stowarzyszenie kultury fizycznej sportu i turystyki niewidomych i słabowidzacych Stowarzyszenie kultury fizycznej sportu i turystyki niewidomych i słabowidzacych

Nr 11 (140) Listopad 2016

CROSS 11/2016

ISSN 1427-728X

ROK XIV

Nr 11 (140)

Listopad 2016 r.

miesięcznik

INFORMACYJNO–SZKOLENIOWY

STOWARZYSZENIA KULTURY FIZYCZNEJ,

SPORTU I TURYSTYKI NIEWIDOMYCH

I SŁABOWIDZĄCYCH „Cross”

Adres redakcji:

00-216 Warszawa

ul. Konwiktorska 9, tel.: 22 635 57 94

tel. kom. 668 764 654,
666 725 040

e-mail: redakcja@cross.org.pl

Redaguje zespół w składzie:

Marta Michnowska

Redaktor naczelna

Anna Baranowska

Zastępca redaktor naczelnej

Grażyna Wojtkiewicz

Korekta

Opracowanie graficzne:

Studio Graficzne Novelart

 Skład, druk, oprawa i kolportaż:
EPEdruk Spółka z o.o.
ul. Konwiktorska 9, 00-216 Warszawa

Nakład: 900 egzemplarzy

Miesięcznik dofinansowuje

Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

 

Redakcja nie zwraca tekstów niezamówionych

 

 

aaa

 

Spis treści:

 

25 lat minęło…

Marta Michnowska

Jak rozwijało się nasze Stowarzyszenie

Pan Tadeusz – sportowiec i działacz

Andrzej Szymański

Detronizacja mistrza na królewskim dystansie

Mariusz Gołąbek

Beskidy 2016

Wojciech Puchacz

Wiadomości

Turystyczna ballada…

Antoni Szczuciński

Małe co nieco

BWO

Po prostu – ruszajmy się

Krzysztof Koc

Gramy w szachy

Ryszard Bernard

Gramy w warcaby

Damian Jakubik

Uroczysta gala Stowarzyszenia „Cross”

 

 

aaa

 

To już ćwierć wieku naszej wspólnej pracy, radości z aktywności i satysfakcji z rekreacji w strukturach Stowarzyszenia „Cross”.

Z okazji jubileuszu 25-lecia naszej organizacji wszystkim Członkom i Przyjaciołom Stowarzyszenia życzymy wytrwałości w treningu i pracy na rzecz niewidomych i słabowidzących entuzjastów sportu, determinacji w dążeniu do celu i… mety, strzału zawsze w dziesiątkę, wiatru w żagle, szacha i mata, i szczęścia – niech sprzyja najlepszym!

Józefa Spychała

w imieniu Rady Krajowej Stowarzyszenia „Cross” 

 

aaa

 

jubileusz

 

25 lat minęło…

Tysiące niewidomych sportowców, graczy, miłośników turystyki, setki zorganizowanych zawodów, meczów, turniejów, obozów, dziesiątki odznaczeń, medali, trofeów – 25 lat Stowarzyszenia „Cross”.

Już od ponad ćwierć wieku crossowscy działacze myślą, organizują, ciężko pracują, by sportowcy z dysfunkcją wzroku mogli żyć aktywnie, realizować swoje pasje, pokonywać bariery i dostarczać niezapomnianych emocji kibicującym fanom. 

Na rozbiegu

Stowarzyszenie Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki Niewidomych i Słabowidzących „Cross” działa w Polsce od 1991 roku. Od początku propaguje i rozwija sport wśród osób z dysfunkcją narządu wzroku. Dzięki jego działalności niepełnosprawni sportowcy mogą próbować swoich sił w niemalże dwudziestu dyscyplinach, trenować, doskonalić swoje umiejętności pod okiem instruktorów i brać udział w zawodach – również na arenie międzynarodowej. Ale to nie wszystko – niewidomym i słabowidzącym uczniom organizacja od lat umożliwia wyjazdy na letnie i zimowe obozy sportowe, a także prowadzi dla nich dostępne kursy językowe oraz komputerowe.

Zaczęło się od inicjatywy kilkunastu  zapaleńców, którzy czynnie działając w środowisku osób z dysfunkcją wzroku, dobrze rozumieli, jak ważne w procesie rehabilitacji jest aktywne spędzanie czasu w różnych zorganizowanych formach. Przed rokiem 1990 sportem i turystyką osób niewidomych i słabowidzących zajmował się Polski Związek Niewidomych, a działająca przy tej organizacji sekcja niewidomych szachistów odnosiła nawet sukcesy poza granicami kraju. Ogromny apetyt na aktywność wśród osób z dysfunkcją wzroku inspirował jednak do powołania nowej organizacji, której działania byłyby w pełni poświęcone kulturze fizycznej. Naprzeciw tym potrzebom wyszła 25-osobowa grupa sportowców i działaczy PZN, z pełnym energii Tadeuszem Milewskim na czele, którzy postanowili zaprowadzić porządki na arenie sportowej i nadać realny kształt marzeniom o formalnych strukturach dla sportu niewidomych. W okresie od czerwca 1990 r. do grudnia 1991 r. pomysłodawcy nowej organizacji odbyli trzy spotkania, podczas których podjęto uchwałę o powołaniu Stowarzyszenia Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki Niewidomych i Słabowidzących, zatwierdzono statut organizacji, wybrano także jej komitet założycielski. W dniu 11 czerwca 1991 r. Stowarzyszenie Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki Niewidomych i Słabowidzących zostało wpisane do rejestru stowarzyszeń VII Wydziału Cywilnego Sądu Wojewódzkiego w Warszawie pod numerem RSt 1028.

I Krajowy Sejmik Stowarzyszenia odbył się 7 grudnia 1991 r. W trakcie obrad wybrano jego władze: 15-osobową radę krajową, komisję rewizyjną i sąd koleżeński. Określono też priorytety działania na najbliższe lata. Pierwszym prezesem Stowarzyszenia został Tadeusz Milewski – entuzjasta sportu, istny człowiek orkiestra. To jemu Stowarzyszenie zawdzięcza swoją nazwę. 

Wysoko postawiona poprzeczka

Na początku należało postawić sobie cele. Organizowanie i rozwijanie wszelkich form sportu, kultury fizycznej i turystyki wśród niewidomych i słabowidzących: młodzieży, dorosłych, a także wśród osób starszych – oto główne założenia. Plany działaczy były ambitne: przejąć od „Startu” i rozwinąć lekką atletykę, pływanie, gimnastykę, judo, umożliwić dalszy rozwój nieźle radzącym sobie szachistom i wykorzystać posiadane doświadczenie w pokrewnych dyscyplinach – warcabach i brydżu – które wówczas dopiero raczkowały. A dziś?

– W roku 2016 Stowarzyszenie „Cross” zorganizowało 13 turniejów warcabowych, w których udział wzięło łącznie około 500 osób! – podsumowuje członek prezydium Wacław Morgiewicz, który w Stowarzyszeniu koordynuje imprezy warcabowe i brydżowe. – Natomiast amatorzy brydża sportowego mieli szansę udziału w 5 turniejach rangi MP oraz trzech turniejach ogólnopolskich – dodaje.

Już na początku drogi inicjatorom działań wydała się nie do przecenienia rola turystyki – rekreacja to przecież dobry wstęp do czynnego uprawiania sportu. Dlatego postanowili przetrzeć górskie szlaki i rowerowe trasy na tandemach. Spływy kajakami czy biegi na nartach również nie uszły ich uwadze. Po 25 latach apetyt niewidomych na aktywność i nowe wyzwania nie maleje. Ostatnio w modzie jest nordic walking. – Ta dynamicznie rozwijająca się i powszechna forma rekreacji i rehabilitacji ruchowej świetnie sprawdza się wśród słabowidzących i niewidomych – cieszy się Józef Plichta, w Stowarzyszeniu odpowiedzialny m.in. za kijkarzy. – Aktualnie w klubach „Crossu” działają 23 aktywne sekcje nordic walkingu. Dla zawodników lubiących rywalizację sportową Stowarzyszenie zorganizowało również ogólnopolskie imprezy NW rangi mistrzowskiej – objaśnia prezes klubu „Sudety” Kłodzko. W tym roku w Złotym Potoku na starcie trzecich już mistrzostw Polski w NW stanęło 49 zawodników z dysfunkcją wzroku. Sporą popularnością cieszyły się też II Górskie Mistrzostwa Polski w NW w Polanicy Zdroju – 37 startujących, a także II Puchar Polski w Porażynie – 43 startujących. – Zawodnicy z klubów „Cross” brali również udział w innych ogólnopolskich zawodach organizowanych przez Polską Federację Nordic Walking – chwali się współorganizator inicjatyw w tym sporcie Zdzisław Mądry. – Ze względu na wzrost zainteresowania dyscypliną Stowarzyszenie zorganizowało również dwa sportowe obozy szkoleniowe NW – objaśnia entuzjasta chodzenia z kijkami, który sam szlifował technikę, to wspinając się pod górę podczas zgrupowania w Polanicy Zdroju, to biegając wokół cichych wód augustowskich jezior.

Pasjonatów narciarstwa biegowego pogoda w ostatnich latach nie rozpieszcza. DyscypIina ta jest nieco mniej powszechną formą rekreacji wśród niewidomych i słabowidzących – zawodnicy trenują głównie indywidualnie i są zależni od lokalnych warunków pogodowych (pokrywa śnieżna). W okresie poza sezonem zimowym uprawiają głównie nordic walking jako letnie przygotowanie do narciarstwa biegowego. Dla nich również Stowarzyszenie zorganizowało ogólnopolskie imprezy rangi mistrzowskiej.

Ważnym punktem na liście zadań do wykonania był rozwój zespołowych gier dźwiękowych: goalballu, torballu i pokrewnych im kręgli i ping-ponga. – Jestem w Stowarzyszeniu odpowiedzialna za kręgle klasyczne i bowling – mówi Joanna Staliś, która zawody kręglarskie i bowlingowe organizuje od 2008 roku. – Na początku, przy prowadzeniu pierwszych zawodów bardzo wspierał mnie ówczesny członek prezydium i koordynator „na kręgielni” Włodzimierz Sajdych – wspomina prezes nyskiego „Atutu”. – To on nauczył mnie, że trzeba po prostu robić swoje i nie przejmować się za bardzo cudzą krytyką. Łatwo jest oceniać dopóty, dopóki samemu nie zorganizuje się jakiegoś wydarzenia dla większej liczby osób – śmieje się Joanna, która sama kiedyś grała w kręgle klasyczne i nawet nieźle jej szło. – Jednak prowadząc klub sportowy i poświęcając się organizacji różnych zawodów, ciężko jest znaleźć czas na trenowanie – tłumaczy. A dziś poziom zawodników jest bardzo wysoki, nie wystarczy przyjechać na imprezę i myśleć o dobrym wyniku. Trzeba się rozwijać i trenować, trenować, trenować...

