Euro 2012 - Respect inclusion

stowarzyszenie kultury fizycznej sportu i turystyki niewidomych i słabowidzacych Stowarzyszenie kultury fizycznej sportu i turystyki niewidomych i słabowidzacych

Nr 12 (81) Grudzień 2011

ISSN 1427–728X

ROK IX

Nr12 (81)

Grudzień 2011 r.

miesięcznik

INFORMACYJNO-SZKOLENIOWY

STOWARZYSZENIA KULTURY FIZYCZNEJ

SPORTU I TURYSTYKI NIEWIDOMYCH

I SŁABOWIDZĄCYCH „Cross”

Adres redakcji:

00–216 Warszawa

ul. Konwiktorska 9,  tel.: 022 635 57 94

tel.kom. 668 764 654,
666 725 040

e–mail: redakcja@cross.org.pl

Redaguje zespół w składzie:

Teresa Dębowska

Redaktor naczelna

Anna Amanowicz

Zastępca redaktor naczelnej

Skład i opracowanie graficzne:

Wojciech Górski

Druk: Wydawnictwa Polskiego Związku Niewidomych Spółka z o.o

Miesięcznik dofinansowują:

Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

Ministerstwo Sportu i Turystyki

 

Spis treści:

 Rok nowej ustawy o sporcie

Londyn przed igrzyskami

Monika Maniak-Iwaniszewska

 Złoto powraca do Lublina

Konrad Andrzejuk

Przez Białystok do Rio

Konrad Andrzejuk

 Brydż

Andrzej Szymański

 Wiadomości

 Przygotowanie do sezonu narciarskiego

Krzysztof Koc

 Gramy w szachy

Ryszard Bernard

Gramy w warcaby

Jan Sekuła

 

Życzymy Wam,
Drodzy Czytelnicy, by tegoroczne święta Bożego Narodzenia były ciepłe, spokojne
i radosne, a nadchodzący rok 2012 okazał się szczęśliwy, przynosząc Wam wiele sukcesów w życiu osobistym
i zawodowym, sportowcom zaś
rekordy, medale i sławę

Redakcja

 

 

prawo i sport

 

Rok nowej ustawy o sporcie  

Do wejścia w życie ustawy o sporcie z dnia 25 czerwca 2010 r. (Dz. U. z 2010 r. Nr 127, poz. 857, z późniejszymi zmianami), sport osób niepełnosprawnych regulowany był przepisami ustawy o kulturze fizycznej z dnia 18 stycznia 1996 r. (Dz. U. z 2007 r. Nr 226, poz. 1675, z późn. zm.). Sport ten znajdował się poza regulacją ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o sporcie kwalifikowanym (Dz. U. Nr 155, poz. 1298, z późn. zm.), która normowała obszar sportu wyczynowego.

Biorąc pod uwagę ważność aktywności fizycznej osób niepełnosprawnych oraz uznając, że powinni być traktowani na równi z pozostałymi, do ustawy o sporcie z dnia 25 czerwca 2010 r. (Dz. U. Nr 127, poz. 857 z późn. zm.) wprowadzono zapisy dotyczące sportu osób niepełnosprawnych. Ustawa znosi dotychczasowy podział na sport osób pełnosprawnych i niepełnosprawnych, wprowadza jednolite zasady organizacji sportu, zapewniające niepełnosprawnym sportowcom uczestnictwo we współzawodnictwie sportowym na ogólnych zasadach, z uwzględnieniem tych uwarunkowań szczególnych, które wiążą się z uprawianiem przez nich sportu.

Wprowadzając w życie zapisy ustawy o sporcie, Ministerstwo Sportu i Turystyki wytyczyło dwa kierunki rozwoju sportu osób niepełnosprawnych – upowszechnianie i sport wyczynowy. Upowszechnianie sportu pozostało w gestii Departamentu Rozwoju i Promocji Sportu, za zadania z obszaru sportu wyczynowego odpowiedzialny jest od stycznia 2011 r. Departament Sportu Wyczynowego.

W 2011 r. zadania z zakresu sportu wyczynowego wykonywane są zgodnie z następującymi programami:

1.   Przygotowania do letnich igrzysk paraolimpijskich i letnich igrzysk
głuchych.

2.   Przygotowania do zimowych igrzysk paraolimpijskich i zimowych igrzysk głuchych.

3.   Przygotowania do mistrzostw świata i mistrzostw Europy w dyscyplinach nieolimpijskich.

Działania z obszaru sportu powszechnego ujęte są w zadaniu: „Popularyzacja i wspieranie sportu dla wszystkich”. W ramach wyżej wymienionych programów Ministerstwo Sportu i Turystyki dofinansowuje realizację zadań zleconych na podstawie rozporządzenia ministra sportu i turystyki z dnia 23 sierpnia 2010 r. w sprawie dofinansowania zadań ze środków Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej (Dz. U. Nr 156, poz. 1051). Środki Funduszu stanowią nadal główne źródło finansowania zadań publicznych dotyczących sportu osób niepełnosprawnych.

Ustawa o sporcie wprowadza możliwość dofinansowania ze środków budżetu państwa przygotowań kadry narodowej do udziału w igrzyskach olimpijskich, igrzyskach paraolimpijskich, igrzyskach głuchych, mistrzostwach świata i mistrzostwach Europy, prowadzonych przez polskie związki sportowe i Polski Komitet Paraolimpijski (art. 29). W 2011 r. objęto dofinansowaniem przygotowania zawodników kadry do udziału w letnich igrzyskach paraolimpijskich Londyn 2012, za pośrednictwem Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego (inne organizacje, realizujące zadania z obszaru sportu wyczynowego osób niepełnosprawnych, nie spełniały przesłanki określonej w art. 29 ust. 7 ustawy o sporcie, tj. nie posiadały statusu polskiego związku sportowego).

Obowiązujące w 2011 r. zasady dofinansowania zadań zleconych z obszaru współzawodnictwa sportowego osób niepełnosprawnych zostały określone w założeniach przyjętych w roku ubiegłym w Departamencie Rozwoju i Promocji Sportu. W związku z powyższym, w roku bieżącym obowiązują odrębne dla sportu wyczynowego osób pełnosprawnych i niepełnosprawnych założenia organizacyjne i finansowe  dotyczące realizacji zadań zleconych. To ulegnie zmianie. W opracowywanych przez Ministerstwo Sportu i Turystyki programach dofinansowania przygotowań i udziału kadry narodowej we współzawodnictwie sportowym w 2012 r. przyjmuje się wspólne zasady przyznawania dofinansowania na realizację przygotowań zawodników.

Wychodząc naprzeciw postulatom środowiska osób niepełnosprawnych, Ministerstwo Sportu i Turystyki prowadzi prace nad dostosowaniem aktów wykonawczych, regulujących obszar współzawodnictwa spor-
towego osób niepełnosprawnych, do zapisów ustawy o sporcie. W trakcie uzgodnień międzyresortowych są projekty rozporządzeń w sprawie stypendiów sportowych dla członków kadry narodowej oraz w sprawie określenia rodzajów wyróżnień
i wysokości nagród pieniężnych za wybitne osiągnięcia sportowe. Zostają w nich przyjęte jednolite kryteria przyznawania stypendiów sportowych, nagród i wyróżnień dla pełnosprawnych i niepełnosprawnych sportowców, zrównujące prawa zawodników.

Ustawa o sporcie umożliwia organizacjom działającym w obszarze sportu wyczynowego osób niepełnosprawnych tworzenie polskich związków sportowych, w tym działających w wielu sportach. Polskie związki sportowe zrzeszające osoby niepełnosprawne uzyskają, na mocy ustawy, daleko idące uprawnienia, mające nie tylko charakter organizacyjno-prawny, lecz również finansowy. Ustawa o sporcie przyznaje im wyłączne prawa w zakresie ustanawiania i egzekwowania norm sportowych, porządkowych, organizacyjnych i dyscyplinarnych w danych sportach, powoływania kadry narodowej oraz przygotowania jej do udziału w igrzyskach paraolimpijskich, igrzyskach głuchych, mistrzostwach świata lub mistrzostwach Europy, jak również reprezentowania sportów w międzynarodowych organizacjach sportowych (art. 13).

Obecnie w Ministerstwie Sportu i Turystyki prowadzone są postępowania administracyjne w sprawie utworzenia polskich związków sportowych, działających
w sportach osób niepełnosprawnych. Dotychczas została wydana jedna decyzja o utworzeniu polskiego związku sportowego. Minister sportu i turystyki wydał decyzję, wyrażającą zgodę na utworzenie Polskiego Związku Sportu Niesłyszących.

W toku postępowań administracyjnych znajduje się nadal rejestracja polskich związków sportowych, działających w obszarze sportu osób niepełnosprawnych. Ponieważ niektóre z organizacji mają wyłącznie status stowarzyszenia, zaś ustawa o sporcie stanowi, że polski związek sportowy może być utworzony przez związek sportowy, organizacje muszą najpierw przekształcić się w związki sportowe. Niestety, są to długotrwałe procedury.

Jednocześnie, z uwagi na częściowe pokrywanie się zakresów przedmiotowych wniosków, złożonych przez organizacje ubiegające się o utworzenie polskiego związku sportowego w sportach osób niepełnosprawnych, oraz brak porozumienia pomiędzy tymi organizacjami, jak również zgłoszone przez niektóre polskie związki sportowe uwagi i protesty w sprawie zakresów działania w tych samych sportach, sprawy się przedłużają i są nadal w toku postępowania administracyjnego.

Natomiast dobiegają już końca prace nad projektami rozporządzeń w sprawie stypendiów sportowych dla członków kadry narodowej oraz w sprawie określenia rodzajów wyróżnień i wysokości nagród pieniężnych za wybitne osiągnięcia sportowe, które zrównują prawa zawodników pełnosprawnych i niepełnosprawnych.

Departament Sportu Wyczynowego MSiT

Na początek

 

 

paraolimpiady

 

Londyn przed igrzyskami  

XIV Letnie Igrzyska Paraolimpijskie odbędą się w Londynie (29 sierpnia – 9 września 2012 r.) pod patronatem Międzynarodowego Komitetu Paraolimpijskiego (IPC). Organizatorzy przewidują udział przeszło 4 tys. sportowców, reprezentujących 150 krajów całego świata.  

Program igrzysk obejmuje 20 dyscyplin sportowych. Wymieniam je poniżej – w nawiasie podaję organizacje/federacje zarządzające danymi dyscyplinami, z uwzględnieniem obiektów sportowych, na których będą rozgrywane zawody.

1. Boccia (CP-ISRA), ExCel

2. Goalball (IBSA), Handball Arena       

3. Jeździectwo – ujeżdżenie (FEI), Greenwich Park

4. Judo (IBSA), ExCel

5. Kolarstwo – szosowe i torowe (UCI), Velodrome

6. Koszykówka na wózkach (IWBF), Basketball Arena, North Greenwich Arena

7. Lekkoatletyka (IPC), Olympic Stadium

8. Łucznictwo (FITA), Royal Artillery Barracks

10. Piłka nożna 5-osobowa (IBSA), Hockey Centre

11. Piłka nożna 7-osobowa (CP-ISRA), Hockey Centre

12. Piłka siatkowa (WOVD), ExCel        

13. Pływanie (IPC), Aquatics Centre

14. Podnoszenie ciężarów – Powerlifting (IPC), ExCel

15. Rugby na wózkach (IWAS), Basketball Arena

16. Strzelectwo sportowe (IPC), Royal Artillery Barracks       

17. Szermierka na wózkach (IWAS), ExCel

18. Tenis na wózkach (ITF), Eton Manor

19. Tenis stołowy (ITTF), ExCel

20. Wioślarstwo (FISA), Eton Dorney

22. Żeglarstwo (IFDS), Weymouth & Portland

 

Program XIV Igrzysk Paraolimpijskich Londyn 2012

 

Wydarzenie 

 

2329.0248 

30.08 

31.08 

01.09 

02.09 

03.09 

04.09 

05.09 

06.09 

07.09 

08.09 

09.09 

MEDALE RAZEM

Ceremonie Otwarcia/Zamknięcia Igrzysk

25

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Boccia

 

 

 

 

 

 

 

4

 

 

3

 

7

Goalball

 

 

 

 

 

 

 

 

 

2

 

 

2

Jeździectwo* 

 

 

 

1

2

3

2

3

 

 

 

 

11

Judo

 

4

4

5

 

 

 

 

 

 

 

 

13

Kolarstwo torowe i szosowe* 

 

4

4

5

5

 

 

8

8

8

8

 

18+32=50

Koszykówka na wózkach*

 

 

 

 

 

 

 

 

 

1

1

 

2

Lekkoatletyka* 

 

 

9

21

16

16

19

17

19

19

25

5

161

Łucznictwo*

 

Ranking

 

 

 

4

3

2

 

 

 

 

9

Piłka nożna (5-os.)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

1

 

1

Piłka nożna (7-os.)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

1

1

Piłka siatkowa na siedząco

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

1

1

 

2

Pływanie* 

 

14

15

14

15

15

15

15

15

15

15

 

148

Podnoszenie ciężarów* 

 

3

4

2

3

4

2

2

 

 

 

 

20

Rugby na wózkach

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

1

1

Strzelectwo sportowe* 

 

2

2

2

2

2

2

 

 

 

 

 

12

Szermierka na wózkach* 

 

 

 

 

 

 

2

3

2

3

2

 

12

Tenis na wózkach* 

 

 

 

 

 

 

 

1

1

2

2

 

6

Tenis stołowy* 

 

 

 

 

8

13

 

 

 

4

4

 

29

Wioślarstwo * 

 

 

 

 

4

 

 

 

 

 

 

 

4

Żeglarstwo

 

 

 

 

 

 

 

 

3

 

 

 

3

MEDALE DZIENNIE

0

27

38

50

55

57

45

55

48

55

62

7

499

 

*Dyscypliny, w których mają szansę wystartować polscy zawodnicy

 

Tabela z planowaną liczbą kompletów medali do zdobycia w poszczególnych dyscyplinach.

 

Dyscyplina

Mężczyźni

Kobiety

Mieszane

Razem

Boccia

 

 

7

7

Goalball

1

1

 

2

Jeździectwo (ujeżdżenie)

 

 

11

11

Judo

7

6

 

13

Kolarstwo (torowe i szosowe)

27

19

4

50

Koszykówka na wózkach

1

1

 

2

Lekkoatletyka

103

63

 

166

Łucznictwo

5

4

 

9

Piłka nożna (7-os.)

1

 

 

1

Piłka nożna (5-os.)

1

 

 

1

Piłka siatkowa na siedząco

1

1

 

2

Pływanie

84

64

 

148

Podnoszenie ciężarów

10

10

 

20

Rugby na wózkach

 

 

1

1

Strzelectwo sportowe

3

3

6

12

Szermierka na wózkach

7

5

 

12

Tenis na wózkach

2

2

2

6

Tenis stołowy

16

13

 

29

Wioślarstwo

1

1

2

4

Żeglarstwo

 

 

3

3

Łącznie

270

193

36

499

 

 

Tabela przedstawiająca planowaną liczbę miejsc (w podziale na mężczyzn i kobiety) w poszczególnych dyscyplinach objętych programem igrzysk.

 

Dyscyplina

Liczba miejsc planowanych dla mężczyzn

Liczba miejsc planowanych dla kobiet

Liczba startujących zawodników ogółem

Boccia

80*

24*

104 (max)

Goalball

72

60

132

Jeździectwo (ujeżdżenie)

28**

50**

78

Judo

84

48

132

Kolarstwo (torowe i szosowe)

155

70

225

Koszykówka na wózkach

144

120

264

Lekkoatletyka

740

360

1100

Łucznictwo

88

52

140

Piłka nożna (7-os.)

96

-

96

Piłka nożna (5-os.)

64

-

64

Piłka siatkowa na siedząco

110

88

198

Pływanie

350

250

600

Podnoszenie ciężarów

120

80

200

Rugby na wózkach

88

8*

96

Strzelectwo sportowe

100

40

140

Szermierka na wózkach

70*

30*

100 (max)

Tenis na wózkach

76

36

112

Tenis stołowy

174

102

276

Wioślarstwo

48

48

96

Żeglarstwo

60**

20**

80

Razem

2747

1486

4233

*maksymalna liczba,  **przypuszczalna liczba

 

W 2012 roku przygotowania do igrzysk paraolimpijskich w Londynie prowadzone będą w wymienionych poniżej stowarzyszeniach i obejmą wyszczególnione dyscypliny sportowe:

1. Polski Związek Sportu Niepełnosprawnych „Start”:

- kolarstwo

- koszykówka na wózkach

- lekkoatletyka

- łucznictwo

- pływanie

- podnoszenie ciężarów

- strzelectwo sportowe

- szermierka na wózkach

- tenis stołowy,

- wioślarstwo

2. Związek Kultury Fizycznej „Olimp”:

- kolarstwo.

3. Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wspierania Tenisa Ziemnego na Wózkach (Polski

    Związek Tenisa na Wózkach):

- tenis na wózkach.

4. Stowarzyszenie Jeździeckie Osób Niepełnosprawnych „HIPPOLAND”:

- jeździectwo (ujeżdżenie).

5. Związek Stowarzyszeń Sportowych „Sprawni Razem”:

- lekkoatletyka,

- tenis stołowy.

