Nr 4 (49) Kwiecień 2009
CROSS
ROK VII
Nr 4 (49) Kwiecień 2009 r.
miesięcznik
INFORMACYJNO–SZKOLENIOWY STOWARZYSZENIA KULTURY FIZYCZNEJ SPORTU I TURYSTYKI NIEWIDOMYCH
SŁABOWIDZĄCYCH „Cross”
Adres redakcji:
00–147 Warszawa
ul. Andersa 1/59 tel.: 022 635 13 83
e–mail: redakcja@cross.org.pl
Redaguje zespół w składzie:
Teresa Dębowska
Redaktor naczelna
Anna Amanowicz
Zastępca redaktor naczelnej
Drodzy Czytelnicy!
W kraju kończy się sezon narciarski, otwiera się okres ostatnich przygotowań do zimowej paraolimpiady w Vancouver w 2010 r. Z tej przyczyny, obok relacji z emocjonujących zawodów na deskach w Szczyrku, zamieszczamy materiał, obrazujący stan naszej gotowości do igrzysk, zawierający też trochę wiedzy o kanadyjskich obiektach, na których zmagać się będzie narciarska czołówka świata.
Narciarze kończą sezon, lekkoatleci go rozpoczynają, sprawdzając swoją gotowość do sezonu letniego na I Halowych Mistrzostwach Polski Niepełnosprawnych w Spale. W Ośrodku Przygotowań Olimpijskich, na bieżniach, skoczniach i rzutniach pokazało się sporo młodych, nowych zawodników. Warto przyjrzeć się tym, którzy tam startowali – być może lato „należeć będzie” do nich. A na pewno warto zapamiętać nazwisko Dariusza Osińskiego, którego sylwetkę przedstawia Kazimierz Fiut.
Zachęcamy też do zajrzenia do rubryki „Zdrowie”. Wielu sportowców doświadcza bólu, nie bardzo wiedząc, jak ulżyć sobie w cierpieniu. Barbara Olszewska przytacza wiele wartościowych porad, dotyczących skutecznej z nim walki.
Zastały się nam kości, zmniejszyła ruchliwość – tak zawsze jest po zimie. Nie zniechęcając Państwa do gry w szachy i warcaby, bo ciekawe partie, prezentowane przez autorów rubryk, aż proszą się, by je rozegrać, proponujemy więcej czasu poświęcać ćwiczeniom fizycznym. A na pewno poddajmy się testom elastyczności, które poleca nam autorka działu „Ruszajmy się”.
Teresa Dębowsska
Kalendarium Kwiecień 2009
Stowarzyszenie „Cross”
2–5.04.2009 r., Tomaszów Maz. - X Finał Mistrzostw Polski w Kręglach Klasycznych
3–5.04.2009 r., Warszawa - Ogólnopolski drużynowy turniej szachowy juniorów
16–23.04.2009 r., Augustów - Turniej kwalifikacyjny do MP w warcabach kobiet (Strefa B)
18–25.04.2009 r., Szczawnica - Turniej kwalifikacyjny do MP w warcabach kobiet (Strefa A)
24–25.04.2009 r., Łapy - Mistrzostwa Polski w biegu na 5 km
25.04–3.05.2009 r., Stręgiel -Obóz wioślarski
25.04–3.05.2009 r., Horyniec Zdrój - Ogólnopolski turniej w strzelectwie i warcabach osób w starszym wieku
30.04–5.05.2009 r , Firlej - VI Puchar Ziemi Lubelskiej w Warcabach
30.04–9.05.2009 r., Bocheniec - Mistrzostwa Polski juniorów w szachach
ZKF „Olimp”
18–19.04.2009 r., Ciechanów - Integracyjny wyścig kolarski
23–26.04.2009 r., Radków - III Puchar Polski w Strzelectwie
30.04–3.05.2009 r., Lublin - Szosowy wyścig kolarski „O Puchar Marszałka Lubelszczyzny”
Spis treści:
Andrzej Szymański
Grażyna Wojtkiewicz
Monika Maniak-Iwaniszewska
Anna Amanowicz
Andrzej Szymański
Ryszard Bernard
Jan Sekuła
Grażyna Janczak
NARCIARSTWO
Z górki na pazurki
W rozegranych w Szczyrku (23 – 25 marca) Międzynarodowych Mistrzostwach Polski w Narciarstwie Alpejskim Niepełnosprawnych po raz pierwszy oficjalnie wystąpili zjazdowcy ze Stowarzyszenia „Cross”. Przyjechała ósemka słabowidzących narciarzy, reprezentująca Wrocław i Warszawę, oraz dziewięciu ze „Startu”.
To nie był inauguracyjny występ „crossowców”. Przed rokiem, na rozgrywanych również w Szczyrku mistrzostwach Polski, zjawiło się ich czterech: Szymon Rękawek, Tadeusz Sypień, Stanisław Kosiński i Wioletta Sulińska, pod wodzą wrocławianina – Lubomira Praska. Został on w Stowarzyszeniu koordynatorem narciarstwa alpejskiego. Do tej pory znany był raczej jako instruktor tańca sportowego, ale ma opanowanych kilka innych specjalizacji, w tym narciarstwo.
– W zeszłym roku przybyliśmy do Szczyrku po naukę. Zobaczyliśmy, jak wygląda impreza organizowana przez bielsko–bialski „Start”, na czym polegają slalomy – specjalny i gigant, jak należy przygotować się do zawodów, jak ubrać i w jakie narty zaopatrzyć, oraz na co zwracać uwagę podczas zgrupowań – wylicza Prask.
Swobodna jazda na stoku z przewodnikiem jest zupełnie inna niż slalom między tyczkami na czas. Zawodnik musi jechać możliwie blisko osoby towarzyszącej, tym samym torem, w odpowiednim momencie wykonać skręty, by nie wypaść z trasy. Jednym słowem ćwiczyć, trenować, powtarzać.
Od rekreacji do wyczynu
Słabowidzący i niewidomi od lat jeżdżą na nartach. Młodzież i dorośli opanowali tę dyscyplinę, lepiej lub gorzej, na obozach rehabilitacyjno–sportowych, organizowanych przez „Cross” od lat dziewięćdziesiątych XX wieku. Niejeden taki zimowy turnus prowadziła Teresa Dębowska z Warszawy, Lubomir Prask i Dariusz Rutkowski z Wrocławia. Pan Dariusz jest absolwentem AWF, instruktorem narciarstwa, pływania, LA, goalballa. Od 19 lat pracuje w Ośrodku Szkolno–Wychowawczym dla Dzieci Niewidomych i Słabowidzących we Wrocławiu. Jest też pracownikiem naukowym w Dolnośląskiej Szkole Wyższej. Wielokrotnie prowadził zimowe turnusy dla uczniów ośrodka i uczył ich jazdy na nartach. Od 2005 roku prowadzona przez niego grupka inwalidów wzroku startuje w mistrzostwach kraju w narciarstwie alpejskim.
– Już od drugich mistrzostw notujemy sukcesy – mówi dr Rutkowski. – Występujemy w barwach „Startu” , gdyż kilka lat temu Stowarzyszenie „Cross” nie było jeszcze zainteresowane uczestnictwem w zawodach, a jedynie jazdą rekreacyjną. Dopiero na te mistrzostwa zdecydowali się przygotować własną ekipę.
Organizatorem międzynarodowej imprezy na stokach Skrzycznego było Beskidzkie Zrzeszenie Sportowo–Rehabilitacyjne „Start”. Z tym, że te zawody za bardzo międzynarodowe nie były – przyjechało na nie dwóch alpejczyków: z Czech i Słowacji. Podobno innym nie pasował termin naszej imprezy.
Człowiekiem, który reaktywował mistrzostwa sześć lat temu, był Łukasz Szeliga – inwalida bez jednej nogi. Na nartach szusował od piątego roku życia. Po wypadku w 1995 roku wpadł na pomysł rywalizacji inwalidów narządu ruchu w narciarstwie alpejskim, na wzór tych rozgrywanych od lat w Europie Zachodniej. Uczyliśmy się od naszych południowych sąsiadów: Czechów i Słowaków.
– Sześć lat temu, już będąc szefem bielskiego „Startu”, pomyślałem, czy nie wznowić po długiej przerwie alpejskich zawodów. Jeśli chcemy rozwijać narciarstwo zjazdowe, musimy doprowadzić do sportowej rywalizacji. Każdego roku startuje w nich około 50 niepełnosprawnych z Bielska Białej, Katowic, Wrocławia, Krakowa, Poznania, Kielc – reprezentantów „Startu”, a od tego roku też „Crossa”. Niewidomi zdominowali tegoroczne mistrzostwa. Zgłoszono ich aż 17 – mówi Łukasz.
Na zawodach rangi mistrzostw Polski obowiązują przepisy Międzynarodowego Komitetu Paraolimpijskiego (IPC), Międzynarodowej Federacji Narciarstwa (FIS) i PZNS „Start”. W każdej kategorii na starcie musi stanąć przynajmniej sześć osób. Klasyfikacja jest w trzech grupach: niewidomych i słabowidzących B1, B2, B3 (visually impared), inwalidów narządu ruchu: stojących LW 1 – LW 9 (standing), siedzących LW 10 – LW 12 (sitting). Startuje się w slalomie specjalnym, gigancie i kombinacji. Wyniki czasowe we wszystkich trzech grupach (dla mężczyzn i kobiet) są przeliczane według specjalnych wskaźników IPC. Na przykład czas przejazdu osiągnięty przez inwalidę wzroku w grupie B1 jest mnożony przez 0,5, w B2 – 0,8, w B3 – 0,9. Wyrównuje się w ten sposób dysproporcje w różnym stopniu widzenia. Zawodnik niewidomy odbiera tylko głos jadącego z przodu przewodnika. Ten z grupy B3 zauważa tyczki i widzi jaskrawą kamizelkę prowadzącego, więc zdecydowanie szybciej może pokonać dystans.
Na FIS–owskim stoku
Było trochę kłopotów z rozegraniem biegów slalomowych na stokach Skrzycznego (1257 m n.p.m), gdyż wiosenna pogoda płatała figle. Zresztą trudno mówić o wiośnie, bo warunki w pełni zimowe. Napadało mnóstwo świeżego śniegu. Nie udało się przygotować startu od samego szczytu i przeniesiono go niżej – w doliny.
Drugiego dnia wjeżdżamy kolejką na „Pośredni”, a stamtąd zjazd 300 metrów na start. Przed godziną 11. pięćdziesiątka zawodników, ich przewodnicy, trenerzy, sędziowie, organizatorzy kulą się z zimna w gęstej śnieżycy i silnym wietrze.
Rafał Szumiec startuje w MP po raz piąty w konkurencji sitting. Pochodzi z Jasła, jest w pięcioosobowej kadrze Polski, którą trenuje Słowak Peter Matijaszko. Peter zamiast nogi ma protezę i jako jeden z nielicznych jeździ na dwóch nartach. A robi to doskonale, podobnie prowadzi kadrę.
W niezłej zadymce, na trasie slalomowego giganta długości 500 metrów, jako pierwsi wystartowali ci z grupami „B”. Zasada jest taka, iż przed startem trasę można przejechać tylko raz. Jadący z Piotrem Dukaczewskim Lubomir Prask cały czas „nadawał” mu krótkie komunikaty przez głośnik umieszczony z tyłu kasku: – Wolniej, na krawędziach pierwszy odcinek, w lewo ostro, łagodniej w prawo… I Piotr slalom ukończył, co prawda w nie najlepszym czasie, ale nie wypadł z trasy, nie ominął bramki.
– Do tej pory jeździłem rekreacyjnie. W Szczyrku po raz pierwszy wystartowałem „na tyczkach”. To kolosalna różnica w technice jazdy – mówi prezes „Crossa”.
Rozpiętość wieku „wzrokowców” przekroczyła 40 lat. Wrocławska uczennica Kamila Lubczyk to siedemnastolatka. Nauczyła się jeździć cztery lata temu na obozach szkolnych organizowanych przez Dariusza Rutkowskiego. Jej koleżanka, 19–letnia Ania Kosińska z wrocławskiego „Startu”, opanowała narty zjazdowe w... 12 dni. I wygrała na mistrzostwach wszystkie konkurencje! Jej brat Stanisław, student Dolnośląskiej Szkoły Wyższej, też zrobił postępy. Poprawił technikę i zajął drugie miejsce w gigancie, slalomie i super kombinacji. Okazał się najlepszym zawodnikiem „Crossa”. Czteredziestoośmioletni Cezary Wołk z Lądka Zdroju pomaga prowadzić rodzinie wypożyczalnię nart. Od dziecka jeździ na nartach, mimo że jest głuchoniewidomy (zespół Ushera).
Z Warszawy przyjechał Szymon Rękawek – masażysta. Pochwalił się swoim wiekiem – „już prawie 59 wiosen” – i miłością do nart. Zamiłowanie to wyniósł z obozów „crossowskich”, na które jeździ od lat dziewięćdziesiątych.
– Brak wzroku nie przeszkadza, jeśli się jest na jednej fali z przewodnikiem – tłumaczy Szymon.
Wrocławianka Wioletta Sulińska mówi o sobie, że „urodziła się na stoku”. Od ośmiu lat uprawia tę dyscyplinę. Wcześniej biegała na nartach, nawet w 50–kilometrowym Biegu Piastów. Pani fizjoterapeutka regularnie jeździ w Alpy ze swoją przewodniczką, doktorem internistą Irminą Mrozowicz–Szmidt.
Ograniczenia i perspektywy
Przeszkodą w uprawianiu narciarstwa alpejskiego nie jest brak wzroku i wiek. Z tym można sobie poradzić. Ważne jest „zdobycie” dobrego przewodnika. A tu bywa różnie, podobnie jak w kolarstwie tandemowym. Jak się dobiorą, to mają sukcesy.
Barierą dla większości może być sprzęt, ściślej mówiąc jego cena. Narciarstwo nie jest tanią dyscypliną. Średniej klasy narty, buty, wiązania, strój, kask – to 3 tysiące zł. Do zawodów nie wystarczy jedna para nart. Do slalomu specjalnego służą krótsze (do 165 cm), o wąskim promieniu skrętu. W slalomie gigancie jeździ się na deskach dłuższych, twardszych i o większym promieniu skrętu. Poza tym lepszej klasy sprzęt ułatwia technikę jazdy – daje handicap, ale tym najlepszym.
Czyli dwie pary nart dla zawodnika. Do tego przed zawodami dochodzi smarowanie, krawędziowanie. Oczywiście nikt nie ma takiego serwismana jak Justyna Kowalczyk. Zajmują się tym jej przewodnicy. Dariusz Rutkowski patrzy na tę dyscyplinę chłodnym okiem.
– To co się teraz dzieje na mistrzostwach, to początki i wchodzenie w profesjonalny sport. Ci najlepsi, trenowani przez Matijaszka, idą w dobrym kierunku. Oni trenują przez dziesięć miesięcy w roku. W Polsce, poza kadrą, ludzie nie mają odpowiedniego sprzętu. Startują raz w roku, jak nasi słabowidzący. Nie mają zgrupowań, a jeśli są, to za krótkie. Na razie narciarstwo alpejskie widzę jako rekreację „ubraną” w sport – mówi Rutkowski.