Pod opieką Stowarzyszenia raczkujące niegdyś wśród niewidomych dyscypliny niesamowicie się rozwinęły. Dziś tacy crossowicze jak Zbigniew Zięba, Karolina Rzepa, Mieczysław Kontrymowicz czy Jadwiga Dudek podbijają europejskie i światowe kręgielnie. W tym roku Stowarzyszenie zorganizowało 5 turniejów w kręglach klasycznych oraz 5 w bowlingu. – Turnieje, które ja organizowałam, cieszyły się dużą popularnością –we wszystkich brało udział więcej uczestników, niż było w planie – mówi z satysfakcją koordynator Staliś. Jednym z tegorocznych sukcesów z jej działki jest obniżenie opłat startowych za udział w zawodach, co przyjęli z zadowoleniem wszyscy uczestnicy. – W tym roku również po raz pierwszy byłam koordynatorem obozu szkoleniowego w kręglach klasycznych w Pucku i… było super! Uczestnicy zadowoleni, pogoda dopisała, a zajęcia prowadzone pod okiem instruktorów na pewno przyniosą efekty – podsumowuje. Prezes „Atutu” Nysa już myśli o przyszłym roku: trzeba szukać nowych talentów, szlifować już odkryte brylanty i stwarzać warunki do trenowania, bo chętnych nie brakuje. 

Wczoraj i dziś

Zgodnie z ideą „myśl globalnie, działaj lokalnie” twórcy Stowarzyszenia zapragnęli, aby organizacja była bliżej ludzi. I tak w większych miastach zaczęły powstawać kolejne kluby „Crossu”. Kielce, Warszawa, Opole, Olsztyn – dziś jest ich aż 42! Ponad 4100 zrzeszonych w Stowarzyszeniu osób ma szansę uczestniczyć w około 100 imprezach sportowych i rekreacyjnych rocznie. W nyskim „Atucie” prowadzone są zajęcia stacjonarne w sekcjach: warcabowej, szachowej, brydżowej, kręglarskiej
i bowlingowej, a także w nordic walkingu. Klub zrzesza 93 członków. – Niestety, nie przybywa młodych uczestników, to jest chyba naszą największą bolączką – ubolewa Joanna Staliś. – Jednak czołowi zawodnicy bardzo dobrze sobie radzą. Mamy prężną sekcję brydżową. To grupa zapalonych zawodników, pojadą na drugi koniec Polski na trzy dni turnieju, grają nawet w pociągu... W tym roku brydżyści zdobyli pierwsze miejsce w drużynowych mistrzostwach Polski oraz pierwsze i drugie na mistrzostwach indywidualnych. Wspaniałe chłopaki, mają tyle zapału i werwy. Warcabistki w tym roku zajęły pierwsze miejsce w drużynowych mistrzostwach Polski, co jest wielkim sukcesem dla „Atutu” – chwali prezes nyskiego klubu.

Koordynatorzy imprez i prac w klubowych biurach narzekają na problemy w pozyskiwaniu funduszy i nadmiar papierologii przy wszelkim zdobywaniu środków, chociażby tylko na organizację wyjazdu turystycznego dla członków klubu. Pomimo trudności praca daje im dużo satysfakcji i radości. – Największą pochwałą jest zadowolenie ludzi, którzy uczestniczą w zawodach organizowanych przeze mnie. To jest najpiękniejsze doświadczenie – przyznaje Joanna Staliś. A od radości z aktywności do sukcesów sportowych już niedaleko. W ciągu 25 lat działalności „Crossu” na koncie członków Stowarzyszenia znalazło się już sporo zacnych trofeów z aren europejskich i światowych, w tym – chyba najzaszczytniejsze – odznaczenia paraolimpijskie.
– Liczba imprez jest w tym roku znacząco wyższa niż w ubiegłym – dyrektor biura „Cross” Przemysław Warszewski analizuje kalendarz wszystkich wydarzeń sportowych zaplanowanych na rok 2016. Samych obozów ogólnopolskich Stowarzyszenie zorganizowało 12, podczas gdy w 2015 było ich zaledwie 7. – Szacuję, że w tegorocznych zawodach będzie uczestniczyła rekordowa liczba osób. To m.in. efekt poszerzenia oferty Stowarzyszenia „Cross”, jak i znaczącego obniżenia wysokości wpisowego pobieranego od zawodników, a tym samym zmniejszenia bariery w dostępie do realizowanych zadań – podsumowuje dyrektor. Wydaje się, że pod względem sportowym i organizacyjnym już teraz można ten rok uznać za udany. – Najbardziej cieszę się z sukcesów osiągniętych przez członków Stowarzyszenia na arenie międzynarodowej, a zwłaszcza z pierwszego miejsca i złotego medalu podczas I Drużynowych Mistrzostw Europy Niewidomych i Słabowidzących w Szachach pod auspicjami IBCA (Warszawa, 23.07-02.08.2016) oraz trzech medali na mistrzostwach Europy w showdown (18-25.09.2016, Włochy, Pisa) – dopinguje zabiegana prezes Stowarzyszenia Józefa Spychała, która sama jest czynną szachistką. – Ich osiągnięcia mówią same za siebie. 

Czas podsumowań, czas świętowania

Stowarzyszenie „Cross” zapisuje historię sportu osób z niepełnosprawnością już przez ćwierć wieku. A jakie są ostatnie osiągnięcia organizacji? – Na kompleksową ocenę mijającego roku przyjdzie jeszcze czas – wyjaśnia dyrektor biura „Cross”. – Jesteśmy w trakcie realizacji wielu działań zaplanowanych na 2016 rok, do rozegrania zostało kilkanaście imprez sportowych – w tym kilka rangi mistrzostw Polski. Członkowie kadr narodowych w poszczególnych dyscyplinach wezmą udział w zaplanowanych zgrupowaniach i międzynarodowych zawodach, będących elementami rocznego cyklu treningowego – dodaje. Oprócz działań związanych ze sportem Stowarzyszenie oferuje także udział w różnego rodzaju szkoleniach. W czterech ośrodkach szkolno-wychowawczych (w Warszawie, Krakowie, Chorzowie i Wrocławiu) prowadzone są zajęcia dla dzieci i młodzieży z zakresu nauki języka angielskiego. – Lada dzień rozpocznie się kolejna edycja szkolenia z zakresu obsługi komputera – przypomina dyrektor.

Trwają także intensywne prace związane z organizacją uroczystego spotkania z okazji jubileuszu 25-lecia Stowarzyszenia „Cross”. Okrągłą rocznicę jego powstania i działalności członkowie będą obchodzić 2 grudnia w Warszawie. Na wybitnych sportowców i zasłużonych działaczy czekają odznaczenia i nagrody za zaangażowanie i wieloletnią pracę.

– Biuro Stowarzyszenia wykonuje dziś swoje obowiązki rękoma zaledwie trojga pracowników etatowych – podkreśla prezes Spychała. – A mój największy dotychczasowy sukces to wcale nie zorganizowanie mistrzostw Europy w szachach, lecz fakt, że mimo dramatycznej kondycji finansowej Stowarzyszenia „Cross” na koniec 2015 roku udało się nam wszystkim – jako organizacji – przetrwać ten bardzo trudny okres i nie tylko kontynuować działalność, ale wręcz zwiększyć jej skalę – dodaje Józefa Spychała i wyraża nadzieję, że kierowane przez Przemka Warszewskiego biuro jest pomocne zarówno władzom Stowarzyszenia, jak i członkom organizacji. Bo, jak wiadomo, na sukces – i ten sportowy, i ten organizacyjny – składa się zaledwie jeden procent talentu i dziewięćdziesiąt dziewięć procent ciężkiej pracy.

Marta Michnowska

 

aaa

 

Jak rozwijało się nasze Stowarzyszenie

Kalendarium

Koniec 1989 r. 25-osobowa grupa inicjatywna członków założycieli, na której czele stoi Tadeusz Milewski, podejmuje decyzję o powołaniu ogólnopolskiego stowarzyszenia sportowego osób niewidomych i słabowidzących.

21 czerwca 1990 roku grupa członków założycieli podejmuje uchwałę o powołaniu Stowarzyszenia Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki Niewidomych i Słabowidzących.

31 lipca 1990 roku członkowie założyciele zatwierdzają statut Stowarzyszenia.

11 czerwca 1991 roku – wpisanie Stowarzyszenia Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki Niewidomych i Słabowidzących do rejestru stowarzyszeń VII Wydziału Cywilnego Sądu Wojewódzkiego w Warszawie pod numerem RSt 1028.

7 grudnia 1991 roku odbywa się I Krajowy Sejmik Stowarzyszenia. Zostają wybrane jego władze – Rada Krajowa, Sąd Koleżeński i Komisja Rewizyjna. Na pierwszym posiedzeniu Rady Krajowej wybrano jej prezydium. Pierwszym prezesem Stowarzyszenia Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki Niewidomych i Słabowidzących zostaje Tadeusz Milewski.

Początki działalności Stowarzyszenia (od 1992) to sport szachowy i turystyka, obozy rehabilitacyjne, a także biegi długodystansowe. Na przestrzeni lat Stowarzyszenie sukcesywnie rozwija w środowisku osób z dysfunkcją wzroku następujące dyscypliny: biegi długodystansowe, bowling, brydż, kajakarstwo, kręglarstwo, lekkoatletyka, narciarstwo, nordic walking, piłka nożna, pływanie, showdown, szachy, taniec, warcaby, wioślarstwo i żeglarstwo. Organizuje imprezy ogólnopolskie, mistrzostwa Polski, mistrzostwa Europy i mistrzostwa świata, a także deleguje swoich zawodników na olimpiady i imprezy mistrzowskie w przypadku dyscyplin przejętych przez związki sportowe.

Od początku działalności Stowarzyszenie jest członkiem IBCA (International Braille Chess Association).

1993 rok – wpisanie Stowarzyszenia Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki Niewidomych i Słabowidzących do rejestru stowarzyszeń kultury fizycznej i ich związków Urzędu Kultury Fizycznej i Turystyki.

Pierwsze kluby Stowarzyszenia powstały w Warszawie (1992), Olsztynie (1994) i Opolu (1991).

1994 rok – do dotychczasowej nazwy Stowarzyszenia dodane zostaje słowo „Cross”: Stowarzyszenie Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki Niewidomych i Słabowidzących „Cross”.

1995 rok – zaczyna ukazywać się miesięcznik informacyjno-szkoleniowy „Cross” (z przerwą w latach 1999-2007).

1999 rok – prezesem Stowarzyszenia zostaje Piotr Dukaczewski.

Niebawem po powstaniu w 1998 r. Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego Stowarzyszenie wchodzi w jego struktury.

Po 2000 roku zaczyna rozwijać się system szkoleń rehabilitacyjnych i edukacyjnych, obejmujący m.in. doradztwo zawodowe i poradnictwo psychologiczne, naukę obsługi komputera, naukę języków obcych, szkolenie instruktorów sportowych.