W 2011 roku głównym celem sportowym było przygotowanie zawodników do uzyskania minimów kwalifikacyjnych, umożliwiających im start w Londynie (zgodnie z wyznaczonymi kryteriami kwalifikacyjnymi IPC w poszczególnych dyscyplinach). Aby je uzyskać (i odpowiednią pozycję w rankingu światowym), zawodnicy muszą startować w cyklu zawodów międzynarodowych, wyznaczonym przez poszczególne międzynarodowe organizacje/federacje. Od wyników sportowych osiągniętych w latach 2010 i 2011 oraz w niektórych dyscyplinach w pierwszej połowie 2012 roku będzie zależeć liczebność naszej reprezentacji na igrzyska w Londynie. Jednak ostateczny, imienny skład reprezentacji będzie możliwy do ustalenia najwcześniej w lipcu 2012 r., po zakończeniu procesu zgłoszeń sportowych. Reprezentacja wraz osobami towarzyszącymi (trenerzy, opieka medyczna, technicy, kierownictwo) może maksymalnie liczyć 160-170 osób.

Elementem wspierającym przygotowania do igrzysk (poza szkoleniem centralnym i udziałem w zawodach) jest niewątpliwie system stypendialny. W 2010 roku 65 zawodników otrzymywało stypendia sportowe ze środków budżetowych Ministerstwa Sportu i Turystyki w dyscyplinach objętych programem igrzysk paraolimpijskich w Londynie, w 2011 – aż 86. Ta liczba w 2012 roku powinna jeszcze wzrosnąć.

Dzięki współpracy Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego z Fundacją AVIVA, realizowany jest dodatkowy program stypendialny dla niepełnosprawnych sportowców i ich trenerów, który wspomaga przygotowania do igrzysk w Londynie. Obejmuje on 50 sportowców i 18 trenerów. To blisko połowa ścisłej kadry narodowej. Wśród stypendystów są reprezentanci prawie wszystkich dyscyplin paraolimpijskich.

Tradycyjnie, rok przed igrzyskami, Komitet Organizacyjny Igrzysk Olimpijskich i Paraolimpijskich wraz z Międzynarodowym Komitetem Paraolimpijskim (IPC) organizują szkolenie szefów misji. Tym razem miało ono miejsce w Londynie, w dniach 6-09.09.2011 r. Wzięło w nim udział 110 delegacji z różnych komitetów narodowych, w tym z Polski, oraz przedstawiciele IPC, organizatorzy igrzysk olimpijskich i paraolimpijskich – reprezentanci komórek organizacyjnych LOCOG, obserwatorzy z komitetów organizacyjnych Sochi 2014 i Rio 2016, itp. Szkolenie przeprowadzono w hotelu Grange St. Paul’s, który został wybrany przez IPC na „kwaterę główną” IPC przyszłorocznych igrzysk. LOCOG przedstawił stan przygotowań do paraolimpiady ze strony organizatora. Profesjonalnie przeprowadzone prezentacje i warsztaty dostarczyły kompendium wiedzy o igrzyskach i obowiązujących procedurach. Omawiano m.in. sprawy kwalifikacji, akredytacji, zgłoszeń sportowych, klasyfikacji, telekomunikacji, transportu, żywienia, bezpieczeństwa, itp. Prezentowano obiekty sportowe i wioski paraolimpijskie. Szkolenie pozwoliło na bezpośrednią konfrontację i orientację logistyczną, związaną z podróżą, zakwaterowaniem, dojazdami na obiekty. W ramach szkolenia, przed formalnymi sesjami, każda delegacja miała obowiązkowe indywidualne spotkanie z koordynatorem do spraw kontaktów z danym krajem, podczas którego omawiane były wszystkie sprawy związane z przyjazdem danej reprezentacji do Londynu (planowana podróż, szacowane liczby uczestników w poszczególnych dyscyplinach, w podziale na płeć, osoby na wózkach, sprawy związane z ceremonią powitania w wiosce i uczestnictwem w otwarciu igrzysk, komunikacją – przekazywaniem wzajemnym informacji, systemem komunikacyjnym, zakwaterowaniem, rejestracją, Pre-DRM, DRM, itp.). Podczas szkolenia doszło do indywidualnych spotkań poszczególnych sekcji/departamentów organizacyjnych, dzięki czemu można było bezpośrednio zadawać pytania, prosić o wyjaśnienia, wzajemnie się poznać. W ramach seminarium zorganizowano również wizytację budowanych obiektów sportowych (rejon Parku Olimpijskiego – tor kolarski, pływalnia, stadion) oraz udostępniono zwiedzającym pokazowe apartamenty w wiosce olimpijskiej, w różnych konfiguracjach.

Brytyjczycy chwalą się, że rok przed igrzyskami obiekty olimpijskie razem z infrastrukturą są gotowe w 88 procentach. Park Olimpijski w londyńskim Stratford, który miałam okazję fragmentarycznie zwiedzać, to jeszcze wielki plac budowy. Jak informują tamtejsze media, wiele obiektów oddano jednak przed terminem, a największe prace trwają przy budowie dróg, alejek, placów parkingowych i wewnątrz budynków przeznaczonych dla sportowców, obsługi olimpijskiej i mediów. Jest to ponoć największe założenie urbanistyczne w Europie, które w roku 2012 będzie służyło sportowcom z całego świata, by później zmienić się, dzięki dodatkowym inwestycjom lub rekonstrukcjom, w wielki park urbanistyczny na obszarze 450 ha.

Ta część Londynu wschodniego, gdzie dawniej był kompleks przemysłowy, jest w dużym stopniu dzielnicą zaniedbaną. Tereny te nazywane są „stinky Stratford” (śmierdzący Stratford), ale po tak wielu zmianach zapewne stracą ten niechlubny przydomek. Zwycięstwo pomysłu inwestycji na tak dużą skalę w tym rejonie miasta jest nadzieją miejscowych władz na zmianę wizerunku wschodniego Londynu po zakończonych igrzyskach. Wybrana lokalizacja ma się stać atrakcyjnym miejscem angielskiej metropolii, co ma zachęcić ludzi do zamieszkania w tej jej części i odwiedzin w celach rekreacyjno-wypoczynkowych.

W przeciwieństwie do Chińczyków, Anglicy liczą się z każdym funtem wydanym na budowę wioski olimpijskiej i obiektów sportowych. Wszystko po igrzyskach ma zostać wykorzystane. Gotowe budynki, gdzie przez przeszło dwa miesiące będą mieszkali sportowcy, po igrzyskach przeznaczone będą na mieszkania dla ponad 2800 rodzin. Około 1380 mieszkań zostanie sprzedanych, ponad 1400 oddanych administracji miasta (na mieszkania komunalne), zaś pewna część budynków przeistoczy się w akademiki dla 1800 studentów. Niektóre obiekty sportowe w Parku Olimpijskim będą rozebrane po igrzyskach, a ich elementy wykorzystane do innych celów. Na przykład, gotowa już Basketball Arena, gdzie będą rozgrywane zawody koszykarskie, zostanie zdemontowana. Inne obiekty zostaną wkomponowane w otoczenie tak, aby ogrody i rezerwat dzikiej przyrody wtopił się w sąsiedztwo infrastruktury przeznaczonej na ścieżki rowerowe i piesze, miejsca na wspinaczkę, krykiet oraz różnego rodzaju imprezy kulturalno-rozrywkowe, koncerty i festiwale.
 Stadion olimpijski dla 80 tysięcy widzów, który rozpoczęto budować w kwietniu 2008 roku, został oficjalnie otwarty w marcu tego roku. Brakuje mu jeszcze zewnętrznej dekoracji, a wokół nadal stoi spora liczba maszyn budowlanych, kontenerów i pracujących wykonawców. Planuje się, iż po igrzyskach na stadionie zdemontuje się górne trybuny i wówczas pojemność obiektu zmniejszy się do prawie 30 tysięcy widzów. Stadion olimpijski w Londynie ma już wybranego operatora, gospodarza obiektu po igrzyskach. Będzie nim klub piłkarski West Ham United, który w konkursie przetargowym wygrał z mocnym konkurentem – Tottenham Londyn.
 W niewielkim oddaleniu od stadionu olimpijskiego wznoszona jest wysoka, spiralna konstrukcja, na której 27 lipca 2012 roku zapłonie znicz olimpijski, a 29 sierpnia paraolimpijski. Nieco dalej widoczne są imponujące budowle zespolone w Centrum Sportów Wodnych, zaprojektowanym przez wielokrotnie nagradzaną architekt Zahę Hadid. Kompozycja zewnętrznej budowli to dwa potężne skrzydła, pomiędzy którymi imponuje dach w kształcie fali – będzie to zapewne najbardziej rozpoznawalny symbol igrzysk.

Podczas uroczystej inauguracji ośrodka – rok przed igrzyskami olimpijskimi – przewodniczący MKOl Jacques Rogge nazwał ten obiekt dziełem sztuki, a burmistrz Londynu Boris Johnson – poezją z betonu i stali. Zdaniem burmistrza, woda pływalni olimpijskiej wygląda „tak dobrze, że można ją pić – bez ginu”. Inwestycja kosztowała 269 mln funtów. W obiekcie mieści się 50-metrowa pływalnia olimpijska, pływalnia do rozgrzewki i jeszcze jedna, przeznaczona do skoków i nurkowania. Na trybunach będzie mogło zasiąść 17,5 tys. widzów. Część siedzeń skonstruowano w taki sposób, by można je było zdemontować. Te dodatkowe siedzenia, zdaniem wielu obserwatorów, psują linię projektu Hadid. Po zakończeniu igrzysk zostaną usunięte. W obiekcie pozostanie 2,5 tys. miejsc, a centrum zostanie przekazane w ręce lokalnej społeczności i elity pływackiej.

Podczas szkolenia kładziono wyraźny akcent na sprawy bezpieczeństwa i procedury z tym związane, począwszy od rygorystycznych przepisów imigracyjnych i celnych (np. wwożenie na terytorium Wielkiej Brytanii różnych produktów, broni, zwierząt, itp.), a na punktach kontrolnych przy wejściach do wioski czy obiektów, kończąc.

Latem Londyn pogrążony był w wielkim chaosie. Płonęły domy, bandy atakowały niewinnych ludzi, a wszyscy zadawali sobie pytanie: czy miasto będzie w stanie w pełni zapewnić sportowcom i gościom z całego świata bezpieczeństwo? Na szczęście, do brytyjskiej stolicy i innych wyspiarskich miast powrócił spokój. Nikt sobie nie wyobraża, że wielkie święto sportu - ogromny spektakl, jakim będą igrzyska – mógłby zostać zakłócony przez bandy wandali. Wszyscy oficjele zgodnie teraz podkreślają, że w czasie igrzysk Londyn będzie miastem przyjaznym i – co najważniejsze – bezpiecznym. Policjanci brytyjscy liczą więc, że po niedawnej nauczce rząd odstąpi od planów cięć w ich szeregach, że zamiast oszczędności policjanci dostaną większe wsparcie, w tym finansowe. By nie doszło do olimpijskiej kompromitacji.

Monika Maniak-Iwaniszewska

Na początek

 

 

goalball

 

Złoto powraca do Lublina

Polscy goalballiści, po sukcesie odniesionym na wrześniowych mistrzostwach Europy dywizji „C” w Bałymstoku, gdzie  wywalczyli srebro, nie mieli zbyt wiele czasu na odpoczynek. Koledzy z drużyny narodowej powrócili do swych ekip klubowych, by dobrze przygotować się do finału mistrzostw Polski. W ostatni weekend października gościła je stolica Śląska.

Do Katowic przyjechało osiem drużyn męskich i trzy kobiece. Tegoroczny regulamin mistrzostw przewidywał, że sześć najlepszych zespołów męskich, wyłonionych po czerwcowym turnieju rozegranym w Lublinie, będzie rywalizować o tytuł mistrza w jednej grupie i rozegra swoje mecze w systemie „każdy z każdym”. Dwie słabsze drużyny miały walczyć w dwumeczu o miejsce siódme.

Pomysł na takie rozgrywanie zawodów okazał się trochę nietrafiony, gdyż dyskryminował młode, niedoświadczone drużyny. Ekipy z Wrocławia i Szczecina, które musiały pokonać drogę do Katowic tylko po to, żeby rozegrać między sobą dwa mecze, miały w perspektywie jedynie uchronienie się od zajęcia ostatniego miejsca. A przecież bezdyskusyjną sprawą jest to, iż właśnie młode drużyny muszą grać jak najwięcej, by nabierać niezbędnego doświadczenia i móc w niedalekiej przyszłości stawać w szranki z najlepszymi. Poza tym system naliczania punktów z poprzedniego turnieju również budził wątpliwości i był sprzeczny z podstawowymi zasadami obowiązującymi w sporcie. Mimo to ciężko zaprzeczyć faktowi, że niezależnie od systemu, ten kto wygra wszystko i tak zostanie mistrzem, a narzekać mogą tylko przegrani, którzy okazali się słabsi. Dlatego, nie zważając na formalne zawirowania, wszystkie drużyny z zapałem przystąpiły do rywalizacji.

Sobotni poranek rozpoczął mecz otwarcia pomiędzy drużynami z Białegostoku i Lublina. Przed spotkaniem można było zaryzykować stwierdzenie, że zwycięzca tego pojedynku zostanie mistrzem Polski. Jak się później okazało, prognozy te nie były mylne. Zawodnicy żadnej z ekip nie zachwycili, a po końcowym gwizdku sędziego na tablicy widniał wynik 10:7 dla Lublina, który tym samym bardzo zbliżył się do upragnionego złota. Dla białostoczan przegrana oznaczała przekreślenie szans na mistrzostwo.

Drużyna ze stolicy Podlasia od kilku lat jest wymieniana wśród najpoważniejszych kandydatów do tytułu, jednak do tej pory nigdy nie udało się jej stanąć na najwyższym stopniu podium. Zespół ten wśród licznych problemów boryka się z najpoważniejszym, którego doświadczają niemal wszystkie polskie drużyny – brakuje mu młodych, ambitnych zawodników. W tym roku do ekipy dołączył Paweł Brodowicz, który po ukończeniu szkoły w Laskach pożegnał tamtejszą drużynę i wzmocnił białostockie szeregi. Laskowska męska drużyna przestała istnieć. Najbardziej znany w Polsce ośrodek dla niewidomych nie ma już na mistrzostwach Polski swych przedstawicieli w rywalizacji panów.

Chłopaków z Lasek zastąpili ich młodzi koledzy ze Szczecina i Wrocławia, którzy w tym roku po raz pierwszy przystąpili do walki o mistrzostwo. Niełatwo stawia się pierwsze kroki w goalballu, wszak jest to gra trudna technicznie, wymagająca od zawodników dużo umiejętności, wytrwałości i systematycznego postępu, okupionego litrami potu wylanego na treningach. Mimo że debiutanci podzielili się dwoma ostatnimi miejscami, w grze obu zespołów widać było duży zapał, który w przyszłym roku może być przekuty na pierwsze sukcesy. O ile zostanie poparty odpowiednią pracą.

Katowickie zawody urozmaicały mecze rozgrywane przez przedstawicielki płci pięknej. Żeńskie drużyny ze Szczecina, Lasek i Lublina walczyły obok panów o tytuł mistrzyń Polski. W goalballu kobiety nie mają taryfy ulgowej. Piłka waży 1,25 kg, zaś mecze trwają 24 minuty – zupełnie tak, jak u mężczyzn.

Kobiecy goalball powrócił na polskie boiska dopiero przed kilkoma laty. Na początku dzwoniącą piłką zaczęły „bawić się” uczennice z ośrodków w Lublinie i w Laskach, wkrótce dołączyła do nich drużyna ze Szczecina, prowadzona wytrwale przez Joannę Stasińską. I to właśnie szczecinianki okazały się najlepsze, zdobywając w Katowicach złoto. Duża w tym zasługa Karoliny Kozak, która była najskuteczniejszą atakującą tego sezonu. Zdobyła 27 bramek! Nic dziwnego, jest bowiem obdarzona predyspozycjami fizycznymi do uprawiania tej dyscypliny. Wysoka i zwinna, ma w sobie wolę walki, która w sporcie pełni niebagatelną rolę. Woli walki nie można również odmówić dziewczętom z Lasek. Znacznie odmieniony skład podwarszawskiej drużyny zaprezentował się w Katowicach rewelacyjnie. Dziewczęta wygrały nie tylko walkę z ekipą Lublina, zapewniając sobie wicemistrzostwo, ale też napsuły trochę krwi triumfatorkom mistrzostw. Mecz Lasek ze Szczecinem, po emocjonującej walce, zakończył się remisem 12:12. Dobrze to wróży na przyszłość, gdyż pokazuje, że w następnym roku walka wśród pań może być jeszcze bardziej pasjonująca, a dziewczyny z Pomorza nie mogą spocząć na laurach. Jeśli goalballistki poddadzą się wytężonemu treningowi, jest nadzieja na sukces na zagranicznych parkietach. W 2012 roku zarówno męska, jak i żeńska reprezentacja wystąpią w mistrzostwach Europy grupy „B”, które mogą stać się dla nich przepustką na mistrzostwa świata i ważnym krokiem w drodze do upragnionej olimpiady w Rio de Janeiro.

Przed zawodami niemal pewne było, że walka o podium rozegra się pomiędzy drużynami Bierutowa (obrońcami tytułu), Lublina, Białegostoku i Katowic. Czołowym zawodnikiem drużyny gospodarzy jest Piotr Szymala, „człowiek-orkiestra”. Niedawno zastąpił na stanowisku prezesa katowickiego „Startu” jego wieloletniego szefa Henryka Piętę. Oprócz kierowania klubem, Piotrek jest trenerem dwóch śląskich drużyn goalballu i podstawowym zawodnikiem reprezentacji Polski. Czasami ciężko połączyć te wszystkie funkcje. Tak było i tym razem. Nadmiar pracy przy organizacji imprezy przełożył się na nieco gorsze wyniki katowickiego zespołu, któremu po ostrej walce z zespołami z czołówki nie udało się wskoczyć na podium. Na szczęście Śląsk powoli zaczyna sięgać do rękawa po swoje asy, którymi są młodzi zawodnicy z ośrodka w Dąbrowie Górniczej. To oni właśnie stanowili trzon drużyny Katowic II, która z każdym turniejem staje się coraz bardziej wymagającym przeciwnikiem. Na swoim terenie pokonała drugi zespół Lublina, wzmocniony powracającą gwiazdą – Sylwestrem Gajkiem. Ten utalentowany młody zawodnik, po trzech latach przerwy, powrócił na boisko. Trudne są pierwsze kroki po tak długiej nieobecności, jednak Sylwek nie zamierza się zniechęcać i już zapowiada rychły powrót do reprezentacji kraju. Na razie jego zespół musiał zadowolić się 6. miejscem na mistrzostwach Polski.