Na otwarcie mistrzostw przyjechał m. in. szef PZNS „Start” Ryszard Rodzik, burmistrz Szczyrku Wojciech Byrliński (ten miał najbliżej), Wojciech Gawroński – wice– przewodniczący Polskiego Związku Medycyny Sportowej (wygłosił bardzo interesującą prelekcję na temat dopingu w sporcie). W przyszłym roku odbędą się w Polsce pierwsze zawody w narciarstwie alpejskim w ramach Pucharu Europy. Oznacza to, że dyscyplina, przynajmniej organizacyjnie, znalazła się w międzynarodowym rankingu.
WYNIKI
SLALOM GIGANT
Kobiety
1. Anna Kosińska B3 1:16,84 min.
2. Kamila Lubczyk B3 1:21,70 min.
3. Kaja Dobranowska B3 1:24,49 min.
Mężczyźni
1. Maciej Krężel B3 1:07,90 min.
2. Stanisław Kosiński B2
„Cross” 1:13,81 min.
3. Tadeusz Sypień B2
„Cross” 1:17,13 min.
SLALOM
Kobiety
1. Anna Kosińska B3 57,20 sek.
2. Marta Skowron B2 1:04,59 min.
3. Kaja Dobranowska B2 1:05,70 min.
Mężczyźni
1. Maciej Krężel B3 46,71 sek.
2. Stanisław Kosiński B2
„Cross” 55,58 sek.
3. Piotr Szymala B2 1:03,49 min.
SUPER KOMBINACJA
Kobiety
1. Anna Kosińska B3 1:01,92 min.
2. Kaja Dobranowska B2 1:08,49 min.
3. Beata Ożóg B2 1:12,17 min.
Mężczyźni
1. Maciej Krężel B3 51,62 sek.
2. Stanisław Kosiński B2
„Cross” 1:01,77 min.
3. Rafał Kondraciuk B3 1:10,25 min.
HISTORIA SPORTÓW ZIMOWYCH
Zimowe igrzyska paraolimpijskie mają nieco krótszą historię aniżeli letnie (1960 r.), bowiem pierwszy turniej odbył się 16 lat po nich.
Organizatorem I Zimowych Igrzysk Paraolimpijskich w 1976 roku byli Szwedzi, a miejscem turnieju – Örnsköldsvik. To niewielkie miasteczko, leżące w północnej części tego kraju nad Zatoką Botnicką, liczy 28 tys. mieszkańców. Jest ono ważnym ośrodkiem przemysłowym, znajduje się tu bowiem 2500 przedsiębiorstw. Do jego atrakcji należy największy w Szwecji aquapark oraz imponująca skocznia narciarska.
W odbywających się tu zimowych igrzyskach wystartowało 250 zawodników, amputowanych i niewidomych, z 14 państw. Rywalizowano jedynie w dwóch dyscyplinach – narciarstwie zjazdowym i biegowym. Ciekawostką był zaprezentowany po raz pierwszy pokaz wyścigów na torze lodowym (na wzór jazdy szybkiej na lodzie na specjalnych siedzonkach „sledges”, zaopatrzonych w łyżwy), przypominających saneczkarstwo. Jednak ta dyscyplina, jak pokazała przyszłość, nie przyjęła się.
Polskę reprezentowało pięciu zawodników i żaden z nich nie stanął na podium.
Klasyfikacja medalowa
|
|
złote
|
srebrne
|
brązowe
|
razem
|
|
1. Finlandia
|
8
|
7
|
7
|
22
|
|
2. Szwajcaria
|
8
|
0
|
1
|
9
|
|
3. Niemcy
|
7
|
10
|
6
|
23
|
II Zimowe Igrzyska odbyły się w 1980 roku w Norwegii, w mieście Geilo. Wzięło w nich udział 350 zawodników z 18 państw. Wśród nich nie było jednak Polski, a przyczyną był niski poziom naszych zawodników w tym czasie. I tu również zaprezentowano zjazd na sledgach.
Klasyfikacja medalowa
|
|
złote
|
srebrne
|
brązowe
|
razem
|
|
1. Finlandia
|
13
|
7
|
9
|
29
|
|
2. Norwegia
|
11
|
7
|
4
|
22
|
|
3. Austria
|
6
|
10
|
6
|
22
|
III Igrzyska Paraolimpijskie odbyły się w 1984 roku w austriackim mieście Innsbruck.
To duże, bo liczące 117 tys. mieszkańców miasto, stolica Tyrolu, było dwukrotnie gospodarzem zimowych igrzysk. Do ciekawszych miejsc, godnych uwagi turystów, można zaliczyć XIV–wieczny cesarski zamek Hofburg i najwyżej położone europejskie Alpenzoo, liczące 150 gatunków zwierząt. Na górującej nad miastem skoczni narciarskiej Bergisel odbywa się Turniej Czterech Skoczni i mistrzostwa świata w skokach narciarskich.
W zimowej paraolimpiadzie wzięło udział 350 zawodników z 21 państw, w tym 16 z Polski. Na tych igrzyskach po raz pierwszy do programu narciarstwa alpejskiego włączono zjazd. Występ naszej reprezentacji zakończył się sukcesem – Polacy zdobyli 13 medali, w tym aż 9 w narciarstwie biegowym (3 złote, 2 srebrne i 4 brązowe) i 4 medale w zjazdowym.
W tym samym roku, na igrzyskach olimpijskich w Sarajewie, po raz pierwszy odbył się pokaz konkurencji dla niepełnosprawnych, gdzie 30 zawodników „trzyśladowych” (na jednej narcie z dwoma stabilizatorami) wystartowało w slalomie gigancie.
Klasyfikacja medalowa
|
|
złote
|
srebrne
|
brązowe
|
razem
|
|
1. Austria
|
27
|
16
|
15
|
58
|
|
2. Finlandia
|
12
|
9
|
6
|
27
|
|
3. Niemcy
|
8
|
13
|
7
|
28
|
|
|
|
|
|
|
|
9. Polska
|
3
|
2
|
8
|
13
|
Austriacki Innsbruck był również miejscem IV Zimowych Igrzysk Paraolimpijskich, które odbyły się tu w 1988 roku. Wystartowało 397 zawodników z 22 państw. Nasza 18–osobowa ekipa zdobyła 8 medali: 1 złoty i jeden srebrny w narciarstwie biegowym oraz 6 brązowych w narciarstwie zjazdowym. Tu po raz pierwszy wystartowali zawodnicy w kategorii tzw. sit–skiing, czyli na wspomnianych już sledgach i mono–ski, zarówno w narciarstwie biegowym, jak i zjazdowym.
Klasyfikacja medalowa
|
|
złote
|
srebrne
|
brązowe
|
razem
|
|
1. Austria
|
16
|
16
|
10
|
33
|
|
2. Norwegia
|
12
|
6
|
3
|
21
|
|
3. Niemcy
|
8
|
9
|
7
|
24
|
|
|
|
|
|
|
|
12. Polska
|
1
|
1
|
6
|
8
|
V Igrzyska Paraolimpijskie odbyły się we Francji w 1992 roku – po raz pierwszy w tym samym mieście co olimpiada dla osób pełnosprawnych, a mianowicie w Tignes–Albertville (Alpy Francuskie). To 17–tysięczne miasteczko jest jednocześnie wielkim ośrodkiem wypoczynkowym Sabaudii.
W igrzyskach uczestniczyło 475 zawodników z 24 państw. Startowano jedynie w narciarstwie biegowym i zjazdowym. Czternastoosobowa polska ekipa zdobyła 5 medali w narciarstwie biegowym – 2 złote i 3 brązowe.
Klasyfikacja medalowa
|
|
złote
|
srebrne
|
brązowe
|
razem
|
|
1. USA
|
20
|
16
|
9
|
45
|
|
2. Niemcy
|
12
|
17
|
9
|
38
|
|
3. Rosja
|
2
|
8
|
3
|
13
|
|
|
|
|
|
|
|
10. Polska
|
2
|
0
|
3
|
5
|
Kolejne, VI Zimowe Igrzyska Paraolimpijskie odbyły się w 1994 roku, a więc nie cztery, lecz dwa lata po poprzednich. Ich miejscem była ponownie Norwegia, a konkretnie Lillehammer.
Lillehammer, leżące nad norweskim jeziorem Mjosa, posiada 20 tysięcy mieszkańców i kilka skoczni narciarskich.
Na odbywających się tam igrzyskach pojawiło się kilka nowych konkurencji: oprócz narciarstwa biegowego i zjazdowego, do programu włączono także wyścigi na torze lodowym oraz po raz pierwszy biathlon i hokej na sledgach. Do programu narciarstwa alpejskiego włączono super gigant. W zawodach wzięło udział 492 zawodników i 31 reprezentacji. Polska ekipa liczyła 16 zawodników (11 biegaczy i 5 zjazdowców).Medale zdobyli jedynie biegacze – 2 złote, 3 srebrne, 5 brązowych – co dało nam 12. miejsce w klasyfikacji medalowej. A oto jak przedstawia się klasyfikacja medalowa:
|
|
złote
|
srebrne
|
brązowe
|
razem
|
|
1. Niemcy
|
25
|
21
|
18
|
64
|
|
2. USA
|
24
|
12
|
7
|
43
|
|
3. Norwegia
|
21
|
14
|
6
|
41
|
|
|
|
|
|
|
|
12. Polska
|
2
|
3
|
5
|
10
|
VII Igrzyska Paraolimpijskie odbyły się w 1998 roku w Japonii, w Nagano, a więc wyszły poza obręb Europy.
Nagano, leżące w środkowej części wyspy Honsiu, to jedno z większych miast Japonii, liczy bowiem 377 tysięcy mieszkańców. To główny ośrodek sportów zimowych na wyspie, znany z licznych zabytków. Do najbardziej interesujących należy Świątynia Zerkoujii i Małpi Park.
W zimowych igrzyskach wystartowało 571 zawodników z 32 państw, w tym 26–osobowa ekipa z Polski. Nowością był fakt, iż po raz pierwszy w narciarstwie biegowym dopuszczono do rywalizacji zawodników z lekkim upośledzeniem umysłowym (klasa ID). Uczestnicy prezentowali swoje umiejętności w czterech dyscyplinach: narciarstwie zjazdowym, nordyckim (biegowe, biathlon), w hokeju i wyścigach na lodzie. Tę ostatnią dyscyplinę wycofano jednak z programu kolejnych igrzysk, gdyż uprawiała ją zbyt mała liczba zawodników.
Nasza dość liczna ekipa wywalczyła, niestety, tylko dwa brązowe medale w narciarstwie biegowym.
Warto też odnotować fakt, iż podczas turnieju w Nagano zmagania niepełnosprawnych zawodników oglądało aż 150 tysięcy osób, co było swoistym rekordem. Dopisały również media, które wysłały 1400 swych przedstawicieli.
Klasyfikacja medalowa
|
|
złote
|
srebrne
|
brązowe
|
razem
|
|
1. Niemcy
|
14
|
17
|
13
|
44
|
|
2. USA
|
13
|
8
|
13
|
34
|
|
3. Rosja
|
12
|
10
|
9
|
31
|
|
|
|
|
|
|
|
21. Polska
|
0
|
0
|
2
|
2
|
Organizatorem VIII Zimowych Igrzysk było USA. Odbyły się one w 2002 roku, a więc już w XXI wieku, w miejscowości Salt Lake City.
Paraolimpiada była przedsięwzięciem na najwyższym poziomie pod każdym względem. Przede wszystkim za sprawą tłumów kibiców, gorąco dopingujących sportowców, tysięcy wolontariuszy i serdeczności gospodarzy, okazywanej na każdym kroku. Wioska olimpijska, położona na terenie kampusu uniwersyteckiego, sąsiadowała z jednostką wojskową i to jej żołnierze czuwali nad bezpieczeństwem uczestników. Wszystko funkcjonowało jak w przysłowiowym szwajcarskim zegarku – transport, zakwaterowanie oraz wyżywienie (od tradycyjnej kuchni amerykańskiej, poprzez kilka narodowych). Na ceremonii otwarcia wystąpił ze swym koncertem Stevie Wonder.
W paraolimpiadzie uczestniczyło 416 zawodników z 36 państw. Nasza reprezentacja liczyła 14 osób, które zdobyły 3 medale – 1 złoty i 2 brązowe, zajmując 17. miejsce.
W tych igrzyskach po raz pierwszy uczestniczyły takie kraje, jak: Andora, Chile, Chiny, Chorwacja, Grecja i Węgry.
Umożliwiły to podwyższone standardy kwalifikacyjne, których efektem była większa liczba państw i mniejsza zawodników.
Klasyfikacja medalowa
|
|
złote
|
srebrne
|
brązowe
|
razem
|
|
1. Niemcy
|
17
|
1
|
15
|
33
|
|
2. USA
|
10
|
22
|
11
|
43
|
|
3. Norwegia
|
10
|
3
|
6
|
19
|
|
|
|
|
|
|
|
17. Polska
|
1
|
0
|
2
|
3
|
IX Igrzyska Paraolimpijskie odbyły się w 2006 roku we włoskim Turynie, trzecim co do wielkości mieście tego kraju. Wioskę olimpijską zlokalizowano tu obok historycznego centrum miasta i stadionu, przeznaczonego do ceremonii otwarcia igrzysk. Uczestniczyło w nich 477 zawodników z 39 krajów, którzy rywalizowali w następujących dyscyplinach: narciarstwie zjazdowym, hokeju na sledgach, narciarstwie nordyckim oraz debiutującym curlingu na wózkach (ta ostatnia dyscyplina zastąpiła wycofane z programu po turnieju w Nagano wyścigi na torze lodowym). W Turynie po raz pierwszy wystartowały dwa nowe kraje – Meksyk i Mongolia. Polska ekipa liczyła 11 zawodników, którzy startowali jedynie w trzech konkurencjach: narciarstwie biegowym, alpejskim i biathlonie. Dzięki dwóm złotym medalom, zdobytym w biegach na
5 i 15 kilometrów przez rewelacyjną biegaczkę Katarzynę Rogowiec, Polacy uplasowali się na 20. miejscu w klasyfikacji medalowej.
Klasyfikacja medalowa
|
|
złote
|
srebrne
|
brązowe
|
razem
|
|
1. Niemcy
|
11
|
12
|
6
|
29
|
|
2. USA
|
9
|
9
|
7
|
25
|
|
3. Austria
|
9
|
7
|
7
|
23
|
|
|
|
|
|
|
|
20. Polska
|
2
|
0
|
0
|
2
|
Jubileuszowe, X Igrzyska Paraolimpijskie odbędą się w 2010 roku w kanadyjskim mieście Vancouver.
Polska podczas wszystkich zimowych igrzysk paraolimpijskich zdobyła łącznie 38 medali: 9 złotych, 5 srebrnych i 24 brązowe. Dla porównania najlepszy kraj – Norwegia – zdobył łącznie 307 medali: 131 złotych, 98 srebrnych i 78 brązowych.
Pod względem zdobytych medali Polska plasuje się na 15. miejscu.