2005 rok – Stowarzyszenie uzyskuje status organizacji pożytku publicznego.

2015 rok – organizacja zrzesza już 42 kluby, ponad 4100 osób; ostatnie lata to około 100 imprez sportowych i rekreacyjnych rocznie.

2016 rok – prezesem Stowarzyszenia zostaje Józefa Spychała.

 

W tych dyscyplinach zawodnicy z klubów Stowarzyszenia „Cross” zdobywają najwięcej medali

 

Szachy

Osiągnięcia drużynowe

Olimpiady szachowe: 3 medale – 1 złoty (Hiszpania 2004), 1 srebrny (Polska 2000), 1 brązowy (Hiszpania 1985).

Puchary Świata: 6 medali – 2 złote (Niemcy 2001, Grecja 2005), 3 srebrne (Hiszpania 1990, Rumunia 2010, Hiszpania 2013), 1 brązowy (Hiszpania 1998).

Drużynowe mistrzostwa Europy: 1 złoty medal (Polska 2016)

Osiągnięcia indywidualne

Mistrzostwa świata: 7 medali – 1 złoty (Grecja 2014 – Jacek Stachańczyk), 4 srebrne (ZSRR 1996 – Piotr Dukaczewski, Hiszpania 2000 – Piotr Dukaczewski, Hiszpania 2004 – Piotr Dukaczewski, Serbia 2010 – Piotr Dukaczewski), 2 brązowe (Hiszpania 1995 – Ryszard Suder, Hiszpania 2000 – Tadeusz Żółtek).

Mistrzostwa świata kobiet: 9 medali – 1 złoty (Niemcy 1986 – Teresa Dębowska), 4 srebrne (Niemcy 1986 – Krystyna Perszewska, Polska 1989 – Teresa Dębowska, Hiszpania 1997 – Teresa Dębowska, Polska 2009 – Anna Stolarczyk), 4 brązowe (Hiszpania 1993 – Teresa Dębowska, Hiszpania 2001 – Anna Stolarczyk, Grecja 2005 – Anna Stolarczyk, Serbia 2013 – Anna Stolarczyk)

Mistrzostwa świata niepełnosprawnych

Niemcy 2013 – 4 medale: medal srebrny – Jacek Stachańczyk (kat. NiS); medale brązowe – Jacek Stachańczyk (open), Piotr Dukaczewski (kat. NiS) i medal drużynowy

Mistrzostwa świata juniorów – 6 medali: 3 srebrne (Szwecja 1985 i 1986 – Piotr Dukaczewski, Czarnogóra 2015 – Adam Czajkowski), 3 brązowe (Szwecja 1988 – Jacek Pączek, Belgia 1999 – Anna Stolarczyk, Hiszpania 2003 – Anna Stolarczyk)

Mistrzostwa Europy – 3 złote medale (Polska 1999 – Tadeusz Żółtek, Grecja 2011 – Piotr Dukaczewski, Francja 2015 – Marcin Tazbir).

 

Warcaby

Mistrzostwa Europy – 11 medali

Medale złote: Jan Sekuła, Magdalena Pawłowska (Polska 2010), Ewa Wieczorek, Jan Sekuła (Polska 2013, równolegle I MŚ), Barbara Wójcik, Jan Sekuła (Polska 2015)

Medale srebrne: Jerzy Dzióbek (Polska 2013, I MŚ), Ewa Wieczorek (Polska 2015)

Medale brązowe: Leszek Stefanek, Ewa Wieczorek (Polska 2010), Marek Maćkowiak (Polska 2013, I MŚ)

 

Kolarstwo tandemowe

Igrzyska paraolimpijskie

Pekin 2008

Medal złoty: Andrzej Zając – Dariusz Flak

Medal brązowy: Krzysztof Kosikowski – Artur Korc

Mistrzostwa świata

Szwajcaria 2006

Medal złoty: Krzysztof Kosikowski – Artur Korc

Francja 2007

Medal złoty: Krzysztof Kosikowski – Artur Korc

Francja 2009

Medal złoty: Przemysław Wegner – Arkadiusz Garczarek

Medal brązowy: Krzysztof Kosikowski – Artur Korc

Kanada 2010

Medal brązowy: Krzysztof Kosikowski – Artur Korc

Dania 2011

Medal srebrny: Krzysztof Kosikowski – Artur Korc

Mistrzostwa Europy

Holandia 2005

Medal złoty: Krzysztof Kosikowski – Artur Korc.

Mistrzostwa Ameryki Południowej – Kolumbia 2007

Medal srebrny: Piotr Łożyński – Piotr Czopek

Medal brązowy: Andrzej Zając – Dariusz Flak.

 

Kręgle klasyczne

Mistrzostwa świata

Bośnia i Hercegowina 2011

Medal srebrny: Jan Zięba

Medale brązowe: Irena Zięba, Zdzisław Koziej, Mieczysław Kontrymowicz i drużyna męska.

Mistrzostwa Europy

Węgry 2008

Medale srebrne: Anna Barwińska, Jan Zięba i drużyna męska

Medale brązowe: Zdzisław Koziej i drużyna kobieca

Polska 2009

Medale złote: Anna Barwińska i Jan Zięba

Medale brązowe: drużyna kobieca i drużyna męska

Słowacja 2010

Medale złote: Jan Zięba i Władysław Wakuliński

Medal brązowy: Zdzisław Koziej

Słowenia 2012

Medale złote: obydwa Jana Zięby

Medale srebrne: dwa Jadwigi Szuszkiewicz, mikst Jadwiga Szuszkiewicz i Stanisław Fortkowski i drużyna męska

Medale brązowe: Regina Szczypiorska i Zdzisław Koziej.

 

Bowling

Mistrzostwa Europy

Finlandia 2010

Medale złote: Mieczysław Kontrymowicz i drużyna męska

Medal srebrny: Jadwiga Szuszkiewicz

Medale brązowe: Jadwiga Szuszkiewicz, Mieczysław Kontrymowicz i drużyna mikst.

 

Showdown

Olimpiada IBSA

Seul 2015

Medal brązowy: Elżbieta Mielczarek

Mistrzostwa Europy

Włochy 2016

Medal złoty: w klasyfikacji drużynowej

Medale brązowe: Elżbieta Mielczarek, Krystian Kisiel

European Top Tvelve

Szwecja 2012

Medal złoty: Elżbieta Mielczarek

Włochy 2013

Medal złoty: Elżbieta Mielczarek

Polska 2014

Medal brązowy: Elżbieta Mielczarek

Szwecja 2015

Medal złoty: Elżbieta Mielczarek

Medal brązowy: Adrian Słoninka.

 

aaa

 

jubileusz

 

Pan Tadeusz – sportowiec i działacz

 

Jednym z pomysłodawców, założycieli i pierwszym prezesem Stowarzyszenia „Cross” był Tadeusz Milewski – paraolimpijczyk, brązowy medalista w rzucie dyskiem na igrzyskach w Toronto w 1976 roku. Och, cóż to za człowiek!

Po pierwsze – czynny sportowiec. Do Olsztyna przyjechał z rodziną w 1945 roku, w wieku siedmiu lat. Wcześniej mieszkali w Białymstoku, w drewnianej chałupce bez wygód, a do sławojki chodziło się 20 metrów przez podwórko. Ojca, kolejarza, po wojnie delegowano na Warmię. Sprowadził tam całą rodzinę. A Olsztyn nie był zniszczony i mieszkań do wyboru, do koloru.

Mały Tadek był ruchliwym dzieciakiem. Grał w piłkę, biegał. I to bieganie zostało mu we krwi. Zaczął lekkoatletyczne treningi w klubie Budowlani, a potem w Gwardii Olsztyn. W latach 1958-69 był członkiem kadry narodowej w biegach średnich i długich. Kolegował się z mistrzami biegów: Chromikiem, Orywałem, Krzyszkowiakiem… Dziś to legendy lekkoatletycznego Wunderteamu. Na mistrzostwach Polski w 1966 roku zdobył brązowy medal na 5 km. Na początku lat 70. jeszcze trochę uprawiał sport, ale bardziej był działaczem w Gwardii Olsztyn. W kwietniu 1972 roku prowadził w Nidzicy kurs dla nauczycieli WF. 17 kwietnia wracał do Olsztyna, by organizować biegi sztafetowe dla uczniów podstawówek i szkół średnich. Przed jego auto wyjechał nagle motocyklista. Trach! Uderzenie i ciemność przed oczyma. Przez półtora miesiąca po wypadku nie widział. Amputowano mu jedno oko i od tamtej pory posługuje się tym ocalałym.

W stronę Stowarzyszenia „Cross”

– W 1975 roku zostałem kierownikiem okręgu PZN w Olsztynie – wspomina Milewski. – W następnym roku zorganizowałem I Zlot Gwiaździsty po Warmii i Mazurach. To była taka turystyczna impreza, składająca się z rajdu pieszego, rowerowego i kajakowego. Brało w niej udział dziesiątki niewidomych i słabowidzących z całej Polski. Po kilku dniach spotykaliśmy się na trzydniowym biwaku nad jeziorem i wieczorami każda grupa, przy ognisku, urządzała spektakl biesiadny. Kilka tych finałów odbyło się na terenie poligonu wojskowego pod Mrągowem, nad jeziorem Mokrym. Cóż za kryształowa woda była w tym akwenie. Łapaliśmy raki i gotowaliśmy w saganie nad ogniskiem – rozmarza się pan Tadeusz.

Prawda, tak było, bo uczestniczyłem, jako redaktor „Pochodni”, w tej imprezie.

W latach 80. całą działalnością sportową niepełnosprawnych dyrygował „Start”. Przy Polskim Związku Niewidomych działały jedynie sekcje szachowe.

T.M. – Już w połowie lat 80. myślałem o odrębnej organizacji sportowo-turystycznej dla osób z niepełnosprawnością wzroku. Jednak było to niemożliwe w ówczesnej sytuacji politycznej. Państwo nie życzyło sobie działalności organizacji pozarządowych. Dopiero po przełomie i transformacji 1989 roku otworzyły się inne możliwości.

W 1991 roku Urząd Miasta Stołecznego Warszawy zarejestrował Stowarzyszenie Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki Niewidomych i Słabowidzących. Przed pierwszym zjazdem ogłoszono na łamach „Pochodni” konkurs na nazwę nowej organizacji. Najwięcej głosów zdobył pomysł pana Tadeusza – „Cross”. Autor tłumaczył, że „cross” to taki bieg z przeszkodami, a niewidomi na okrągło muszą się zmagać w swym życiu właśnie z trudnościami, z przeszkodami. Przez osiem lat Tadeusz Milewski pełnił funkcję szefa Stowarzyszenia „Cross”. Rzecz jasna, on sam nie stworzył „Crossu” – włączyli się Teresa Dębowska, Henryk Groszkowski, Antoni Szczuciński, Stanisław Kotowski, Wacław Morgiewicz, Zbigniew Bomba, Stanisław Piasek, Andrzej Michalik i jeszcze kilka innych osób.