Kolejny mecz o wszystko rozegrał się pomiędzy zespołami Bierutowa i Lublina. Po wcześniejszym wyeliminowaniu gospodarzy oraz drużyny Białegostoku z walki o złoto, było jasne, że zwycięzca tego spotkania zostanie mistrzem Polski. Od początku gra była bardzo wyrównana. Obie drużyny popełniały błędy w obronie, które atakujący bezlitośnie wykorzystywali. Pod koniec spotkania zespół z Lublina utrzymywał niewielką przewagę. Jednak w ostatniej minucie gracze z Bierutowa zdobyli wyrównującą bramkę i do końca meczu nie dali już sobie wydrzeć remisu, który ciągle dawał obu zespołom szanse na mistrzostwo. Podział punktów w meczu na szczycie przekreślił jednocześnie szanse drużyny Białegostoku na zdobycie chociażby srebra i to bez względu na wynik meczu z Bierutowem. Ten mecz znów miał się stać spotkaniem, mającym niemały wpływ na końcową klasyfikację – przy przegranej Podlasian drużyna z Bierutowa wciąż zachowywała szanse na obronę tytułu mistrzów Polski. Jednak Białystok, po dołującej porażce z Lublinem, postarał się o rehabilitację. Pomimo że nie poprawiało to jego sytuacji w tabeli, pokazał, na co go stać, i zmiażdżył Bierutów wynikiem 12:2. Ten wynik został z radością przyjęty przez lublinian cieszących się już ze złota, które wróciło do nich po trzech latach przerwy. Lublin do 2007 roku królował niepodzielnie na polskich boiskach, zdobywając w ciągu 13 lat aż 12 tytułów mistrzowskich! W tym roku znacznie zrekonstruowana drużyna, z nowym zawodnikiem, zaledwie 20-letnim Markiem Mościckim, znów powróciła na pozycję lidera.

W niedzielę kibiców czekała jeszcze emocjonująca walka o brązowy medal, do której stanęły drużyny Katowic i Białegostoku. Ślązacy na swoim terenie nie chcieli tanio sprzedać skóry i w pierwszej połowie dzielnie stawiali opór silnie napierającym białostoczanom. Jednak w drugiej połowie meczu zawodnikom z Katowic najwyraźniej zabrakło sił i spotkanie zakończyło się porażką gospodarzy 6:14.

Po zakończeniu wszystkich gier nastąpiła ceremonia zamknięcia zawodów. Najlepsze drużyny otrzymały piękne puchary, zaś ich zawodnicy medale. Mistrzostwa zamknął oficjalnie prezes firmy Limatherm Components – Andrzej Kostka – przyjaciel goalballu, wspierający już drugi rok śląskie drużyny oraz reprezentację Polski. Jest to szczególnie ważne w okresie kryzysu finansowego, który daje się niestety odczuć również w sferze sportu niepełnosprawnych.

Katowice pożegnały goalballistów z całej Polski słoneczną pogodą. Rozjechali się do swych domów, by wiosną przystąpić do rywalizacji w nowym sezonie, zaprezentować efekty swojej zimowej pracy i wyrównać stare porachunki. Czy zwycięskim drużynom uda się utrzymać dobrą passę? Przekonamy się już za rok. Reprezentując stronnictwo przegranych, mogę obiecać, że łatwo nie będzie.

Finał mistrzostw Polski w golballu

28-30.10.2011 r., Katowice

Kobiety

    
                                            Punkty     Stosunek bramek  

1. Szczecin                              10 p.           42:34

2. Laski                                        4 p.          37:40

3. Lublin                                      3 p.          30:33

Mężczyźni

    
                                           Punkty     Stosunek bramek

1. Lublin                                  19 p.            59:26

2. Bierutów                             16 p.            57:42

3. Białystok                            12 p.            54:19

4. Katowice I                              9 p.            44:51

5. Katowice II                             3 p.            26:60

6. Lublin II                                  0 p.            28:70

Grupa „B”

    
                                           Punkty     Stosunek bramek  .

7. Wrocław                               6 p.            33:19

8. Szczecin                              0 p.            19:33

 

Najlepsi strzelcy mistrzostw Polski 2011

Kobiety

                                             Liczba bramek

1. Karolina Kozak Szczecin          27

2. Katarzyna Janczura Lublin       20

3. Anna Bukowska Laski              16

4. Aneta Wyrozębska Laski          15

Mężczyźni

1. Konrad Andrzejuk Białystok      43

2. Marek Mościcki Lublin              39

3. Daniel Henke Bierutów             24

4. Marek Lubczyk Bierutów           24

 

Konrad Andrzejuk

Na początek

 

 

Przez Białystok do Rio

Trener, korzystając z chwili przerwy w grze, krzyknął w kierunku prawego obrońcy: – Paweł, znowu bijesz w aut! Spróbuj trafić w czwórkę, prawy spóźnia ręce... 

Uwagi trenera przerwał sędzia, nakazując ciszę. Po rzucie przeciwnika młody krępy zawodnik złapał piłkę, która już po chwili wirowała razem z nim w skomplikowanym układzie ruchów, by po niepełna sekundzie lotu znaleźć się w bramce przeciwnika.
– Dobrze Paweł! O to chodziło!

Jeszcze kilka lat temu w Krzyżyku Iłowskim, niewielkiej wsi pod Sochaczewem, nikt nie słyszał o goalballu. Dzisiaj jest inaczej. Gdy Paweł Brodowicz, korzystając z kilku dni przerwy od treningów i zajęć na uczelni, wraca do rodzinnego domu ze zdobytymi medalami i pucharami, opowiada o swych kolejnych sukcesach. Kilkakrotnie wystąpił nawet w lokalnej rozgłośni radiowej. – Chciałbym, żeby jak najwięcej ludzi usłyszało o goalballu, bo ten sport na to zasługuje – mówi Paweł. Jednak nawet on sam, będąc dzieckiem, nie przypuszczał, że pochłonie go magia dzwoniącej piłki.

Paweł skończył szkołę podstawową u siebie, na wsi. Było ciężko, ale dał radę. Kiedy wzrok zaczął się coraz bardziej pogarszać, rodzice musieli podjąć decyzję o przeniesieniu go do ośrodka w Laskach. Właśnie tam poznał goalball, który od początku go zafascynował. – W Laskach nie ma odpowiednich warunków do uprawiania tej dyscypliny. Sala gimnastyczna przypomina wymiarami raczej duży pokój, poza tym istnieje silna presja na rozwój w sportach indywidualnych, szczególnie w pływaniu i lekkoatletyce. Mimo to nie poddawałem się, uparcie próbowałem swych sił w goalballu – w głosie chłopaka słychać pewność siebie. Mimo niewysokiego wzrostu, Paweł wygląda na twardziela. – Zawsze staram się dążyć do wyznaczonego sobie celu – dodaje. – Po gimnazjum, za namową nauczycieli, wybrałem szkołę zawodową, wiedziałem jednak, że stać mnie na więcej. Postanowiłem pójść do technikum masażu. W tym roku ukończyłem szkołę i zdałem maturę. Teraz najważniejszy był dla mnie goalball.

W tym roku rozwiązano w Laskach męską drużynę. Pozostałym chłopakom nie wystarczyło zapału i determinacji, żeby zmagać się z trudnymi warunkami. Paweł szukał miejsca, w którym byłyby odpowiednie warunki do rozwijania jego umiejętności. Takie możliwości stworzono mu w Białymstoku. Bez wsparcia ze strony klubu, który, borykając się z własnymi problemami, nie dba o sekcję goalballu. Paweł, razem ze swoją dziewczyną Katarzyną, przeniósł się na Podlasie w lipcu. Kasia w tym roku skończyła liceum w Laskach. Pochodzi ze Skarżyska-Kamiennej. Nie chciała wracać do domu, postanowiła pójść na studia. – Razem jest zawsze łatwiej, a przede wszystkim taniej – mówi.
– Trzeba to brać pod uwagę, szczególnie gdy głównym źródłem utrzymania jest skromna renta socjalna.

Od października oboje studiują pedagogikę. Udało im się wynająć mieszkanie na jednym z białostockich osiedli. Powoli przyzwyczajają się do życia w nowym mieście. Każdy dzień Pawła wygląda podobnie. Wstaje wcześnie rano, by jeszcze przed zajęciami na uczelni zdążyć na trening na siłowni. – Bez odpowiedniej siły nikt nie może zostać dobrym goalballistą – zapewnia chłopak. – Nawet najlepszemu obrońcy zdarzają się błędy, dlatego trzeba stawiać na atak. Poza tym gram jako skrzydłowy, więc moim zadaniem jest zdobywanie bramek, a to, bez mocnych rzutów, staje się coraz trudniejsze.

Po treningu na siłowni Paweł jedzie ze swym laptopem na uczelnię. – Maturę zdawałem w bralju, ale dzięki komputerowi daję radę na studiach. Niektórzy wykładowcy nieprzychylnie patrzą na moje prośby o udostępnienie materiałów w formie elektronicznej. Jeżeli będzie trzeba i bez tego sobie poradzę.

Bo Paweł, mimo że widzi bardzo słabo, daleki jest od przybierania postawy roszczeniowej i ciągłego liczenia na czyjąś pomoc. Dlatego też zajął się sportem, by udowodnić innym, że potrafi rywalizować z innymi i, co najważniejsze – wygrywać.

Po zajęciach przychodzi czas na trening na sali. Po kilku miesiącach Paweł czuje się w białostockiej drużynie coraz lepiej. Wie, że wszyscy łączą z jego wejściem do składu duże nadzieje. Nie jest łatwo odnaleźć się w nowej ekipie. – Każdy zespół ma swój styl gry – mówi. – W Laskach grałem na środku i byłem odpowiedzialny praktycznie za wszystko. Teraz, zarówno w klubie, jak i w kadrze Polski gram na prawym skrzydle i muszę się skupić na ataku.

Przed trzema laty Paweł został zauważony przez Roberta Prażmę, trenera reprezentacji Polski. Wtedy po raz pierwszy dostał powołanie na zgrupowanie kadry.
– Początki były ciężkie – wspomina Paweł. – Ale fakt, że zostałem dostrzeżony, dodawał mi wiary w siebie. Starałem się wkładać w treningi całe serce, by nie zawieść trenera i kolegów z drużyny. Już w czerwcu 2009 roku młody zawodnik dostał szansę pokazania się na arenie międzynarodowej. Trener powołał go do reprezentacji kraju na silnie obsadzony turniej, który rozegrano na Litwie. – Do tamtej pory nie widziałem na żywo drużyn ze światowej czołówki – mówi Paweł. – Dopóki nie przyjmie się pierwszej piłki od takich zawodników jak Genrik Pavliukianec z Litwy czy Fatmir Seremeti ze Szwecji, czuje się strach – potem zostaje już tylko respekt dla ich poziomu sportowego. Trzeba grać z nimi jak z równymi! W końcu orzełek na piersi do czegoś zobowiązuje.

Od tego czasu Paweł jest stałym zawodnikiem reprezentacji. We wrześniu wywalczył razem z drużyną narodową srebro na mistrzostwach Europy grupy „C”. Jednak apetyty polskiej drużyny na tym się nie kończą. – Za rok chcielibyśmy poprawić ten wynik w grupie „B” i awansować do światowej czołówki. A potem oczywiście wymarzone igrzyska w Rio de Janeiro. W 2016 roku będę miał 28 lat, to optymalny wiek dla goalballisty – zapewnia Paweł. – Ale wiem, że aby zrealizować nasze cele, musimy się jeszcze dużo nauczyć. Drużyna działa jak mechanizm zegarka – gdy jeden z trybików zawiedzie, całość przestaje działać. Dlatego wiem, że trenuję nie tylko dla siebie, ale też dla kolegów z drużyny. Nikt nie może zawieść, więc mobilizujemy się wzajemnie.

Paweł przyznaje, że czasami bywa mu ciężko. Z roku na rok widzi coraz słabiej, a obowiązków mu przybywa. – Teraz rozpocząłem samodzielne życie. Wymaga to dużo lepszej samoorganizacji. Ale przecież nie mogłem wciąż mieszkać w internacie, albo być na garnuszku rodziców. Najważniejsze jednak, że ciągle się rozwijam. Mam nadzieję, że pobyt w Białymstoku pomoże mi się ustabilizować i przede wszystkim zrealizować moje cele, łącznie z olimpiadą w Rio – stwierdza chłopak.

Goalball nie należy w Polsce do wiodących dyscyplin. Wciąż trudno przekonać władze sportowe do zwiększania wydatków na ten sport. Oni chcieliby widzieć duże sukcesy na arenie międzynarodowej, ale przecież taka jest specyfika gier drużynowych, że o jeden komplet medali walczy cały świat. Bez doświadczenia zdobytego w pojedynkach z drużynami ze światowej czołówki nie sposób podnosić swój poziom. Mimo to Pawłowi i jego kolegom z reprezentacji Polski nie brakuje zapału i nadziei, że wkrótce przyjdzie ich „pięć minut”. – W Białymstoku dostajemy stypendia sportowe z Urzędu Miasta. Co prawda są to najniższe stawki, ale innym drużynom nie udaje się wywalczyć nawet tego. Trochę mnie denerwuje, że goalball wciąż zdaje się być dyskryminowany wśród innych dyscyplin sportu – wzdycha Paweł. – Jednak najważniejsze jest to, by nie myśleć o trudnościach, ale cały czas iść do przodu i pokonywać kolejne przeszkody. Przed nami ważny rok, do którego będę musiał się solidnie przygotować. Oprócz sukcesów z reprezentacją Polski, chciałbym zdobyć z moją drużyną klubową mistrzostwo kraju, na które Białystok czeka już od kilku lat. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie w końcu się uda.

Kończąc rozmowę ze mną, Paweł podchodzi do kącika, gdzie wiszą jego medale. Oglądając je starannie, mówi, że wciąż czeka na te najważniejsze: z mistrzostw świata i olimpiady. Obiecuje, że dopóki nie zawisną one na honorowym miejscu w jego pokoju, nie spocznie na laurach. A tymczasem musi wracać do swych zajęć. Jutro znów wstanie na trening jeszcze przed wschodem słońca, aby postawić kolejny kroczek na drodze do spełnienia swych sportowych marzeń.

Konrad Andrzejuk

Na początek

 

 

brydż

 

Brydż, gra wyobraźniÉ

…a najwięcej jej miały zwycięskie pary: Jerzy Czeszewski i Zygmunt Siluk w kategorii maksy oraz Antonina Markiewka i Zdzisław Ratajczak w mikstach, w czasie rozgrywanych dwóch ogólnopolskich turniejów w brydżu sportowym w warmińskim Dadaju w pierwszej połowie listopada 2011 roku. Była to 16. edycja turnieju na maksy i czwarta mikstów. 

Na dobrą sprawę rozgrywki mikstowe (pary mieszane) zainicjował w 2003 roku w Dźwirzynie Jerzy Zawalski z Bydgoszczy. Systematyczne turnieje w tej kategorii rozgrywane są od czterech lat. W ubiegłym sezonie najlepszymi „mikściarzami” okazali się Krystyna Skiera z bydgoskiej „Łuczniczki” i Andrzej Stelak z warszawskiej „Syrenki”. W tym roku z pierwszego zwycięstwa cieszyła się niezmiernie pani Antonina Markiewka (jedna z dwóch całkowicie niewidomych zawodniczek na turnieju) z „Łuczniczki” Bydgoszcz.

Pani Ninka po przejściu na emeryturę, by wypełnić czas, zabrała się za naukę esperanto i za brydża. – Wcześniej grałam towarzysko, zresztą lubiłam karty od dziecka. Brydż sportowy to zupełnie inne przełożenie. Gra się szybciej i 40 rozdań w ciągu kilku godzin mocno wyczerpuje psychicznie, szczególnie niewidomego, który musi być niezmiernie skoncentrowany, by śledzić rozgrywkę w pamięci. W naszym klubie tą dyscypliną zajmują się trzy panie i jeden mężczyzna. W Dadaju trafiłam na doskonałego partnera. Dzień przed rozgrywkami ustaliliśmy założenia, aby przy stoliku dobrze się rozumieć. I proszę, pokonaliśmy wszystkich! – cieszy się mistrzyni.

Zdzisław Ratajczak z klubu „Warmia i Mazury” Olsztyn jest dobrym zawodnikiem. Na bieżąco gra w III lidze brydżowej z ludźmi pełnosprawnymi i nawet był wicemistrzem województwa. Nie pamięta, ile wygrał turniejów drużynowych w środowisku niewidomych i słabowidzących. Dwa razy triumfował w rozgrywkach indywidualnych.

Weteran Łożyński

Koordynatorem listopadowych zawodów był Piotr Łożyński, sędziowała je Janina Bakuła. Do położonego nad pięknym jeziorem Dadaj ośrodka zjechali zawodnicy z siedmiu klubów crossowych. Dopisały: Białystok, Nysa, Warszawa, Przemyśl, Łódź, Bydgoszcz i Olsztyn. Zawiodło Kłodzko i Lublin. Praktycznie w rozgrywkach wzięła udział cała krajowa czołówka mistrzów zielonego stolika. W ciągu roku odbywa się kilka imprez centralnych: turnieje indywidualne, drużynowe – na impy, maksy i miksty. Ponadto dwa, trzy, turnieje lokalne.