Dyscypliny paraolimpijskie w sportach zimowych
– narciarstwo biegowe
– hokej na siedząco
– narciarstwo zjazdowe
– curling
Podnoszenie poprzeczki
Do czasu Turynu w zimowych igrzyskach paraolimpijskich obowiązywała całkiem inna klasyfikacja, było bowiem tyle grup medalowych, ile schorzeń (jedna grupa składała się z 10–12 klas). Efektem takich ustaleń była większa liczba zawodników, ale mniej państw uczestniczących. Była też możliwość zdobywania dużej liczby medali. Dopiero nowe zasady kwalifikacyjne, wdrożone na igrzyskach w Turynie, wprowadziły rewolucyjne zmiany. Polegały one na tym, iż od tej pory zawodnicy startują jedynie w trzech grupach: siedzących, niewidomych i stojących, i wyłania się tylko trzech medalistów w każdej z grup. W ich następstwie do rywalizacji może przystąpić więcej państw, a mniej zawodników. Ograniczona też została liczba zdobywanych medali. Aby jednak szanse startujących w poszczególnych grupach były wyrównane, dla każdej z osób indywidualnie szacuje się stopień niepełnosprawności, określany w procentach – im jest on wyższy, tym niższy przypisuje mu się wskaźnik procentowy. I odwrotnie: wyższy wskaźnik – dla bardziej sprawnych zawodników. Wyniki oblicza się poprzez mnożenie uzyskanego czasu przez wskaźnik procentowy.
Chociaż system przeliczników nie jest doskonały, ale obecnie najlepszy. Dodać też trzeba, iż zawody wszelkich rang sportu niepełnosprawnych sankcjonowane są przez Międzynarodowy Komitet Paraolimpijski (IPC) i FIS. Obowiązują też te same parametry konkurencji, tras i sprzętu.
Wraz z wprowadzeniem nowych zasad klasyfikacji, definitywnie skończył się czas narciarstwa amatorskiego. Tylko profesjonalnie szkoleni zawodnicy będą w stanie konkurować w Pucharze Świata, Pucharach Kontynentalnych czy mistrzostwach świata i igrzyskach paraolimpijskich. Celem tych zmian jest wyłonienie w przyszłości grupy najlepszych zawodników, którzy mogliby rywalizować z pełnosprawnymi zawodowcami.
Polscy niewidomi a igrzyska
Narciarstwo alpejskie jest najtrudniejszym sportem dla osób niewidomych i może dlatego ta dyscyplina była dotychczas mało u nas rozpowszechniona. Swego czasu znaczące triumfy na tej niwie święcił słabowidzący narciarz z Nowego Sącza – Jerzy Ślazyk, który w 1992 roku, na mistrzostwach Polski inwalidów w narciarstwie klasycznym, zdobył złoty medal w grupie niewidomych w biegu na 10 i 20 kilometrów. I jako jedyny reprezentant naszego środowiska w tym samym roku uczestniczył w V Zimowych Igrzyskach Paraolimpijskich w Tignes–Albertville.
Przyczyną tak słabego zainteresowania niewidomych narciarstwem są trudności natury technicznej, a konkretnie – brak przewodników. Osoba niewidoma biegnie bowiem z przewodnikiem, który również musi mieć pewne umiejętności. Przewodnik jest jej okiem, dopinguje, wczuwa się w tempo, prowadzi i ostrzega. W tej dyscyplinie przewodnikami są przeważnie osoby z najbliższego otoczenia zawodnika – brat, siostra, żona, mąż. Taka para musi trenować wiele godzin, aby dobrze się rozumiała.
Narciarzy niewidomych nie ma również w konkurencjach alpejskich, chociaż polscy narciarze alpejczycy należą do najlepszych w świecie sportu paraolimpijskiego i mogą pochwalić się wieloma sukcesami.
Ostatnio tę lukę stara się wypełnić Stowarzyszenie „Cross”, które coraz intensywniej rozwija szkolenie ludzi z dysfunkcją wzroku w dyscyplinach narciarskich. Być może wkrótce ta niekomfortowa sytuacja radykalnie się zmieni.
VANCOUVER
Gospodarz zimowych igrzysk olimpijskich i paraolimpijskich 2010
Vancouver – miasto w zachodniej Kanadzie, w prowincji Kolumbia Brytyjska (przy ujściu rzeki Fraser do Pacyfiku), trzecie co do wielkości po Toronto i Montrealu – ma ok. 600 tys. mieszkańców, a cała aglomeracja miejska 2,2 mln. Jako miasto Vancouver rozwinęło się spośród wielu innych małych przystani, baz wielorybników i osad drwali zachodniego wybrzeża Kanady. Zadecydowało o tym jego dogodne położenie i poprowadzenie linii kolejowej. Prawa miejskie otrzymało w 1886 roku. Również współcześnie Vancouver jest ważnym portem morskim, sercem całej aglomeracji, liczącym się na kontynencie północnoamerykańskim ośrodkiem przemysłu i handlu. Miasto, z trzech stron otoczone wodą, sąsiaduje ze stromymi stokami gór, wznoszących się ponad 1500 m n.p.m. Z uwagi na ograniczoną przestrzeń, w mieście wciśniętym pomiędzy wybrzeże, rzekę i góry planuje się wykorzystanie każdej wolnej przestrzeni, nie zajętej przez instalacje przemysłowe. W związku z nową polityką urbanistyczną, w ostatnich dwudziestu latach zmienił się obraz centrum metropolii. Za sprawą budowy licznych drapaczy chmur przypomina ona miasta typowo amerykańskie. Jednak żaden budynek nie przekracza pewnych standardów wysokości (najwyższy z nich to 150–metrowy One Wall Center, wybudowany w 2001 r.). Wynika to z polityki władz miejskich, dbających o to, aby nie został zakłócony wizerunek miasta, doskonale wkomponowanego w panoramę gór widocznych na horyzoncie.
W Vancouver znajduje się dziesięć mostów, w tym dwa wiszące. To również miasto w pełni przystosowane dla osób niepełnosprawnych poruszających się na wózkach (przejścia dla pieszych, urzędy publiczne, transport). Wśród ludności dużą cześć stanowią przyjezdni z krajów azjatyckich, głównie Chińczycy, Japończycy i Hindusi. W Vancouver znajduje się 180 parków. Najsłynniejszy to Park Stanleya. Zajmuje on skrajnie zachodnią część półwyspu, na którym leży miasto. Jest to zarówno ostoja dzikiej przyrody, jak i ulubione miejsce rozrywki i rekreacji mieszkańców. Tu też można podziwiać najpiękniejsze w Kanadzie zachody słońca. W mieście i okolicach znajduje się wiele obiektów sportowych, w tym lodowiska, hale sportowe i wyciągi narciarskie. To raj dla osób aktywnych, uprawiających sporty wodne, narciarstwo, turystykę górską, kolarstwo i wiele innych dyscyplin.
Najbardziej ekscytujące i inspirujące święto sportu, kultury i wytrwałości – X Zimowe Igrzyska Paraolimpijskie – odbędą się za 11 miesięcy, między 12 a 21 marca 2010 roku, właśnie w Vancouver. Ponad 7 lat przygotowań Komitetu Organizacyjnego Zimowych Igrzysk Olimpijskich i Paraolimpijskich (VANOC), partnerów i sponsorów zaowocuje zapewne wspaniałym i niezapomnianym widowiskiem.
Organizator przewiduje, że w igrzyskach paraolimpijskich weźmie udział:
• 45 reprezentacji narodowych,
• 600 zawodników w 5 dyscyplinach,
• 750 akredytowanych osób towarzyszących (kierownictwo ekip, trenerzy, lekarze, fizjoterapeuci, administratorzy, technicy),
• 1 300 przedstawicieli mediów,
• 5 000 wolontariuszy.
Zaplanowano sprzedaż 250 tys. biletów wstępu na wszystkie konkurencje. Projektuje się również przeprowadzenie 425 testów dopingowych (przed i po zawodach), tj. o ponad 50 proc. więcej niż na igrzyskach w Turynie (280).
Program sportowy igrzysk obejmuje:
• narciarstwo alpejskie kobiet i mężczyzn: slalom, slalom gigant, super gigant, super kombinacja, zjazd
• narciarstwo biegowe kobiet: 1 km sprint, 5 km i 15 km (10 km kategorie na siedząco), sztafety 3 x 2.5 km
• narciarstwo biegowe mężczyzn: 1 km sprint, 10 km i 20 km (15 km kategorie na siedząco), sztafety 1 x 4 km + 2 x 5 km
• biathlon kobiet: 3 km x 2 bieg na dochodzenie, bieg indywidualny 12.5 km (kategorie startujące na stojąco i niewidomi), bieg indywidualny 10 km (kategorie startujące na siedząco)
• biathlon mężczyzn: 3 km x 2 bieg na dochodzenie, bieg indywidualny 12.5 km
• hokej (w pozycji siedzącej na sledgach) mężczyzn – 8 drużyn (120 zawodników)
• curling na wózkach (10 zespołów)
W czasie igrzysk do zdobycia będą 64 komplety medali:
|
Dyscyplina
|
Mężczyźni
|
Kobiety
|
Mieszane
(K/M)
|
Razem
|
|
Narciarstwo alpejskie
|
15
|
15
|
–
|
30
|
|
Biathlon i narciarstwo biegowe
|
16
|
16
|
–
|
32
|
|
Hokej na sledgach
|
1
|
–
|
–
|
1
|
|
Curling na wózkach
|
–
|
–
|
1
|
1
|
|
Razem
|
32
|
31
|
1
|
64
|
W narciarstwie zjazdowym, biegowym i biathlonie zawodnicy startują w trzech grupach schorzeń (osoby niewidome i niedowidzące, zawodnicy z uszkodzeniami narządu ruchu startujący w pozycji stojącej, zawodnicy z uszkodzeniami narządu ruchu startujący w pozycji siedzącej na specjalnym sprzęcie typu: „sledge” w narciarstwie biegowym, czy mono–ski w narciarstwie zjazdowym. Czyli w danej konkurencji dostępne są tylko 3 komplety medali.
Podczas igrzysk w samym mieście rozgrywane będą zawody w curlingu na wózkach (Vancouver Paralympic Centre) oraz hokeju na sledgach (UBC Thunderbird Arena). Zawodnicy obu wymienionych dyscyplin będą zakwaterowani w wiosce paraolimpijskiej w Vancouver. Również w mieście, 1.6 km od wioski, w BC Place Stadium pod krytym balonowym dachem odbędzie się dwugodzinna ceremonia otwarcia igrzysk. Ten imponujący wielkością obiekt może pomieścić blisko 60 tys. widzów. W górach, w rejonie Whistler (przeszło 100 km na północ od Vancouver), rozegrane zostaną pozostałe dyscypliny. I tak w Whistler Paralympic Park – narciarstwo biegowe i biathlon, a w Whistler Creekside – narciarstwo alpejskie. Wioska paraolimpijska dla tych dyscyplin położona jest 8.2 km od miasteczka Whistler. Natomiast w samym Whistler (Paralympic Celebration Plaza) zaplanowane są wieczorne ceremonie medalowe w narciarstwie alpejskim, biegowym i biathlonie oraz ceremonia zamknięcia igrzysk.
Limity miejsc w dyscyplinach w podziale na płeć:
|
Dyscyplina
|
Mężczyźni
|
Kobiety
|
Razem
|
|
Narciarstwo alpejskie
|
170
|
80
|
250
|
|
Biathlon i narciarstwo biegowe
|
115
|
65
|
180
|
|
Hokej na „sledgach”
|
120
|
|
120
|
|
Curling na wózkach*
|
40
|
10*
|
50
|
|
Razem
|
445
|
155
|
600
|
*podano liczbę kobiet minimalną (min. 1 w zespole) – ostateczna liczba będzie znana po zakończeniu zgłoszeń sportowych
W X Igrzyskach Paraolimpijskich reprezentanci Polski wystartują w narciarstwie alpejskim, biathlonie i narciarstwie biegowym. Trwają przygotowania. Przed zawodnikami ostatni sezon 2009/2010 – ostatnia szansa na zdobycie minimów paraolimpijskich, które są warunkiem bezwzględnym, ale nie jedynym, by wziąć udział w igrzyskach. Wszyscy zawodnicy muszą posiadać klasyfikację medyczno–sportową międzynarodową. Już w maju Polski Komitet Paraolimpijski powinien otrzymać informację z Międzynarodowego Komitetu Paraolimpijskiego o liczbie miejsc w poszczególnych dyscyplinach do wykorzystania. Liczba ta jest określana i przyznawana przez Międzynarodowy Komitet Paraolimpijski na podstawie osiągnięć polskich zawodników w sezonie 2008/2009. Ostateczna decyzja o wykorzystaniu miejsc, jak i zatwierdzenie składu reprezentacji, będzie należeć do zarządu Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego.
W igrzyskach zimowych polscy sportowcy niepełnosprawni biorą udział od samego początku, czyli od 1976 roku, z przerwą w 1980. Na dotychczasowy dorobek składają się 43 medale paraolimpijskie, w tym 11 złotych, 6 srebrnych, 26 brązowych.
Medalowe osiągnięcia polskich sportowców niepełnosprawnych
w zimowych igrzyskach paraolimpijskich
|
Miejsce Igrzysk
|
Liczba krajów
|
Liczba uczestników
|
Medale złote
|
Medale srebrne
|
Medale brązowe
|
Razem
|
|
|
|
Razem
|
Polscy zawodnicy
|
|
|
|
|
|
1976 Örnsköldsvik
|
17*
|
250
|
7*
|
–
|
–
|
–
|
–
|
|
1980 Geilo
|
18
|
350
|
–
|
–
|
–
|
–
|
–
|
|
1984 Innsbruck
|
21*
|
457*
|
16
|
3
|
2
|
8
|
13
|
|
1988 Innsbruck
|
22
|
397
|
18
|
1
|
1
|
6
|
8
|
|
1992 Tignes– Albertville
|
24
|
475
|
14
|
2
|
–
|
3
|
5
|
|
1994 Lillehammer
|
31
|
492
|
16
|
2
|
3
|
5
|
10
|
|
1998 Nagano
|
32
|
571
|
26
|
–
|
–
|
2
|
2
|
|
2002 Salt Lake City
|
36
|
416
|
14
|
1
|
–
|
2
|
3
|
|
2006 Turyn
|
39
|
477
|
11
|
2
|
–
|
–
|
2
|
|
Razem:
|
11
|
6
|
26
|
43
|
* dane mogą się różnić w zależności od źródła; brak oryginalnych wyników i komunikatów.
Szkolenie Szefów Misji
Tradycyjnie – rok przed igrzyskami – komitet organizacyjny wraz z Międzynarodowym Komitetem Paraolimpijskim (IPC) organizują szkolenie szefów misji . Odbyło się ono w dniach 17–22 marca br. w Vancouver i wzięły w nim udział delegacje z 30 narodowych komitetów paraolimpijskich, przedstawiciele IPC i reprezentanci komórek organizacyjnych VANOC. Przy okazji szkolenia, podczas oficjalnej ceremonii sir Phil Craven, prezydent IPC i John Furtong, dyrektor generalny VANOC, zaprosili uroczyście narodowe komitety paraolimpijskie do udziału w igrzyskach. Pierwsze cztery zaproszenia wręczono przedstawicielom Kanady (gospodarze IP Vancouver 2010) , Wielkiej Brytanii (gospodarze IP Londyn 2012), Rosji (gospodarze IP Soczi 2014) i Szwecji (organizator pierwszych zimowych igrzysk 1976).
