to bardzo wysoka sztywnosć, co za tym idzie, dobrze się prowadzi, gdy działają na niego duże siły

Cyfac Francuski producent z długą historią, specjalizujący się w ramach karbonowych na zamówienie (custom carbon). Jego tandemy to często zaawansowane technologicznie konstrukcje tworzone z myślą o najwyższych osiągach w wyścigach. Marka znana z precyzji wykonania i możliwości pełnej personalizacji geometrii oraz charakterystyki ramy.

Matrix Tajwańska firma znana z produkcji szerokiej gamy komponentów i ram rowerowych dla wielu światowych marek. Ich tandemy to często konstrukcje aluminiowo-karbonowe, łączące sztywność aluminium w kluczowych węzłach z lekkością i tłumieniem drgań karbonowych rur. Oferowane zazwyczaj w bardziej przystępnych cenach, stanowią interesujący wybór.

Santana Cycles Amerykańska legenda, uważana za jednego z pionierów i liderów w produkcji wysokiej klasy tandemów turystycznych i szosowych od lat 70. XX wieku. Ich rowery słyną z innowacyjnych rozwiązań konstrukcyjnych (np. specyficzne przekroje rur zwiększające sztywność) i komfortu, co czyni je popularnym wyborem na długodystansowe wyprawy.

Co-Motion Cycles Kolejny renomowany amerykański producent z Oregonu, znany z innowacyjnych i bardzo wytrzymałych tandemów stalowych, aluminiowych i tytanowych. Specjalizuje się w rowerach wyprawowych (touring) i gravelowych, ale jego modele szosowe są również wysoko cenione za jakość wykonania i właściwości jezdne.

Calfee Design Amerykańscy specjaliści od ram karbonowych na zamówienie, prowadzeni przez Craiga Calfee, pioniera w tej dziedzinie. Oferują jedne z najlżejszych i najbardziej zaawansowanych technologicznie tandemów na świecie, często wybieranych przez profesjonalne załogi paralimpijskie i zawodników szukających bezkompromisowej wydajności.

Ewolucja sprzętu tandemowego to fascynująca historia adaptacji i innowacji. Od ciężkich, stalowych konstrukcji, przez problemy z wytrzymałością we wczesnych modelach szosowych, po dzisiejsze ultralekkie, sztywne i aerodynamiczne maszyny z karbonu – sprzęt zawsze podążał za rosnącymi wymaganiami zawodników. Współczesny tandem wyścigowy to harmonijne połączenie standardowych, sprawdzonych komponentów szosowych ze specjalistycznymi rozwiązaniami, które pozwalają dwóm sercom bić w jednym, potężnym rytmie, wspierane przez precyzyjne dane z pomiarów mocy i zoptymalizowane pod kątem walki z oporem powietrza.


 

Tomasz Bala

Do góry

Drugie danie z treningowego menu

Każdy plan treningowy, bez względu na rodzaj uprawianej dyscypliny sportu, powinien być urozmaicony i zawierać gamę różnorodnych ćwiczeń. Spośród nich, w zależności od postawionego celu, wybierzemy te poprawiające wydolność albo te, które wpłyną na przyrost masy czy siły mięśniowej. Wachlarz tych aktywności możemy porównać do dań z menu.

Mamy rozgrzewkę, czyli przystawkę, pierwsze danie – trening aerobowy podnoszący tętno, drugie danie – trening siłowy wzmacniający konkretne mięśnie i wreszcie, na deser, stretching i relaksację. I podobnie jak przy układaniu jadłospisu − komponując plan treningowy, bierzemy pod uwagę zarówno różnorodność, jak i „kaloryczność” ćwiczeń.  Porównanie wydaje się trafne, albowiem wśród amatorów sportu lub osób odchudzających się powszechne jest  przeliczanie  treningowego wysiłku na ulubione dania, przekąski czy napoje. Czujemy się usprawiedliwieni i rozgrzeszeni, gdy po półgodzinnym biegu zdarzy nam się zjeść pączka. Obecnie często stosujemy do tego celu smartwatche, które informują, ile kroków zrobiliśmy i ile kalorii udało nam się spalić. Zasiądźmy zatem do stołu. O przystawce, pierwszym daniu i deserze było już w poprzednich artykułach. Dziś przepis na drugie danie, czyli − ćwiczenia siłowe.