 – Ja, podobnie jak Zdzisio Ratajczak, przed laty grywałem w szachy. W ciągu dnia ślęczeliśmy nad szachownicą, a wieczorem ćwiczyliśmy robry. Nie tylko my, ale też Roman Walisiak, Rainhold Piotrowski czy nie żyjący już Stefan Korczak i Andrzej Kowalski. Pierwszy oficjalny mecz brydżowy między Białymstokiem a Olsztynem rozegrano w 1992 roku – mówi Łożyński. – Dobry szachista może być skutecznym brydżystą, chociaż zasady są inne. Przy zielonym stoliku gra się jak w rowerowym tandemie. Jeden mocny zawodnik nie udźwignie ciężaru walki. Brydż to gra wyobraźni, to budowanie mostów pomiędzy partnerami. Dwie osoby muszą się uzupełniać, poznać systemy licytacyjne, wiedzieć, jak wistować, jak rozgrywać końcówki. Startując w trzeciej lidze z widzącymi, partie toczą się niezwykle szybko i dynamicznie. Dwa rozdania w 15 minut. W ciągu dnia nawet 80 rozdań. Inwalidzi wzroku potrzebują na to dwóch dni. Taka jest różnica – podkreśla Piotr.

Triumfowali faworyci

W opinii prawie wszystkich uczestników zawodów największą gwiazdą w Dadaju był 48-letni Jerzy Czeszewski z klubu „Warmia i Mazury”. Puchar zdobył wspólnie ze starszym od niego o 21 lat Zygmuntem Silukiem z Elbląga. Dwa lata temu przedstawiliśmy sylwetkę tego odrobinę nerwowego szachisty, warcabisty i brydżysty w jednej osobie. Natomiast wysokiemu jak dąb słabowidzącemu masażyście z Białogardu warto poświęcić kilka zdań.

Trzymać karty nauczyli go koledzy w bydgoskiej szkole dla niewidomych. Po skończeniu masażu w Krakowie, podjął pierwszą pracę w przychodni rehabilitacyjnej w Połczynie Zdroju i wystartował w turniejach open. Ale, będąc jeszcze w szkole średniej, pasjonował się pływaniem. Zdobył mistrzostwo szkoły i wielokrotnie stawał na najwyższym pudle na zawodach krajowych. Typowano go nawet na paraolimpiadę w Holandii, ale biedak się rozchorował na zapalenie płuc i do tej dyscypliny nie wrócił. Zaczęła się przygoda z brydżem.

– Gra sportowa wymaga wiedzy teoretycznej i na początku było mi trudno. Czytam z 10-krotnie powiększającą lupą, a i tak wzrok się szybko męczy. Ćwiczę też zagrywki w internecie. Ale najwięcej doświadczenia zdobywam podczas turniejów, na które jeżdżę z drugoligową „Pogonią” Poł-czyn Zdrój. Praktycznie w każdy weekend mamy rozgrywki wyjazdowe. Z tej mojej pasji mam tylko satysfakcję, żadnych pieniędzy. Jesteśmy za biednym klubem na jakieś dotacje, a sponsorzy są w wielkich miastach. Żona nie jest zachwycona moimi nieustannymi wyjazdami. A dom trzeba utrzymać, pomagać dzieciom. Natomiast do „Crossa” trafiłem w 1999 roku zupełnie przypadkowo. Wygrałem turniej w Olsztynie i dostałem radio oraz puchar – mówił Jurek. W Dadaju wręczono mu kolejny medal (nie pamięta już, ile razy triumfował w ciągu 13 lat startów w centralnych imprezach) i następnego dnia tłukł się pociągami i autobusami do domu, bo w poniedziałek trzeba było pójść do roboty.

Czeszewski to jeden z młodszych graczy. Średnia pozostałych pań i panów jest znacznie wyższa. 72-latek Andrzej Stelak grał we wszystkich turniejach „crossowskich”. Narzeka, że jest ich coraz mniej, bo brakuje pieniędzy. W związku z tym do historii przeszły imprezy, na których meldowały się 24 pary. No i brak świeżego narybku.

Niektórzy uczestnicy turnieju w Dadaju grali lub grają w klubach z widzącymi, jak choćby 61-letni Romuald Dąbrowski z Nysy. Czynił to w latach osiemdziesiątych i, po długiej przerwie, w tym roku wznowił rozgrywki w lidze okręgowej.

– Od 11 lat jeżdżę na „crossowskie” zawody i parę razy zdobywałem medale. Drużynowo nasza ekipa z „Atutu” Nysa plasowała się w czołówce drużynowych rozgrywek. Nie uważam jednak tej dyscypliny za godną polecenia inwalidom wzroku. Mnóstwo godzin spędza się na siedząco, co dla zdrowia nie jest korzystne. Wolę jazdę na rowerze – zwierzył się drobny mężczyzna.

Dwa kółka również wybiera Józef Żelazko z Łodzi. Każdego tygodnia pokonuje 150 km, kręcąc pedałami. Wcześniej był głównym księgowym na uczelni oraz w dyrekcji „Warsa”. Łącznie przepracował 42 lata. Urodził się 69 lat temu na Wołyniu. Rodzina uciekała przed mordującymi Polaków banderowcami. Podczas tej ucieczki wypadł z kołyski, miał poważne urazy kręgosłupa i wzroku. Samodzielnie zaczął chodzić w wieku 15 lat. – Na takich zawodach jestem po raz pierwszy, a zacząłem grać w brydża, by wyrwać się z domu, by szare komórki jeszcze popracowały – opowiada starszy pan.

 Dla Jana Pożaryckiego turnieje w Dadaju były również otwarciem nowej karty sportowej. Przez 30 lat grał w piłkę dźwiękową i znaczył sporo w tej dyscyplinie. Teraz z żoną prowadzi firmę handlową, dzieci opuściły gniazdo, ma więc trochę więcej czasu i od pół roku trenuje go Piotr Łożyński. Pan Jan miał ogromny stres przed i w trakcie zawodów, co oczywiście wpłynęło na jego lokatę i na partnera Adama Żukowskiego z Ełku.

Halina Budziak z „Podkarpacia” Przemyśl w ubiegłym roku zajęła w mikście drugie miejsce, podobnie jak w tym roku wspólnie z Andrzejem Wójcikowskim.
– Od dwóch lat gram w parze ze Stasią Szymańską. Przez wiele lat towarzysko zajmowałam się brydżem, ale sportowe rozgrywki to inna planeta. Jestem bardzo zadowolona z tych imprez. Utrzymuję kontakty z ciekawymi ludźmi, a poza tym uwielbiam podróżować – mówiła pani Halina.

W Polskim Związku Brydża Sportowego szacuje się, że około pięciu tysięcy kobiet i mężczyzn bierze udział w rozgrywkach okręgowych i ligowych. Niewidomych i słabowidzących jest niewiele ponad pięćdziesiąt, czyli jeden procent. Dla jednych i drugich jest to pasja. Żyć się z tego nie da, pozostaje satysfakcja z ugranych od wielkiego dzwonu szlemów.

 

Ogólnopolski turniej w brydżu sportowym (miksty)

7–10.11.2011 r., Dadaj

1. Antonina Markiewka („Łuczniczka” Bydgoszcz), Zdzisław Ratajczak („Warmia i Mazury” Olsztyn)

2. Halina Budziak, Andrzej Wójcikowski („Podkarpacie” Przemyśl)

3. Halina Rećko, Czesław Wojciula („Victoria” Białystok)

4. Alicja Pogorzelska, Wacław Morgiewicz („Victoria” Białystok)

5. Krystyna Franaszek, Ryszard Suder („Warmia i Mazury” Olsztyn)

6. Jolanta Siwek, Eugeniusz Szymanowski („Victoria” Białystok)

7. Krystyna Skiera, Andrzej Stelak („Łuczniczka” Bydgoszcz)

8. Halina Miller, Witold Pieńko („Łuczniczka” Bydgoszcz)

9. Stanisława Szymańska, Stanisław Białas („Podkarpacie” Przemyśl)

10. Janina Markowska, Zbigniew Kizino („Victoria” Białystok)

Ogólnopolski turniej w brydżu sportowym (maksy)

10–13.11.2011 r., Dadaj

1. Jerzy Czeszewski, Zygmunt Siluk („Warmia i Mazury” Olsztyn)

2. Edward Słychań, Andrzej Stelak („Syrenka” Warszawa)

3. Jerzy Marszałkowski, Jerzy Zawór („Atut” Nysa)

4. Zbigniew Kozakiewicz, Zdzisław Ratajczak („Warmia i Mazury” Olsztyn)

5. Romuald Dąbrowski, Leon Mucha („Atut” Nysa)

6. Krystyna Franaszek, Ryszard Suder („Warmia i Mazury” Olsztyn)

7. Alicja Pogorzelska, Wacław Morgiewicz („Victoria” Białystok)

8. Halina Budziak, Stanisława Szymańska („Podkarpacie” Przemyśl)

9. Halina Miller, Witold Pieńko („Łuczniczka” Bydgoszcz)

10. Andrzej Karpiak, Józef Żelazko („Omega” Łódź)

Andrzej Szymański

Na początek

 

 

wiadomości

 

Strzelectwo

W Dadaju dominowali chorzowianie

W  pięknej hali sportowej atrakcyjnego ośrodku „Star-Dadaj” w Ramsowie koło Olsztyna odbyły się w drugiej połowie października br. dwie imprezy strzeleckie: drużynowe mistrzostwa Polski w strzelectwie pneumatycznym (21-23.10.2011 r.) oraz finał mistrzostw Polski w strzelectwie laserowym (28-30.10.2011 r.).

Olsztyński klub „Warmia i Mazury” od lat ma dobre kontakty z właścicielami ośrodka, więc warunki, w jakich rozgrywano zawody, były znakomite. Hala sportowa była bezpieczna, stanowiska strzelców odpowiednio od siebie oddalone, na zapleczu basen i sauna. Piękna okolica nastrajała do jesiennych spacerów, które pozwalały uspokoić serca, rozkołatane sportową rywalizacją.

W mistrzostwach drużynowych wzięło udział dziesięć ekip. Do tarczy strzelały: „Victoria” Białystok, „Morena” Iława, „Zryw” Słupsk, „Warmia i Mazury” Olsztyn, „Podkarpacie” Przemyśl, „Omega” Łódź, „Jutrzenka” Częstochowa, „Sudety” Kłodzko, „Karolinka” Chorzów i „Pionek” Bielsko-Biała. Drużyny składały się z czterech zawodników dowolnej płci.

W minionym roku triumfował Przemyśl i w Dadaju miał chrapkę na powtórny sukces. Olsztyniacy (drudzy w 2010) też spodziewali się złota. Wszystkich pogodził team z „Karolinki” Chorzów, z rewelacyjną Olą Janczek. Chorzowianie wyprzedzili Olsztyn o 6 punktów i o 8 punktów Przemyśl. Od medalistów odstawali również dobrzy strzelcy z Łodzi, Białegostoku i Iławy.

Poziom tej dyscypliny, rozwijanej profesjonalnie od dwóch lat przez Związek Kultury Fizycznej „Olimp”, stale zwyżkuje. Na jej rozwój ma przede wszystkim wpływ praca instruktorów oraz sprawy techniczne: sprzęt i wybór stosownych miejsc na uprawianie strzelectwa. Na szkoleniach prowadzonych przez „Olimp” sporo uwagi poświęca się bezpieczeństwu. Nie jest to tania, jak strzelectwo laserowe, dyscyplina i braki występują głównie w dostępie do profesjonalnych wiatrówek: „Feinwerkbau” czy „Ausztic”.  Kosztują od pięciu do dziewięciu tysięcy złotych plus luneta. Dodatkowo trzeba też wydać na strój: buty, kurtkę, rękawice. „Olimp” dysponuje dziewięcioma wiatrówkami, a kluby czterema. Trzynaście sztuk broni to za mało, by dynamicznie rozwijać dyscyplinę i rozszerzać ją na inne kluby.

Mistrzostwa drużynowe w Dadaju poprzedziły rozgrywki indywidualne, które odbyły się w lipcu br. w Łodzi. Sezon w strzelectwie pneumatycznym zakończą indywidualne MP w pozycji leżąc.  

 

Drużynowe mistrzostwa Polski w strzelectwie pneumatycznym

21-23.10.2011 r., Dadaj

Wyniki drużynowe

Karabin pneumatyczny 40 strzałów – open

1. „Karolinka” Chorzów 1503 p.
Aleksandra Janczek (395 p.), Wioletta Zarzecka (388 p.), Krzysztof Bloch (368 p.), Dariusz Zarzecki (352 p.)

2. „Warmia i Mazury” Olsztyn 1497 p.
Bożena Kruk (369 p.), Benedykt Kubicki (367 p.), Piotr Miś (383 p.), Janina Szymańska (378 p.)

3. „Podkarpacie” Przemyśl 1496 p.
Adam Kielar (388 p.), Marian Inglot (376 p.), Krzysztof Paszyna (377 p.), Małgorzata Musiałek (355 p.)

Wyniki indywidualne

Karabin pneumatyczny
40 strzałów – kobiety

1. Aleksandara Janczek („Karolinka” Chorzów) 395 p., 2. Wioleta Zarzecka („Karolinka” Chorzów) 388 p., 3. Teresa Skrzypek („Omega” Łódź) 388 p.

Karabin pneumatyczny
60 strzałów – open

1. Aleksandara Janczek („Karolinka” Chorzów) 586 p., 2. Teresa Skrzypek („Omega” Łódź) 582 p., 3. Adam Kielar („Podkarpacie” Przemyśl) 580 p.

Karabin pneumatyczny
60 strzałów – mężczyźni

1. Adam Kielar („Podkarpacie” Przemyśl) 580 p., 2. Piotr Miś („Warmia i Mazury” Olsztyn) 572 p., 3. Stanisław Chadukiewicz („Victoria” Białystok) 571 p.

 

Tydzień po drużynowych rozgrywkach w strzelectwie pneumatycznym do Dadaja zjechali strzelcy laserowi na rozgrywki indywidualne.

Piękną walkę o medalowe miejsca stoczyli: Jerzy Załomski z „Pionka” Bielsko-Biała, Jerzy Sypień z przemyskiego „Podkarpacia” i bydgoszczanin Radosław Czerniakiewicz. Losy pierwszego miejsca ważyły się do ostatniej chwili. Najlepszym strzelcem okazał się Jerzy Sypień. Podobnie było u pań. Cztery zawodniczki rywalizowały o podium. Przegraną została Krystyna Has z „Moreny” Iława. Jeden gorszy strzał i przypadło jej tak nie lubiane czwarte miejsce.

Poziom czołowych zawodniczek i zawodników jest tak wyrównany, iż wielką przyjemnością było słuchanie wibrującego dźwięku, sygnalizującego dziesiątkę na tarczy, gdy oddawali oni swoje strzały.

 

Finał mistrzostw Polski
w strzelectwie laserowym

28-30.10.2011 r., Dadaj

 

Kobiety

                                     Karabin Pistolet Dwubój ..

1. Magdalena                    293,3   279,9   573,2

Dudowicz  Kielce

2. Janina Szymańska     302,3   252,0   554,3

„Warmia i Mazury” Olsztyn

3. Anna Barwińska          287,2   253,0   550,2

„Omega” Łódź

4. Krystyna Has                 283,1   235,7   518,8

„Morena” Iława

5. Bożena Kruk                 290,6   178,6   469,2

„Warmia i Mazury” Olsztyn

6. Maria Ciupińska           263,3   179,8   443,1

„Sudety” Kłodzko

7. Beata Chraścina          244,5   198,1   442,6

„Hetman” Lublin

8. Alicja Tkaczyk                243,6   193,4   437,0

„Morena” Iława

9. Regina Szczypiorska   181,4   201,2   382,6
„Morena” Iława

10. Krystyna Myśliwiec    215,2   181,6   396,8

„Podkarpacie” Przemyśl

Mężczyźni

                                    Karabin  Pistolet Dwubój ..

1. Jerzy Sypień           295,1 290,8 585,9

„Podkarpacie” Przemyśl

2. Jerzy Załomski        308,4 252,4 560,8

„Pionek” Bielsko-Biała

3. Radosław Czerniakiewicz 305,0 231,4 536,4
„Łuczniczka” Bydgoszcz

4. Krzysztof Ruszkiewicz             291,3   237,0  582,3

„Zryw” Słupsk

5. Krzysztof Paszyna       283,8   244,0   527,8

„Podkarpacie” Przemyśl

6. Krzysztof Tarkowski      269,6   257,1   526,7

„Hetman” Lublin

7. Eugeniusz Łusiak        275,2   240,9   516,1

„Hetman” Lublin

8. Marian Inglot                 248,0   267,8   515,8

„Podkarpacie” Przemyśl

9. Roman Jagodziński     285,7   222,1   507,8

„Morena” Iława

10. Lesław Domin             274,2   239,7   513,9

„Podkarpacie” Przemyśl

AS

 

W Klimkówce cała pula dla „Podkarpacia”

    W scenerii późnej jesieni, w dniach 10-13.11.2011 r., odbyły się w Klimkówce IV Drużynowe Mistrzostwa Polski w Strzelectwie Laserowym. Osiem drużyn kobiecych i dziesięć drużyn męskich gościło w przepięknym Dworze „Ostoja”, otoczonym zabytkowym dziesięciohektarowym parkiem, w którym rosną wiekowe dęby, topole i modrzewie. W tym miejscu, położonym pomiędzy dwoma miejscowościami uzdrowiskowymi – Iwoniczem Zdrojem i Rymanowem Zdrojem – drużyny strzeleckie rozpoczęły bój o drużynowe mistrzostwo Polski w pistolecie, karabinie i dwuboju. Głównym organizatorem zawodów był Związek Kultury Fizycznej „Olimp”, natomiast współorganizatorem – przemyski klub „Podkarpacie”. Honorowy patronat nad imprezą objęli: Mirosław Karapyta – marszałek województwa podkarpackiego, Jan Juszczak – starosta powiatu krośnieńskiego oraz Wojciech Farbaniec – burmistrz Rymanowa. Sędzią głównym turnieju był Zbigniew Sebzda.