Szkolenie było przygotowane w pełni profesjonalnie. Prezentacje i warsztaty dostarczyły kompendium wiedzy o przygotowywanych igrzyskach i obowiązujących procedurach. Omawiano m.in. sprawy kwalifikacji, akredytacji, zgłoszeń sportowych i klasyfikacji. Prezentowano obiekty sportowe i wioski paraolimpijskie. Szkolenie pozwoliło na bezpośrednią konfrontację i orientację logistyczną, związaną z podróżą, zakwaterowaniem, dojazdami na obiekty itp. Podczas zwiedzania obiektów olimpijskich nie dopisała jedynie pogoda. Zachmurzenie, ciągłe opady deszczu, a w górach deszczu ze śniegiem wywoływały obawy na przyszłość. Organizatorzy jednak na każdym kroku zapewniali, że za rok pogoda powinna dopisywać przez cały czas trwania zawodów. Faktem jest, że zimy w Vancouver są deszczowe. Najlepszą porą na zwiedzanie miasta jest późna wiosna lub lato, kiedy kwitną kwiaty w parkach i ogrodach, a przeszklone wieżowce mienią się w promieniach słońca.
LEKKOATLETYKA
W Spale wiek nie grał roli
Wspólne zawody
Sobota, 7 marca 2009 r., Ośrodek Przygotowań Olimpijskich w Spale. Przekraczając podwoje tutejszej hali sportowej, przypadkowy kibic staje na progu zde-
zorientowany: – Co to za impreza, co tutaj się dzieje? Obok bardzo młodych osób, ludzie w średnim wieku i jeszcze starsi, niektórzy po siedemdziesiątce, a wszyscy w strojach sportowych, w pełnej gotowości do startów. W sumie 240 sportowców, w tym 65–osobowa grupa niepełnosprawnych z różnymi dysfunkcjami (amputacje, porażenia mózgowe, niewidomi, niedowidzący). Przygotowano dla nich wszystkie dystanse biegowe, skoki w dal i wzwyż oraz pchnięcie kulą. Na trybunach, wśród gości, Longin Komołowski, prezes Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego, przedstawiciele Ministerstwa Sportu i Turystyki, władz Polskiego Związku Sportu Niepełnosprawnych
„Start” i Polskiego Związku Weteranów Lekkiej Atletyki. Ich obecność niezbicie świadczy o wysokiej randze tego sportowego przedsięwzięcia.
Próbuję w rozmowie z Wacławem Krankowskim, prezesem zarządu PZWLA, wyjaśnić charakter spalskiej imprezy. – Obaj z Wojciechem Kikowskim, trenerem niepełnosprawnych lekkoatletów, wpadliśmy na pomysł – mówi – żeby zorganizować wspólne zawody. Jeśli się sprawdzi ich formuła, będziemy spotkania kontynuować; jeśli uznamy, że nawzajem sobie przeszkadzamy – odejdziemy od pomysłu. Prognozy są optymistyczne, jako że mamy za sobą sprawnie przeprowadzony wspólny miting w Zduńskiej Woli, z którego obie strony były zadowolone.
Weterani wciąż aktywni
Proszę Wacława Krankowskiego o przybliżenie związku, któremu prezesuje.
– W przyszłym roku obchodzić będzie dwudziestolecie – mówi. – Na świecie od 30 lat organizowane są weterańskie zawody. Nasi znakomici lekkoatleci, którzy wyemigrowali do USA, m.in. państwo Krzesińscy i Anna Włodarczyk, podpatrzyli, jak to się tam odbywa, i stwierdzili, że warto pomysł przenieść na grunt krajowy. Związek zarejestrowano w Toruniu i pierwszym jego prezesem został Gabriel Mańkowski, po nim, na jedną kadencję – Julian Pełka. Dziś nasza organizacja zrzesza ponad 350 osób. Co roku odbywają się halowe mistrzostwa Polski i mistrzostwa kraju na otwartym stadionie, przeważnie w Grudziądzu, raz w Warszawie, a po raz pierwszy – w Spale. Startujemy w mistrzostwach Europy, świata i na weterańskich olimpiadach. W ciągu 19 lat nasi zawodnicy zdobyli ponad 600 medali. Najwięcej w 2006 r., kiedy mistrzostwa Starego Kontynentu odbywały się w Poznaniu. Startowało tam 4000 zawodników, z Polski – ponad 300. Zdobyliśmy wówczas 120 krążków, co dało nam trzecie miejsce po Niemcach i Brytyjczykach. Czy w grupie weteranów są sportowcy niepełnosprawni? Są, w tym kilku z dysfunkcją wzroku, jak Jerzy Wietecki, miotacz i biegacz, który w Spale będzie pchał kulą.
Nasi na spalskiej hali
Hala w Spale to piękny, olimpijskiej rangi obiekt sportowy. Pełna estetyka barw i światła. Mimo tak licznej rzeszy sportowców, w tej ogromnej przestrzeni czuje się luz, ład i porządek. Jest czym oddychać. Wypatruję trenerów sportowców z dysfunkcją wzroku. Łatwo ich rozpoznać po aktywności – otoczeni wianuszkiem swoich podopiecznych, udzielają im ostatnich rad przed startem. Jest Wiesław Pawlak z Poznania, Jan Remplewicz z Bydgoszczy, Aleksander Lichtenstein z Krakowa i Łukasz Kasprzyk z Lasek.
– W tym roku halowe mistrzostwa Polski osób niepełnosprawnych w lekkiej atletyce zostały połączone z mistrzostwami Polski weteranów – mówi Wiesław Pawlak. – Po odwołaniu wyjazdu młodych sportowców na mistrzostwa Niemiec, to jedyna tegoroczna impreza na hali, jednodniowa, kończąca pierwszą część sezonu przygotowawczego niepełnosprawnych lekkoatletów do lata. A lato dla amatorów „królowej sportu” zapowiada się gorące. Już w pierwszej połowie czerwca (4–14) na Rhodos odbędą się lekkoatletyczne mistrzostwa Europy niewidomych. Do udziału w zawodach w Grecji została wyłoniona (na podstawie zeszłorocznych wyników) 10–osobowa grupa niewidomych i niedowidzących. Impreza w Spale ma dla nich niejako charakter poligonu.
Jan Remplewicz przywiózł z Bydgoszczy trzech zawodników – jednego z grupy niewidomych i dwóch z porażeniem kończyn dolnych.
– Do Spały przyjechali przedstawiciele krajowej czołówki lekkoatletów z dysfunkcją wzroku – mówi. – Nie ma co prawda Pycha, nie ma Woźniaka, jest natomiast Mateusz Michalski, Paweł Godlewski, także kilku „wielkich” z innych grup niepełnosprawności: Alicja Fiodorow, Marcin Awiżeń, Krzysztof Smorszczewski. Są też bardzo młodzi sportowcy, juniorzy, którzy przyjechali z Lasek, Owińsk, Bydgoszczy, Krakowa i Lublina. Oni wszyscy nie mają wielu możliwości startu na hali. Ich występ tutaj pozwoli nam zorientować się, czy w kręgu najlepszych nastąpił postęp w porównaniu z ubiegłym rokiem, i czy w grupie nowych pojawiły się talenty. Dla trenerów jest to także sprawdzian efektów pracy z lekkoatletami.
Kogo pan przywiózł do Spały z Krakowa? – pytam trenera Aleksandra Lichtensteina.
– Grupa, którą trenuję, liczy kilkanaście osób – mówi. – Niestety, ustalono limity, więc wszystkich przywieźć nie mogłem. Ale myślę, że trójka słabowidzących sprinterów: Joasia Mazur, Krzysztof Bednarkiewicz i Maciek Mówiński, swoją tutaj obecność zaznaczą dobrymi wynikami. Ciężko pracują, a jak jest praca, to i wynik musi być.
Nie zawiódł się trener. Bardzo dobrze biegał Maciek. Joasia, która wystartowała w Spale na 60, 200 i 400 m, trzykrotnie stawała na najwyższym podium. Trzykrotnie dla niej brzmiały fanfary. Pytam ją o dotychczasowe osiągnięcia?
– Ostatnio, w Kozienicach, na crossowej i startowskiej spartakiadzie, zdobyłam kilka medali – mówi. – Wcześniej, w Wiśle na mitingu lekkoatletycznym, też dałam się poznać z dobrej strony. W domu mam 22 medale we wszystkich kolorach, z przewagą srebrnych. Tutaj przyjechałam się sprawdzić.
Łatwo powiedzieć! Zawodnicy się sprawdzali, a trenerowi „w gębie zasychało”, jakby to on sam brał udział w biegach. Co i raz też pot ocierał z czoła.
Kamil Sikała (B11, B12), uczeń drugiej klasy technikum w Laskach, kierunek informatyczny, czwarty rok trenuje biegi średnie. Wcześniej pływał, ale bez większego powodzenia. W Spale startował na 60 i 1000 m. Obecnie trenuje go Łukasz Kasprzyk. Pod jego kierunkiem zaczął w biegach osiągać sukcesy. Ma za sobą zdobyte dwa mistrzostwa Polski juniorów młodszych na 800 i 1500 m . – W zeszłym roku zdobyłem mistrzostwo Polski na 1500 m, ale to był przypadek – śmieje się – tylko jedna osoba startowała. Medal był właściwie za odwagę.
W Spale laur nie był tylko za odwagę – w ostrej konkurencji Kamil dał z siebie wszystko, osiągając niezły wynik. Trener Łukasz Kasprzyk, który towarzyszył mu w biegu, był ukontentowany. Nie zawiodła Karolina Hil, a także Sylwia Tober, choć był to jej pierwszy występ na ogólnopolskich zawodach.
Mateusz Michalski (B12), dwudziestojednolatek, za chwilę absolwent szkoły masażu, to znakomity sprinter, rekordzista Polski na 100 i 200 m. Na zeszłorocznej paraolimpiadzie w Pekinie na swoich koronnych dystansach zajął ósme i dziewiąte miejsce. – Nie było to spełnienie moich marzeń – mówi – ale wyszło, tak jak wyszło. Teraz przygotowuję się do mistrzostw Europy – może z Grecji przywiozę medale? W Spale startował na 60 i 200 m – po obu biegach stawał na najwyższym podium.
„Start” o mistrzostwach
– Jak pan ocenia I Halowe Mistrzostwa Polski w Lekkiej Atletyce Osób Niepełnosprawnych? – pytam Macieja Skupniewskiego, szefa wyszkolenia PZSN „Start”.
– Jak każda impreza, i ta ma swoje plusy i minusy. Plusy są takie, że zawody zorganizowano wspólnie z osobami zdrowymi, weteranami. W związku z tym wielka olimpijska hala zrobiła się pełna. Wyniki, które osiągali jedni i drudzy, nie odbiegały za bardzo od siebie, panowała miła, serdeczna atmosfera. Jedna grupa drugą dopingowała, zawodnicy wspierali się nawzajem. Jednym słowem – pełna integracja. Startujących było jednak trochę za dużo – to minus imprezy. Nie myśleliśmy, że zgłosi się tak wielu mastersów; miało być 130, tymczasem przyjechało około 180. Przy takiej liczbie zawodników nie sposób uniknąć niedogodności związanych ze startami poszczególnych grup i z wręczaniem medali. To trzeba zmienić. Inny mankament dotyczy dystansów 800 i 1500 m w grupie niewidomych i niedowidzących. Zgodnie z regulaminem, jeśli nie zgłosi się do tych biegów stosowna liczba zawodników, co trudno przewidzieć, są oni włączani do innych grup lub konkurencja jest skreślana. Trzeba jakoś ten problem rozwiązać, bo to bardzo niekorzystna sytuacja dla startującego – wypada mu albo zrezygnować z biegu w ogóle, albo wybrać dystans dłuższy, np. 3000 m.
Pyta pani, czy w Spale zadziwił ktoś niespodziewanie świetnym wynikiem? Nie objawiła się specjalna gwiazda, ale młodzi chłopcy i dziewczęta, którzy w poprzednich latach startowali na spartakiadach, osiągali w Spale lepsze rezultaty i jest nadzieja na dalszy ich rozwój. Pokazał swoją klasę Paweł Godlewski z Białegostoku. Jeśli tylko przejdzie międzynarodowe badania klasyfikacyjne, potwierdzające jego grupę B3, ustaloną przez polskich okulistów, będzie mógł reprezentować barwy naszego kraju poza jego granicami. Na rzutni świetnie się spisywał Karol Kozuń (wózki) ze Zduńskiej Woli, który w pchnięciu kulą uzyskał drugi wynik mistrzostw. Przełamała swoje wewnętrzne opory Wanda Raszczuk z Białegostoku (grupa porażeń mózgowych), wygrywając „kulę” w grupie kobiet wynikiem 11,08 m. Zważywszy, że jest to początek sezonu, te rezultaty budzą nadzieję.
Na zakończenie relacji ze Spały wypada już tylko podziękować tym wszystkim, dzięki którym piękna sportowa impreza odbyła się na olimpijskim obiekcie. Pracownikom Ośrodka Przygotowań Olimpijskich z jego dyrektorem na czele, którzy stworzyli bardzo dobre warunki dla przebiegu zawodów niepełnosprawnych sportowców. Ministerstwu Sportu i Turystyki, bo dało środki na realizację zadania. Na wyjątkowe zaś podkreślenie zasługuje postawa bezpośredniego organizatora mistrzostw, Wojciecha Kikowskiego, trenera kadry narodowej zawodników z porażeniem mózgowym – on dał z siebie wszystko.
Anna Amanowicz
I Halowe Mistrzostwa Polski
Niepełnosprawnych w Lekkiej Atletyce Spała 2009
Bieg na 60 m
(słabowidzący – B2, B3)
Kobiety
1. Joanna Mazur B2
Kraków 9,51
2. Katarzyna Radomska B2
„Start” Lublin 9,64
3. Karolina Hil B2
UKS Laski 9,70
Mężczyźni
1. Mateusz Michalski B2
„Start” Gorzów 7,30
2. Paweł Godlewski B3
„Start” Białystok 7,25
3. Jerzy Wierzbicki B2
„Start” Poznań 7,61
Bieg na 200 m
Kobiety
(różne klasy niepełnosprawności)
1. Marta Langner
„Start” Zduńska Wola 31,84
2. Joanna Mazur B2
Kraków 32,31
3. Agnieszka Kozioł
„Start” Tarnów 33.52
4. Katarzyna Radomska B2
„Start” Lublin 34,09
5. Sylwia Tober B2
UKS Laski 34,61
Mężczyźni
(niewidomi – B1 i słabowidzący – B2, B3)
1. Mateusz Michalski B2
„Start” Gorzów 23,50
2. Maciej Mówiński B2
Kraków 26,22
3. Michał Wierzbicki B3
„Start” Poznań 27,35
Bieg na 400 m
(różne klasy niepełnosprawności)
Kobiety
1. Natalia Jasińska
„Start” Grudziądz 1:24,24
2. Joanna Mazur B2
Kraków 1:13,77
3. Agnieszka Kozioł
„Start” Tarnów 1:20,66
4. Karolina Hil B2
UKS Laski 1:18,19
5. Paulina Frączek B2
UKS Laski 1:28,99
Mężczyźni
1. Marcin Awiżeń
„Start” Radom 55,17
2. Wojciech Lewandowski
„Start” Gorzów 56,58
3. Maciej Mówiński B2
Kraków 58,18
Bieg na 1000 m
(różne klasy niepełnosprawności)
Mężczyźni
1. Paweł Bibułowicz B3
„Start” Białystok 2:48,78
2. Mateusz Tubielewicz
„Start” Radom 3:03,57
3. Jakub Rega
„Start” Gorzów 3:25,32
4. Kamil Sikała B1
UKS Laski 3:19,51
Bieg na 3000 m
(różne klasy niepełnosprawności)
Mężczyźni
1. Paweł Bibułowicz B3
„Start” Białystok 9:55,65
2. Rafał Demel
„Start” Poznań 11:55,50
3. Jan Ignasiak
„Start” Zduńska Wola 12:59,88
Pchnięcie kulą
(różne klasy niepełnosprawności)
Mężczyźni
1. Tomasz Blatkiewicz
„Start” Gorzów 14,02 m
2. Leszek Ćmikiewicz
„Start” Gorzów 11,52 m
3. Marcin Mielczarek
„Start” Zduńska Wola 10,18 m
...