Podstawową zasadą treningu z obciążeniem, poza wspomnianą rozgrzewką, jest jego regularność. Systematyczne powtarzanie ćwiczeń 3-5 razy w tygodniu pozwoli uzyskać oczekiwane efekty. Określenie priorytetów treningowych zdecyduje z kolei o wyborze partii mięśniowych oraz doborze parametrów.  Siła, masa, rzeźba, wytrzymałość to główne cele wszystkich amatorów siłowni, które determinują charakter treningu: rodzaj ćwiczeń, liczbę powtórzeń i serii, dobór obciążeń (patrz: Tab. 1). Pomocne przy doborze parametrów treningowych może być procentowe wyrażanie maksymalnego obciążenia, w skrócie RM (z ang. repetition maximum). Z definicji 1 RM to największy ciężar, jaki można unieść przy zachowaniu prawidłowej techniki i pozycji ciała. Obciążenia RM są kluczowe nie tylko do oceny aktualnego poziomu siły, lecz przede wszystkim do planowania treningów.

Jeśli celem treningu jest masa mięśniowa, stosuje się obciążenia od umiarkowanych do dużych (60-85% 1 RM). Liczba powtórzeń w serii też powinna być umiarkowana i wynosić  8-12. Jeśli chcesz pracować nad siłą, zastosuj duże obciążenia, tj.  80-95% 1 RM, i niski poziom powtórzeń, czyli 4-8. Jeśli natomiast interesuje cię rzeźba i wytrzymałość, stosuj mniejsze obciążenia, na poziomie  50-70% 1 RM, i zwiększ liczbę powtórzeń do  12-20. Liczbę serii należy regulować odpowiednio do stopnia wytrenowania − od 3 do 8.

Przykład:  dla osoby, u której 1 RM dla mięśnia dwugłowego ramienia (biceps) wynosi 5 kg, dobór obciążeń będzie następujący: aby rozbudować masę, obciążenie podczas ćwiczeń będzie się wahać między 3 a 4 kg, dla wzrostu siły będzie to 4-4,75 kg, natomiast wytrzymałość poprawimy, stosując ciężarki od  2,5 do 3,5 kg. Należy pamiętać o stopniowym zwiększaniu obciążeń i liczby powtórzeń oraz nie zapominać o zachowaniu prawidłowej techniki i pozycji wyjściowej, co niewątpliwie może uchronić przed kontuzją.

Tab. 1 Dobór parametrów treningowych w zależności od celu
Cel treningowy Obciążenie Liczba powtórzeń w serii
MASA umiarkowane 60-85% 1 RM umiarkowana 8-12
SIŁA duże 80-95% 1 RM mała 4-8
RZEŹBA/WYTRZYMAŁOŚĆ małe 50-70% 1 RM duża 12-20

Z uwagi na charakterystyczne dla treningu siłowego duże obciążenia bezpiecznie jest zastosować tzw. trening dzielony, zwany split. Jest to metoda ćwiczeń, w której poszczególne partie mięśniowe są trenowane w różnych dniach tygodnia, czyli jedna partia mięśni na jednej sesji. Podstawą jest podział tygodniowego planu na dni, w których pracuje się nad określonymi partiami ciała. Pozwala to na odpoczynek. Dzięki temu każdy mięsień czeka intensywny wysiłek, a następnie czas na pełną regenerację przed kolejną sesją treningową. Jeden dzień (np. poniedziałek) może być przeznaczony na ćwiczenia nóg, drugi (wtorek) na klatkę piersiową i triceps, trzeci (środa) to dzień odpoczynku, a czwartek ćwiczone są plecy i biceps. W przeciwieństwie do treningu całego ciała split pozwala skoncentrować się na wybranych grupach mięśni, dzięki czemu każda partia może być intensywnie stymulowana. 

kolaż dwóch zdjęć na których kobieta wykonuje pompki. na górnym zdjęciu opiera się na rękach na drugim na łokciachFot. 1 Plank

Ćwiczenia siłowe, podobnie jak joga, mogą mieć charakter dynamiczny lub statyczny (izometryczny). Trening statyczny polega na utrzymywaniu napięcia mięśni bez wykonywania ruchu w stawach. Przykładem może być ćwiczenie popularnie nazywane deską lub plankiem (Fot 1). Z kolei dynamiczne ćwiczenia siłowe angażują mięśnie i stawy do wykonania widocznego ruchu, jak np. w klasycznym podnoszeniu ciężarów. Najczęściej ćwiczenia mają charakter mieszany. Można np. „zatrzymując” ćwiczenie w określonej pozycji, nadać mu charakter statyczny.