Zmagania turniejowe rozpoczęto uroczystym otwarciem. Na odprawie technicznej obecni byli przedstawiciele ZKF „Olimp”: wiceprezes Stanisław Sęk oraz członek zarządu – Mirosław Mirynowski. W dniu 11.11.2011 r., w godzinach porannych, pierwsze drużyny zameldowały się na stanowiskach. Starty poszczególnych reprezentantów klubów rozplanowane były na bloki, w których uczestniczyły po dwie drużyny kobiece i męskie. Panie rozpoczynały strzelanie w konkurencji pistoletu, następnie przechodziły na stanowisko karabinu. Panowie, w odróżnieniu od pań, zaczynali strzelanie z broni długiej. a następnie oddawali strzały z broni krótkiej. Zsumowane wyniki, uzyskane w karabinie i pistolecie, dawały klasyfikacje w konkurencji dwubój.

W oczekiwaniu na swoje starty, zawodnicy poszczególnych drużyn mieli możliwość zapoznania się ze sprzętem treningowym do strzelectwa pneumatycznego, czyli tzw. trenażerem. Zajęcia szkoleniowe prowadził trener „Karolinki” Chorzów – Krzysztof Kaczałko. Treningi cieszyły się dużym zainteresowaniem, tym bardziej że przy okazji przeprowadzono turniej strzelania z trenażera o atrakcyjne nagrody, które ufundował prowadzący zajęcia instruktor – Krzysztof Kaczałko.

Walkę o drużynowe mistrzostwo Polski z broni laserowej zakończono w dniu 12.11.2011 r. Wieczorem rozpoczęło się uroczyste zakończenie turnieju. Zbigniew Sebzda, sędzia główny zawodów, przedstawił ostateczne wyniki mistrzostw. Okazało się, że wszystkie złote medale oraz tytuły  wśród kobiet i mężczyzn trafiły do przemyskiego klubu „Podkarpacie”. Tytuł drużynowego mistrza Polski w kategorii kobiet zdobyły: Barbara Łuczyszyn, Elżbieta Jagieła, Małgorzata Musiałek, natomiast w kategorii mężczyzn: Jerzy Sypień, Marian Inglot oraz Krzysztof Paszyna. Drużyny, które zajęły miejsca 1-3, otrzymały puchary ufundowane przez marszałka województwa podkarpackiego i starostę powiatu krośnieńskiego. Medale ufundowali burmistrz Rymanowa oraz Grupa PZU S.A.

Na zakończenie zawodów zabrał głos wiceprezes ZKF „Olimp” – Stanisław Sęk. Podziękował wszystkim zawodnikom reprezentującym poszczególne kluby za start oraz walkę fair play w całym turnieju. Następnie dokonał uroczystego zakończenia IV Drużynowych Mistrzostw Polski w Strzelectwie Laserowym.

 

IV Drużynowe Mistrzostwa Polski w Strzelectwie Laserowym

11-13.11.2011 r., Klimkówka

Kobiety

Pistolet

1. „Podkarpacie I” Przemyśl 667,9
Barbara Łuczyszyn (281,4), Elżbieta Jagieła (134,6), Małgorzata Musiałek (251,9)

2. Sudety” Kłodzko 649,4
Maria Ciupińska (208,7), Urszula Normantowicz (272,5), Katarzyna Ciucka (168,2)

3. „Hetman” Lublin 634,6
Emilia Czarska (181,7), Beata Chraścina (209,4), Alicja Walczuk (243,5)

Karabin

1. „Podkarpacie I” Przemyśl 879,9
Barbara Łuczyszyn (303,8), Elżbieta Jagieła (304,9), Małgorzata Musiałek (271,2)

2. „Warmia i Mazury” Olsztyn 866,2
Bożena Kruk (292,7), Barbara Dołowy (266,9), Janina Szymańska (306,6)

3. „Hetman” Lublin 850,8
Emilia Czarska (289,9), Beata Chraścina (286,5), Alicja Walczuk (274,4)

Dwubój (pistolet, karabin)

1. „Podkarpacie I” Przemyśl 1547,8
Barbara Łuczyszyn, Elżbieta Jagieła, Małgorzata Musiałek

2. „Hetman” Lublin 1485,4
Emilia Czarska, Beata Chraścina, Alicja Walczuk

3. Kielce 1455,1
Magdalena Dudowicz (291.2, 309,2), Gabriela Rubak (219,8, 274,4), Milena Rot (122,2 238,3)

Mężczyźni

Pistolet

1. „Podkarpacie I” Przemyśl 820,1
Jerzy Sypień (282,7), Krzysztof Paszyna (248,1), Marian Inglot (289,3)

2. „Łuczniczka” Bydgoszcz 746,4
Radosław Czerniakiewicz (269,7), Grzegorz Kłos (218,3), Zenon Wudziński (258,4)

3. „Hetman” Lublin 735,8
Krzysztof Tarkowski (264,9), Andrzej Barzycki (199,4), Tomasz Skrzypiec (271,5)

Karabin

1. „Podkarpacie I” Przemyśl 899,6
Jerzy Sypień (307,0), Krzysztof Paszyna (286,8), Marian Inglot (305,8)

2. „Łuczniczka” Bydgoszcz 869,4
Radosław Czerniakiewicz (310,0), Grzegorz Kłos (293,1), Zenon Wudziński (266,3)

3. „Warmia i Mazury” Olsztyn 844,3
Mieczysław Kontrymowicz (294,3), Rafał Chaberski (284,5), Jerzy Dołowy (265,5)

Dwubój

1. „Podkarpacie I” Przemyśl 1719,7
Jerzy Sypień, Krzysztof Paszyna, Marian Inglot

2. „Łuczniczka” Bydgoszcz 1615.8
Radosław Czerniakiewicz, Grzegorz Kłos, Zenon Wudziński

3. „Hetman” Lublin 1572,9
Krzysztof Tarkowski, Andrzej Barzycki, Tomasz Skrzypiec

Piotr Sęk

 

Szachy

Ćwierćfinał mistrzostw Polski w szachach

12-19.11.2011 r., Tuchola

1. Grzegorz Bzowski („Jutrzenka” Dąbrowa Górnicza) 7 p.

2. Ryszard Grzywacz („Omega” Łódź) 6,5 p.

3. Bogdan Rutkowski („Tęcza” Poznań) 6,5 p.

4. Paweł Hagner („Syrenka” Warszawa) 6 p.

5. Władysław Hudziec Kielce 6 p.

6. Mieczysław Kaciotys („Sudety” Kłodzko) 5,5 p.

7. Józef Wyrzykowski („Łuczniczka” Bydgoszcz) 5 p.

8. Tomasz Pawlik („Omega” Łódź) 5 p.

9. Tadeusz Gryglewicz („Zryw” Słupsk) 5 p.

10. Marian Inglot („Podkarpacie” Przemyśl) 5 p.

 

Warcaby

Ogólnopolski turniej w warcabach stupolowych

15-22.10.2011 r., Klimkówka

1. Jan Sekuła („Cross Opole”) 16 p.

2. Leszek Stefanek („Hetman” Lublin) 15 p.

3. Józef Tołwiński  („Victoria” Białystok) 12 p.

(4. Ryszard Biegasik („Victoria” Białystok) 11 p.

5. Krzysztof Furtak („Hetman” Lublin) 10 p.

6. Maksymilian Karczewski („Cross Opole”) 10 p.

7. Mikołaj Fiedoruk („Victoria” Białystok) 10 p.

8. Ewa Wieczorek („Victoria” Białystok) 10 p.

9. Zenon Sitarz („Podkarpacie” Przemyśl) 9 p.

10. Mirosław Grabski („Cross Opole”) 9 p.

 

Showdown

Półfinały

Dwa półfinały mistrzostw Polski w showdown (strefa A i strefa B) odbyły się jednocześnie w dniach od 28 do 30 października. Strefa A miała swe rozgrywki w Sielpi, strefa B w Bydgoszczy.  

Finaliści mistrzostw Polski

Strefa A

Kobiety

1. Elżbieta Mielczarek „Sprint” Wrocław

2. Monika Szwałek „Ikar” Lublin

3. Agnieszka Pietrzak „Ikar” Lublin

4. Agata Popławska            „Ikar” Lublin

Mężczyźni

1. Tomasz Lech „Sprint” Wrocław

2. Tadeusz Sypień „Sprint” Wrocław

3. Adam Wołczyński „Sprint” Wrocław

4. Sławomir Stefanek „Ikar” Lublin

5. Adrian Słoninka „Sprint” Wrocław

6. Grzegorz Jaros Kielce

7. Emil Świerżawski „Ikar” Lublin

8. Wacław Karczewski „Ikar” Lublin

Strefa B

Kobiety

1. Jolanta Szapańska „Łuczniczka” Bydgoszcz

2. Marta Woźniak „Łuczniczka” Bydgoszcz

3. Gizela Kołodziej „Sprint” Wrocław

4. Iryna Guseva „Łuczniczka” Bydgoszcz

Mężczyźni 

1. Łukasz Skąpski „Łuczniczka” Bydgoszcz

2. Dawid Młodnicki „Sprint” Wrocław

3. Arkadiusz Gęstwiński „Łuczniczka” Bydgoszcz

4. Sylwester Dołasiński „Bryza” Szczecin

5. Franciszek Herman „Łuczniczka” Bydgoszcz

6. Grzegorz Kłos „Łuczniczka” Bydgoszcz

7. Jan Laskowski „Łuczniczka” Bydgoszcz

8. Karol Romanowski „Sprint” Wrocław

9. Marek Szapański            „Łuczniczka”            Bydgoszcz

 

Kręgle

Podsumowanie sezonu kręglarskiego

Sezon kręglarski 2011 jeszcze w styczniu i lutym napawał obawą, zarówno działaczy Stowarzyszenia „Cross”, jak i zawodników zakochanych w kręglach klasycznych. Ale nie było źle. W sumie w tym roku odbyło się 9 imprez w kręglach klasycznych przy bardzo przyzwoitej frekwencji. Pomogły w tym nowe, wyższe ulgi komunikacyjne, które pozwoliły znacznie taniej odbyć podróż na kolejne zawody. Szkoda, że zabrakło „Niebieskich Źródeł”, które często jeszcze skute lodem, budziły nas do nowego sezonu na tomaszowskiej kręgielni.

Sezon, choć skrócony, jednak trzymał w napięciu do końca. Przedostatnią okazją do podróży w górę rankingu był październikowy turniej w Brzesku. Warto było tam pojechać, by po raz pierwszy zagrać na pachnących jeszcze świeżością torach. Każda nowo oddana kręgielnia klasyczna w kraju to wielkie wydarzenie sportowe i oby było ich jak najwięcej.

VII Tarnowski Turniej w Kręglach Klasycznych

20-23.10.2011 r., Brzesko

Kobiety

B1: 1. Mieczysława Stępniewska („Omega” Łódź) 436 p., 2. Edyta Siwek („Jutrzenka” Częstochowa) 334 p., 3. Barbara Szypuła („Karolinka” Chorzów) 226 p.

B2: 1. Irena Zięba („Karolinka” Chorzów) 626 p., 2. Anna Barwińska („Omega” Łódż) 604 p., 3. Maria Harazim („Karolinka” Chorzów) 597 p.

B3: 1. Irena Curyło („Pogórze” Tarnów) 650 p., 2. Elżbieta Kłos („KoMar” Piekary Śląskie) 596 p., 3. Emilia Sawiniec („Hetman” Lublin) 587 p.

Mężczyźni

B1: 1. Jan Zięba („Karolinka” Chorzów) 580 p., 2. Zdzisław Koziej („Hetman” Lublin) 567 p., 3. Szczepan Polkowski („Morena” Iława) 498 p.

B2: 1. Stanisław Fortkowski („Pogórze” Tarnów) 686 p., 2. Jan Smoła („Morena” Iława) 663 p., 3. Wojciech Puchacz („Victoria” Białystok) 605 p.

B3: 1. Albert Sordyl („Pogórze” Tarnów) 688 p., 2. Grzegorz Kanikuła („Hetman” Lublin) 679 p., 3. Daniel Jarząb („Tęcza” Poznań) 677 p.

Ostatnią szansą w tym roku na dobry wynik i zmianę w rankingu był turniej „O Puchar Łuczniczki”. Rozegrany został w Tucholi w dniach od 4 do 6 listopada.  Cieszył się dużą frekwencją. Wszystkie sześć torów kręgielni pracowało od rana do wieczora. Po każdej grze tablica wyników przeżywała oblężenie. Wszyscy obliczali i kalkulowali, ile jeszcze muszą ugrać, aby konkurenci ich nie przeskoczyli. Kiedy  Wojtek Puchacz odłożył kulę po ostatnim rzucie, wszystko było już wiadome – kto wszedł do kadry, a kto jest poza nią. Można było ochłonąć i przygotować się na uroczyste zakończenie oraz dekorację zwycięzców. W Tucholi właściwie wszyscy są zwycięzcami. Koordynator Ewa Sargalska wraz z mężem starali się zapewnić upominki dla każdego uczestnika turnieju. Jeśli ktoś nie miał szczęścia na torze, to szansą była jeszcze loteria, która ucieszyła niemal wszystkich świętujących zakończenie „Pucharu Łuczniczki”.

VII Turniej w Kręglach Klasycznych „O Puchar Łuczniczki”

3-6.11.2011 r., Tuchola

Kobiety

B1: 1. Barbara Szypuła („Karolinka” Chorzów) 629 p., 2. Mieczysława Stępniewska („Omega” Łódź) 621 p., 3. Regina Szczypiorska („Morena” Iława) 602 p.

B2: 1. Monika Helwig („Karolinka” Chorzów) 677 p., 2. Anna Barwińska („Omega” Łódź) 670 p., 3. Maria Kieloch („Morena” Iława) 664 p.

B3: 1. Alicja Tkaczyk („Morena” Iława) 679 p., 2. Elżbieta Kłos („KoMar” Piekary Śląskie) 637 p., 3. Ewa Stypułkowska („Elcross” Elbląg) 635 p.

Mężczyźni

B1: 1. Jan Laskowski („Łuczniczka” Bydgoszcz) 644 p., 2. Artur Woszuk („Victoria” Białystok) 611 p., 3. Piotr Dudek („Warmia i Mazury” Olsztyn) 605 p.

B2: 1. Mieczysław Kontrymowicz („Warmia i Mazury” Olsztyn) 679 p., 2. Rafał Gacek („Atut” Nysa) 662 p., 3. Grzegorz Kłos („Łuczniczka” Bydgoszcz) 658 p.

B3: 1. Zbigniew Strzelecki („Karolinka” Chorzów) 697 p., 2. Daniel Jarząb („Tęcza” Poznań) 691 p., 3. Albert Sordyl („Pogórze” Tarnów) 660 p.

W sumie sezon kręgli klasycznych nie obfitował w zaskakujące wyniki. Pojawiło się natomiast sporo nowych nazwisk, które w następnych sezonach zapewne zobaczymy na wysokich pozycjach tablicy wyników. Czekamy na dobre wyniki głównie w kategoriach B3 kobiet i mężczyzn. W niższych kategoriach mieliśmy już medale mistrzostw Europy, a nawet świata – łącznie z tymi najjaśniej błyszczącymi. W B3 trzeba grać znacznie więcej niż 700 kręgli, co ciągle przekracza możliwości naszych zawodników. W nowym sezonie może zdarzyć się wszystko, więc poczekajmy, może w końcu znajdzie się recepta na te niesforne trójki i czwórki ze środka szachownicy!

Piotr Dudek

 

Bowling

VII Puchar Niepodległości 

Pomysłodawcą i głównym organizatorem bowlingowego Pucharu Niepodległości jest prezes lubelskiego klubu „Hetman”, Michał Czarski. W tym roku, w dniach od 11 do 13 listopada, odbyła się już siódma edycja tego turnieju.

W rozgrywkach wzięło udział 96 zawodników z 13 klubów Stowarzyszenia „Cross”. Zawody przeprowadzono na kręgielni Fantasy Park w centrum Lublina. Zawodnicy wykonali po 10 rzutów, plus dobitki na sześciu torach według zasad regulaminu mistrzostw Polski. Klasyfikacja prowadzona była w kategoriach B1, B2, B3 kobiet i mężczyzn  oraz kategorii „open” (dla przewodników, opiekunów i sędziów).

Najlepsi zawodnicy otrzymali pamiątkowe puchary, medale i dyplomy, a wszyscy uczestnicy drobne upominki rzeczowe, ufundowane przez sponsorów.

Po zakończeniu turnieju organizatorzy zweryfikowali jego wynik w kategorii B3 kobiet. Zofia Sarnacka z olsztyńskiego klubu „Warmia i Mazury” przesunięta została z miejsca piątego na miejsce pierwsze.

VII Puchar Niepodległości w Bowlingu

11-13.11.2011 r., Lublin

Kobiety

B1: 1. Mariola Maćkowiak („Łuczniczka” Bydgoszcz) 755 p., 2. Karolina Rzepa („Łuczniczka” Bydgoszcz) 589 p., 3. Anna Maciąg („Hetman” Lublin) 537 p.