5. Mirosław Madzia B1 10,60 m
“Start” Wisła
Skok w dal
(różne klasy niepełnosprawności)
Kobiety
1. Marta Langner
„Start” ZduńskaWola 3,87 m
2. Karolina Hil B2
UKS Laski 3,87 m
3. Katarzyna Radomska B2
„Start” Lublin 3,80 m
4. Elżbieta Statkiewicz
„Atak” Elbląg 3,12 m
5. Sylwia Tober B2
UKS Laski 3,29 m
Mężczyźni
1. Jerzy Cholewka
„Start” Siedlce 5,06 m
2. Dariusz Osiński B2
„Triumf” Bydgoszcz 5,36 m
3. Tomasz Błaszczak
„Start” Zduńska Wola 4,97 m
4. Michał Wierzbicki B3
„Start” Poznań 4,87 m
Na początek
SYLWETKI
Nadzieja „królowej sportu”
Kierunek Londyn
Dariusz Osiński, słabowidzący lekkoatleta z Bydgoszczy, uczeń tamtejszego Ośrodka Szkolno–Wychowawczego im. L. Braille’a, choć ma dopiero 19 lat, może pochwalić się dziewiętnastoma medalami mistrzostw Polski. Przed nim kolejne wyzwanie: międzynarodowy debiut. W czerwcu czeka go start w mistrzostwach Europy w Grecji.
Darek z „królową sportu”, jak nazywa się lekkoatletykę, zetknął się przed pięcioma laty. – Wszystko zaczęło się, kiedy trafiłem do bydgoskiego ośrodka, a właściwie po spotkaniu z paraolimpijczykami i uczestnikami mistrzostw świata – wspomina młody lekkoatleta. – Zainspirowały mnie opowieści maratończyków: Tomasza Chmurzyńskiego i Marcina Wesołowskiego, wywodzących się również z ośrodka, oraz pływaka Mirosława Piesaka. Przekonali mnie, że słaby wzrok nie musi być przeszkodą w uprawianiu sportu. Jeden z wychowawców internatu skontaktował mnie z trenerem Janem Remplewiczem. I tak to się zaczęło...
W dobrych rękach
Jan Remplewicz jest doskonale znanym i cenionym w środowisku osób z dysfunkcją wzroku szkoleniowcem. Wychował w bydgoskim „Starcie” (obecnie „Triumfie”) dziewięciu paraolimpijczyków, którzy do tej pory zdobyli na igrzyskach 17 medali. Po te najcenniejsze, ze złotego kruszcu, sięgnęli: Irena Bąk i Ryszard Kożuch. Ostatnim srebrnym medalistą, w skoku wzwyż, był w 2000. roku w Sydney Leszek Reut. – Pracuję z nimi już od 45 lat – zdradza Remplewicz. – I nadal sprawia mi to ogromną satysfakcję. Wspólnie przełamujemy kolejne bariery, pokonujemy słabości i udowadniamy, że niewidomy czy słabowidzący też wiele potrafi. Niestety, w naszym kraju oczekuje sięświatowych wyników, medali na igrzyskach paraolimpijskich, lecz nie jest to poparte odpowiednimi nakładami finansowymi. Niepełnosprawni nie są tak hołubieni jak sportowcy pełnosprawni. Nie poddajemy się jednak. Wierzymy, że to się zmieni.
Darek trafił zatem w dobre ręce.
– Nie wiedziałem początkowo, w czym się będę specjalizował. Przez rok trener aplikował mi treningi ogólnorozwojowe i pilnie mnie obserwował.
– Zauważyłem, że Darek, choć nie ma wrodzonej szybkości, to nieźle sobie radzi zarówno w konkurencjach skocznościowych, jak i rzutowych. Przyzwoicie prezentował się też pod względem wytrzymałościowym. Padł zatem wybór na pięciobój –wspomina Remplewicz.
– Początkowo nie byłem zdecydowany, by poświęcić każdą wolną chwilę na trening. Kiedy jednak w 2006 roku zdobyłem dwa srebrne medale na mistrzostwach Polski juniorów w rzucie oszczepem i skoku wzwyż(pierwszy, brązowy, w rzucie dyskiem, był 2 lata wcześniej – przyp. red.), trener nie musiał mnie już mobilizować do zajęć. Obecnie dzień bez treningu w sali przy Powstańców Wielkopolskich czy też na obiektach „Zawiszy” jest dla mnie dniem straconym. Czuję się nieswojo, gdy nie ćwiczę – zauważa tegoroczny maturzysta.
W ślady mistrza
Nic zatem dziwnego, że przyszły następne sukcesy, medale. Przed dwoma laty w mistrzostwach Polski seniorów na „swoim” stadionie „Zawisza” zdobył aż trzy krążki: srebrny w rzucie oszczepem i brązowe w skoku wzwyż i w dal. Jesienią, co było sporą niespodzianką, wywalczył ten najcenniejszy, złoty, w pięcioboju. W ubiegłym sezonie w tej trudnej konkurencji, składającej się z biegu na 100 m, skoku w dal, rzucie oszczepem, rzucie dyskiem i biegu na 1500 m, osiągnął tytuł wicemistrzowski. W konkurencjach indywidualnych triumfował w skoku w dal, a trzecie lokaty zajął w rzucie oszczepem i skoku wzwyż.
– Wiem, że czeka mnie ogromna praca, aby zaistnieć na arenie międzynarodowej. Jestem jednak gotowy podjąć to wyzwanie. W tym roku muszę pogodzić sport z nauką. W maju zdaję egzamin maturalny, a kilkanaście dni później zadebiutuję w reaktywowanych po 10 latach mistrzostwach Europy dla osób niewidomych i słabowidzących. Oby z dobrym skutkiem – mówi z nadzieją Osiński.
W Polsce przez wiele lat światową gwiazdą pięcioboju był Mirosław Pych z Gorzowa, były rekordzista świata, mistrz paraolimpiady. Czy Darek może pójść w jego ślady?
– Myślę, że tak – prognozuje Remplewicz. – Cenię go za systematyczność, pracowitość. Jest też bardzo zdolny ruchowo.
Darek najlepiej czuje się na rozbiegu skoku w dal i w rzucie oszczepem. Systematycznie poprawia rekordy życiowe na 1500 m.
– Moją Piętą Achillesową jest rzut dyskiem, mocno muszę pracować też nad szybkością, a nie jest to takie proste. Mam jednak dopiero 19 lat, jestem pełen zapału i, co bardzo ważne, mam wspaniałego trenera. Wierzę, że doprowadzi mnie do igrzysk paraolimpijskich. Może już tych w Londynie? – mówi z nutką niepewności, ale i wiary, bydgoski lekkoatleta.
Trzymajmy zatem za niego kciuki, by zdał celująco szkolny egzamin dojrzałości i ten sportowy, w Grecji. A później niech z powodzeniem łączy studium masażu z przygotowaniami do paraolimpiady w Londynie.
(KAZ)
Wyniki sportowe Dariusza Osińskiego
Rekordy życiowe
100 m 12,48
1500 m 4:54,00
Skok w dal 6,13 m
Rzut oszczepem 40,00 m
Rzut dyskiem 26,70 m
Medale mistrzostw Polski juniorów
2004 – brązowy w rzucie dyskiem
2006 – srebrne w skoku wzwyż i rzucie oszczepem
2007 – złote w rzucie oszczepem i skoku w dal oraz srebrny w skoku wzwyż
2008 – złote w skoku wzwyż i w dal oraz w rzucie oszczepem
Medale mistrzostw Polski seniorów
2007 – złoty w pięcioboju, srebrny w rzucie oszczepem i brązowe w skoku w dal i wzwyż
2008 – złoty w skoku w dal, srebrny w pięcioboju i brązowe w rzucie oszczepem i skoku wzwyż
Medale w halowych mistrzostwach Polski
2007 – brązowy w biegu na 60 m
WIADOMOŚCI
Szachy
Rozgrywki drużyn szachowych
w Wągrowcu
Na przełomie lutego i marca tego roku szachowe drużyny niewidomych i słabowidzących po raz 29. walczyły o tytuł drużynowego mistrza Polski. Rozgrywki odbyły się w Ośrodku Rehabilitacyjno–Wypoczynkowym „Wielspin” w Wągrowcu.
Po raz kolejny tytuł mistrza Polski zdobyła drużyna klubu „Warmia i Mazury” Olsztyn w składzie: Ryszard Suder, Marcin Chojnowski, Tadeusz Żółtek, Andrzej Migala, Zygmunt Siluk (rez.), Łukasz Iwańcio. Wicemistrzami Polski – także po raz kolejny – została reprezentacja Warszawy (Piotr Dukaczewski, Rafał Gunajew, Paweł Hagner, Teresa Dębowska, Adam Czajkowski), a trzecie miejsce uzyskała drużyna „Hetmana” Lublin (Tadeusz Lipski, Bartosz Pawelec, Marian Kowalczyk, Zdzisław Wojcieszyn, Dominik Szurgot).
Z grupy A do B spadły drużyny „Tęcza” Poznań i „Atut” Nysa. Awans z grupy B do A wywalczyły drużyny: „Jantar” Gdańsk i „Łuczniczka” Bydgoszcz. Z ligi spadła „Omega” Łódź i „Bryza” Szczecin.
W czasie wolnym od gry uczestnicy zawodów mogli korzystać z basenu oraz z dwóch bezpłatnych zabiegów, ufundowanych przez ośrodek (masaże, magnetronik itp.).
Sponsorami mistrzostw były: Spółdzielnia Niewidomych „San Marco” (nagrody rzeczowe) oraz ORW „Wielspin” (nagrody finansowe).
Turniej sędziowali: Marek Maćkowiak i Barbara Ryszkiewicz z Poznania. Koordynatorem imprezy była Józefa Spychała z Poznania.
29. Drużynowe Mistrzostwa Polski w Szachach
28.02–8.03.2009 r., Wągrowiec
Grupa A
1.„Warmia i Mazury” Olsztyn 33 p
2. Warszawa 32 p.
3.„Ikar” Lublin 29,5 p.
4.„Jutrzenka” Dąbrowa G. 20,5 p.
5.„Tęcza” Poznań
(spadek do grupy B) 18 p.
6.„Atut” Nysa
(spadek do grupy B) 16 p.
Najlepsi na szachownicach:
I Tadeusz Lipski
„Ikar” Lublin 7 p. (z 10 partii)
II Rafał Gunajew
Warszawa 9 p. (z 10 partii)
III Andrzej Migala
„Warmia i Mazury” 4 p. (z 6 partii)
IV Anna Stolarczyk
„Tęcza” Poznań 7,5 p. (z 10 partii)
V Łukasz Iwancio
„Warmia i Mazury” 8 p (z 10 partii)
Grupa B
1.„Jantar” Gdańsk
(awans do grupy A) 32,5 p.
2.„Łuczniczka” Bydgoszcz
(awans do grupy A) 29 p.
3.„Podkarpacie” Przemyśl 28 p.
4.„Lajkonik” Kraków 22,5 p.
5.„Omega” Łódź
(spadek z ligi) 22 p.
6. „Bryza” Szczecin
(spadek z ligi) 6 p.
Najlepsi na szachownicach:
I Janusz Jeleń
„Jantar” Gdańsk 8,5 p. (z 10 partii)
II Zdzisław Żarow
„Lajkonik” Kraków 7,5 p. (z 10 partii)
III Józef Cebula
„Podkarpacie” Przemyśl 7 p. (z 10 partii)
IV Andrzej Jagieła
„Podkarpacie” Przemyśl 7,5 (z 10 partii)
V Paweł Kardasz
„Jantar” Gdańsk 9,5 p. (z 10 partii)
Warcaby
Rozgrywki drużyn warcabowych w Dźwirzynie
W dniach 14–21.03.2009 r. w Ośrodku „Pionier” w Dźwirzynie rozegrane zostały X Drużynowe Mistrzostwa Polski w Warcabach Niewidomych i Słabowidzących. W mistrzostwach wzięło udział 59 warcabistek i warcabistów z 12 klubów Stowarzyszenia „Cross”..
Ubiegłoroczny tytuł mistrza Polski obroniła drużyna „Hetmana” Lublin w składzie: Michał Czarski, Leszek Stefanek, Krzysztof Furtak i Iwona Flak. Spadły z ligi warcabowej drużyny: „Łuczniczka” Bydgoszcz i Kielce.
Drużyny, które zajęły trzy pierwsze miejsca, otrzymały puchary i dyplomy, a zawodnicy tych drużyn – puchary i medale. Puchary otrzymali też najlepsi zawodnicy na poszczególnych warcabnicach.
Zawody sędziowali Jan Kotek z Lublińca i Leszek Łysakowski z Gniezna. Koordynatorem imprezy był Jan Nafalski z Częstochowy.
X Drużynowe Mistrzostwa Polski w Warcabach
14–21.03.2009 r., Dźwirzyno
1.“Hetman” Lublin 20 p.
2.“Victoria” Białystok 19 p.
3.„Cross Opole” 16 p.
4.„Podkarpacie” Przemyśl 13 p.
5.„Atut” Nysa 13 p.
6.„Warmia i Mazury” Olsztyn 13 p.
7. Grudziądz 10 p.
8.„Zryw” Słupsk 7 p.
9.„Tęcza” Poznań 7 p.
10.„Jantar” Gdańsk 6 p.
11. Kielce
(spadek z ligi) 5 p.
12.„Łuczniczka” Bydgoszcz
(spadek z ligi) 3 p.
Najlepsi na warcabnicach:
I Michał Czarski, „Hetman” Lublin
II Jan Sekuła, „Cross” Opole
III Andrzej Jagieła, „Podkarpacie” Przemyśl
IV Iwona Flak, „Hetman” Lublin
Kręgle
Kręglarskie półfinały
W marcu br. odbyły się w Gostyniu dwa turnieje kwalifikacyjne do mistrzostw Polski w kręglach: strefy A – 12–15.03.2009 r., i strefy B – 19–22.03.2009 r., które wyłoniły finalistów mistrzostw Polski. Koordynatorem pierwszej imprezy była Joanna Staliś z klubu „Atut” Nysa, drugiej – Daniel Jarząb z „Tęczy” Poznań.
Finaliści mistrzostw Polski
w kręglach 2009
Kobiety
B1
1. Regina Szczypiorska
„Morena” Iława 446 p.
2. Edyta Siwek
„Jutrzenka” Częstochowa 413 p.
3. Mieczysława Stępniewska
„Omega” Łódź 376 p.
4. Alicja Bury, Warszawa 373 p.
5. Anna Maciąg, „Hetman” Lublin 344 p.
6. Jolanta Nowacka Warszawa 322 p.
7. Renata Basińska
„Tęcza” Poznań 313 p.