T.M. – Na początku nie było ani pieniędzy, ani lokalu. Pomógł nam Stasio Kotowski, wtedy szycha w Zarządzie Głównym PZN. Ulokował nas w takim baraczku na tyłach budynku PZN na Konwiktorskiej. Zaczęły wpływać pieniądze z Ministerstwa Zdrowia, trochę dodawali sponsorzy. Na starcie skupiliśmy się na turystyce i turnusach rehabilitacyjnych. W ramach tych ostatnich mieliśmy obozy sportowe. Wiodące dyscypliny to szachy i warcaby 100-polowe. Potem dochodziły inne. Na początku tandemy. Znalazłem kontakt z Czesławem Langiem, słynnym kolarzem i organizatorem Tour de Pologne. Poprosiłem o sprowadzenie z Włoch tandemów, bo w Polsce po bankructwie bydgoskiego „Rometu” nie produkowano takich rowerów. Zakupiliśmy ich dwadzieścia, ale co to był za sprzęt – turystyczny, nienadający się do wyścigów. Pamiętam, że niewidomi kolarze pokazali się ludziom przed startem do któregoś z etapów wielkiego Tour.

Prezesem „Crossu” był osiem lat. Po nim przejął pałeczkę Piotr Dukaczewski. Przybyło nowych dyscyplin, zaczęły napływać pieniądze z PFRON. A pan Tadeusz działa na Warmii i Mazurach, jest dyrektorem okręgu PZN. Poza tym pracuje społecznie. Ukończył warszawską Akademie Wychowania Fizycznego. Kilka lat temu rozpoczął akcję renowacji słynnego Stadionu Leśnego w Olsztynie. Milewski tam trenował, startował. W 1960 roku Józef Szmidt ustanowił rekord świata w trójskoku – 17,03 m. Obiekt jest pięknie położony, otacza go sosnowy las. Powietrze jak w uzdrowisku. Niestety, jak nie ma kasy, to trzeba plany odłożyć na lepsze czasy. Jeśli takie będą!

Znamy się wiele lat. Rozmawiamy jak przyjaciele. – Jak po 25 latach widzisz „Cross”? – Cieszę się jego sukcesami, martwię kłopotami. Ale nie ma od tej organizacji odwrotu.

Tadeusz ma 78 lat, a energię – jakby miał 25 lat mniej. Trochę narzeka na stawy kolanowe i słabszy słuch, cóż, części się zużywają. – Wiesz, często wspominam turystyczne wyrypy z ludźmi z „Crossu”. Pamiętam taki spływ trzema rzekami na Litwie, spod granicy łotewskiej do Niemna. Dzikie rzeki, zero infrastruktury turystycznej, mokro, zimno. A wszyscy zadowoleni!

Andrzej Szymański

 

aaa

 

biegi

 

Detronizacja mistrza na królewskim dystansie

W sobotę 8 października biegacze z dysfunkcją wzroku spotkali się w Poznaniu, by następnego dnia rozegrać mistrzostwa Polski Stowarzyszenia „Cross” w maratonie.

Rywalizacja odbywała się w ramach 17. PKO Poznań Maratonu. W grupie T11 (niewidomi) na starcie stanęło tylko dwóch zawodników: Zbigniew Świerczyński i Mariusz Zacheja. Dla tego drugiego to debiut na dystansie 42 km. Do tej pory najdłuższy dystans, jaki biegał Zacheja, to półmaraton. Świerczyński to wielokrotny mistrz Polski niewidomych w maratonie. Nietrudno było – w teorii – rozdzielić miejsca na podium. W T12 (słabowidzący) nie można było wskazać faworyta, bo przyjechało kilku zawodników na zbliżonym poziomie: Grzegorz Małowiecki, Paweł Petelski, Mariusz Gołąbek, Krzysztof Badowski i Zenon Dudka.

Po kolacji i rozdaniu pakietów startowych koordynator zawodów Wiesław Miech przekazał biegaczom najważniejsze informacje. Potem zaczął się już przedmaratoński rytuał przygotowań.

Poznań nie ma ostatnimi laty szczęścia do pogody w dniu maratonu. Dla biegaczy problemem nie jest chłód, tylko wiatr i padający deszcz. Nie inaczej było w tym roku, chmury niepokoiły już wczesnym niedzielnym rankiem. Lekkie śniadanie zawodnicy Stowarzyszenia „Cross” przygotowali sobie sami w hostelu. Tuż po przyjeździe na miejsce startu zaczęło padać. Podczas przebierania ostatnie dylematy i decyzje: ubrać się krótko czy długo, getry czy spodenki? A deszcz dalej padał, nie chciało się wyjść z hali, a co dopiero biec.

Nieubłaganie zbliża się czas startu, pora na krótką rozgrzewkę. W jej trakcie deszcz powoli ustaje. Dziesięć minut przed biegaczami startują zawodnicy na wózkach. Wśród nich Rafał Wilk, zdobywca dwóch medali na tegorocznej paraolimpiadzie – złotego z czasówki i srebrnego ze startu wspólnego.

 Biegacze czekają cierpliwie. Poszczególne sektory startowe zapełniają się coraz bardziej. Wreszcie wystrzał startera – ruszają! Kilka godzin rywalizacji na królewskim dystansie i będzie wiadomo, czy sprawdzą się przedbiegowe typowania. Prawie sześć tysięcy startujących, stawka biegaczy szybko się rozciąga. Tych najszybszych jest niewielu. Biegną pojedynczo lub w niewielkich grupach. Dalej za nimi coraz więcej i więcej biegnących, aż do całkowitego zapełnienia ulic. Choć wolniej, ale każdy chce dotrzeć do mety. Limit czasu dla najwolniejszych to 6 godzin. Pogoda nawet sprzyja, tylko chwilami kropi, na szczęście nie wieje. Po dwóch godzinach i siedemnastu minutach na metę wbiega Kenijczyk Dikson Kerer. Wśród kobiet najszybsza jest Agnieszka Gortel-Maciuk (2:35:39).

W T11 wszystko przebiega zgodnie z przewidywaniami. Wielokrotny mistrz na tym dystansie, Zbigniew Świerczyński, biegnie na zaplanowane cztery godziny. To spokojne tempo powinno być wystarczające, by pokonać debiutanta Mariusza Zacheję. Potwierdzają to międzyczasy obu zawodników. Na półmetku przewaga Świerczyńskiego to 21 minut. Na 30. kilometrze wzrasta do 28 minut. Po raz kolejny laur przypadnie Zbyszkowi? – Po trzydziestce zaczęły boleć mnie lędźwie. Ból narastał i przenosił się do nogi. Miałem coraz większe kłopoty, by biec. Zwalniałem, kombinowałem, różnie ustawiałem i odciążałem nogę. Niewiele to dało. I tak człapałem coraz wolniej i wolniej… – opowiada później „stary” mistrz. W końcu Zbyszek przechodzi do marszu. W głowie ma natłok myśli, potrzebuje pomocy medycznej, ale pewnie ściągną go z trasy, bo jak mu się wydaje, wygląda koszmarnie. Zgięty w pałąk i oparty o swojego przewodnika, ledwie idzie. Wie, że już po biegu. Domyśla się, że Mariusz jest coraz bliżej i pewna wygrana wymyka mu się z rąk. Rzeczywiście potwierdzają to międzyczasy. Przewaga topnieje w oczach. Dwa ostatnie kilometry Świerczyński pokonuje w 23 minuty, Zacheja w 14! I tak to, co wydawało się niemożliwe, staje się faktem. Debiutant zostaje mistrzem Polski w maratonie. Mariusz dowiaduje się o zwycięstwie dopiero w hostelu. Radość przeplata się ze zmęczeniem. – Bałem się tego biegu. To pierwszy mój start w maratonie. Z moją przewodniczką Karoliną ustaliliśmy, że biegniemy na pięć godzin. Po 35. kilometrze nogi miałem jak z drewna – mówi już po wszystkim nowy mistrz. Próbowali metody Gallowaya (marsz i bieg odcinkami) – byle wytrwać. Zbyszek Świerczyński za metą, po uzyskaniu pomocy medycznej i po masażu, wraca do względnej dyspozycji. Mówi, że dostał podczas tej męczarni bardzo wiele wsparcia od kibiców, wolontariuszy i zawodników – niektórzy chwilami podpierali go i pomagali iść, nie zważając na uciekający im czas.

Słabowidzący biegną rozproszeni. Zdarzyć się może wszystko, więc i tutaj warto obserwować międzyczasy. Pierwszą część maratonu najszybciej biegnie Paweł Petelski. Na półmetku ma dwie minuty przewagi nad Mariuszem Gołąbkiem. Trzy minuty po nim punkt kontrolny przebiega Grzegorz Małowiecki. Czwarty, ze stratą 7 minut do lidera, jest jego klubowy kolega z „Syrenki” – Zenon Dudka. Pięć minut po nim Krzysztof Badowski z „Łuczniczki”. Pozostali zawodnicy mają już większe straty. Na kolejnych dziesięciu kilometrach Petelski powiększa przewagę nad Gołąbkiem o jeszcze dwie minuty. Trzy minuty za nim biegnie Małowiecki, który dokłada Dudce jeszcze minutę. Wydaje się, że Badowski odpada z rywalizacji, bo jego strata czasu rośnie. Jeszcze 12 kilometrów do mety. Petelski jest dzisiaj najmocniejszy. Powiększa o kolejne dwie minuty swoją przewagę nad drugim Gołąbkiem i jest mistrzem w T12! Dudka zdecydowanie zbliża się do Małowieckiego. Na 2 kilometry przed metą jego strata maleje do pół minuty. Walka klubowych kolegów o trzecie miejsce trwa. Małowiecki wyraźnie słabnie, Dudka ma więcej „argumentów” w nogach i z przewagą dwóch minut jest trzeci. Podium zapełnione. Piąty ze znaczną stratą dobiega Badowski (3:57:53). Kolejni na mecie to: Henryk Lipski (Szczecin, 4:53:18), Stanisław Spólnik („Lajkonik” Kraków, 5:04:52), Filip Kantorski (Kruszewnia, 5:47:48), Piotr Jankowski („Syrenka” Warszawa, 6:18:28).

Podczas uroczystej dekoracji przy fanfarach najlepsi z naszych zawodników otrzymali pamiątkowe puchary. Na powracających do hotelu czekał wspólny obiad, był to też czas na wymianę pierwszych wrażeń po maratonie. Gratulacje dla nowego mistrza w grupie niewidomych, a także dla wszystkich pozostałych za sportową rywalizację.

Mistrzostwa Stowarzyszenia „Cross” w maratonie dofinansował PFRON.