Plank to statyczne ćwiczenie izometryczne polegające na utrzymywaniu pozycji podporu na prostych rękach (Fot. 1 A) lub przedramionach (Fot. 1 B) i palcach stóp, z ciałem w prostej linii od głowy do pięt. Barki są ustawione dokładnie nad łokciami. Należy unikać opuszczania bioder lub unoszenia ich zbyt wysoko. Ćwiczenie wymaga napięcia mięśni brzucha oraz pośladków i utrzymania pozycji przez określony czas, przy zachowaniu równomiernego oddechu. Deska angażuje mięśnie brzucha, pleców, ramion i nóg, wzmacnia „rdzeń” ciała, poprawia postawę i stabilność. Istnieją różne jej warianty, np. plank boczny lub na dużej piłce. Deska to również doskonała pozycja wyjściowa do całej gamy ćwiczeń.


kobieta w trakcie ćwiczeń wykonuje przysiady jedno ćwiczenie na zgiętych kolanach drugie na wyprostowanychFot. 2 Ćwiczenie  „krzesło” (inaczej „narciarz”) 

Przykładem ćwiczenia mieszanego dla mięśni nóg jest tzw. krzesło (patrz: Fot. 2). Zaangażowanych jest tu kilka par mięśni antagonistycznych kończyn dolnych: dwugłowy i czworogłowy uda, pośladkowy wielki i zginacze biodra, mięśnie brzuchaty łydki i płaszczkowaty oraz piszczelowy przedni.

Ćwiczenie polega na powolnym kierowaniu pośladków w stronę krzesła i powrocie do pozycji wyjściowej bez dotykania siedziska. Ważne jest, aby podczas ćwiczenia kolana nie przekraczały linii palców stóp. Ciekawy jest fakt, że w zaprezentowanym ćwiczeniu wzmacniamy jednocześnie wszystkie wymienione wyżej antagonistyczne mięśnie, bo gdy jedne generują ruch, to przeciwne stabilizują, utrzymując napięcie.  Zatrzymanie pośladków tuż nad krzesłem przez kilkanaście sekund to już ćwiczenie statyczne.

Niewątpliwą zaletą ćwiczeń statycznych jest wzmacnianie mięśni bez obciążania stawów i użycia specjalistycznego sprzętu. Wykorzystuje się tu ciężar własnego ciała.

Trening siłowy, przeprowadzony we właściwy sposób, daje wiele korzyści zdrowotnych. Należy podkreślić jego wpływ na zwiększenie wytrzymałości i gęstości kości, co ma znaczenie w profilaktyce i terapii osteoporozy. Jednak źle dobrane parametry mogą być przyczyną naderwań ścięgien i mięśni czy nawet udaru mózgu.  Zbyt duże obciążenia mogą również u młodych osób, które jeszcze rosną, zahamować wzrost. Ważnym przeciwwskazaniem do uprawiania sportów siłowych są choroby sercowo-naczyniowe, np. stan po zawale serca czy nadciśnienie tętnicze. Każdy na pewno mierzył sobie nie raz ciśnienie krwi. Idealnie, gdy wynosi ono 120/80 mmHg.  Pierwszy parametr tego pomiaru to ciśnienie skurczowe, drugi − rozkurczowe. Zagrożeniem podczas siłowego, statycznego wysiłku fizycznego jest wzrost ciśnienia krwi zarówno skurczowego, jak i rozkurczowego. Dla porównania podczas wysiłków dynamicznych ciśnienie rozkurczowe nie podlega istotnym zmianom. Dlatego w przypadkach takich chorób należy unikać ćwiczeń z dużym obciążeniem na rzecz aktywności aerobowej. Zdecydowanie bardziej korzystne niż wizyta w siłowni jest dla pacjentów kardiologicznych wykonywanie  kilka razy w tygodniu umiarkowanych wysiłków fizycznych o niewielkiej intensywności (spacery), trwających 30-45 min. Może prowadzić to do redukcji ciśnienia tętniczego nawet o 4-10 mmHg. Warto więc mieć świadomość wpływu różnych aktywności na nasz organizm, by uchronić się przed groźnym udarem.

Duża dostępność siłowni, również tych pod chmurką, sprawia, że ćwiczenia siłowe są popularną i lubianą formą aktywności dla każdego. I choć kojarzą się ze specjalistycznym sprzętem typu atlas, z powodzeniem można je wykonywać także w domu, wykorzystując podstawowe akcesoria, takie jak hantle, sztanga, gumy oporowe czy butelki z wodą. Można je więc dostosowywać do różnych możliwości, warunków i poziomów zaawansowania.