8. Agnieszka Kozłowska
„Warmia i Mazury” Olsztyn 293 p.
9. Barbara Szypuła
„Pionek” Bielsko Biała 292 p.
10. Barbara Sołek
„Podkarpacie” Przemyśl 282 p.
B2
1. Joanna Staliś, „Atut” Nysa 605 p.
2. Jadwiga Szuszkiewicz
„Warmia i Mazury” Olsztyn 602 p.
3. Anna Kowal
„Podkarpacie” Przemyśl 571 p.
4. Anna Barwińska
„Omega” Łódź 568 p.
5. Danuta Odulińska
„Morena” Iława 540 p.
6. Irena Zięba
„Karolinka” Chorzów 540 p.
7. Marta Wilk, „Hetman” Lublin 537 p.
8. Anna Bryda, „Hetman” Lublin 523
9. Halina Trela, „Pogórze” Tarnów 522 p.
10. Zofia Wołodźko
„Jutrzenka” Częstochowa 515 p.
B3
1. Irena Curyło, „Pogórze” Tarnów 644 p.
2. Zofia Sarnacka
„Warmia i Mazury” Olsztyn 602 p.
3. Jolanta Sabaj
„Podkarpacie” Przemyśl 602 p.
4. Maria Firlej, „Cross Opole” 567 p.
5. Marzena Marciniak, Warszawa 567 p.
6. Honorata Borawa
„Łuczniczka” Bydgoszcz 550 p.
7. Grażyna Burska, „Omega” Łódź 550 p.
8. Urszula Kulewicz
„Podkarpacie” Przemyśl 540 p.
9.Łucja Grochowska
„Jutrzenka” Częstochowa 522 p.
10. Alicja Bielecka
„Warmia i Mazury” Olsztyn 514 p.
Mężczyźni
B1
1. Zdzisław Koziej, „Hetman” Lublin 511 p.
2. Jan Zięba, „Morena” Iława 486 p.
3. Szczepan Polkowski
„Morena” Iława 474 p.
4. Jarzy Milczak, „Omega” Łódź 471 p.
5. Artur Woszuk, „Victoria” Białystok 442 p.
6. Piotr Dudek
„Warmia i Mazury” Olsztyn 426 p.
7. Krzysztof Tarkowski
„Hetman” Lublin 398 p.
8. Jerzy Dołowy
„Warmia i Mazury” Olsztyn 384 p.
9.. Lesław Domin
„Podkarpacie” Przemyśl 356 p.
10. Tadeusz Kolbusz
„Cross Opole” 356 p.
B2
1. Mieczysław Kontrymowicz
„Warmia i Mazury” Olsztyn 647 p.
2. Stanisław Fortkowski
„Pogórze” Tarnów 630 p.
3. Władysław Wakuliński
„Bryza” Szczecin 612 p.
4. Mieczysław Sabaj
„Podkarpacie” Przemyśl 591 p.
5. Jan Smoła, „Morena” Iława 591 p.
6. Mariusz Kozyra, „Hetman” Lublin 560 p.
7. Grzegorz Nowak, „Omega” Łódź 555 p.
8. Stanisław Oduliński
„Morena” Iława 547 p.
9. Henryk Kozyra, „Hetman” Lublin 547 p.
10. Benedykt Kubicki
„Warmia i Mazury” Olsztyn 538 p.
B3
1. Daniel Jarząb, „Tęcza” Poznań 709 p.
2. Zbigniew Strzelecki, Warszawa 669 p.
3. Mieczysław Klimczak
„Tęcza” Poznań 647 p.
4. Grzegorz Kanikuła, „Ikar” Lublin 646 p.
5. Zbigniew Wiśniewski
„Warmia i Mazury” Olsztyn 639 p.
6. Władysław Szymański
„Omega” Łódź 633 p.
7. Albert Sordyl, „Pogórze” Tarnów 632 p.
8. Jerzy Załomski
„Pionek” Bielsko Biała 632 p.
9. Piotr Gniadek, Warszawa 623 p.
10. Dominik Czyż
„Warmia i Mazury” Olsztyn 619 p.
KLUBY
„Victoria” – klub specyficzny
W trzydziestometrowym pokoju, znajdującym się w budynku Spółdzielni Niewidomych „Białystok” (SNB), na ścianach wiszą dyplomy, a na regałach ponad sto pucharów. Jak na 15–letnią historię Integracyjnego Klubu Sportowego „Victoria”, to pokaźny dorobek.
Początki, jak to zwykle bywa, były trudne. Klub „Victoria” miał swoją siedzibę
w budynku Podlaskiego Okręgu PZN prawie dziesięć lat. W 2004 przeniósł się na ul. Kraszewskiego, do spółdzielni, i działacze oraz członkowie odetchnęli nie tylko ze względu na lepsze warunki. Zaczynali w czterdziestkę. Dziś klub liczy 185 osób (w tym 30 całkowicie niewidomych) i wciąż ich przybywa, głównie ludzi młodych.
W czym są dobrzy, a w czym słabi
Interesujące, że pierwsza dyscyplina, która zaczęła się rozwijać – kolarstwo, równie szybko się skończyła. Morgiewicz, Zyskowski, Drągowski, Ogonowski i paru innych cyklistów wystartowali w pierwszych i drugich mistrzostwach Polski w kolarstwie tandemowym, ale prędko stracili zapał do ścigania się na jednośladach. Rowery trafiły do magazynu.
Równocześnie z kolarstwem powstała przy białostockim klubie sekcja szachowa. Mieli nawet zawodnika liczącego się w rankingu krajowym, Andrzeja Kowalskiego, ale zmarł. Co prawda 15 szachistów trenuje i jeździ na zawody, ale bez większych sukcesów.
Dość liczna (40 osób) jest sekcja warcabowa i najlepsi z powodzeniem grają na turniejach i mistrzostwach kraju. Ewa Wieczorek dwa lata temu zjechała do Białegostoku z przeciwległego krańca Polski, z Kłodzka. W barwach „Victorii” zdobywa mistrzowskie tytuły w turniejach kobiecych i open. Wygrała turniej „O Puchar Świnoujścia” i „Prezydenta Nysy”.
47–letni Mikołaj Fiedoruk regularnie plasuje się na 4–6 miejscu w indywidualnych mistrzostwach Polski, a w 2003 roku zdobył z zespołem mistrzostwo Polski w warcabach 100–polowych. Oprócz tych dwojga, w kadrze Polski jest Dariusz Radecki i Ryszard Biegasik. Od dziesięciu lat białostocki klub organizuje największy warcabowy turniej w Polsce „O Puchar Podlasia”. Zapraszani są warcabiści z Litwy, Białorusi, Ukrainy, Mołdawii. – Poziom rozgrywek jest wysoki – podkreśla prezes „Victorii” Wacław Morgiewicz. Treningi prowadzą instruktorzy: Józef Tołwiński, Leszek Łysakowski i Leon Mokulicz, i co ciekawe, zawodnicy regularnie korzystają z „Kącika warcabowego” w miesięczniku „Cross”, który redaguje Jan Sekuła.
W brydża sportowego gra około 30 osób, ale traktują tę dyscyplinę raczej relaksowo. Sukcesy jednak były. W zeszłym roku na I MP mixtów zwycięstwo odnieśli Wacław Morgiewicz z Alicją Pogorzelską. Brydżyści zaczynają przymierzać się teraz do rozgrywek w pokera sportowego, który dopiero co raczkuje w klubie. Ale dwie walizeczki z taliami kart i żetonami już zakupiono.
Kręgle klasyczne i bowling uprawiają w „Victorii”, oprócz miejscowych, również członkowie klubu z Zielonej Góry, Zamościa, Tomaszowa Mazowieckiego. W kadrze Polski w kręglach klasycznych znaleźli się Rafał Białowąs i Artur Wouk. Jest to dyscyplina, do której garnie się najwięcej młodych.
Cztery lata temu zarząd zdecydował się na kupno sprzętu strzeleckiego: broni długiej, krótkiej, symulatora, oprogramowania. Dodajmy, iż nabyli go za własne pieniądze, a nie podarowane przez Stowarzyszenie „Cross”. Dwudziestu strzelców dwa razy w tygodniu trenuje w spółdzielczej świetlicy, którą do godz. 15 zajmuje warsztat terapii zajęciowej.
– Akurat w tej dyscyplinie przydałby się instruktor z uprawnieniami. Być może rozwiązaniem będzie współpraca z klubem „Kaliber”, działającym przy zespole szkół zawodowych, gdzie zajęcia prowadzi trener strzelectwa – mówi Alicja Pogorzelska. To ona odnosi największe sukcesy w tej dyscyplinie i zdobywa medale niemal na każdych zawodach. Na zeszłorocznych MP była najlepsza w karabinku pań. Rok wcześniej białostoczanie odnieśli sukces w I Drużynowych Mistrzostwach Polski. Panie zdobyły srebro, a panowie brąz.
Trochę z zakłopotaniem prezes Morgiewicz mówi o niechęci swych członków do uprawiania tańca sportowego. Mieli nawet znanego instruktora w mieście, Gracjana Konstantynowicza, ale ludzie nie „kupili” tej dyscypliny. Podobno wolą tańczyć towarzysko. Natomiast z dużą przyjemnością korzystają z zafundowanego przez klub karnetu na krytą pływalnię.
Przy spółdzielni jak u mamy
Nazwali się Integracyjnym Klubem Sportowym, gdyż 85 proc. członków pracuje w białostockiej spółdzielni na pełnych etatach. Są niejako w symbiozie z zakładem pracy. Ten udostępnia im za darmo biuro, świetlicę WTZ, wspiera finansowo. „Victoria” odwdzięcza się organizowaniem trzy razy do roku minispartakiad dla 290 pracowników firmy.
Białostocki zakład to jedna z niewielu spółdzielni niewidomych w Polsce, który doskonale daje sobie radę na otwartym rynku. Swoje wyroby (tortownice, foremki, suszarki łazienkowe itp.) sprzedaje do czternastu krajów. Zakładem kieruje Ryszard Zyskowski, który w młodości uprawiał lekkoatletykę – startował nawet na paraolimpiadzie w Arnhem i zdobył dwa medale: złoty i brązowy. Do sportu i rekreacji ma więc pan prezes zdrowe podejście. Poza tym w radzie spółdzielni jest szef „Victorii”, więc z pewnością ma pewien wpływ na finansowe wsparcie swego klubu. Ostatnie dary od spółdzielni to koszulki, dresy, zegary do szachów i warcabów, fotel rekreacyjny do masażu. W spółdzielni utworzono specjalny fundusz IPR (Indywidualne Programy Rehabilitacji). Dwa razy do roku „Victoria” podejmuje się zorganizowania turnusów rehabilitacyjnych dla pracowników nad morzem i w górach. Oprócz pieniędzy ze Stowarzyszenia „Cross” i SNB, trzy do czterech zadań jest finansowanych przez Miejskie Centrum Pomocy Rodzinie. W 2008 roku pieniądze z tego źródła poszły na „Puchar Podlasia”, letni obóz w Murzasichlu, udział dwóch zawodników w MP w strzelectwie i na rajd rowerowy w Augustowskiem.
W zarządzie klubu, oprócz prezesa Morgiewicza, są: Mikołaj Fiedoruk, Eugeniusz Drągowski, Adam Dzikowski (prawnik) i Edward Kozłowski. Najstarszy, pan Edward, ma 61 lat i ze sportem jest związany od lat 40. Był kolarzem, regularnie gra w warcaby. W tym ścisłym gronie nie znalazła się Alicja Pogorzelska – sportowiec i poetka. Tak pasjonuje ją sport, iż nie ma czasu na zasiadanie w radach czy zarządach. Nie ma takiej dyscypliny, której by nie uprawiała: brydż, kręgle, warcaby, strzelectwo. W kręglach i strzelectwie jest bezkonkurencyjna, w brydża – dobra. Natomiast w warcaby gra „ładnie”, czyli jak mówią złośliwi, prawidłowo siedzi przy stole z rękami wyciągniętymi przed siebie. Kiedyś nawet spotkał ją dziwny zbieg okoliczności: grając na zawodach z 63. numerem startowym, zajęła takie same miejsce!
Co poprawić, co zmienić?
Wacław Morgiewicz z naciskiem podkreśla, iż na sukcesy jego klubu składają się ludzie i pieniądze. – Jesteśmy klubem średnim. Od Stowarzyszenia dostajemy na imprezy 80 proc. środków. Resztę musimy zdobyć. I tu szczęśliwie pomaga nam spółdzielnia. A ludzie – to sprawnie działający zarząd. Ja kieruję nim od samego początku i przyznam, że jestem trochę zmęczony – mówi prezes.
Alicja Pogorzelska uważa, że prezes odrobinę przesadza z tym zmęczeniem, ale faktem jest, że brakuje chętnych, by pracując jednocześnie „na produkcji”, wziąć na siebie tak dużą odpowiedzialność za klub. – Ludzi trzeba integrować, propagować sport, organizować imprezy. Potrzeba na to czasu, umiejętności i predyspozycji. Inwalidzi wzroku sami nie przyjdą do nas. Musimy zachęcać i pokazywać inny sposób na życie, na sprawność fizyczną i intelektualną. Kluby crossowskie pozwalają nam na ucieczkę od samotności – podkreśla Alicja i prezentuje swe zdanie w postaci rymowanej:
„Victoria to ucieczka od samotności
I uśmiech przyjaciół szczery,
Gdy tyle z życia radości,
Niestraszne przeszkody i bariery...”
Wacław Morgiewicz jest białostoczaninem, ma 55 lat, żonę i córkę. W spółdzielni pracuje od 1970 roku na produkcji. Członek rady spółdzielni. W młodości był lekkoatletą, dwudziestokrotnie brał udział w mistrzostwach Polski w LA, organizowanych przez „Start”. Startował w biegach i pchnięciu kulą, nawet był w kadrze Polski. Grał w piłkę toczoną, goalball, szachy. W 1994 roku został wybrany na prezesa IKS „Victoria”. Jest w Radzie Krajowej Stowarzyszenia „Cross”, jest też wiceprezesem ZKF „Olimp”. Zdobył uprawnienia do prowadzenia obozów dla niepełnosprawnych dzieci i młodzieży. Kierował 30 obozami letnimi i zimowymi. Ma II grupę inwalidztwa wzroku.
ZDROWIE
Nie musi boleć
Ból jest nierozłączny z ludzką kondycją. Doświadczamy go w każdym wieku i w różnych okolicznościach. Może się pojawić nagle i równie szybko przejść, ale niekiedy bywa uporczywy i przewlekły. Zawsze jest sygnałem zakłócenia równowagi w naszym organizmie. Nie należy go lekceważyć. Warto próbować z nim walczyć.
U osób uprawiających sport, zarówno wyczynowo, jak amatorsko, najczęstszym powodem bólu są zapalenia lub zwichnięcia stawów, zapalenia ścięgien i kaletki. Kaletki to małe, wypełnione mazią torebki, rozmieszczone w okolicach stawów. Maź w nich zawarta „naoliwia” części stawów, eliminując tarcie. W przypadku nagłego lub długotrwałego przeciążenia stawu pojawia się ból, obrzęk, wrażliwość na dotyk. Najczęściej „ofiarami” są: kolano, bark (u osób grających w golfa), łokieć (tenisiści) i biodro.