Mistrzostwa Polski Stowarzyszenia „Cross” w maratonie

9.10.2016 r., Poznań

T11

1. Mariusz Zacheja („Syrenka” Warszawa) 4:46:29

2. Zbigniew Świerczyński („Warmia i Mazury” Olsztyn) 4:53:36

T12

1. Paweł Petelski („Jantar” Gdańsk) 3:12:14

2. Mariusz Gołąbek („Jantar” Gdańsk) 3:18:30

3. Zenon Dudka („Syrenka” Warszawa) 3:26:06

Mariusz Gołąbek

 

aaa

 

bowling 

 

Beskidy 2016  

Tegoroczny kalendarz imprez bowlingowych pęka w szwach – do tego stopnia, że wielu osobom trudno było podjąć decyzję, czy pojechać pod koniec września do Bielska-Białej na VII Ogólnopolski Turniej Bowlingowy Niewidomych i Słabowidzących „Beskidy 2016”.

Na zorganizowanie turnieju bielski klub „Pionek” zdobył dofinansowanie z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. W tym roku u stóp Beskidu Śląskiego o miano najlepszych rywalizowało prawie 60 i zawodniczek zawodników. Choć analiza tabeli wyników nie wskazuje na spektakularne osiągnięcia kręglarzy, to według organizatorów na rezultaty miały wpływ specyfika kręgielni i jej nieco wysłużony stan. Na liście startowej nie znalazło się kilku liczących się nazwisk – ich brak pozwolił nieco słabszym zawodnikom na zajęcie wyższych miejsc. Ale byli też tacy, którzy zagrali poniżej swojego poziomu i o tegorocznym starcie w Bielsku-Białej będą chcieli szybko zapomnieć.

W kategorii B1 mężczyzn dawno nie widziany na torze Szczepan Polkowski nie zawiódł swojego iławskiego klubu. Zagrał na dobrym poziomie i uzyskał wynik 710 p. Sporą niespodzianką w kategorii B2 mężczyzn była dosyć wysoka przewaga Dariusza Mareckiego. Reprezentant Radomia zbił 894 kręgle. Jego bezpośredni rywal i ubiegłoroczny zwycięzca Piotr Dynda obecnego sezonu nie może zaliczyć do zbyt udanych. W porównaniu z zeszłym rokiem Piotrowi uciekło ponad dwieście punktów, a jego gra była niemal kalką gry klubowego kolegi z Przemyśla – Zbyszka Matuszka, z którym grał w parze na jednym torze. Mimo podobnego przebiegu rywalizacji to Zbyszek musiał ustąpić miejsca na podium Piotrowi.

Nie zawiódł za to Albert Sordyl, który zwyciężył w kategorii B3. Jego 963 p. były jednocześnie najlepszym wynikiem zawodów. W tej kategorii należy odnotować całkiem dobry rezultat Ireneusza Stankiewicza z klubu „Jaćwing” Suwałki. Widać, że inwestycja Irka w pierwszą własną kulę zaczyna się zwracać.

W tym roku wyniki gier naszych pań są nieco poniżej zeszłorocznego poziomu. Ostra rywalizacja towarzyszyła zmaganiom niewidomych zawodniczek. Tylko jeden punkt dzielił zwyciężczynię kategorii Martę Chałupkę z Częstochowy od drugiej Barbary Szypuły z Chorzowa. W B1 martwić może za to malejąca liczba zawodniczek, taką tendencję obserwować można na kolejnych już imprezach. Miejmy nadzieję, że to tylko chwilowa sytuacja.

Niespodziankę sobie i rywalkom zgotowała w kategorii B2 Janina Szymańska. Iławianka, reprezentująca olsztyński klub „Warmia i Mazury”, zbiła 839 kręgli i w tyle pozostawiła odwieczne rywalki, m.in. Danutę Odulińską. Podobnie jak rok temu w kobiecej kategorii B3 zwyciężyła Jolanta Krok-Sabaj, która poprawiła swój poprzedni wynik o 28 p., zbijając w tym roku 849 kręgli.

Uczestnicy turnieju zaproszeni zostali do zwiedzenia centrum Bielska-Białej. W sobotnie przedpołudnie podczas spaceru z panią przewodnik można było zapoznać się z historią miasta i jego ciekawostkami.

Oficjalne zakończenie turnieju „Beskidy 2016” połączono z uroczystą kolacją. Puchary, medale i nagrody rzeczowe wręczali zwycięzcom zaproszeni goście: pani Anna Wandzel – wicedyrektor Oddziału Śląskiego PFRON oraz pan Jerzy Dudzik – inspektor Wydziału Kultury Fizycznej i Turystyki Urzędu Miasta Bielsko-Biała. Był to już 7. turniej bowlingowy organizowany w Bielsku-Białej. Miejmy nadzieję, że nie ostatni. W kolejnych latach warto podjąć nowe działania, by nieco bardziej uatrakcyjnić imprezę, nie tylko pod względem sportowym.

 

VII Ogólnopolski Turniej Bowlingowy Niewidomych i Słabowidzących „Beskidy 2016”

29.09-02.10.2016 r., Bielsko-Biała

Kobiety

B1

1. Marta Chałupka („Jutrzenka” Częstochowa) 486 p.

2. Barbara Szypuła („Karolinka” Chorzów) 485 p.

3. Jolanta Nowacka („Cross Opole”) 395 p.

B2

1. Janina Szymańska („Warmia i Mazury” Olsztyn) 839 p.

2. Danuta Odulińska („Morena” Iława) 800 p.

3. Barbara Łuczyszyn („Podkarpacie” Przemyśl) 770 p.

B3

1. Jolanta Krok-Sabaj („Podkarpacie” Przemyśl) 849 p.

2. Łucja Grochowska-Pilzek („Jutrzenka” Częstochowa) 788 p.

3. Krystyna Krajewska („Warmia i Mazury” Olsztyn) 716 p.

Mężczyźni

B1

1. Szczepan Polkowski („Morena” Iława) 710 p.

2. Jan Zięba („Ikar” Lublin) 641 p.

3. Franciszek Kała („Jutrzenka” Częstochowa) 565 p.

B2

1. Dariusz Mirecki („Cross Radom”) 894 p.

2. Piotr Dynda („Podkarpacie” Przemyśl) 835 p.

3. Zbigniew Matuszek („Podkarpacie” Przemyśl) 830 p.

B3

1. Albert Sordyl („Pogórze” Tarnów) 963 p.

2. Władysław Szymański („Omega” Łódź)    935 p.

3. Ireneusz Stankiewicz  („Jaćwing” Suwałki) 901 p.

 

aaa

 

wiadomości

 

Kolarstwo

Mistrzostwa w cieniu Rio

Nieco w cieniu wielkiego wydarzenia sportowego, jakim były igrzyska paraolimpijskie w Rio de Janeiro, odbywały się krajowe imprezy kolarskie. W terminie 27-28 sierpnia rozegrano w Pruszkowie torowe mistrzostwa Polski, a 24 września zawodnicy walczyli o tytuły w górskich mistrzostwach Polski w Sosnówce.

Zawody w Pruszkowie były ostatnim sprawdzianem kadry przed wyjazdem do Rio. Od kadrowiczów nie można było wymagać rekordowych wyników, ponieważ znajdowali się oni w ostatniej fazie przygotowań do paraolimpiady i jeszcze czuli w nogach niedawno zakończone górskie zgrupowanie w Zieleńcu. Pomimo tego górowali nad konkurentami, wygrywając większość rozegranych konkurencji. Wyjątkowa sytuacja miała miejsce w wyścigu na 1 km mężczyzn, w którym dwa tandemy osiągnęły jednakowe czasy i wywalczyły złote medale ex aequo. W górskich MP zawodnicy rywalizowali na trasie okrężnej Sosnówka Dolna – Sosnówka Górna – Bierutowice – Podgórzyn. Kobiety miały do pokonania dystans 33,2 km, a mężczyźni 47,7 km. Zawody odbyły się tuż po zakończeniu igrzysk paraolimpijskich. Nasi reprezentanci nie zdążyli jeszcze zregenerować sił po męczącej podróży z Rio de Janeiro i z tego powodu nie pojawili się na starcie w Sosnówce. Z szansy stworzonej przez absencję kadrowiczów w pełni skorzystali zawodnicy klubu „Warmia i Mazury” Olsztyn, którzy zgarnęli całą pulę medali. 

Medaliści torowych MP 2016

Sprint kobiet 

1. Iwona Podkościelna – Aleksandra Tecław (KKT „Hetman” Lublin)

2. Anna Duzikowska – Natalia Morytko („Warmia i Mazury” Olsztyn)

3. Marta Stramek – Klaudia Kmiołek („Warmia i Mazury” Olsztyn)

Sprint mężczyzn

1. Tomasz Olechno – Adam Marciniak („Omega” Łódź)

2. Sławomir Gruszkowski – Krzysztof Wolski („Omega” Łódź)

3. Paweł Sowa – Piotr Kołodziejczuk („Warmia i Mazury” Olsztyn)

1 km kobiet

1. Iwona Podkościelna – Aleksandra Tecław (KKT „Hetman” Lublin)   01:13,58

2. Anna Duzikowska – Natalia Morytko („Warmia i Mazury” Olsztyn) 01:14,78

3. Izabela Strulak – Lidia Pyciarz („Omega” Łódź) 01:22,76

1 km mężczyzn

1. Tomasz Olechno – Adam Marciniak („Omega” Łódź)   01:07,92

1. Marcin Polak – Michał Ładosz (KKT „Hetman” Lublin) 01:07,92

2. Adam Brzozowski – Tomasz Bala (KKT „Hetman” Lublin) 01:11,12

3 km kobiet

1. Iwona Podkościelna – Aleksandra Tecław (KKT „Hetman” Lublin) 03:46,68

2. Anna Duzikowska – Natalia Morytko („Warmia i Mazury” Olsztyn) 03:49,26

3. Katarzyna Stenka – Monika Sawa  (KKT „Hetman” Lublin) 04:16,04

4 km mężczyzn

1. Marcin Polak – Michał Ładosz (KKT „Hetman” Lublin) 04:28,26

2. Tomasz Olechno – Krzysztof Wolski („Omega” Łódź) 04:50,94

3. Adam Brzozowski – Tomasz Bala (KKT „Hetman” Lublin) 04:51,04

Zwycięzcy górskich MP 2016

Kobiety  

1. Marta Stramek – Klaudia Kmiołek

Mężczyźni 

1. Piotr Urbanowicz – Dariusz Wojciechowski

2. Piotr Kołodziejczuk – Marcin Wojdal

3. Edward Sartanowicz – Radomir Chmiel

 

Warcaby

Puchar Polski dla Ryszarda Sudera

W dniach 7-14 sierpnia 2016 roku w Suwałkach rozegrana została siódma edycja Pucharu Polski w warcabach stupolowych. W zawodach wzięło udział 39 osób, w tym 18 kobiet. Grano systemem szwajcarskim na dystansie 9 rund. Tempo gry wynosiło 90 minut.