 


 

Anna Karaś

Do góry

Gramy w szachy

Na zdjęciu Ryszard Bernard
Ryszard Bernard (współautor rubryki)

Szczęście i pech w partii

Szczęście i pech to stali towarzysze sportowca. W każdej dyscyplinie pojawiają się przypadkowe sytuacje, które negatywnie wpływają na wynik: potknięcie na bieżni, błędna decyzja sędziego, kontuzja itp. Szachy też nie są od tego wolne, choć oczywiście powody wypaczeń końcowych rezultatów są specyficzne.

W sierpniu tego roku czołowy polski szachista Jan Krzysztof Duda uczestniczył w Pucharze Świata w grach komputerowych. Zawodnicy grali w jednym pomieszczeniu, ale posunięcia przekazywano przez komputer. Nasz zawodnik był blisko awansu do ośmioosobowego finału. W trzeciej, decydującej partii meczu eliminacyjnego doszło do takiej sytuacji:


N. Abdusattorov (2741) – J.K. Duda (2711)
Esport World Cup, Rijad 2025 (online)

1.e4 e5 2.Sf3 Sc6 3.Sc3 Sf6 4.Gc4 Sxe4 Korzystna wymiana zalecana przez teorię. 5.Sxe4


Teraz przy wykonywaniu teoretycznego posunięcia d7-d5 nastąpił poślizg myszy komputerowej i na ekranie pojawił się ruch d7-d6. Duda został bez figury i natychmiast poddał partię. Trudno o bardziej pechową porażkę.

W połowie ubiegłego wieku arcymistrz Korcznoj w ważnej partii miał dwa gońce ustawione obok siebie. W drugiej części szachownicy przeciwnik zabił bierkę, którą należało odbić. Chcąc to zrobić, Korcznoj chwycił niewłaściwego gońca i z uwagi na dużą stratę materialną musiał się poddać. Tego typu pechowe dotknięcia niewłaściwej figury (tzw. palcówki) zdarzały się stosunkowo często, choć nie zawsze miały tak tragiczne następstwa. Kolega trener opowiadał mi, że w przygotowaniach poświęcił ponad godzinę na omówienie wielu wariantów partii hiszpańskiej, a podopieczna na rozpoczęcie gry chwyciła z rozpędu pionka f2… 

Bywają sytuacje, gdy pech polega na czysto szachowym błędzie bardzo odbiegającym od sportowego poziomu grającego. Pod koniec minionego roku toczył się mecz o mistrzostwo świata pomiędzy Chińczykiem Ding Lirenem (obrońca tytułu) a młodym Hindusem Gukeshem. Regulamin przewidywał rozegranie 14 klasycznych partii. W przypadku remisu 7:7 przewidziany był baraż z kilku gier z przyspieszonym tempem. W ostatniej partii, przy stanie meczu 6,5:6,5, doszło do następującej sytuacji na szachownicy:


Ding Liren (2728) – D. Gukesh (2783)
14. partia meczu, Singapur 2024



Czarne mają pionka więcej, ale pozycja jest prosto remisowa. Do takiego wyniku prowadzi i wymiana wież, i wymiana gońców, a nawet przejście do końcówki pionkowej, pod warunkiem że biały król na drugiej lub trzeciej linii będzie miał opozycję. Gukesh już od kilkunastu posunięć męczył bezskutecznie przeciwnika i niespodziewanie w tej właśnie sytuacji doczekał się przegrywającego błędu: 1.Wf2?? Jedyny niepodstawiający figury ruch, który przegrywa… Czarne wymieniają teraz jednocześnie i wieżę, i gońca, a w dodatku uzyskują wygraną pionkówkę. 1…Wxf2! 2.Kxf2 Gd5! 3.Gxd5 Kxd5 4.Ke3 Ke5 Ta pozycja przy ruchu czarnych jest remisowa, ale kolej jest na białe. Ding Liren poddał się, nie czekając na dalszy elementarny przebieg pojedynku: 5.Kd3 Lub 5.Ke2 Ke4 6.Kf2 Kd3 czy 5.Kf2 Kd4! (ale nie
5...Ke4? 6.Ke2 Kd4 7.Kd2=) 6.Ke2 Ke4 itd. 5...f4 6.Ke2 Jeśli 6.gxf4 Kxf4 7.Ke2, to 7…g3 8.Ke1 Ke3! 9.Kf1 Kf3. 6…f3+! Nie wolno 6...fxg3? 7.Kf1 Ke4 8.Kg2 Kf4 9.Kg1 Kf3 10.Kf1 g2+ 11.Kg1 z remisem. 7.Kf2 Ke4 8.Kf1 Ke3 9.Ke1 f2+ 10.Kf1 Kd3 11.Kxf2 Kd2 12.Kg2 Ke2 13.Kg1 Kf3 14.Kh2 Kf2 i po zabraniu pionka g3 czarne wygrywają. Tak więc jeden końcówkowy błąd, który trudno nazwać typowym przeoczeniem, pozbawił Ding Lirena tytułu mistrza świata. Po zakończeniu gry Gukesh podniósł ręce w geście zwycięstwa, na jego rywala żal było patrzeć…