B2: 1. Dorota Kurek („Ikar” Lublin) 912 p., 2. Mirosława Malcherek („Łuczniczka” Bydgoszcz) 867 p., 3. Jadwiga Szuszkiewicz („Warmia i Mazury” Olsztyn) 830 p.

B3: 1. Zofia Sarnacka („Warmia i Mazury” Olsztyn) 923 p., 2. Honorata Borawa („Łuczniczka” Bydgoszcz) 906 p., 3. Izabela Walczak („Warmia i Mazury” Olsztyn) 897 p.

Mężczyźni

B1: 1. Krzysztof Tarkowski („Hetman” Lublin) 779 p., 2. Franciszek Kała („Jutrzenka” Częstochowa) 628 p., 3. Mariusz Podpora („Syrenka” Warszawa) 576 p.

B2: 1. Mieczysław Kontrymowicz („Warmia i Mazury” Olsztyn) 982 p., 2. Jan Smoła („Morena” Iława) 980 p., 3. Janusz Jeleń („Morena” Iława) 954 p.

B3: 1. Grzegorz Kanikuła („Hetman” Lublin) 1096 p., 2. Piotr Gniadek („Syrenka” Warszawa) 954 p., 3. Cezary Dybiński („Warmia i Mazury” Olsztyn) 954 p.

 

Drużynowy turniej w Bydgoszczy

W dniach od 17 do 20 listopada br. w Bydgoszczy odbył się I Ogólnopolski Drużynowy Turniej w Bowlingu dla Osób Starszych. Pierwszy i w pełni udany. To zasługa Ewy Sargalskiej, koordynatora imprezy oraz zaangażowanych i doświadczonych pracowników kręgielni „Broadway”, na której odbyły się rozgrywki.

Organizatorzy świetnie dawali sobie radę z modyfikacją na bieżąco regulaminu turnieju, na przykład, kiedy zabrakło barierek dla każdej drużyny. Wszystkie awarie maszynowni były usuwane natychmiast. Nie trzeba też było długo czekać na interwencje mechanika. Kierownictwo kręgielni przeprowadziło w pełni profesjonalnie wszystkie zadania: ogłoszenie wyników, dekorację zwycięskich drużyn i wręczenie nagród. Kręgielnia „Broadway” była też jednym z fundatorów wręczanych trofeów. Może to zbyt prozaiczne wyliczanki, ale nie sposób o tym nie wspomnieć, jeśli widać coś tak pozytywnego, czego na wielu innych kręgielniach brakuje.

A teraz o przebiegu samych zawodów. I tutaj zupełnie nowa jakość. Drużyna, zgodnie z regulaminem turnieju, musiała składać się z nie więcej niż 4 osób, a suma ich kategorii nie mogła przekroczyć 8. Warunkiem była także obecność w składzie co najmniej jednego zawodnika B1 i jednej kobiety. To, co sam mogłem zauważyć na mistrzostwach Europy w Helsinkach, w pełni dało się przenieść na nasz krajowy grunt. Zawodnicy z jednej drużyny, grając w znaczącej części na tym samym torze, dostarczali sobie nawzajem niebywałych emocji. Musieli także organizować współpracę między sobą, gdyż ona przekładała się na wspólny sukces. Tylko grupa B1 początkowo grała w osamotnieniu. Kiedy jednak zawodnicy z kat B2 i B3 wcześniej kończyli gry, tłumnie gromadzili się przy kolegach i koleżankach z B1 – to ich wynik decydował ostatecznie o miejscu, jakie zajmie team. Każdy dobry rzut był nagradzany oklaskami. O tym, że warto było się motywować i wspierać, przekonała się drużyna z „Moreny” Iława. O jej miejscu na trzecim stopniu podium, przy identycznej liczbie strąconych pinów (2132 punktów!) co i lubelska drużyna „Hetman II”, zadecydowała jedynie wyższa suma gier w ostatniej kolejce: „Morena” – 573 p.,  rywale – 545 p. Złoty medal – zdecydowaną przewagą – zdobyła drużyna z olsztyńskiego klubu „Warmia i Mazury”, drugie miejsce przypadło „Hetmanowi I” Lublin.

Na sukces imprezy zapracowała także wysoka frekwencja. Do zawodów zgłoszono aż 13 drużyn. Kilka klubów reprezentowały nawet dwa teamy. Mniejsze szanse miały drużyny z dwoma zawodnikami B1 („Tęcza” Poznań) i te z więcej niż jedną kobietą (było ich kilka). Miał na to wpływ brak handicapu dla grających kobiet, stosowanego na mistrzostwach Europy i świata (10 pinów na grę). Pecha miała też drużyna „Łuczniczki” Bydgoszcz, która wystąpiła bez kontuzjowanej Marioli Maćkowiak z kat.B1. Mariola zachwyciła wszystkich wynikiem na turnieju w Lublinie (755 p.). Grając „na swojej kręgielni”, mogłaby nawet jeszcze go poprawić i wprowadzić swoją drużynę w strefę medalową.

I Ogólnopolski Drużynowy Turniej w Bowlingu dla Osób Starszych

17-20.10.2011 r., Bydgoszcz

1. „Warmia i Mazury I” Olsztyn   2384 p.

2. „Hetman I” Lublin 2259 p.

3. „Morena” Iława  2132 p.

4. „Hetman II” Lublin 2132 p.

5. „Łuczniczka II” Bydgoszcz 2080 p.

6. „Warmia i Mazury II” Olsztyn 2049 p.

7. „Omega” Łódź 1918 p.

8. „Karolinka” Chorzów 1806 p.

9. „Tęcza” Poznań 1709 p.

10. „Łuczniczka I” Bydgoszcz 1688 p.

11. „Jutrzenka” Częstochowa 1645 p.

12. „Elcross” Elbląg 1435 p.

Piotr Dudek

 

Biegi

Dwa amerykańskie maratony

Wiosną tego roku ja i moi dwaj koledzy ze Stowarzyszenia „Cross” – Stanisław Spólnik  z „Lajkonika” Kraków i Grzegorz Małowiecki  z  „Bryzy” Szczecin – zdecydowaliśmy się na start w dwóch maratonach – waszyngtońskim i nowojorskim. W realizacji tego wyzwania bardzo nam pomógł Dick Traum, prezes klubu Achilles International oraz Halina Koralewska, wieloletnia wolontariuszka tej organizacji. Z klubem tym, którego naczelnym zadaniem jest szerzenie idei aktywizacji przez sport ludzi niepełnosprawnych z całego świata, efektywnie współpracujemy od wielu lat.

Nasz pobyt w Waszyngtonie trwał dwa dni. Pierwszy poświęciliśmy na intensywne zwiedzanie miasta. Zobaczyliśmy: budynek kongresu – Kapitol, siedzibę prezydenta USA – Biały Dom, park National Mall. Udało nam się także zwiedzić niewielką część Instytutu Smithsona, największego na świecie ośrodka edukacyjno-badawczego, z muzeami. Wielkość zbiorów z wielu dziedzin nauki i sztuki jest tutaj imponująca. Najwięcej czasu poświęciliśmy na oglądanie eksponatów zgromadzonych w muzeach: narodowym, lotnictwa i historii naturalnej.

Sobota, 30 października 2011 r. Wczesnym rankiem truchtamy na start waszyngtońskiego „Marine Corps Marathon”. To maraton dla uczczenia pamięci poległych żołnierzy amerykańskich, obsługiwany przez żołnierzy. Impreza zorganizowana  bardzo dobrze i sprawnie. Myśleliśmy, że to kameralny maraton, a tu okazuje się, że na wyścig  stawiło się ponad 21 tysięcy zawodników! Mrowie ludzi biegnących na całej trasie. Ciężki bieg, kilometry czujemy w nogach! Ale na mecie czeka nas osłoda – dostajemy piękne medale. Wieczorem zwiedzamy jeszcze mauzoleum Abrahama Lincolna i niedawno odsłonięty pomnik Martina Luthera Kinga, czarnoskórego pastora, który wypowiedział słynne: „I have a dream” (mam marzenie). My też mieliśmy marzenie, które się spełniło – maraton w Waszyngtonie! Zabieramy stąd sporo wrażeń i zdjęć.

W poniedziałek, 31 października, wyjeżdżamy autokarem do Nowego Jorku. Tu też sporo zwiedzamy. Pierwszego listopada obowiązkowo „strefa zero”, gdzie stały wysokościowce WTC. Obecnie buduje się tam dwa strzeliste budynki. Potem krótka wizyta w pobliskim kościele anglikańskim, wypad na Wall Street (sporo policji pilnującej budynków i protestujących tam ludzi) i na dolny Manhattan. Zaliczamy też szybki rejs promem w pobliżu Statuy Wolności. Z Mostu Brooklyńskiego oglądamy piękną panoramę Manhattanu. Mąż Haliny Koralewskiej, Zbyszek, zabiera nas w środę nad Ocean Atlantycki. Piękna pogoda, rozległa plaża i bezkres oceanu sprzyjają długiemu spacerowi. W czwartek łazimy po Chinatown i Litle Itally, zwiedzamy targi sportowe. Odbieramy numery startowe i witamy kolegów z Polski, trójkę wózkarzy: Renatę Kałużę, Rafała Wilka i Roberta Nowickiego. W piątek Times Square i Środkowy Manhattan, a potem oficjalne spotkanie z Achilles International i naszymi przewodnikami na maraton. W sobotę bierzemy udział w biegu przyjaźni – trasa około 3 mil, od siedziby ONZ do Central Parku.

Niedziela, 6 Listopada 2011 r. Rano, po piątej, wychodzimy z „wózkarzami”. Pomagamy im przetransportować wózki startowe (handebike) do autokarów, którymi jedziemy na Staten Island. Tam 3 godziny czekania na rozpoczęcie maratonu. Dreszcz emocji i wzrost adrenaliny, jak zwykle przed zawodami. W tym roku wystartuje tu aż 47 tysięcy ludzi! Mam 4 przewodników, dobrze przygotowanych. Grzegorz i Staszek po dwóch. Tylko pozazdrościć tak rozwiniętego wolontariatu w „Achillesie”! Pogoda świetna do biegania. Słonecznie, rześko, z lekkim wietrzykiem. Razem z przewodnikami tworzymy zgodny „biegowy team” – żadnych problemów na trasie. Niesamowity doping (szacuje się na ok. 2 mln. ludzi) i determinacja, by nie zawieść tych, którzy mi pomagają. Tłumię ból (z niezaleczoną kontuzją wyjechałem z Polski) i skupiam się na innych sprawach. To bardzo pomaga. Przed Central Parkiem jakiś dzieciak głośno woła: Look! Run yellow team!!! To o nas! Nasza piątka pięknie się prezentuje w jednakowych żółtych koszulkach. Cieszy nas to zawołanie. Uśmiechamy się. Mocno mobilizujemy się na ostatnich milach i… osiągamy metę. Nowojorski maraton to niesamowity bieg. Podziw budzi przede wszystkim jego rozmach. Dowiadujemy się, że w New York City Maraton bardzo dobrze wypadliśmy! W handebikach wygrała Renia Kałuża, Rafał Wilk był drugi, a Robert Nowicki 6. Z Achillesa Mariusz Gołąbek dobiegł pierwszy, Grzegorz Małowiecki – piąty. Staszek Spólnik pobiegł na miarę swoich możliwości i aktualnego stanu zdrowia.

Swój start w Nowym Jorku Grzegorz tak skomentował: – Maraton nowojorski to po prostu bajka! Rewelacyjna atmosfera! Największy uliczny karnawał dla biegaczy: 47 tys. zawodników na trasie, ponad 2 miliony ludzi wzdłuż trasy. Niesiony niesamowitym dopingiem na całej długości biegu, osiągnąłem czas 3:35:53.

Biegi Niepodległości

Warszawa, 11 listopada 2011 r., godz. 11:11. Ostatni tegoroczny start zaplanowany dla zawodników ze Stowarzyszenia „Cross” odbył się podczas 23. edycji Biegu Niepodległości w Warszawie. Pogoda sprzyjała wszystkim zawodnikom, którzy tego dnia aktywnie świętowali. W biegu na dystansie 10 km wystartowało ponad 7 tysięcy zawodników. Wśród nich 23 zawodników „Cross”. Najliczniejsza grupa z „Syrenki” Warszawa – 16 osób. Poza regularnie startującymi, pobiegli weterani biegów: Zygmunt Grzelak, Jan Michalik i dwie panie – Małgorzata Cieśluk i Monika Grabińska, oraz zawodnicy z sekcji kolarskiej – Marek i Henryk Groszkowscy. Z innych klubów wystartowali: Piotr Szymczak („Omega” Łódź), Michał Majchrzak i Stanisław Seniuk („Lajkonik” Kraków), Rafał Machnikowski („Jutrzenka” Bydgoszcz) oraz Robert Gałczyński z „Karolinki” Chorzów. Zajęte miejsca i uzyskane czasy nie były tego dnia istotne, liczyła się przyjacielska atmosfera w wielotysięcznym tłumie biegaczy.

Gdynia, 11 listopada 2011 r., godz. 15:15. Również w Gdyni tego świątecznego dnia zorganizowano bieg na dystansie 10 kilometrów. Wśród dwóch tysięcy startujących zawodników biegli „trzej muszkieterowie” ze Stowarzyszenia „Cross”: Krzysztof Badowski i Tomasz Chmurzyński („Jutrzenka” Bydgoszcz) oraz  Mariusz Gołąbek („Jantar” Gdańsk). Znakomicie pobiegł Tomek Chmurzyński. Zajął 3. miejsce w kat. 40-49 lat i pierwsze w kat. niepełnosprawni. Mariusz Gołąbek był czwarty, a Krzysztof  Badowski szósty.

Liczny udział zawodników z „Crossu” w tegorocznych startach u schyłku roku to dobry prognostyk przed następnym sezonem.

Mariusz Gołąbek

 

Organizacje

„Kret”

To nazwa nowo powstałego stowarzyszenia, założonego przez niewidomych sportowców kat. B1, uprawiających kręgle. Jego pełna nazwa brzmi: Towarzystwo Pomocy Całkowicie Niewidomym „Kret”. Pierwszym prezesem nowej organizacji został Piotr Dudek.

Stowarzyszenie działa na rzecz osób całkowicie niewidomych, a jego głównym celem jest poprawienie warunków życia, pracy i aktywności fizycznej członków.

Osoby zainteresowane „Kretem” mogą uzyskać wszelkie informacje o organizacji, pisząc na adres e-mailowy jego prezesa: dudekpiotr@o2.pl 

 

Sprostowanie

W poprzednim numerze („Cross” 11/2011) zamieściliśmy błędny podpis pod zdjęciem Aleksandry Janczek (patrz II str. okładki). Powinno być: „Aleksandra Janczek, tegoroczna mistrzyni Europy w strzelectwie pneumatycznym”, a nie jak napisaliśmy „…w bowlingu”.

W tym samym numerze, w artykule Sport w Stowarzyszeniu „Cross”, wkradło się również kilka błędnych informacji. W części poświęconej kolarstwu pominęliśmy brązowy medal Krzysztofa Kosikowskiego i Artura Korca zdobyty na paraolimpiadzie Pekin 2008. Na mistrzostwach Europy w kręglach zdobyliśmy 4 złote, 3 srebrne i 5 brązowych medali (było: 5 złotych, 1 srebrny, 6 brązowych), a na ME w 2008 roku Anna Barwińska zdobyła medal srebrny, a nie złoty. W tych samych mistrzostwach pominęliśmy medal srebrny drużyny męskiej. Podczas ME w 2010 roku Mieczysława Stępniewska zajęła 5. miejsce. My zaś przypisaliśmy jej brązowy medal. Przepraszamy.

Redakcja

Na początek

 

 

ruszajmy się

 

Przygotowanie do sezonu narciarskiego

 

Zimowy sezon narciarski przed nami. Na nizinach i w niższych partiach gór świetnie sprawdzają się narty biegowe, tzw. „biegówki”. Ta forma ruchu doskonale przygotowuje ciało do obciążeń, które niesie ze sobą narciarstwo zjazdowe. W ostatnich latach przybywa zwolenników jeżdżenia na jednej desce o nazwie snowboard. Cokolwiek wybierzecie, jedno jest pewne: bez odpowiedniego przygotowania wyjazd w niesprzyjających okolicznościach może ulec skróceniu.

Najczęściej kontuzje przydarzają się osobom, które przez cały rok były mało aktywne ruchowo, a urlop chcą koniecznie spędzić na stoku. Spragnieni białego szaleństwa, często wprost zza biurka ruszają na stok. Czekają na to cały rok, więc bardzo podekscytowani, nie zważając na własną motorykę, szusują, nie oszczędzając się. Taka jazda najczęściej kończy się urazem albo wypadkiem. Ciało musi być odpowiednio przygotowane na jazdę obciążającą stawy i mięśnie. I nie tylko ciało, również psychika. Także dobry sprzęt, odpowiednio dopasowany do stylu i poziomu jazdy narciarza, zwiększa jego bezpieczeństwo.

Narciarstwo zjazdowe to sport, w którym dochodzi do bardzo dużych obciążeń fizycznych, szczególnie gdy jazda jest szybka, a stok nie najlepiej przygotowany. Przed przeciążeniami i urazami może uchronić dobra technika jazdy, ale gdy ktoś nie ćwiczy regularnie, siła mięśniowa spada, podobnie jak wytrzymałość więzadeł oraz ogólna kondycja. W takich warunkach dużo łatwiej o błąd. Czasami po prostu może zabraknąć sił na prawidłowe wykonanie odpowiedniego manewru.