Stawka uczestników była dosyć mocna i wyrównana, chociaż nie wystąpiło kilkoro liczących się w kraju warcabistów. Z szóstki tegorocznych medalistów MP zagrali tylko Ewa Wieczorek i Józef Tołwiński. Zabrakło też zwycięzcy wszystkich (!) dotychczasowych turniejów o Puchar Polski – Jana Sekuły. W tej sytuacji grono kandydatów do zwycięstwa było szerokie, a znaleźli się w nim głównie finaliści rozegranych w maju w Wągrowcu indywidualnych mistrzostw Polski.

Doskonałym startem popisał się zawodnik „Warmii i Mazur” Ryszard Suder. Jako jedyny zgromadził po czterech rundach komplet punktów. W pokonanym polu pozostawił m.in. Józefa Tołwińskiego i Wacława Morgiewicza. Zawodnik z Olsztyna nie oddał prowadzenia już do końca turnieju, chociaż na mecie zrównał się z nim punktami świetnie finiszujący Edward Twardy. Obaj uzyskali po 14 p., nie ponosząc żadnej porażki. Trzecie miejsce wywalczyła Ewa Wieczorek, która przez cały turniej utrzymywała się w czołowej trójce, ale wypadła z niej po porażce w przedostatniej rundzie z Maksymilianem Karczewskim.

Przed ostatnimi pojedynkami Suder miał 13 p., Karczewski i Twardy po 12, a Wieczorek, Fiedoruk i Szachniewicz po 11 p. O końcowym układzie miejsc w czołówce miały zadecydować partie: Suder – Karczewski, Twardy – Szachniewicz i Wieczorek – Fiedoruk. Pierwsza z nich zakończyła się remisem, a w dwóch pozostałych triumfowali Twardy i Wieczorek.

VII Puchar Polski w Warcabach Stupolowych

7-14.08.2016 r., Suwałki

Pierwsza dziesiątka turnieju

1. Ryszard Suder („Warmia i Mazury” Olsztyn) 14 p. (81)

2. Edward Twardy („Sudety” Kłodzko) 14 p. (78)

3. Ewa Wieczorek („Victoria” Białystok) 13 p. (83)

4. Maksymilian Karczewski („Łuczniczka” Bydgoszcz) 13 p. (76)

5. Józef Tołwiński  („Victoria” Białystok) 12 p. (79)

6. Zenon Sitarz („Podkarpacie” Przemyśl) 12 p. (78)

7. Barbara Gołębiowska-Fryga („Atut” Nysa) 12 p. (68)

8. Mikołaj Fiedoruk („Victoria” Białystok) 11 p. (77)

9. Ryszard Szachniewicz („Jaćwing” Suwałki) 11 p. (73)

10. Bernard Olejnik („Warmia i Mazury” Olsztyn) 11 p. (71)

Czołówka kobiet

1. Ewa Wieczorek („Victoria” Białystok) 14

2. Barbara Gołębiowska-Fryga („Atut” Nysa) 12

3. Maria Górzna („Sudety” Kłodzko) 11

4. Petronela Dapkiewicz  („Jaćwing” Suwałki) 10

5. Halina Jasińska („Hetman” Lublin) 10

Największe zdobycze rankingowe uzyskali: Edward Twardy (+28), Ryszard Suder (+27), Barbara Gołębiowska-Fryga (+23) i Halina Jasińska (+23). Maria Górzna wypełniła normę na pierwszą kategorię warcabową, a Jakub Olejnik i Wiktoria Giec na czwartą.

Zawody w Suwałkach sędziował Leszek Łysakowski, a ich organizację koordynował Wacław Morgiewicz. Turniej dofinansowało Ministerstwo Sportu i Turystyki ze środków Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej.

Leszek Stefanek

Wojciech Woźniak mistrzem Polski

Podobnie jak kobiety, również osoby całkowicie niewidome mają już swoje mistrzostwa w warcabach – niezależnie od mistrzostw Polski osób niewidomych i słabowidzących rozgrywanych w formule open. W dniach 14-20 października 2016 roku w Lądku-Zdroju odbyły się I Mistrzostwa Polski Całkowicie Niewidomych w Warcabach Stupolowych.

Istniały obawy związane z frekwencją, jak się okazało – zupełnie nieuzasadnione. Wystartowało aż 12 osób, a mogło ich być jeszcze więcej, gdyby z różnych przyczyn nie zabrakło kilku zawodników od lat zaliczanych do czołówki niewidomych, m.in. Jerzego Dzióbka, Zygfryda Lorocha, Zygmunta Myszki. Grano systemem szwajcarskim na dystansie 7 rund. Tempo gry wynosiło 120 minut. Faworytami do złota byli: Dominik Kasperczyk („Atut” Nysa) i Wojciech Woźniak („Jutrzenka” Częstochowa). Nieco niespodziewanie dołączył do nich Jan Hetnar („Podkarpacie” Przemyśl) i ta trójka rozstrzygnęła między sobą sprawę podziału medali.

Już w drugiej rundzie Kasperczyk stracił punkt w partii z Hetnarem, a w trzeciej doszło do pojedynku głównych faworytów. Partia Kasperczyk – Woźniak miała kluczowe znaczenie dla losów tytułu. Zwycięsko wyszedł z niej Woźniak i znalazł się w komfortowej sytuacji przed końcową fazą turnieju. W kolejnej rundzie zawodnik z Częstochowy trafił na ostatnią w tym turnieju poważną przeszkodę – Jana Hetnara. Partia zakończyła się remisem i w ten sposób, na trzy rundy przed końcem, poznaliśmy skład podium. Czołowa trójka nie poniosła już żadnych strat i ze sporą przewagą nad konkurentami zameldowała się na mecie turnieju.

I Mistrzostwa Polski Całkowicie Niewidomych w Warcabach Stupolowych

14-20.10.2016 r., Lądek-Zdrój

1. Wojciech Woźniak („Jutrzenka” Częstochowa) 13 p.

2. Jan Hetnar („Podkarpacie” Przemyśl) 12 p.

3. Dominik Kasperczyk („Atut” Nysa) 11 p.

4. Ryszard Jędrzejewski („Hetman” Lublin) 8 p.

5. Stanisław Mastek („Atut” Nysa) 6 p.

6. Urszula Lauferska („Tęcza” Poznań) 6 p.

7. Edward Skiera („Łuczniczka” Bydgoszcz) 6 p.

8. Franciszek Herman („Łuczniczka” Bydgoszcz) 6 p.

9. Ryszard Budniak („Hetman” Lublin) 6 p.

10. Henryka Szałecka („Jutrzenka” Częstochowa) 6 p.

11. Wiktoria Giec („Kaszub” Wejherowo) 4 p.

12. Tadeusz Pietraszewski („Tęcza” Poznań) 0 p.

Rozgrywki sędziował Jerzy Gorczyński, koordynatorem zawodów był Józef Plichta. Mistrzostwa dofinansowały Ministerstwo Sportu i Turystyki ze środków Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej oraz Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych w ramach realizacji projektu „Tylko dla mistrzów 2016 (...)”.

Leszek Stefanek

Pierwszy tytuł dla „Atutu” Nysa

W Lądku-Zdroju, równolegle z I MP Całkowicie Niewidomych w Warcabach Stupolowych, odbyły się po raz piaty drużynowe MP kobiet w tej dyscyplinie. Organizację imprezy Stowarzyszenia „Cross” wsparł klub „Sudety” Kłodzko. Grano systemem kołowym, tempo gry wynosiło 120 minut. Po raz pierwszy uprawnionych do gry było tylko osiem drużyn, a nie, jak wcześniej – dwanaście. Zgodnie z przewidywaniami, aczkolwiek nie bez trudności, tytuł wywalczyła drużyna „Atutu” Nysa w składzie: Irena Ostrowska, Władysława Jakubaszek i Barbara Gołębiowska-Fryga. Te same zawodniczki triumfowały też w DMP w latach 2010 i 2014 (wówczas w barwach „Crossu Opole”). Dla Ireny Ostrowskiej to już czwarty tytuł na DMP kobiet – na cztery dotychczasowe starty! Tytuł wicemistrzowski zdobyła ekipa „Podkarpacia” Przemyśl (trzecie srebro Heleny Poliniewicz), a na najniższym stopniu podium, podobnie jak przed rokiem, stanęły warcabistki „Jaćwinga” Suwałki. O srebrnym medalu dla „Podkarpacia” zadecydował lepszy wynik na pierwszej warcabnicy (Przemyśl – 11, Suwałki – 9 p.).

Dopiero siódme miejsce zajęły reprezentantki „Victorii” Białystok, które w ubiegłym roku, grając w takim samym zestawieniu, zdobyły niespodziewanie tytuł mistrzyń Polski. Znacznie poniżej oczekiwań zagrały ubiegłoroczne srebrne medalistki – zawodniczki „Sudetów” Kłodzko. Nawet liderka zespołu Maria Górzna straciła cenne, decydujące o wyniku punkty w meczach z Suwałkami i Białymstokiem. Pozytywnie należy natomiast ocenić występ mocno osłabionej drużyny z Przemyśla oraz do końca liczącej się w walce o medal stołecznej „Syrenki”.

V DMP Kobiet Niewidomych i Słabowidzących w Warcabach Stupolowych

16-21.10.2016 r., Lądek-Zdrój

1. „Atut” Nysa 11 p. (29: Irena Ostrowska – 14, Władysława Jakubaszek – 9, Barbara Gołębiowska-Fryga – 6)

2. „Podkarpacie” Przemyśl 10 p. (26: Helena Poliniewicz – 11, Dorota Szela – 11, Teresa Borowiec – 4, Justyna Knaź – NS)

3. „Jaćwing” Suwałki 10 p. (26: Teresa Bonik – 12, Petronela Dapkiewicz – 11, Ewa Gorlewska – 3, Zofia Kosk – NS)

4. „Syrenka” Warszawa 9 p. (27)

5. „Sudety” Kłodzko 5 p. (19)

6. „Łuczniczka” Bydgoszcz 5 p. (17)

7. „Victoria” Białystok 4 p. (18)

8. „Cross Opole” 2 p. (6)

Indywidualnie najlepsze wyniki uzyskały: Ewa Wieczorek („Victoria” Białystok), Irena Ostrowska („Atut” Nysa) – obie po komplecie 14 p., Grażyna Skonieczna („Syrenka” Warszawa) – 13 p., Teresa Bonik („Jaćwing” Suwałki), Maria Górzna („Sudety” Kłodzko) – po 12 p., Helena Poliniewicz („Podkarpacie” Przemyśl), Petronela Dapkiewicz („Jaćwing” Suwałki), Dorota Szela („Podkarpacie” Przemyśl) – po 11 p., Barbara Kacprzak („Syrenka” Warszawa) – 10 p., Władysława Jakubaszek („Atut” Nysa), Czesława Łazuka („Łuczniczka” Bydgoszcz) – po 9 p. Największy wzrost rankingu zanotowały: Grażyna Skonieczna (+44), Teresa Bonik (+30) i Helena Poliniewicz (+29). Normy na IV kategorię warcabową wypełniły: Anna Bisińska („Syrenka” Warszawa) i Dorota Markier („Cross Opole”).Cztery czołowe drużyny turnieju w Lądku-Zdroju zapewniły sobie udział w przyszłorocznych mistrzostwach.