Następny trudny do uwierzenia przypadek przytrafił się polskiej szachistce Agnieszce Brustman w niezwykle ważnej partii, której stawką był awans do światowej czołówki. Jej przeciwniczką była Rosjanka Ludmiła Zajcewa. To była ostatnia partia maratonu turniejowego. Trwał on cały miesiąc. Obie zawodniczki najpierw rozgrywały 15 rund turniejowych z licznymi dogrywkami (takie jeszcze wtedy były), by potem stoczyć dodatkowy 6-partiowy baraż o awans do turnieju pretendentek. W ostatniej partii barażu, gdy Rosjance wystarczał remis do sukcesu, doszło do następującej sytuacji: 


A. Brustman (2175) – L. Zajcewa (2165)
6. partia barażu, Żeleznowodsk 1985


Pozycja białych jest beznadziejna. Czarne mają wieżę więcej przy spokojnej pozycji. Dodać trzeba, że na wykonanie sześciu posunięć do kontroli czasu czarne miały na zegarze ponad pół godziny, białe zaś niecałą minutę. Aby to wygrać, potrzebny jest cud. I taki cud się zdarzył… 35…Se4? Podstawienie figury, które paradoksalnie mogło szybko wyjaśnić sytuację na korzyść czarnych. 36.Hxe4 Gdyby teraz nastąpiło 36…Hf1+!, to hetmany wymieniałyby się i po 37.Wxf1 dxe4 powstałaby technicznie wygrana końcówka z przewagą jakości. Będąc w niedoczasie, Polka widziała tę możliwość, a rywalka, mimo kilkunastominutowego namysłu, jej nie znalazła… Mam wrażenie, że Zajcewa całkiem opadła z sił i niewiele już na szachownicy dostrzegała.  36…Hc4? 37.Hf3 Hg4 (37…Hxc3) 38.Hf1 Wxc3 39.Gf8 Posunięcia białych wykonywane były w błyskawicznym tempie, czarne myślały nad każdym kilka minut. 39…Wg8?  Po tym błędzie pozycja stała się już dla czarnych przegrana. Prawidłowe było 39…Wh7 lub nawet 39…Wc6 z ewentualnym oddaniem jakości i pozycją z wyrównanymi szansami. 40.Hf7+ Kc6 Niedoczas szczęśliwie minął, partia została odłożona i następnego dnia w dogrywce nastąpiło 41.He8+ Kc7 42.Gd6+ Kb6 43.Wb1+ Hb4 44.Gxb4 Wc1+ 45.Ge1+! Po 45.Wxc1 Wxe8 46.Gd2 białe miały jeszcze problemy techniczne. 45...Wxb1 46.Hxe6+ Ka7? (46...Kc5!? 47.Kg1!) 47.Hd7+ Wb7 48.Hxd5 i białe wkrótce wygrały.

Z pechowym zakończeniem partii wiąże się problem wielokrotnie omawianych już przeoczeń. W mojej praktyce czasami szczęśliwie wygrywałem partie, gdy potencjalnie silniejszy ode mnie przeciwnik w lepszej pozycji popełniał duży błąd. Z reguły było to przeoczenie motywu kombinacyjnego. Przytoczę jeden przykład:


R. Bernard (2310) – A. Kapengut (2485)
Lublin 1973


29...fxe4? Po 29...f4 30.Gxc8 Wxc8 czarne powinny zrealizować przewagę materialną. 30.Gxc8 Wxc8 31.Gxd4! Ten ruch został przeoczony. 31…Hxd4 32.Hf5+ Kh8 33.Hxc8+ Kh7 34.Hf5+ Kh8 35.Hxe4 i białe wygrały.