Przygotowanie fizyczne do wyjazdu na narty lub, mówiąc ogólniej, do sportów zimowych, dotyczy przede wszystkim: siły mięśniowej, wytrzymałości (ogólnej kondycji), gibkości (elastyczności mięśni i stawów) oraz równowagi. Najlepiej, gdy ćwiczymy wszystkie te cechy przez cały rok. Natomiast niezbędny czas przygotowania, by organizm człowieka odczuł pozytywne, długofalowe skutki treningu, to co najmniej 2-3 miesiące. Oczywiście każdy ruch będzie wskazany przed aktywnością na stoku. Nie należy rezygnować z przygotowań nawet wówczas, gdy zostało niewiele czasu. Faktem jest, że trening stosowany dwa razy w tygodniu daje tylko efekty podtrzymujące sprawność fizyczną na uzyskanym już poziomie. Kiedy zależy nam na rozwoju cech motorycznych i odpowiednim przygotowaniu do sezonu narciarskiego, trzeba zaangażować się co najmniej trzy razy w tygodniu. Czas trwania treningu powinien być nie krótszy niż 60 minut. Optymalny trening przygotowujący narciarza amatora to 4-6 razy w tygodniu po 60 minut ćwiczeń. W takim treningu powinny znaleźć się ćwiczenia wzmacniające mięśnie (głównie nóg i tułowia), rozciągające (szczególnie główne partie mięśniowe), ćwiczenia kondycyjne (najlepiej cykliczne, takie jak: bieg, jazda na rowerze minimum 10-20 minut bez przerwy), elementy równoważne. Zaproponuję zestaw ćwiczeń, który można wykorzystać, przygotowując się do uprawiania sportów zimowych.

1. Przysiady i półprzysiady.

Przysiady to podstawowe ćwiczenie wzmacniające mięśnie nóg. Sportowcy wykonują je z dodatkowym obciążeniem, równym własnej masie ciała. Narciarz amator może korzystać z różnych form tego ćwiczenia bez obciążeń. Półprzysiad, czyli ugięcie nóg do kąta rozwartego w stawie kolanowym, jest ćwiczeniem łagodniejszym. Przysiad to obniżenie środka ciężkości, aż do uzyskania kąta prostego w stawie kolanowym. Nie należy uginać kolan bardziej, również bardzo niekorzystne jest trzymanie stóp złączonych. Stabilna i odpowiednia dla stawów postawa to taka, kiedy nogi rozstawione są na szerokość bioder. W serii wykonuje się od 8 do 20 powtórzeń, natomiast serii rozdzielonych przerwami wypoczynkowymi powinno znaleźć się kilka w czasie jednego treningu.

2. Chodzenie i bieganie po schodach.

To świetny trening zarówno dla mięśni nóg, jak i wydolności fizycznej (kondycji), bo poprawia sprawność układu oddechowego i naczyniowo-sercowego. Należy wchodzić na wysokość co najmniej 3. piętra – im wyżej, tym lepiej. Podchodzenie powinno się powtórzyć od 6 do 12 razy. W pierwszym tygodniu tylko wchodzimy, w drugim można już spokojnie podbiegać, stopniowo zwiększając prędkość biegu.

3. Skoki i wieloskoki.

To ciężkie ćwiczenia, wykorzystywane do wzmacniania mięśni nóg przez sportowców. Mięśnie nóg pracują zarówno podczas odbicia, jak i lądowania. Ćwiczenia te mają również wpływ na ścięgna i więzadła stawowe, dlatego nie należy z nimi przesadzać. Zależy nam przecież na efekcie wzmacniającym, a nie przeciążającym układ ruchu. Te ćwiczenia można wykonywać po ogólnym wzmocnieniu ciała, lub gdy aktywność fizyczna podejmowana jest systematycznie. Do podskoków zaliczymy: podskoki z obu nóg i stojąc na jednej nodze oraz podskoki naprzemianstronne, kiedy ląduje się na tej samej nodze, z której nastąpiło wybicie, po czym odbicie następuje z drugiej nogi. Klasyczny wieloskok to wyskok z jednej nogi, następnie lądowanie i błyskawiczne odbicie z drugiej. To ćwiczenie przypomina nieco bieg, z tą różnicą, że zamiast kroków stosuje się skoki o jak najdłuższej długości.

4. Wymachy nóg w różnych kierunkach.

Te ćwiczenia uelastycznią stawy, głównie biodrowe. Ćwiczymy tylko wówczas, kiedy jesteśmy już rozgrzani. Nogi powinny być wyprostowane, ramiona oparte o ścianę lub drzewo, by zwiększyć równowagę i stabilność. Stojąc przodem do ściany, ćwiczymy wymachy nogi w tył i w górę, stojąc bokiem – wymachy w przód i w bok. Obszerność ruchu powinna być spora, ale nie może powodować bólu. Noga podczas wymachów porusza się jak wahadło zaczepione w okolicach biodra.

5. Skłony tułowia w różnych kierunkach.

W leżeniu te ćwiczenia prowadzą do wzmocnienia mięśni posturalnych. Skłony w przód w leżeniu tyłem (nogi ugięte) wzmocnią mięśnie brzucha i bioder. W leżeniu na boku (nogi lekko ugięte) lekkie wznosy wzmocnią boczne partie tułowia. W leżeniu przodem, uniesienie barków i klatki piersiowej tuż nad podłogę wzmacnia prostowniki grzbietu.

5. Trening kondycyjny.

Poprawie wydolności fizycznej służą takie formy ruchu, jak: nordic-walking, marszobiegi, biegi, jazda na rowerze, jazda na rolkach lub zajęcia typu aerobic i fitness. Część z nich została już opisana w poprzednich numerach. Ćwiczy się w umiarkowanym tempie, ale bez wyraźnych przerw wypoczynkowych.

7. Ćwiczenia równowagi na stabilnym podłożu.

      W ćwiczeniach tych stosuje się zmniejszoną powierzchnię podparcia ciała. Są to: chodzenie i różne ćwiczenia na wąskiej kłodzie bądź równoważni, ćwiczenia na jednej nodze (bez wykonywania podskoku) lub ćwiczenia w zwolnionym tempie.

8. Ćwiczenia równowagi na niestabilnym podłożu.

Różnego rodzaju ruchy i ćwiczenia wykonuje się na materacach, specjalnych poduszkach wypełnionych powietrzem lub platformach umieszczonych na sprężynie. Przygotują one do tego, by reakcje na stoku były jak najbardziej prawidłowe.

9. Stretching i rozciąganie statyczne.

Stretching to rozciąganie mięśni poprzedzone statycznym napięciem danego mięśnia. Rozciąganie statyczne to przyjęcie odpowiedniej pozycji, w której dany mięsień jest rozciągany, ale bez pogłębiania ruchu. W momencie tzw. „pierwszego bólu” (uczucie „pieczenia” mięśnia) należy zatrzymać się w bezruchu na 10-20 sekund.

Na zakończenie przedstawiam trening trwający 60 minut: rozgrzewka (10 minut), wchodzenie po schodach (10 minut), bieganie (15 minut), przysiady, podskoki, wymachy nóg (15 min), ćwiczenia równowagi (5 minut), rozciąganie mięśni nóg (5 minut).

Krzysztof Koc

Na początek

 

 

szkolenie

 

Gramy w szachy

Ruchome centrum

Po debiucie lub w wyniku wymian w grze środkowej powstają w partiach pozycje, w których jedna ze stron ma więcej pionków na środkowych liniach. Jeśli piechota ta jest mobilna, mówimy wówczas o ruchomym centrum. Gra nabiera forsownego charakteru. Zawodnik, mający nadwyżkę centralnych pionków, dąży do ich marszu, aby ścieśnić figury przeciwnika. Później, po zamknięciu wrażych bierek w hokejowy zamek, następuje wyrobienie silnego zaawansowanego wolniaka albo też szybki przerzut figur do decydującego ataku na skrzydle. Podstawowym planem strony przeciwnej jest trwałe, jak najszybsze, zablokowanie pionkowej lawiny lub jej likwidacja.

 

Partia włoska

P. Marik – M. Kosnar

Czechy 1993

1.e4 e5 2.Sf3 Sc6 3.Gc4 Gc5 4.c3 Sf6 5.d4 ed4 6.0-0 0-0? Prawidłowe było 6...S:e4 7.cd4 d5! 8.dc5 dc4 9.He2 Hd3 z dobrą grą czarnych 7.cd4 Gb6 8.d5 Białe uzyskały silne ruchome centrum. Ich pionki ruszają naprzód, spychając czarne figury na ostatnie linie 8...Se7 Po 8...Sa5 9.Gd3 powstaje groźba 10.b4, przed którą nie ma obrony: 9...Gc5 10.Ha4 b6 11.b4 itd. 9.e5 Se8?! Mniejszym złem było oddanie dwóch lekkich figur za wieżę i pionka po 9...Sg4 10.h3 S:f2 11.W:f2 G:f2+ 10.d6 cd6 11.ed6 Ten pionek zamroził skrzydło hetmańskie. Teraz można przystąpić do bezpośredniego ataku na króla 11...Sg6 12.Gg5 Sf6 13.Sc3 Grozi 14.Sd5 13...h6 14.Hd3! Sh8 Również i po 14...hg5 15.H:g6 Kh8 16.G:f7 trudno było liczyć na ratunek 15.Sd5 Czarne muszą ponieść straty materialne 15...We8 Po 15...hg5 16.Se7+ ginął hetman 16.Se7+ W:e7 Do mata prowadziło 16...Kf8 17.G:f6 gf6 18.Hh7 17.G:f6 gf6 18.de7 H:e7 19.Wae1 Hf8 20.Sh4 d6 21.Sg6! Hd8 22.S:h8 K:h8 23.G:f7 i czarne poddały się (23...Gd7 24.H:d6 itd.)

 

Partia nieregularna

A. Alechin – F. Marshall

Baden-Baden 1925

1.d4 d5 2.c4 Sf6?! Pozwala białym zyskać tempa i stworzyć silne centrum pionkowe 3.cd5 S:d5 4.e4 Sf6 5.Gd3 e5 Ryzykowna strategia skomplikowania gry. Nie wolno oczywiście 5...H:d4?? 6.Gb5+, ale solidniejsze było 5...Sc6 6.de5 Grubym pozycyjnym błędem było 6.d5?, prowadzące do blokady piechoty 6...Sg4 7.Sf3 Gra na zachowanie przewagi materialnej 7.f4? Gc5 dawała czarnym niebezpieczną inicjatywę 7...Sc6 8.Gg5 Słabe było 8.Gf4?! Sb4, ale zasługiwało na uwagę 8.0-0 Sg:e5 9.S:e5 S:e5 10.Gb5+ z przewagą 8...Ge7 9.G:e7 H:e7 10.Sc3 Sc:e5 11.S:e5 H:e5?! Hetman długo nie utrzyma się na centralnym polu. Lepsze 11...S:e5 12.h3 Sf6 13.Hd2! Bardzo silny ruch, przygotowujący f2-f4 oraz długą roszadę. Po narzucającym się 13.0-0 g5!? trudniej było wyrzucić hetmana z centrum 13...Gd7 Teraz po 13...g5 14.0-0-0 mogło dalej nastąpić 15.h4 gh4 16.f4 lub 15.g3 i później f2-f4 14.He3! Jeszcze jeden dokładny ruch. Biały hetman ogranicza konkurenta na e5 i poprzez atak na punkt a7 uniemożliwia długą roszadę 14...Gc6 15.0-0-0 0-0 16.f4! Piechota rusza. Przy różnostronnych roszadach białe zaczynają atak w centrum szachownicy, by przenieść go potem na króla 16...He6 Do utraty pionka mogło doprowadzić 16...Ha5 17.e5 Sd5? 18.S:d5 G:d5 19.G:h7+ K:h7 20.Hd3+, ale zasługiwało na uwagę 16...He7 17.e5 Wfe8 18.Whe1 Wad8 Lepsze 18...Sd7, utrudniając f4-f5 19.f5 He7 20.Hg5 Sd5?! Teraz atak białych rozwija się błyskawicznie. Przedłużało opór 20...Hf8 21.Hg3 (Ale nie 21.ef6? W:e1 22.W:e1 W:d3) 21...Sd5, zyskując ważne tempo. 21.f6! Hf8 22.Gc4 S:c3 23.W:d8 W:d8 24.fg7! Ważne wtrącenie 24...S:a2+ Po natychmiastowym 24...He8 wygrywało zarówno skromne 25.bc3, jak i 25.G:f7+ K:f7 26.g8H+! H:g8 27.e6+ Kf8 28.Wf1+ 25.Kb1 Ale nie 25.G:a2? Hc5+ 26.Kb1 Wd7 i czarne najgorsze mają za sobą 25...He8 26.e6! To jest silniejsze od 26.G:f7+ H:f7 27.H:d8+ K:g7 26...Ge4+!? 27.Ka1 Możliwe było także 27.W:e4 Wd1+ 28.Kc2! Wc1+ (28...Ha4+ 29.b3) 29.H:c1! 27...f5 Lub 27...fe6 28.G:e6+ H:e6 29.H:d8+ K:g7 30.Hd4+ 28.e7+ Wd5 29.Hf6 Hf7 30.e8H+ (30...H:e8 31.G:d5+) 1–0

 

J. Smejkal – I. Hausner

Mariańskie Łaźnie 1978

Białe:   Kg1, He2, Wd1, Wf1, Gd3, Ge3, Sf3, a3, d4, e4, f2, g2, h2

Czarne: Kg8, Hd8, Wc8, Wf8, Gb7, Ge7, Sc6, a7, b6, e6, f7, g7, h7

17.d5! Białe wyrabiają silnego zaawansowanego pionka, który zadecyduje o wyniku 17…ed5 18.ed5 Sa5 (18…H:d5?? 19.G:h7+) 19.d6! Gf6 Pionka zabrać nie można: 19…G:d6 20.G:h7+! K:h7 21.Sg5+ Kg6 (Po 21…Kg8 22.Hh5 We8 23.H:f7+ Kh8 24.Hh5+ Kg8 25.Hh7+ czarne dostają szybko mata) 22.h4! Wh8 i teraz zarówno 23.g4, jak i 23.Hd3+ prowadzi do wygranej białych 20.d7 Pionek sparaliżował czarne bierki. Dalszy ciąg partii to walka o zdjęcie blokady z pola d8. 20…Wa8 Jeśli 20…Wc7, to 21.Gf5 Sc4 22.Gf4 Wc5 23.Ge4 G:e4 24.H:e4 z dalszym Wfe1 i He8 21.Gf4 He7 Hetman jest słaby w roli figury blokującej i czarne próbują na jego miejsce postawić wieżę 22.Gd6 H:e2 Więcej szans na ratunek dawało poświęcenie jakości 22…H:d7 23.G:f8 K:f8 23.G:e2 Wfd8 24.Gc7 Wf8 25.Sd4 g6 26.Wfe1 Kg7 27.Gb5 Gd8 Również i po stosunkowo lepszym 27…a6 28.Gf1 trudno było liczyć na skuteczną obronę. Oto możliwy wariant z kombinacyjną walką o pole d8: 28…Gd8 29.Gd6 Wg8 30.We8 Gf6 31.W:g8+ W:g8 32.Gc7 Gd8 33.Ge5+ Gf6 34.d8H!? W:d8 35.Se6+ fe6 36.G:f6+ K:f6 37.W:d8 z wygraną końcówką 28.Ge5+ Gf6 Inne ruchy nie zmieniały wyniku: 28…Kg8 29.Gd6; 28…f6 29.Se6+; 28…Kh6 29.Wd3 29.G:f6+ K:f6 30.We8 a6 31.W:f8 W:f8 32.We1 (32…ab5 33.We8) i czarne poddały się. W podobny sposób białe zwyciężyły w słynnej 5. Partii meczu o mistrzostwo świata B. Spasski – T. Petrosjan (1969). Polecam analizę tego pojedynku.

 

Klasycznym przykładem skutecznej walki z pionkową lawiną jest poniższy pojedynek:

 

S. Gligoric – W. Smysłow

Kijów 1959

Białe: Kg1, Hf2, Wc1, Wf1, Gc4, Ge3, Se2, a2, c3, d4, e4, f4, g2, h3

Czarne: Kg8, Hc7, Wa8, Wd8, Gb7, Gg7, Sc6, a7, b6, c5, e6, f7, g6, h7

15...Sa5 16.Gd3 f5! Wstęp do zablokowania białej piechoty 17.e5 c4! 18.Gc2 Sc6 Centralne pionki straciły dynamikę. Skoczek zmierza na e7 i dalej ewentualnie na d5, podkreślając słabość białych pól. Szanse stron się wyrównały 19.g4 Białe szukają kontrgry. Ten ruch osłabia wprawdzie króla, ale stanie w miejscu było jeszcze gorsze. Po ustawieniu skoczka na d5, ruszyłaby piechota na skrzydle hetmańskim 19...Se7 20.Kh2 Hc6 21.Sg3 b5 22.a4 Próba przeciwdziałania posunięciom a7-a5 i b5-b4 22...a6 23.Wb1 Wab8 24.Gd2 Wydaje się, że białe też powstrzymały nieprzyjacielskie pionki 24...ba4!? 25.Wa1 Ga8 26.G:a4 Hc7 27.Wa2 (27.Wfb1!?) 27...Wb6 28.gf5 ef5! (28...gf5? 29.Sh5!) 29.Gc1 Sd5 30.Se2 a5 31.Gc2 Można odnieść wrażenie, że aktywność czarnych na skrzydle zakończyła się, ale... 31...Wb3!? Ciekawa pozycyjna ofiara jakości, dająca nowe możliwości rozwijania inicjatywy 32.G:b3 cb3 33.Wa4 Gf8 Znacznie słabsze było 33...S:c3 34.S:c3 H:c3 35.Gb2 Hc7 36.Wfa1 z przewagą białych 34.Gb2 Lub 34.c4 Hc6! 35.W:a5 H:c4 i czarne mają rekompensatę za jakość 34...Se3! Podkreśla słabość dużej diagonali: 35.H:e3? Hc6 35.Wfa1 Sc4 Alternatywą było 35...Sc2!? 36.W:a5 S:a1 37.W:a1 Hc4 ze złożoną pozycją 36.Sg3 Ge7? Początek niedoczasowych błędów. Po 36...Wc8 37.W:c4 (37.He2 Gd5!) 37...H:c4 38.W:a5 Gh6 powstawała trudna do oceny pozycja 37.Sf1? Prawidłowe było 37.He2 Wc8 38.H:c4+! H:c4 39.W:c4 W:c4 40.W:a5 i białe powinny wygrać 37...Hc6 38.W:c4? Ostatni błąd popełniają białe. Po 38.Sg3 walka trwała nadal 38...Hh1+! 39.Kg3 h5! Grozi 40...h4x Jeśli 40.He2, to Hg1+. Białe poddały się.