Zawody sędziował Jan Kotek. Koordynatorem imprezy była Grażyna Wydrych.

Leszek Stefanek  

 

Szachy

XXXI Puchar Grunwaldu

Puchar Grunwaldu – jeden z bardziej znaczących i najstarszych turniejów – zawsze przyciągał crossowską czołówkę. W tym roku w rozgrywkach nie uczestniczyło kilku czołowych graczy, zawieszonych w prawach członkowskich. Pod ich nieobecność zwycięzcą zawodów został Tadeusz Żółtek. Weteran szachów wygrał w cuglach – rozgromił przeciwników, jak chciał. Śmiało ocenić można, że dając nawet pionka forów wszystkim, wygrałby batalię.

Turniej zorganizował klub „Warmia i Mazury” Olsztyn, który gościł szachistów w pensjonacie Adler. Rozgrywki sędziował Andrzej Gula.

Łajs to mniej niż wioska – parę dosłownie letniskowych posiadłości, łącznie z naszym pensjonatem „Adler”, zatopionych w mazurskiej głuszy – tej naszej polskiej Amazonii, jeszcze dzikiej i dziewiczej. Jeziora mazurskie okolone sitowiem i bujnymi soczystozielonymi lasami. Wokół sielskość-anielskość, spokój, pustkowie. Ciepło i rozleniwiająco. Czas płynie powoli cienką strużką, a krople chwil toną w toni jezior bezdźwięcznie. I takie właśnie są mazurskie turnieje szachowe w Łajsie. 

XXXI Puchar Grunwaldu

18-24.09.2016 r., Łajs

1. Tadeusz Żółtek („Warmia i Mazury” Olsztyn) 8,0 p.

2. Ryszard Suder („Warmia i Mazury” Olsztyn) 7,0 p.

3. Marcin Chojnowski („Warmia i Mazury” Olsztyn) 6,5 p.

4. Tadeusz Traczyk („Atut” Nysa) 6,0 p.

5. Józef Żełajtys („Jantar” Gdańsk) 5,5 p.

6. Jan Biskupski („Zryw” Słupsk) 5,5 p.

7. Krzysztof Zemła („Pionek” Bielsko-Biała) 5,0 p.

8. Tadeusz Gryglewicz („Zryw” Słupsk) 5,0 p.

9. Emil Przewoźnik („Łuczniczka” Bydgoszcz) 4,5 p.

10. Stanisław Niećko („Tęcza” Poznań) 4,5 p.

11. Mieczysław Juraszewski („Atut” Nysa) 4,5 p.

12. Stanisław Raczek („Beskidek” Żywiec) 4,5 p.

13. Marian Inglot („Podkarpacie” Przemyśl) 4,5 p.

14. Bernard Olejnik („Warmia i Mazury” Olsztyn) 4,0 p.

15. Grzegorz Bzowski („Jutrzenka” Dąbrowa Górnicza) 4,0 p.

16. Tomasz Pawlik („Omega” Łódź) 4,0 p.

17. Zdzisław Ratajczak („Warmia i Mazury” Olsztyn) 3,5 p.

18. Leonarda Liszewska („Atut” Nysa) 3,5 p.

19. Zbigniew Czarnecki („Omega” Łódź) 3,5 p.

20. Adolf Jagiełło („Jantar” Gdańsk) 3,0 p.

21. Jadwiga Szymczyk („Jantar” Gdańsk) 2,5 p.

 

Szachy/warcaby

Krynica-Zdrój 2016

W piękniej jesiennej scenerii gór Beskidu Sądeckiego, w malowniczej Krynicy-Zdroju rozegrano w dniach 15-23 października turnieje szachowy i warcabowy. Zawodom patronowało Stowarzyszenie „Cross”, a ich koordynatorem był Jerzy Hanus, którego doświadczeniu zawdzięczać trzeba atrakcyjne usytuowanie turnieju – zarówno w przestrzeni, jak i czasie. Spokój i fachowość w działaniu oraz przygotowanie organizacyjne wzbudziły wśród wszystkich uznanie. Również obsługa pensjonatu „Gaborek” to prawdziwi gospodarze, podejmujący swych gości z serdecznością, wrażliwi na ich potrzeby. Uczestnikom zapewniono doskonałe warunki zakwaterowania i wyżywienia na zasadzie szwedzkiego stołu, z pysznymi deserami wypiekanymi na miejscu. Z wielkich okien pokojów – piękne widoki na złotoczerwonawe jesienne góry dopełniały obrazu całości.

Turniej szachowy toczył się pod sędziowskim nadzorem Leszka Bakalarza, który z grupą dziewięciu miłośników królewskiej gry kłopotów nie miał żadnych. Wygrał niżej podpisany.

Klasyfikacja końcowa turnieju szachowego

1. Stanisław Niećko 6,5 p.

2. Grzegorz Bzowski 5,5 p.

3. Paweł Hagner 5,5 p.

4. Józef Wyrzykowski 4,5 p.

5. Wiktor Szydłowski 4,5 p.

6. Mirosław Miodoński 3,5 p.

7. Stanisław Wójcikowski 3,0 p.

8. Leszek Koczot 3,0 p.

9. Jan Pawlus 0,0 p.

Arbitrem walczących warcabistów był Mirosław Grabski, a zwycięzcą stupolówek został Jan Sekuła.

Klasyfikacja końcowa turnieju warcabowego

1. Jan Sekuła 18 p.

2. Zygmunt Brzeszcz 15 p.

3. Ryszard Grzywacz 13 p.

4. Tadeusz Rozmus 11 p.

5. Halina Wyrzykowska  9 p.

6. Ewa Wójcik 8 p.

7. Barbara Leśkiewicz 7 p.

8. Grażyna Krystyna Szychowska 5 p.

9. Tadeusz Bielski 4 p.

Zwycięzcy obu turniejów uhonorowani zostali pucharami.

Stanisław Niećko

 

aaa

 

historia

 

Turystyczna ballada…  

Dokąd wiedzie kręta górska ścieżka ukryta pośród ciemnych smreczyn, surowa i uciekająca spod nóg niepewnymi głazami? I ta schowana w mazurskim sitowiu, podmokła i rozgrzana od słońca, na której zatonąć można w odurzającej woni tataraku… Kilku zapaleńców już ćwierć wieku temu przedeptało po omacku te manowce z myślą, że od aktywnej rekreacji do czynnego uprawiania sportu prosta droga.

Początek lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy ukazała się ustawa o stowarzyszeniach, zaowocował powstawaniem organizacji społecznych. Wtedy to obok Polskiego Związku Niewidomych i popularnego Zrzeszenia „Start” powstało Stowarzyszenie Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki Niewidomych i Słabowidzących które później rozszerzyło nazwę o „Cross”. Legitymacją do jego powołania były dotychczasowe działania Związku Niewidomych obejmujące takie formy aktywnej rekreacji, jak turystyka w różnych jej formach i dyscypliny sportowe – szachy i piłka toczona. Grupa inicjatywna, złożona z autentycznych, uprawiających wyżej wymienione formy aktywności fizycznej ludzi, w roku 1991 powołała zespół, którego zadaniem było opracowanie statutu i zwołanie sejmiku założycielskiego naszego Stowarzyszenia. Opiekę merytoryczną i finansową nad nowo powstałą organizacją sprawowało Ministerstwo Sportu, Kultury Fizycznej i Turystyki. Niestety, nie udało się wtedy „wyprowadzić” piłki toczonej z ram organizacyjnych „Startu”. Udało się wydzielić szachy. W kraju zaczęły powstawać kluby Stowarzyszenia. Wkrótce pojawiły się takie dyscypliny, jak: warcaby, kręgle, turystyka i inne.

W rok od powstania organizacji zaprawieni w wędrówkach turystycznych działacze z Bielska-Białej i członkowie tutejszego okręgu PZN powołali do życia klub Stowarzyszenia pod nazwą Klub Turystyczny Inwalidów Wzroku „Smrek”. W przypadku Bielska powołanie klubu nie stanowiło większego problemu. Istniejący jeszcze wtedy Okręg Polskiego Związku Niewidomych Bielsko-Biała należał do czołówki tych, w których działalność turystyczna i sportowa była z dużym powodzeniem prowadzona od lat dla członków z całego kraju, podobnie zresztą jak w okręgach: olsztyńskim, katowickim, łódzkim, poznańskim i innych.

Działacze „Smreka” pod wodzą pierwszego prezesa, nieodżałowanej pamięci Jerzego Pudełko, „przedeptali” szlaki turystyczne wszystkich ważniejszych pasm górskich naszego kraju. Jurek oprócz wielkiej miłości do gór miał jeszcze ogromną siłę woli, która pozwalała mu być ponad jego problemy zdrowotne i zdobywać nowe szczyty. Klub miał również na swoim koncie spływy kajakowe i tandemowe obozy wędrowne. Wypracowana przez PFRON i funkcjonująca do roku 1998 forma dofinansowywania turnusów pozwalała „Smrekowi” na organizowanie – oprócz obozów i spływów – turnusów rekreacyjno-sportowych i kilkudniowych rajdów. Później, kiedy dofinansowanie zaczęto przyznawać osobom fizycznym, a nie, jak wcześniej, organizacji – trzeba było szukać innych źródeł dofinansowania tych form aktywnej rekreacji dla osób z dysfunkcją wzroku.

W roku 1998 nastąpiła zmiana prezesa i nazwy klubu. Po śmierci Jurka prezesem został Antoni Szczuciński, a klub przyjął nazwę: Stowarzyszenie Sportu, Turystyki i Rekreacji Osób z Dysfunkcją Wzroku „Smrek”.

Do tej pory mamy na koncie zorganizowanie 25 obozów górskich – w sam raz na dwudziestopięciolecie „Crossu”, 20 spływów, dwóch tandemowych obozów wędrownych na trasach: Pola Grunwaldu – Bielsko-Biała i Kołobrzeg – Bielsko-Biała, dziesięciu Rajdów Ociemniałych Diabetyków oraz trwających po kilka dni Rajdu Krokusów i Rajdu Jesiennych Liści.

W rok po powstaniu Okręgu PZN Bielsko-Biała w 1976 niewidomi rozpoczęli swą wędrówkę, którą bardzo dobrze opisuje turystyczna piosenka „Cygańska ballada”. I wprawdzie „Niejeden próbował namówić balladę, / By poszła do miasta i wzięła posadę, / Że tam ją czekają przyjęcia i bale, / A tutaj marnuje swój talent. // (…) Zaśmiała się lekko cygańska ballada, / Nie dla niej kariera, nie dla niej estrada, / Bo w mieście balladom jest duszno i obco, / I któż by zaśpiewał wędrowcom? //”.