Zapalenie kaletki można próbować wyleczyć samemu: zwykle mija ono po tygodniu lub dwóch. Po pierwsze – należy zaprzestać czynności, które wywołują ból. Aby go zmniejszyć i ograniczyć obrzęk, chory staw można obwiązać bandażem elastycznym lub założyć na niego opaskę elastyczną. Co parę godzin na obolałe miejsce przykładamy zimny kompres lub torbę z lodem, na 15–20 minut. Po dwóch dniach nagrzewamy staw poduszką elektryczną lub stosujemy na zmianę gorące i zimne okłady. Dodatkowo można złagodzić ból, zażywając aspirynę, ibuprofen lub inne niesterydowe leki przeciwzapalne, dostępne w aptece bez recepty.
Sportowcy, bez względu na wiek, są szczególnie narażeni na zwichnięcie stawów: barkowego, kolanowego, palcowego i skokowego. Zanim z pomocą przyjdzie lekarz, możemy sami ulżyć sobie w bólu. Należy zrobić twardą rolkę z kilku gazet lub prześcieradła i ułożyć w niej zwichniętą lub złamaną kończynę. W przypadku ręki dodatkowo unieruchamiamy ją temblakiem. Jeśli urazu doznała noga, bierzemy kij lub pręt o długości naszej kończyny, przykładamy go do niej i mocno obwiązujemy bandażem. Kiedy już z pomocą lekarza dojdziemy do siebie, należy poddać się ćwiczeniom wzmacniającym mięśnie, zalecanym przez fizykoterapeutę. Bez silnych mięśni bowiem nie może być mowy o zdrowych stawach. W trosce o stawy sportowcy powinni nosić odpowiednie opaski ochronne na kolana, łokcie lub barki.
Uporczywy, nasilający się ból w obrębie stawów szyi, palców, dolnego odcinka kręgosłupa, stawu kolanowego lub biodrowego, sztywność stawów (zwłaszcza rano, po wstaniu z łóżka), obrzęk palców, pojawienie się na nich twardych guzków – wszystko to są objawy zapalenia kości i stawów. Zanim lekarz zaaplikuje nam stosowną „farmakologię”, możemy sami ulżyć sobie w niedoli. Gorący prysznic po przebudzeniu i ćwiczenia rozciągające mięśnie usuną poranny ból i sztywność. Może też pomóc poduszka elektryczna lub gorący kompres. Ulgę może przynieść okład z lodu lub na przemian – raz zimny, raz gorący. Bóle stawów palców skutecznie łagodzą kąpiele w gorącej parafinie. Rozgrzewamy ją do 45 st. i zanurzamy palce na 20 minut. Kolana i inne duże stawy można posmarować roztopioną parafiną i obwiązać ręcznikiem (też na 20 minut). Lekarze odradzają unieruchamianie bolących stawów, bo to zwiększy jeszcze ich sztywność. Zalecane są raczej niezbyt forsowne ćwiczenia, np. pływanie, jazda na rowerze, spacery. Warto pamiętać o zachowaniu odpowiedniej wagi ciała: im mniejsze obciążenie stawów, tym mniejszy ból.
Innym powodem bólów, obrzęków i osłabienia siły mięśni może być zapalenie ścięgien (w obrębie barków, łokci, palców, kostki, pięty, kolana itp.). Dotyka ono najczęściej osoby w średnim i starszym wieku, ale także sportowców i tancerzy, którzy doznają wysiłkowego uszkodzenia mięśni. W tym przypadku pierwsza pomoc w uśmierzeniu bólu wygląda podobnie jak przy innych urazach: unieruchamiamy chorą część (bandaż, temblak) i stosujemy okłady: zimne przy ostrym zapaleniu, ciepłe – przy przewlekłym. Kontuzje ścięgien lubią się, zwłaszcza u sportowców, powtarzać. Aby temu zapobiec, wystarczy poprosić lekarza sportowego lub trenera, by sprawdził technikę ćwiczeń zawodnika i używany przez niego sprzęt, zalecając stosowną korektę. Sami sportowcy powinni pamiętać o żelaznej zasadzie każdego treningu: zaczyna się go od rozgrzewki, a kończy ćwiczeniami rozciągającymi mięśnie.
Stosując domowe sposoby walki z bólem, warto zajrzeć do „apteczki babuni”. Znajdziemy tam zioła o działaniu przeciwzapalnym. Jednym z najbardziej skutecznych jest boswellia. Równie dobre są oleje z ogórecznika i wiesiołka dwuletniego. Ból likwidują także maści zawierające kapsaicynę (substancja występująca w ostrych papryczkach chili). Okłady z żywokostu, arniki lub oczaru łagodzą stan zapalny i przyspieszają gojenie. Osobom cierpiącym na tzw. zespół kanału nadgarstka (ból, drętwienie i mrowienie w dłoni, utrata jej sprawności – przydarza się najczęściej maszynistkom, operatorom komputerów, pianistom) może przynieść ulgę zażywanie bromelainy, enzymu, który występuje w ananasach. Ostatnio coraz głośniej o imbirze. Zaparzany (tak jak herbata, w torebkach), służy do przykładania bezpośrednio na bolące stawy. Można też go pić jako napar zwalczający stany zapalne. Olejek lawendowy i majerankowy są zalecane na łagodzenie bólów o niewielkim natężeniu, rozluźniają bowiem napięte mięśnie. Można je wmasować w skórę szyi lub dodać do gorącej kąpieli (w przypadku bólów wywołanych tzw. napiętym karkiem).
Naszym sprzymierzeńcem w walce z bólem mogą też być uzupełniające preparaty odżywcze. I tak: witamina E przynosi ulgę w przewlekłym zapaleniu stawów (zalecana dawka dzienna – 800 jednostek). Witaminy D (400–800 jedn.) i C (1000 mg) spowalniają rozwój stanów zapalnych. Przy złamaniach kości pomagają duże dawki wapnia (1200 – 1500 mg dziennie) oraz magnezu (500 mg). Przy „zespole kanału nadgarstka” – witamina B6 w dawce 50 mg dziennie. SAM (pochodne aminokwasu metioniny) – środek dietetyczny stosowany w leczeniu zapalenia stawów i łagodnej depresji – też wspomaga działania przeciwbólowe.
W walce z bólem skutecznie pomagają różne zabiegi, od lat stosowane w fizykoterapii. Ultradźwięki, elektrostymulacja mięśni, masaż, hydroterapia (m. in. bicze wodne) – to tylko niektóre z nich. Przykładanie do bolących stawów niewielkich magnesów łagodzi ból i przyspiesza gojenie. Podobne rezultaty przynosi diatermia (silne rozgrzanie głębszych warstw bolących tkanek). Stara chińska terapia – akupunktura – łagodzi bóle towarzyszące zapaleniu kości i stawów. W wielu przypadkach (np. przy zapaleniu barku) można skorzystać z usług kręgarza. Odpowiednio uciskając palcami chore miejsca, przerywa on zrosty powodujące sztywność stawów. Wiele osób, które lekarz skierował na zabiegi rehabilitacyjne, chwali efekty, jakie przynoszą indywidualne ćwiczenia pod okiem terapeuty. Dostosowane do rodzaju urazu i jego umiejscowienia, sprawiają, że – jak głosi stare powiedzenie – „ból rozchodzi się po kościach”.
(BWO)
Źródło: Publikacja „Jak pokonać ból” wydana przez Reader`s Digest Przegląd Sp. z o.o.
Na początek
SZKOLENIE
Gramy w szachy
Hetman w matni
Według pierwotnych zasad gry, kiedy szachy nazywały się szatrang (VII wiek), hetman był najsłabszą figurą. Poruszał się tylko o jedną kratkę na ukos. Dopiero w drugiej połowie XV wieku hetman stał się figurą dalekosiężną i najsilniejszą na szachownicy. W niektórych jednak sytuacjach, mimo swojej siły, zostaje osaczony przez wraże wojsko i ginie, bądź zmuszony jest do złożenia wysokiego „okupu” za wolność. Najczęstsze nieszczęścia przytrafiają się hetmanowi, gdy we wczesnym stadium gry próbuje polować na pionki, zwłaszcza na pionka b2 (b7):
Obrona Caro – Kann
M. Botwinnik – R. Spielmann
Moskwa 1935
1.c4 c6 2.e4 d5 3.ed5 cd5 4.d4 Sf6 5.Sc3 Sc6 6.Gg5 Hb6?! Wstęp do niefortunnego ataku na punkt b2. Lepsze 6...e6 7.cd5
Diagram
Białe: Ke1, Hd1, Wa1, Wh1, Gf1, Gg5, Sc3, Sg1, a2, b2, d4, d5, f2, g2, h2
Czarne: Ke8, Hb6, Wa8, Wh8, Gc8, Gf8, Sc6, Sf6, a7, b7, e7, f7, g7, h7
7...H:b2? Po 7...S:d5!? 8.S:d5 Ha5+ 9.Sc3 H:g5 10.Sf3 czarne miały trudności, ale było to na pewno mniejszym złem 8.Wc1 Sb4 Po 8...Sd8 9.G:f6 gf6 10.Gb5+ Gd7 11.G:d7+ K:d7 12.Sge2 wynik partii był też przesądzony 9.Sa4 H:a2 lub 9...Ha3 10.Wc3 H:a2 11.Gc4 10.Gc4 Gg4 11.Sf3 G:f3 12.gf3 i czarne poddały się, gdyż hetmana można uratować tylko za cenę oddania figury po 12...Ha3 13. Wc3 Sc2+.
Obrona francuska
R. Braeuning – J. Dehmel
Drezno 2001
1.e4 e6 2.d4 d5 3.Sd2 Sf6 4.e5 Sfd7 5.Gd3 c5 6.c3 Sc6 7.Sdf3 Hb6 8.Se2 cd4 9.cd4 f6 10.ef6 S:f6 11.0–0 Gd6 12.Sc3 0–0 13.Ge3 H:b2? Ten pionek jest zatruty 14.Sb5 Gb8 15.Wb1 H:a2 16.Wa1 Hb2 Z daleka czarnym wydawało się, że przeciwnik musi teraz powtarzać posunięcia 17.Wb1 Ha2 z remisem...
Diagram
Białe: Kg1, Hd1, Wa1, Wf1, Gd3, Ge3, Sb5, Sf3, d4, f2, g2, h2
Czarne: Kg8, Hb2, Wa8, Wf8, Gb8, Gc8, Sc6, Sf6, a7, b7, d5, e6, g7, h7
17.Wa4! Wieża odbiera hetmanowi drogę ucieczki. Groźba 18.Gc1 wymusza oddanie jakości 17...a6 Słabsze 17...Se4 18.Gc1 Sc3 19.G:b2 S:d1 20.W:d1 i czarne tracą figurę 18.Gc1 ab5 19.W:a8! Po 19.G:b2? ba4 cena za hetmana była zbyt wysoka 19...Hc3 20.Wa3 Hb4 21.Wb3 Hd6 22.G:b5 Hc7 23.Ga3 Wf7 24.G:c6 bc6 25.Se5 Se4 26.W:b8 H:b8 27.S:f7 K:f7 28.Hh5+ i białe wygrały.
Czasami smutne konsekwencje czekają najsilniejszą figurę, gdy w ślad za pionkiem b2 (b7) zabiera ona jeszcze stojącą w kącie wieżę. Hetman na a1 (a8) często ginie lub zostaje trwale wyłączony z gry. W tym drugim przypadku umożliwia to przeciwnikowi zorganizowanie szybkiej akcji na pozbawionego obrońcy króla. Często zdarza się w takich sytuacjach, że dla rozstrzygającego włączenia dodatkowej figury do ataku poświęca się i drugą wieżę.
Obrona francuska
D. Gross – C. Strobel
Regensburg 1996
1.e4 e6 2.d4 d5 3.Sc3 Gb4 4.e5 c5 5.a3 G:c3+ 6.bc3 Hc7 7.Gd3 Sc6 8.Sf3 cd4?! Wstęp do niepoprawnej kombinacji, która zamiast zysków przynosi straty 9.cd4 S:d4? 10.S:d4 Hc3+
Diagram
Białe: Ke1, Hd1, Wa1, Wh1, Gc1, Ge3, Sd4, a3, c2, e5, f2, g2, h2
Czarne: Ke8, Hc3, Wa8, Wh8, Gc8, Sg8, a7, b7, d5, e6, f7, g7, h7
11.Hd2! H:a1 Również i po 11...H:d4 12.Gb5+ hetman ginął 12.c3! i czarne skapitulowały, gdyż nie ma obrony przed 13.Sb3.
Rodzinski – A. Alechin
Paryż 1913
Diagram
Białe: Ke1, Hb3, Wa1, Wh1, Gc1, Gc4, Sb1, Sg5, a2, b2, c3, d2, e4, f2, g2, h2
Czarne: Ke8, He7, Wa8, Wh8, Gf8, Gg4, Sc6, Sh6, a7, b7, c7, d6, e5, f7, g7, h7
7.S:f7?! Ta kombinacja przynosi zyski materialne i kłopoty pozycyjne. Jeśli już białe chciały coś zdobyć, to powinny spróbować (tym razem raczej bezkarnie) 7.H:b7 Wb8 8.Ha6 7...S:f7 8.G:f7+ H:f7 9.H:b7 Kd7! Czarne wolą oddać cenniejszą z dwóch zaatakowanych figur 10.H:a8 Hc4 Na celowniku – król! 11.f3 G:f3 12.gf3 Sd4! 13.d3? Ostatnią szansą było 13.cd4! H:c1+ 14.Ke2 H:h1 i wynik partii nie był jeszcze przesądzony 13...H:d3 14.cd4 Ge7! 15.H:h8 Gh4X
Hetman w narożniku szachownicy bywa inspiracją dla kompozytorów:
F. Simhovic (1927)
Zakończenie studium
Diagram
Białe: Kd1, Gg4, Sc1, a3, b2, c3
Czarne: Kd6, Wa1, a4, b3, c4, c6
Mimo równowagi materialnej, białe walczą o remis. Grozi 1...Wb1 lub 1...Wa2 ze zdobyciem pionka b2, a wówczas wolniak b3 kosztować będzie figurę. Droga do uratowania pół punktu prowadzi przez pozwolenie na promocję i wyeliminowanie z gry nowo narodzonego hetmana: 1.Gf5! Odbiera wieży pole b1 1...Wa2! 2.S:a2! ba2 3.Kc1 a1H+ 4.Gb1 i hetman czarnych skazany jest na dożywotnie uwięzienie – białym do remisu wystarcza chodzenie królem po polach c2 i c1.