 

Obrona Gruenfelda

J. Fedorowicz, - L. Szamkowicz

Nowy Jork 1980

1.d4 Sf6 2.Sf3 g6 3.c4 Gg7 4.Sc3 d5 5.cd5 S:d5 6.e4 S:c3 7.bc3 c5 8.Ge3 Gg4 9.Wc1 Ha5 10.Hd2 G:f3 11.gf3 Sd7 12.d5 b5! W przypadku roszady mogło nastąpić 13.c4 z przejściem do lepszej dla białych końcówki. Teraz na 13.c4 nastąpi 13...b4! z groźbą Gc3 13.f4 Wd8 14.c4 Zasługiwało na uwagę 14.h4!? Sf6 15.Gg2 c4 16.Gd4 z dobrą grą białych 14...b4 15.e5 Ruchome centrum białych wygląda imponująco. Czarne mają jednak możliwość walki o jego likwidację. Białe powinny być czujne – za pionkami w środku szachownicy stoi król... 15...g5! 16.Gh3 e6! Centrum zaczyna trzeszczeć. Słabe było natychmiastowe 16...gf4?! 17.G:d7+! W:d7 18.G:f4 i białe mogą być zadowolone z pozycji 17.Wg1?! Pierwsza niedokładność. Należało grać 17.fg5 S:e5 18.Gg2 0-0 19.0-0 z wyrównanymi szansami 17...gf4 18.W:g7 S:e5! Ważne wtrącenie. Po 18...fe3?! 19.H:e3! b3+ 20.Kf1 b2 (20...ba2 21.de6!) 21.We1 białe stały dobrze 19.Ke2?! Trudne chwile czekały białe również i po stosunkowo lepszym 19.Kf1 Ha3!? 20.G:f4 H:h3+ 21.Ke2 Hf3+ 22.Kf1 Sd3 19...fe3 20.Hb2?! Więcej szans dawało przejście do dużo gorszej końcówki po 20.H:e3 H:a2+ 21.Kf1 Ha3! 20...W:d5! Pozycja białych rozpada się jak domek z kart. Grozi 21...Sd3 21.cd5 Ha6+ 22.K:e3 Do mata prowadziło 22.Kd1 Hd3+ 22...Hd3+ 23.Kf4 f6! To ciche posunięcie z groźbą 24...Hf3x szybko kończy grę 24.Hb3 Lub 24.Wg3 Sg6+ 25.W:g6 e5+! Nie ratowało też 24.Gg2 Sg6+ 25.W:g6 e5+ 26.Kg4 H:g6+ z szybkim matem 24...Sg6+ 25.W:g6 (25.Kg4 h5x) 25...e5+ 26.Kg4 h5+ 27.Kh4 He4+! (28.Kg3 h4x) 0-1

 

Obrona Gruenfelda

M. Vachier-Lagrave – A. Moroziewicz

Biel 2011

1.c4 Sf6 2.Sc3 d5 3.cd5 S:d5 4.e4 S:c3 5.bc3 g6 6.d4 Gg7 7.Gc4 c5 8.Se2 Sc6 9.Ge3 0–0 10.0–0 Hc7 11.Wc1 b6 12.Hd2 Gb7 13.Gh6 Wad8 14.G:g7 K:g7 15.f4 Słabsze 15.He3 e5! 16.d5 (16.dc5?! Sa5) 16...Sa5 z blokadą pionków 15...Hd7 Jeśli teraz 15...e5, to 16.fe5 H:e5 (16...S:e5 17.Hf4!) 17.Gd5! Hc7 18.Hg5 z silną inicjatywą 16.Gb5 Dobre było również 16.Wcd1 i nie przechodzi manewr znany z cytowanej partii Gligoric – Smysłow: 16...Sa5 17.Gd3 f5, bo 18.ef5 gf5 19.He3 z wyraźną przewagą białych. W przypadku 16...cd4 17.cd4 Sa5 18.Gd3 f5, według komentującego partię am. Szipowa, silne było 19.d5! fe4 20.G:e4 e6 21.Sd4 ed5 22.f5! de4 23.Hc3! Ruch w partii stwarza groźbę d4-d5. Nie przechodziło natychmiastowe 16.d5 Sa5 17.Gd3?, bo G:d5! 18.ed5 H:d5 19.Wf3 c4 16...He6 Jeśli 16...a6, to 17.G:c6 z dalszym d4-d5 i c3-c4 17.f5 Prowadzi do dużych komplikacji. Zasługiwało na uwagę spokojne 17.He3 17...Hd6?! Po odważnym 17...H:e4! 18.Wf4 He5! z ideą 19.Wh4 Kg8! 20.Hh6 Hg7 pozycja była niejasna 18.G:c6 G:c6 19.d5 Gd7 20.c4 He5 Czarne zatrzymały piechotę, ale wkrótce na celowniku znajdzie się ich król 21.Wc3! Wh8 Niebezpieczne było 21...H:e4 22.Wh3 (22.We3!?) 22...h5 23.Hc3+ Kg8 24.We3 itd. 22.Wh3 f6 Jeśli 22…h5, to 23.Hg5 z dalszym Sf4 Białe uzyskały wygraną pozycję. Nastąpiła jednak seria niedokładności, która odwróciła wynik pojedynku 23.Hf4?! Należało grać 23.Hh6+ Kf7 24.Sf4 Wdg8 25.Se6!? np. 25...H:e4 26.We3 H:c4 27.Wfe1 H:d5 28.Sc7 Hd6 29.We6! 23...b5!? 24.Hh6+?! W porównaniu z wariantem podanym wyżej, białe straciły ważne tempo. Bardziej konsekwentne i lepsze było 24.H:e5 fe5 25.Wa3 z przewagą w końcówce 24...Kf7 25.Sf4 Wdg8 26.Se6 bc4! Jeśli 26...H:e4?, to 27.We3 H:c4 28.Wfe1 i sytuacja czarnych staje się krytyczna 27.Wa3 (27.We3!?) 27...H:e4! 28.Sg5+? Przeoczenie. Po 28.fg6+ W:g6 (28...H:g6 29.Hd2) 29.Sg5+ W:g5 30.H:g5 Wg8 inicjatywa czarnych warta była poświęconej jakości, ale wynik partii mógł być inny, np. 31.Hd2 (31.Hh5+!?) 31...Hd4+ 32.Wf2 Ha1+ 33.Wf1 Hd4+ z remisem 28...fg5 29.fg6+ Ke8 Prawdopodobnie z daleka białe liczyły na 30.g7, nie widząc repliki 30...Hd4+ 30.W:a7 hg6 31.Wa8+ Gc8 32.H:g5 Lub 32.W:c8+ Kd7 33.H:h8 W:h8 34.W:h8 Hd4+ 32...Kd8 33.d6 Hd4+ 34.Wf2 Hd1+ 35.Wf1 Hd4+ 36.Wf2 Hd1+ Niedoczas 37.Wf1 H:d6 38.h3 Hd4+ 39.Kh1 Wf8 40.We1 Wf6 41.Hg3 Whf8 0–1

Ryszard Bernard

Na początek

 

 

Gramy w warcaby

W dniach 15-22.10.2011 r. w Klimkówce koło Rymanowa odbył się piąty turniej Pucharu Polski. Duży sukces odniosła w nim aktualna mistrzyni Polski kobiet, Ewa Wieczorek. Zajęła pierwsze miejsce wśród kobiet i wypełniła normę na kategorię mistrzowską. Poniżej partia, w której świetnie wypunktowała wszystkie słabe zagrania przeciwnika.

 

Ewa Wieczorek – Mirosław Grabski

1. 34-30 19-23  2. 30-25 14-19  3. 25x14 9x20  4. 32-28 23x32  5. 37x28 17-22  6. 28x17 12x21  7. 40-34 4-9  8. 45-40 7-12  9. 50-45 10-14  10. 34-30 20-25  11. 31-26 25x34  12. 26x17 12x21  13. 39x30 1-7  14. 44-39 7-12  15. 41-37 5-10  16. 37-32 21-26  17. 30-24 19x30  18. 35x24 18-23  19. 40-34 12-17?

Czarne niepotrzebnie grają na słabsze boczne pola. Należało grać 19… 14-20 i białe nie mogą odpowiedzieć 20. 33-29 2-7! ze stratą kamienia, ani też 20. 34-30 20x29  21. 33x24 10-14 z groźbą wygrania kamienia 24. Białym pozostaje odpowiedź 20. 34-29 23x34  21. 39x30 20x29  22. 33x24 10-14 z przejściem białych do obrony.

20. 49-44 17-21  21. 47-41 21-27  22. 32x21 26x17

Gra czarnych na boczne pola w konsekwencji prowadzi do dalszych ustępstw na korzyść białych w postaci straty temp po wymianach do tyłu.

23. 41-37 14-19  24. 34-30 10-14  25. 30-25 19x30  26. 25x34 14-19  27. 46-41 17-21  28. 33-28 23x32  29. 37x28 21-26  30. 38-32! 13-18  31. 41-37!

Teraz już nie można grać 31… 18-22  32. 28x17 11x22  33. 32-27! 22x31  34. 36x27 i czarne kamienie 6, 16, 26 pozostają na bandzie.

31… 8-13  32. 43-38 16-21  33. 37-31!

Białe dokładnie realizują plan wyłączenia z gry czarnych kamieni na krótkim skrzydle.

33… 26x37  34. 42x31 11-16  35. 31-27 21-26  36. 39-33 2-7  37. 48-43 7-11  38. 44-39 9-14?

Czarne likwidują ważną kolumnę, którą powinny wykorzystać do uproszczeń, w celu częściowego zniwelowania dużej przewagi białych: 38… 18-22 i białe nie mogą bić 39. 28x17 11x31  40. 36x27 16-21  41. 27x16 26-31  42. 32-27 31x22  43. 38-32 19-24, a po 39. 27x18 13x22  40. 28x17 11x22  41. 32-28 (groziło 22-27) 16-21  42. 28x17 21x12 z nieznaczną przewagą białych.

39. 34-30!

Niedopuszczające do 18-23.

39… 3-8  40. 36-31 26x37  41. 32x41 14-20? 

Wydaje się, że czarnym uda się uprościć pozycję, np.: 42. 30-25 18-23  43. 25x14 23x21  44. 14x23 21-27. Białe jednak znajdują sposób, by utrzymać przewagę.

42. 27-22 18x27  43. 28-23 19x28  44. 33x31

Po tym uproszczeniu u białych utrzymała się duża przewaga. Czarne wciąż mają problem z aktywnością kamieni: 6, 11, 15, 16.

44… 16-21  45. 31-27 21x32  46. 38x27 11-17?

Konieczna była wymiana kamienia 30. Teraz białe mają możliwość wykonania manewru tym kamieniem aż na pole 14.

47. 30-25 20-24  48. 25-20 24-30  49. 20-14

Kamień na 14 rozstrzyga o wyniku partii z dwóch powodów: angażuje do obrony dwa kamienie i ma krótką drogę do damki.

49... 8-12  50. 43-38 12-18  51. 45-40 6-11  52. 40-35! 17-22  53. 35x24 22x31  54. 41-36! 31-37  55. 24-20  15x24  56. 14-10 13-19

Czarne ustawiły pułapkę. Jeżeli białe postawią damkę 57. 10-5?, to po 57… 37-42  58. 5x16 42x44 będzie remis.

57. 39-34 19-23

Kolejna pułapka, jednak błędna. Mistrzyni Polski obliczyła dalej i damkę postawiła.

58. 10-5! 24-29  59. 5x6 29x40  60. 38-32 37x28  61. 6x35

I czarne poddały się.

Wśród mężczyzn toczyła się ostra walka o pierwsze miejsce, głównie pomiędzy Leszkiem Stefankiem i Janem Sekułą. Już w drugiej rundzie Leszek spotkał się z Mikołajem Fiedorukiem i wziął rewanż za finał mistrzostw Polski, kiedy to z trudem wybronił się na remis.

 

Mikołaj Fiedoruk – Leszek Stefanek

1. 34-30 19-23  2. 30-25 20-24  3. 33-28 14-19  4. 40-34 10-14  5. 31-27

Lepsze było 5. 34-30

5... 17-22  6. 28x17 11x31  7. 36x27

Czarne uzyskały kontrolę w centrum.

7… 6-11  8. 34-30 11-17  9. 44-40 1-6  10. 39-33 7-11  11. 50-44

Na 11. 33-28 nastąpiłoby 17-22  12. 28x17 11x31  13. 37x26 z dużą przewagą czarnych w centrum.

11… 2-7  12. 44-39 4-10  13. 41-36 24-29!

Wymiana pozwalająca przejść do pozycji otwartej z silnym centrum.

14. 33x24  23-28  15. 32x23 18x20  16. 46-41 17-21

Lepsze było 16… 17-22  17. 27x18 13x22 z dalszymi wymianami: 18… 19-24  19. 30x19 14x23  20. 25x14 10x19, po których czarne w pełni przejmują kontrolę w centrum.

17. 37-32 12-18  18. 41-37 7-12  19. 39-33 21-26

Teraz już wymiana 19… 19-24 byłaby ryzykowna, gdyż po 20. 30x19 14x23  21. 25x14 10x19  22. 33-28! czarne mogą mieć duże problemy z uwolnieniem się od niekorzystnej klasyki.

20. 30-24 19x30  21. 25x34 11-17  22. 27-21?

U czarnych powstał słaby kamień na 6, dlatego należało szukać możliwości przejścia do klasyki, np. 22. 33-28

22… 16x27  23. 32x21 20-24?

W tym przypadku zajęcie pola 24 tylko utrudnia rozwój długiego skrzydła czarnych.

24. 21-16 6-11  25. 16x7 12x1  26. 43-39 1-6  27. 38-32 6-11  28. 34-30?

Prawidłowy plan to: 28. 42-38, 29. 47-42.  Posunięcie w partii ułatwia wprowadzenie kamieni długiego skrzydła.

28… 11-16?

Lepsze było 28… 18-22

29. 30x19 14x23  30. 32-27!

Teraz białe wymuszają korzystne dla nich uproszczenia.

30… 17-21  31. 47-41 21x32  32. 37x19 13x24  33. 41-37 8-12 

W pozycji białych słabością są niewyprowadzone kamienie krótkiego skrzydła 45 i 40, co rekompensuje im ta sama słabość na długim skrzydle czarnych. Zadaniem białych powinno być wzmocnienie długiego skrzydła poprzez 34. 33-28, 35. 39-33, 36. 36-31 lub 36. 37-32, w zależności od odpowiedzi czarnych.

34. 39-34? 

Tym posunięciem białe zwiększyły ilość słabych kamieni na krótkim skrzydle.

34… 3-8  35. 49-43 10-14  36. 33-28 14-19

Lepsze było 36… 12-17

37. 28-22! 18x27  38. 37-31 26x37  39. 42x22 5-10  40. 34-30 10-14  41. 30-25?

Po tym zagraniu białe kamienie na krótkim skrzydle pozbawione są aktywności.

41… 9-13  42. 36-31 12-17  43. 22x11 16x7  44. 31-27 8-12  45. 27-21 13-18  46. 43-38 19-23  47. 48-42 18-22  48. 40-34 22-28  49. 42-37?

Remis był po 49. 34-30 14-19  50. 45-40 23-29  51. 42-37 7-11  52. 38-32 28-33  53. 21-16 lub 49. 34-30 24-29  50. 45-40 12-18  51. 40-34 29x40  52. 35x44 23-29  53. 42-37 7-12  54. 37-31 18-22  55. 44-39

49… 12-17!  50. 21x1 15-20   51. 1x29 24x31  52. 34-29 31-36  53. 35-30 28-33  54. 29x38 36-41  55. 38-33?

Błąd, który prowadzi do szybkiego zakończenia partii. Partia jest już przegrana, ale można było jeszcze sprawdzić dokładność przeciwnika po 55. 38-32 41-46  56. 32-27 i teraz remisuje 46-23, 46-19 i 14-19: a) 56… 46-23  57. 27-22 23x12  58. 45-40 12x45  59. 30-24 20x29  60. 22-18 29-33  61. 25-20 14x25  62. 18-13 b) 56… 46-19  57. 27-22 19x35  58. 22-17 35-2  59. 17-12 20-24  60. 45-40 c) 56… 14-19  57. 25x23 46x35  58. 27-22 35-8  59. 22-18. Wygrywa tylko 56… 46-28  57. 27-21 (57. 45-40 28-17  58. 40-34  17-12  59. 27-22 12x40! 60. 30-24 20x29  61. 22-18 40-35!) 57… 28-44  58. 21-16 44-35!

55… 41-46  56. 45-40 46-19

Można było od razu zbić wszystkie białe kamienie po 56… 14-19.

57. 40-35 19-23

I białe poddały się.

Jan Sekuła

Na początek