Przytrafiały mi się oczywiście też pechowe porażki. Oto jedna z nich:

M. Swół (2325) – R. Bernard (2350)
II liga szachowa, Nadole 1995

Partia rozgrywana była w ostatniej rundzie. Czarne mają przewagę materialną, ale realizacja jest bardzo trudna, prawdopodobnie w ogóle niemożliwa. Czułem się zmęczony i gdy kapitan drużyny powiadomił, że remis daje gwarancję utrzymania się w lidze, postanowiłem wykonać „neutralny” ruch i zaproponować pokojowe zakończenie partii. Po krótkim więc namyśle zagrałem 44...Hd6? i złożyłem propozycję remisu. Byłem zdziwiony, że partner nie przyjął jej z entuzjazmem, ale pogrążył się w zadumie. Dopiero wykonany ruch 45.Hf3+ uświadomił mi,
że podstawiłem figurę. Po dalszym 45…Kg5 46.Hxf7 Hxb4+ 47.Ke2 partii nie udało się uratować. Na szczęście, mimo porażki, dzięki pomyślnym innym wynikom drużyna i tak utrzymała się w lidze...

Do szczęśliwych przypadków zaliczyć można sytuacje, gdy przeciwnik nie zauważył wygrywającej kontynuacji.


A. Sznapik – R. Bernard
Finał mistrzostw Polski, Poznań 1971

W dotychczasowym przebiegu partii broniłem się przed atakami przeciwnika. W pozycji na diagramie zagrałem 26...Gc8 i miałem wrażenie, że najgorsze mam za sobą. Przeciwnik myślał, wstałem więc od stolika i zacząłem się przyglądać pozostałym pojedynkom rundy. W trakcie tego „spaceru” natknąłem się na innego uczestnika finału, który uświadomił mi, że po ruchu białych 27.Wd8! czarne mogą się poddać: 28…Wxd8 29. c7+ lub 28…Wa7 29.Wxa7 Wxd8 30.c7+. Takie rozmowy były oczywiście niezgodne z przepisami, ale w tamtych czasach sędziowie tolerowali tego rodzaju pogaduszki między zawodnikami. Było mi głupio, że kibicujący partii konkurent widział więcej niż grający… Pozostała tylko nadzieja, że Sznapik nie znajdzie tej wygranej. Minuty wyczekiwania (z daleka od stolika, aby przeciwnik nie wyczuł niepokoju…) były bardzo nerwowe. Dopisało mi szczęście, bo nastąpiło
27.c7+? Ka7 28.Wxf6 Gf8 29.Wexf7 Gb7 30.Se5 Wc8 i udało mi się nawet to wygrać.

W nielicznych sytuacjach szczęście i pech pojawiają się przemiennie:


A. Suleymanli (2614) – R. Svane (2619)
Wijk aan Zee 2025

W lepszej pozycji białe zagrały 1.Gd4?, stwarzając groźbę 2.Hxh6+ z matem. Zasugerowane tym czarne odpowiedziały profilaktycznie 1…Kh7?, chociaż po 1...Hxd3! 2.Hxh6+ Hh7 mata nie było i białe zostawały bez wieży. Po dalszym 2.He7 białe zrealizowały przewagę materialną.

Spotkałem się kiedyś z tezą, że więcej szczęścia mają młodzi szachiści. Dopiero potem, z wiekiem, los te relacje wyrównuje. Generalnie jednak liczba pechowych i szczęśliwych sytuacji jest jednakowa, bo przecież pech jednego z rywali jest szczęściem jego przeciwnika…







 

Ryszard Bernard

Do góry

Gramy w warcaby

Na zdjęciu Damian Reszka
Damian Reszka (autor rubryki)

Częstotliwość ukazywania się niniejszej publikacji nie pozwala mi na bieżąco relacjonować wszystkich wydarzeń warcabowych – a szkoda, bo niejednokrotnie są to imprezy naprawdę wielkiej rangi. Do tej pory nie mieliśmy okazji przyjrzeć się chociażby najważniejszemu turniejowi ostatnich dwóch lat, czyli mistrzostwom świata. Dziś to nadrabiamy. Co więcej, jest to świetna okazja, by podkreślić, jak globalnym sportem są warcaby. Przytaczane mistrzostwa świata rozegrano na czarnym lądzie – w Kamerunie – a ja piszę te słowa z amerykańskiego Miami, gdzie wraz z reprezentacją „Crossu” bierzemy udział w międzynarodowym turnieju US Open 2025. Cały świat gra w warcaby! Zapraszam do lektury.