Najzabawniejszą pozycję hetmana w narożniku oglądałem jednak w „normalnej” partii turniejowej:
R. Maekelae (Finlandia) – J. Pohlers (NRD)
Olimpiada IBCA, Zalaegerszeg (Węgry) 1988
Diagram
Białe: Kg1, He1, Wa1, Gd2, Sf2, b2, c3, d4, e5, f4, g2, h4
Czarne: Kg8, Hb7, Wa8, Gc2, Gf8, b3, c4, d5, f7, f5, g6, h6
37...Wa2! Stawia białe przed trudnym wyborem – oddać pionka b2 albo wymienić wieże i stworzyć przeciwnikowi silnego zaawansowanego wolniaka 38.W:a2 ba2 Grozi 39.Gb1 39.Ha1 Gb1 Hetman znalazł się w żałosnej sytuacji. Zabawny jest jednak fakt, że mimo tak ogromnych korzyści pozycyjnych czarne nie zdołały wygrać partii! 40.Sd1 Hb3 41.Se3 Ge4 42.Kf2 Ge7 43.g3 g5 44.hg5 hg5 45.Ke2 Gd8 46.Kf2 Gb1 47.Ke2 gf4 48.gf4 Hb5 49.Ge1 Hd7 50.Kd2 He6 51.Kc1 Hh6 52.b4 Rozpacz 52...cb3 53.Kb2 Ha6 54.c4 dc4 55.Sd5 Hc6 56.Sf6+ G:f6 57.ef6 He4 58.Gc3
Diagram
Białe: Kb2, Ha1, Gc3, d4, f4, f6
Czarne: Kg8, He4, Gb1, a2, b3, c4, f5, f7
58...H:f4? Efektownie kończyło partię 58...Hc2+ 59.Ka3 b2 60.H:b2 a1H+! 61.H:a1 Hb3X 59.Ka3 Hf2 60.Kb4 He2 61.d5 Kf8 62.Ge5 Hd2+ 63.K:c4 f4 64.K:b3 f3 65.Gd6+ Kg8 66.He5 Wypoczęty hetman wreszcie wkracza do akcji. Raptem czarny król znalazł się w niebezpieczeństwie 66...Hd3+ 67.Kb2 He2+? Ostatecznie wypuszcza wygraną. Prawidłowe było 67...Hb5+ 68.Ka1 Gg6! 69.K:a2 f2 68.H:e2 fe2 69.Gb4 Kh7 70.d6 Gf5 71.K:a2 Kg6 72.Kb2 K:f6 73.Kc1 Ke6 74.Kd2 Gg4 75.Ke1 i wkrótce zgodzono się na remis.
Złapanie hetmana w środkowej części szachownicy jest najczęściej efektem zbyt szybkiego wprowadzenia go do gry:
Obrona skandynawska
A. Alechin – Schroeder
Nowy Jork 1929
1.e4 d5 2.ed5 H:d5 3.Sc3 Ha5 4.Sf3 Gg4 5.h3 Gh5 W jednej z partii korespondencyjnych, granej w 1923 roku, los hetmana dopełnił się po 5...G:f3 6.H:f3 Sc6? 7.Gb5 Hb6 8.Sd5! Ha5 9.b4! 6.d4 Sf6 7.g4 Gg6 8.Se5 Sbd7 Błędem byłoby 8...Sc6? 9.Sc4 Ha6 10.Sd6+ 9.Sc4 Ha6 Nie wolno 9...Hb4?, bo 10.a3 10.Gf4 Grozi 11.Sd6+ 10...He6+ 11.Se3
Diagram
Białe: Ke1, Hd1, Wa1, Wh1, Gf1, Gf4, Sc3, Se3, a2, b2, c2, d4, f2, g4, h3
Czarne: Ke8, He6, Wa8, Wh8, Gf8, Gg6, Sd7, Sf6, a7, b7, c7, e7, f7, g7, h7
11...0–0–0? Prowadzi do straty hetmana. Wątpliwe było 11...c6, bo 12.Gc4, ale należało spróbować 11...Hb6, choć po 12.Sb5 Wc8 13.g5 sytuacja czarnych była bardzo trudna 12.d5 Hb6 13.Sc4 Hb4 Lub 13...Hc5 14.Ge3 Hb4 15.a3 14.a3 Hc5 15.Ge3 i czarne poddały się.
Obrona Philidora
Krogius – Aratowski
Saratow 1945
1.e4 e5 2.Sf3 d6 3.d4 Sd7 4.Gc4 c6 5.Sg5 Sh6 6.a4!? Zamaskowana pułapka
Diagram
Białe: Ke1, Hd1, Wa1, Wh1, Gc1, Gc4, Sb1, Sg5, a4, b2, c2, d4, e4, f2, g2, h2
Czarne: Ke8, Hd8, Wa8, Wh8, Gc8, Gf8, Sd7, Sh6, a7, b7, c6, d6, e5, f7, g7, h7
6...Ge7? Właśnie na to naturalne posunięcie liczyły białe. Konieczne było 6...a5 lub 6...Hf6 7.G:f7+! S:f7 8.Se6 Hb6 (8…Ha5+ 9.Gd2) 9.a5 Hb4+ 10.c3 Hc4 11.Sc7+ Kd8 12.b3! i czarne skapitulowały.
M. Botwinnik – Stiepanow
1931
Diagram
Diagram
Białe: Kg1, He2, Wa1, Wf1, Gc4, Gg3, Sc3, Se5, a4, b2, d4, e4, g2, h2
Czarne: Kg8, Ha5, Wd8, Wf8, Gc8, Ge7, Sb4, Sf6, a6, b7, c6, f7, f5, g7, h6
1.G:f7+ Tego typu uderzenia taktyczne poprzedzają stworzenie gróźb na diagonali a2–g8. Tym razem jednak chodzi o zwolnienie pola c4 dla skoczka 1...W:f7 2.Sc4 i hetman ginie...
Gra pozycyjna wymaga znajomości standardowych kombinacji w danych pozycjach. Zdobycie nawet dużej przewagi pozycyjnej może nie wystarczyć do zwycięstwa, a czasem nawet do remisu, gdy wpadniemy w serię grożących kombinacji. Oto przykład partii, w której czarne przygotowanymi kombinacjami zneutralizowały przewagę pozycyjną partnera i wygrały. Partia została rozegrana w ramach mistrzostw Polski 2008.
Michał Szczybyło – Damian Reszka
1. 34–29 20–25 2. 40–34 15–20 3. 45–40 10–15
Nie można było związać w rogatkę 3... 19–24, na co białe odpowiedzą 4. 35–30 24x35 5. 29–23 18x29 6. 33x15
4. 33–28
Białe grożą uproszczeniami, prowadzą-cymi do pozostawienia czarnym słabego, bandowego kamienia na 25. Na przykład: 4... 5–10 5. 28–22 17x28 6. 32x23 19x28 7. 29–24 20x29 8. 34x32
4... 17–21 5. 39–33 21–26 6. 43–39 5–10
Założenie rogatki od razu 6... 19–24 jest niekorzystne, z uwagi na bardzo mocne centrum białych. Po zagraniu 6... 5–10 powstała groźba założenia rogatki poprzez wymianę 19–23 29x18 13x24, przy jednoczesnym osłabieniu centrum białych.
7. 29–24 20x29 8... 33x24 19x30 9. 35x24
Mając zerowe tempo i nierozwinięte długie skrzydło, na którym brak swobody gry, białe podjęły trudną decyzję, stawiając klin, ale trzeba było się bronić przed założeniem rogatki. W powstałej pozycji czarne mogą grać plan wiązania długiego skrzydła białych.
9... 11–17 10. 38–33 7–11 11. 42–38 1–7 12. 47–42 18–23?
Należało kontynuować plan ograniczania długiego skrzydła 12... 17–21 itd..
13. 28x19 14x23
Po tej wymianie białe mają możliwość uruchomienia długiego skrzydła i uzyskania znacznej swobody gry.
14. 49–43! 13–18 15. 32–28 23x32 16. 37x28 26x37 17.41x32 8–13 18. 46–41 16–21 19. 41–37 3–8 20. 50–45
Białym udało się wyprowadzić kamienie długiego skrzydła za cenę jego osłabienia. Plan czarnych jest jasny, atakować słabszą stronę przeciwnika, a białym pozostaje grać krótkim skrzydłem.
20... 11–16 21. 34–30 25x34 22. 39x30 21–27 23. 32x21 16x27 24. 37–32 7–11 25. 32x21 17x26 26. 30–25 10–14 27. 40–34 18–22!
Czarne wymieniają ważny kamień 28 i zmniejszają niekorzystny dla siebie bilans temp do –4
28. 28x17 11x22
Powstała groźba 22–28 i 13–18
29. 43–39!
Białe ustawiły kolumnę, przygotowując wymianę na 28, w celu odzyskania kontroli w centrum. Poza tym nie pozwalają zagrać odstającym kamieniem 6 z powodu 24–20 i 33–29
29... 22–27 30. 34–29 6–11 31. 45–40 11–17 32. 33–28! 12–18 33. 39–33
Była groźba 27–31, 15–20 i 18–22
33... 18–22
34. 44–39?
Lepsze było 34. 42–37, grożąc zagraniem 37–32 i nie dopuszczając do umocnienia pozycji czarnych. Jeżeli czarne zagrają na 18 poprzez wymianę 34... 13–19 35. 24x13 9x18, to po 36. 44–39, powstaje równa pozycja. Natomiast błędem byłoby 34... 13–18 z powodu kombinacji 35. 28–23 8–12 36. 24–19 4–10 37. 29–24 18x20 38. 44–39 14x23 39. 25x5 X. Ostatnie zagranie białych pozwala czarnym na wykorzystanie motywów kombinacyjnych i przejęcie inicjatywy.
34... 13–18!
Teraz już nie można 35. 28–23?, na co czarne odpowiedzą 35... 27–32 36. 23x3 32x45 37. 3x21 26x17
35. 40–34 8–13!
I znów nie można 36. 28–23? z powodu kontry 36... 27–32 37. 23x21 32x34 38. 21–16 43–49 I na 39. 16–11 nastąpi 39... 22–28 40. 33x22 26–31 41. 36x27 49x7
36. 42–37 27–31 37. 36x27 22x42 38. 48x37 2–8!!
Czarne ustawiły kolejną pułapkę, na którą białe dały się złapać. Pozycja białych wydaje się lepsza, jednak z powodu grożących licznych kombinacji można osiągnąć tylko remis. Pozostało jedynie grać 39. 38–32 i u czarnych z kolei pozostaje tylko jedna odpowiedź 39... 17–21!, ale jaka silna. Nie można np.: 40. 28–23! z powodu tego samego motywu, który rozstrzygnął partię 40... 21–27 41. 23x3 27x38 42. 33x42 13–19 43. 24x13 9x18 44.3x20 15x44 X. Na 40. 37–31 26x37 41. 32x41 czarne atakują 14–19 i pozostało się bronić poprzez 42. 34–30 9–14, pozostawiając wiszący kamień na 30. Białe mają remis w wariancie 40. 24–20 15x24 41. 29x20 14–19 42. 20–15 18–23 43. 28–22 8–12 44. 25–20 12–18 45. 22–17 21x12 46. 33–28 18–22 47. 28x8 13x2 W partii było:
39. 28–23?
To posunięcie pozycyjne byłoby bardzo mocne, gdyby nie niespodzianka
39... 17–22 40. 23x3 22–28 41. 33x22 13–19 42. 24x13 9x27 43. 3x20 15x31 44. 34–29 31–27 45. 29–23 37–41 46. 23–18 41–47!
Należało odciąć kamienie 25 i 26
47. 18–12 27–31 48. 12–8 31–37 49. 8–2 37–41 50. 2–13 41–46 51.13–27?
Pozycja białych jest już przegrana, jednak ostatnie ich posunięcie bardzo szybko kończy partię. Możemy zobaczyć piękny motyw końcówki:
51... 26–31!! 52. 27x36 46x19!
I białe poddały się, gdyż nie są w stanie obronić damki. Nic nie zmienia 53. 39–33 47x15! i z damką dalej nie ma gdzie uciec.
RUSZAJMY SIĘ
Testy sprawności fizycznej
(ciąg dalszy)
Uwaga: Przed każdym testem należy wykonać 5–minutową rozgrzewkę.
4. Test elastyczności ciała (przede wszystkim tylnych stron ud i pleców).
(Do wykonania testu potrzebne są: dość wąskie kartonowe pudełko o wysokości 30–40 cm i miarka – centymetr krawiecki).
Usiądź na podłodze w niewielkim rozkroku. Między nogami umieść karton. Wyprostuj plecy, ustawiając tułów pionowo. Wyciągnij ręce do przodu, lekko w dół. W tej pozycji powinno się dotykać kartonu. Kolana wyprostowane, stopy zadarte. Na podłodze zaznacz miejsce, w którym znajduje się stykająca z podłogą krawędź ścianki kartonu – dotykasz jej końcami palców. Następnie ponownie przyłóż palce do kartonu i wykonaj powolny skłon tułowia w przód, przesuwając karton najdalej jak potrafisz. Ważne, by ruch nie był gwałtowny! Wstań i zmierz odległość jaką przebył karton. Sprawdź osiągnięty rezultat
|
Wiek
|
20–29 lat
|
30–40 lat
|
|
|
|
Doskonały
|
58 cm
|
mniej niż 56 cm
|
|
Bardzo dobry
|
50–57 cm
|
47–55 cm
|
|
Przeciętny
|
42–49 cm
|
39–46 cm
|
|
Słaby
|
31–40 cm
|
28–38 cm
|
|
Bardzo słaby
|
mniej niż 30 cm
|
mniej niż 27 cm
|
5.Test siły górnych partii ciała.
(Do wykonania testu potrzebny jest zegarek z sekundnikiem, albo stoper).
Mężczyźni powinni wykonywać tradycyjne pompki: ciężar ciała na dłoniach i palcach stóp, a kobiety – tzw. damskie pompki: ciężar ciała na kolanach i dłoniach. Ciało od głowy, poprzez tułów, biodra i uda, powinno być ustawione w linii prostej. Twoim zadaniem jest sprawdzić, ile możesz wykonać pompek w czasie 1 minuty.
Pamiętaj, aby zachować poprawną technikę ruchu. Nie ma w tym nic złego, że na chwilę przerwiesz ćwiczenie i odpoczniesz, lub strzepniesz dłonie i wrócisz do ćwiczenia – o ile nie upłynie minuta.
Wynik sprawdź w tabeli.
|
Wiek
|
doskonale
|
dobrze
|
przeciętnie
|
słabo
|
|
18–35
|
30 i więcej
|
20–29
|
13–19
|
12 i mniej
|
|
36–50
|
25 i więcej
|
17–24
|
11–16
|
10 i mniej
|
|
50+
|
21 i więcej
|
14–20
|
9–13
|
8 i mniej
|
Po wykonaniu tego testu będziesz wiedzieć, w jakiej sferze popracować, aby poprawić wyniki. Możesz go wykonywać co jakiś czas, aby sprawdzać postępy. Sam test może być również ćwiczeniem poprawiającym wydolność w poszczególnych sferach.
Aby poprawić:
stan równowagi – często stawaj w pozycjach równoważnych, tj. na jednej nodze lub na palcach stóp i we wspięciu.
kondycję – biegaj w miejscu lub co najmniej maszeruj w miejscu, albo truchtaj w miejscu z wysokim unosze-niem kolan i klaszcz pod kolanami.
gibkość ciała (czyli elastyczność pleców i ud) – wykonuj często skłony w przód tułowiem z pogłębieniem, stojąc w rozkroku.
siłę mięśni brzucha – wykonuj codziennie brzuszki: leżąc na podłodze podnoś tułów w górę.
siłę górnych partii ciała – podnoś ciężarki ramionami, a jeśli ich nie masz, to butelki z płynem.
siłę nóg – ćwicz po prostu przysiady lub jazdę na rowerze.
Życzę Wszystkim, aby w testach wypadli jak najlepiej. Sprawność i kondycja będą Wam na wiosnę bardzo potrzebne. A zatem – dobrej wiosny!