Leopold Kouogeu Kouomou (Kamerun)
Andre Stephane Meeh (Kamerun)
Mistrzostwa świata 2025
1. runda

Białe: 39, 38, 37, 35, 34, 33, 32, 28, 27, 25
Czarne: 12, 13, 14, 15, 16, 19, 21, 23, 24, 26

W widocznej pozycji białe przeprowadzają znane poświęcenie Dusso (w Polsce częściej nazywane potocznie żertwą – z języka rosyjskiego), które jednak, przy właściwej obronie czarnych, nie prowadzi do wygranej. 43.35-30 24x35 44.33-29 12-17?? Szybko przegrywa. Właściwą obroną było: 44...12-18!
45.29-24 (45.27-22 18x27 46.29x20 15x24 47.39-33 27-31 48.34-29 31x42 49.38x47 35-40 50.29x20=) 45...19x30 46.28x8 35-40!. Czarne znajdują wolne tempo pozwalające uratować remis! 47.34x45 18-23 48.25x34 23-28 49.32x23 21x41 50.8-2 41-47 51.39-33 47-36= i nie sposób tej końcówki wygrać. 45.29x20 15x24 46.38-33 17-22 47.27x18 21-27 48.32x21 16x27 49.28-23 19x28 50.33x31 2-0


Andre Stephane Meeh (Kamerun) – Martijn van Ijzendoorn (Holandia)
Mistrzostwa świata 2025
2. runda


Białe: 44, 42, 39, 38, 37, 36, 34, 33, 32, 21, 15
Czarne: 4, 7, 9, 11, 12, 14, 22, 23, 24, 28, 35

Ruch białych. Znajdź najlepszy ruch.

Kameruńczyk Meeh mógł podłamać się początkiem turnieju. Dwie partie, dwa remisy na wyciągnięcie ręki, dwie przegrane. Tym razem zabrakło umiejętności obliczeniowych po podjęciu właściwej, kombinacyjnej decyzji. 40...12-17! 41.21x1 35-40 42.1x20 40x49 43.32x23 Pozostało wybrać prawidłowe bicie... 43...49x19? I klops! (Remisowało: 43...49x46 44.20-25 46x19 45.34-29 19-13 46.29-23 14-20 47.25x3 13-30 48.42-37 30x26). Po błędnym posunięciu czarne efektownie zwyciężyły: 44.37-32 19x48 45.33-28 22x44 46.20-25 48x30 47.25x50 11-16 48.50-28 2-0

Moussa Diallo (Mali) – Landry Nga (Kamerun)
Mistrzostwa świata 2025
3. runda


Białe: 43, 42, 41, 39, 37, 36, 33, 30, 24, 15
Czarne: 4, 13, 14, 16, 18, 21, 22, 26, 27, 28

Piękno warcabowych kombinacji odnajduje się, nie tylko wygrywając efektownie partie, lecz też remisując arcytrudne pozycje.

48...18-23? Do szybkiego wykończenia prowadziło: 48...14-20! 49.33-29 27-31! 50.36x27 22x31! I łatwo sprawdzić, że byłoby już po grze. 49.39-34! 28x48 50.42-38 48x31 51.38-32 27x38 52.36x20 38-42 53.41-37! 42x31 54.20-14 31-37 55.14-9! 55.14-10 37-41 mogłoby sprawić białym problemy. 55...4x13 56.15-10 37-41 57.10-4 41-46 58.4x29 26-31 59.24-20 46-5 60.30-24 21-27 61.29-47 31-36 62.20-15 5-28 63.34-29 28-5 64.24-20 I zawodnicy podpisali remis. 1-1



Andre Stephane Meeh (Kamerun) – Hein Meijer (Holandia)
Mistrzostwa świata 2025
7. runda

Białe: 48, 45, 40, 39, 38, 37, 36, 35, 33, 32, 30, 28, 27, 22
Czarne: 3, 6, 7, 9, 13, 15, 16, 18, 19, 21, 23, 24, 25, 26

Kameruńczyk Meeh (bohater pierwszych dwóch przykładów z tego artykułu) ponownie nie znalazł najlepszej możliwości. 32.48-43? Po tym zagraniu białe dostały trudną pozycję, na swoje szczęście wybroniły jednak remis.

Tymczasem, po ataku czarnych 20-25 w ostatnim posunięciu, białe mogły przeprowadzić piękną kombinację: 32.33-29! 24x31 33.30-24 19x30 34.28x8 3x12 35.22x4 31x22 36.4x27 26-31 37.35x24 31x22 38.24-19.


Arnaud Foto (Kamerun) – Ron Heusdens (Holandia)
Mistrzostwa świata 2025
8. runda


Białe: 48, 44, 39, 38, 37, 33, 32, 29, 28, 23, 22
Czarne: 4, 7, 8, 13, 14, 16, 19, 25, 26, 30, 35

Do niemałej sensacji mogło dojść w 8. rundzie czempionatu. Holenderskiego arcymistrza Hesdensa mógł ograć Kameruńczyk Foto. Wystarczyło znaleźć wygrywający forsing. 40.48-43? I pojedynek skończył się podziałem punktów.

Wygrywało: 40.23-18! Sprawdźmy teraz różne odpowiedzi czarnych. 40...4-9 (40...14-20 41.18x9 4x13 42.28-23 19x17 43.37-31 26x28 44.33x2; 40...30-34 41.18x20 34x23 42.20-14 19x10 43.28x19 To najpewniej najlepsze, co czarne mogłoby uzyskać). 41.28-23! 19x17 42.37-31 26x28 43.33x2 13x22 44.2x10


N’cho Joel Atse (Wybrzeże Kości Słoniowej) – Jos Stokkel (Holandia)
Mistrzostwa świata 2025
8. runda


Białe: 48, 38, 37, 35, 34, 33, 32, 29, 28, 27, 18
Czarne: 7, 8, 11, 14, 15, 16, 20, 21, 24, 25, 26

Nie jest łatwo pokonać arcymistrza, ale jeśli myśli się o sukcesie w światowym czempionacie, to kilka takich skalpów wypada zdobyć. Iworyjczyk Atse znalazł przepiękne poświęcenie, dzięki któremu ograł Holendra Stokkela.

43.18-13!! 8x19 44.27-22! Czarne z pionem więcej, ale nie mają co grać! 44...7-12 45.35-30 24x35 46.22-17 11x22 47.28x8 21-27 48.32x21 26x17 49.38-32 16-21 50.32-28 21-26 51.48-43 25-30 52.34x25 35-40  53.43-39 19-24 54.8-2 40-45 55.2x35 45-50


Białe: 43, 39, 37, 35, 34, 32, 26, 21, 16
Czarne: 7, 10, 11, 12, 13, 17, 22, 23, 24

Partię na dodatek zakończyła imponująca, damkowa kombinacja! 56.37-31! 26x37 57.29-24 20x38 58.28-23 50x19 59.35x3 2-0


Alain Fezeu (Kamerun) – Alessio Scaggiante (Włochy)
Mistrzostwa świata 2025
8. runda


Białe: 49, 45, 44, 39, 34, 33, 32, 28, 27, 26
Czarne: 11, 12, 13, 17, 18, 19, 23, 24, 25, 35



To starcie z 8. rundy pokazuje. jak precyzyjne muszą być obliczenia na poziomie mistrzostw świata. 42...24-30?? Przegrywa! Trzeba było znaleźć forsowne poświęcenie: 42...25-30 43.34x25 23-29 44.45-40 Bo co innego? 44...29x38 45.32x43 18-23 46.25-20 23x21 47.20x29 12-18 z remisową pozycją. 43.33-29!! Czarne zapewne myślały, że przedostają się do damki, ale to białe wykazały się dokładniejszymi kalkulacjami! 43...19-24 44.28x8 24x33 45.39x28 30x50 46.27-22!! Niespodzianka! 46...18x38 47.8-3 50x22 48.26-21 17x26 49.3x42 I czarne się poddały. 2-0


Jitse Slump (Holandia) – Wouter Sipma (Holandia)
Mistrzostwa świata 2025
12. runda

Białe: 39, 37, 33, 32, 29, 27, 24, 19
Czarne: 9, 12, 15, 16, 17, 20, 21, 26

Efektownym forsingiem na swoją korzyść rozstrzygnął bratobójczy pojedynek Jitse Slump, który został potem wicemistrzem świata. 51.19-14!! 12-18 52.14x3 17-22 53.3x25 22x42 I kombinacja! 54.32-27! 21x32 55.33-28 32x43 56.25x13 2-0


* * *

Pod koniec października br. zostały wybrane nowe władze FMJD na kadencję 2025-2029. Prezydentem organizacji został Janek Mäggi z Estonii, wiceprezydentem Guo Yujun z Chin, a jej sekretarzem Jan van Dijk z Holandii.

 


 

Damian Reszka

Do góry