I tak przez 40 lat „zasiada” „…ballada przy ogniu wędrowca /, I wrzuca do ognia gałązkę jałowca, / Kto raz się zachłyśnie podobnym zapachem, / Ten nigdy nie uśnie pod dachem. //”.

Usnąć, uśnie, ale trwale pozostaną w pamięci chwile spędzone przy ogniu z balladą. Zapach palonej gałązki jałowca przechodzi na dzieci, znajomych i w ten sposób tworzy się grupa wędrowców, ludzi, dla których turystyka – i to ta kwalifikowana – staje się sposobem na życie.

Godne odnotowania jest, że nasz klub posiada swój własny hymn, napisany w 1986 roku przez kolegę Krzysztofa Rutkowskiego z Łodzi. Treść oddaje faktyczne przeżycia ze szlaku, które były jego udziałem rok wcześniej, w czasie jesiennej wędrówki po Beskidach. Pierwsze wykonanie miało miejsce na X Rajdzie Inwalidów Niewidomych w Bieszczadach. To, co zostało utrwalone na papierze, nasza grupa co jakiś czas przeżywa podczas wielu wędrówek górskimi szlakami. 

Hymn „Smreka”

Kiedy miasto cię przydusi spalinami,

Gdy masz chandrę i się czujesz jakby zbity,

Stare dżinsy włóż i plecak, ruszaj z nami,

Jak swojego przywitają cię Beskidy.

 

Znowu pójdziesz jakimś bardzo długim szlakiem,

Znowu będzie ci się chciało podnieść głowę,

Znów cię zmrozi tamten wicher na Diablaku,

Znów rozgrzejesz się herbatą na Markowych.

 

Popatrz, słońce właśnie zaszło za górami

I ostatni płynie motyl kolorowy,

Już niedługo noc roziskrzy się gwiazdami,

Wzejdzie księżyc ponad Wielką Rycerzową.

 

A gdy nic już nie zostanie do zjedzenia

I na dworcu w Bielsku-Białej bilet kupisz,

Nie mów żegnaj, ale tylko do widzenia,

Przecież wiesz, że wkrótce znowu tu powrócisz.

 

Nic tak nie łączy, jak górski szlak, kajak czy rama tandemu. Ta prawda potwierdziła się w „Smreku” aż siedmiokrotnie. Wyruszali na pierwsze wędrówki jako On i Ona, a po kilku latach stawali na ślubnym kobiercu. W trzech przypadkach wędrowanie w „Smreku” wspiera drugie pokolenie.  

„Smrekowe” wędrówki w kraju i za granicą

Szlaki piesze górskie

Góry: Beskid Śląski, Beskid Żywiecki, Beskid Sądecki, Beskid Mały, Beskid Wyspowy – praktycznie cały; Świętokrzyskie, Sowie, Stołowe, Pieniny, Gorce, Karkonosze, Bieszczady, Tatry oraz Roztocze.

Rzeki: Czarna Hańcza, Pisa, Narew, Odra, Drawa, Parsęta, Rega, Brda, Krutynia, Łaźna Struga, Sucha Rzeczka i Kanał Augustowski, rzeki Szwajcarii Kaszubskiej i „Pętla szczecinecka”, Biebrza, Krzna, Bug, Myśla, Odra, Obra.

Jeziora: Śniardwy, Mamry, Bełdany, Wigry, Białe, Jeziorak, Serwy, Studzieniczne, Nidzkie, Wiartel, Jabłoń, Pogubie Wielkie i Pogubie Małe, Dąbie, Mikaszewo, Płaskie, Paniewo, Chadżykowy, Drawskie, Lubie, Strzyżewskie, Lutomskie, Młyńskie, Konin, Wędromierz, Chłop, Rańsko, Żółwin, Chycińskie, Zalew Bledzewski, Kanał Holendrów.

Szlaki rowerowe: Pola Grunwaldu – Bielsko-Biała przez: Ciechanów, Białobrzegi, Nową Słupię, Wiślicę, Wieliczkę, Suchą Beskidzką.

Rajd Zwycięstwa: Bielsko-Biała – Góra św. Anny – Bielsko-Biała przez: Cieszyn, Rybnik, Racibórz, Kędzierzyn Koźle, Gliwice.

Rajd Kołobrzeg – Bielsko-Biała przez: Kamień Pomorski, Stargard Szczeciński, Krosno Odrzańskie, Dzierżoniów, Nysę, Racibórz, Wodzisław, Cieszyn, Szlak Orlich Gniazd.

Rajd Wisły na trasie: Wisła, Oświęcim, Kraków, Zalipie, Sandomierz, Kazimierz nad Wisłą, Puławy, Dęblin, Warszawa, Płock, Toruń, Włocławek, Bydgoszcz, Chełmno, Tczew, Gdańsk.

Szlaki poza granicami Polski

Czeskie i Słowackie Tatry; Druskienniki, Wilno, Lwów, Kopenhaga, Malmö, Praga, Budapeszt, Drezno, Truskawiec, Berlin.

W czasie dwudziestu czterech lat istnienia „Smreka” z głębokim żalem żegnaliśmy Osoby, dzięki którym powstało, rozwijało się i dalej istnieje  to Stowarzyszenie:

prezesów – Bronisława Łuszczkiewicza, Jerzego Pudełko, osoby związane z działalnością turystyczną: Janinę Wodziczko – specjalistkę do spraw rehabilitacji, pracownicę biura okręgu bielskiego PZN; Witolda Micherdzińskiego, Leszka Szczepańczyka – prezesów Stowarzyszenia „Start”; Franciszka Dobiję, Stefanię Kominek, Mariana Wójcika, Henryka Kunczera, Józefa Ungehoiera, Feliksa Mazurkiewicza – przewodników beskidzkich, Jerzego Kapuścińskiego – „mercedesa” wśród przewodników.

Cześć Ich Pamięci.

Antoni Szczuciński

 

aaa

 

zdrowie

 

Małe co nieco

Dietetycy, którzy ciągle wytykają nam zbędne kalorie, wyliczyli ostatnio, że jesień to „najgrubsza” pora roku: statystycznie przybieramy wtedy na wadze około 3 kg. Wypoczęci, po urlopach, wracamy do pracy i codziennych obowiązków. Powakacyjny stres staramy się od siebie odsunąć, dogadzając podniebieniu.

Jemy więcej, głównie słodycze i węglowodany, a jesienna, kapryśna pogoda nie zachęca do ruchu. Ani się obejrzymy, jak nadejdzie grudzień, też „grubszy” miesiąc w roku: zimno zwiększa apetyt, a świąteczne przysmaki kuszą. W efekcie, gdy przychodzi wiosna, szukamy skutecznych poradników, jak zrzucić nadwagę. Katujemy ciało i duszę, by wrócić do dawnej formy.

 Można temu zapobiec. Jesień to dobry czas na naukę chodzenia z kijkami. Podczas nordic walkingu spalamy blisko 400 kalorii na godzinę, angażując aż 90 procent mięśni całego ciała. Przy użyciu kijków odciążamy kolana i kręgosłup, dzięki czemu ten rodzaj aktywności jest dostępny także dla osób w podeszłym wieku. W czasie spacerów korzystamy ze słońca, które, choć już nie tak intensywnie jak latem, jeszcze pomaga w wytwarzaniu witaminy D, wzmacniającej naszą odporność na wirusy. Ruch na świeżym powietrzu robi dobrze na sen, a ten z kolei ma pozytywny wpływ na nasz metabolizm. Niewyspani, jak wynika z badań amerykańskich uczonych, zjadają o 300 kalorii dziennie więcej niż wyspani, mimo że mają podobny poziom aktywności.

 Ze względu na optymalną pogodę jesień to także dobra pora dla biegaczy. Bieganie, czyli trening cardio, to świetny sposób na utrzymanie formy. Jeżeli debiutujemy, warto najpierw wypróbować, czy lubimy ten rodzaj aktywności. Doświadczeni radzą, by na przykład przez dwa tygodnie biegać regularnie co drugi dzień. Dzięki temu są szanse, że wykształcimy w sobie nawyk. Najlepiej biegać rano, co wiąże się z wcześniejszym wstawaniem. Dla wielu jest to wyzwanie, ale jeśli mu sprostamy, zastrzyk energii, jaki będziemy dostawać, wynagrodzi dyskomfort rannych pobudek. Przed treningiem należy się odpowiednio ubrać. Zanim przyjdą przymrozki i mróz, wystarczy koszulka z długim rękawem wykonana z termicznej tkaniny, która odprowadza wilgoć na zewnątrz, długie legginsy, skarpety i buff, czyli uniwersalna chustka, z której można zrobić czapkę, bandankę czy szalik. Podczas rozgrzewki może być chłodno (jeśli zimno nam bardzo doskwiera, uzupełniamy ten ubiór bluzą odprowadzającą wilgoć lub cienką kurtką przeciwdeszczową), ale unikniemy za to przegrzania, kiedy zacznie się właściwy bieg. Psycholodzy twierdzą, że bardzo pomocną rzeczą w utrwaleniu nawyku treningu cardio jest pochwalenie się znajomym, że go uprawiamy. Jeśli się nim zainteresują, jest szansa, by ćwiczyć w ich towarzystwie. W grupie zawsze raźniej i łatwiej jest się zdyscyplinować.

 Jesienią lubimy podjadać między głównymi posiłkami. Jeśli zaczniemy dzień od owsianki, w ciągu dnia nie dopadnie nas ochota na małe co nieco. Do płatków owsianych pasuje mleko, jogurt, kefir, mleko sojowe, ryżowe, kokosowe, migdałowe, a nawet sok. Po dodaniu owoców mamy dobre śniadanie. W rankingach najzdrowszego jedzenia właśnie płatki owsiane zawsze mieszczą się w pierwszej dziesiątce. Pomagają utrzymać wagę, obniżają poziom cholesterolu, dbają o serce. Owies ma właściwości probiotyczne – jest pożywką dla dobrych bakterii, a zawarty w nim błonnik poprawia pracę jelit i daje uczucie sytości. Płatki są bogatym źródłem magnezu, który koi nerwy i wzmacnia mięśnie. Choć jest to raczej danie śniadaniowe, można je jeść także wieczorem. Pomaga osobom mającym kłopoty z zaśnięciem. Zawarty w owsie tryptofan – aminokwas będący prekursorem serotoniny i witaminy B6 – zwiększa produkcję serotoniny w mózgu, a ta w ciemności przekształca się w melatoninę regulującą pracę naszego zegara biologicznego.

Dla osób niedoceniających zalet owsianki równie zdrowe jak ona są orzechy, jeśli wybierzemy je bez dodatku soli, cukru, miodu czy tłuszczu. Mamy ich mnóstwo na naszym rynku: włoskie, pekanowe, piniowe, makadamia, migdały, pistacje, brazylijskie, nerkowce, kokosy. Trudno się zdecydować, które wybrać. Orzechy włoskie mają najwięcej przeciwutleniaczy, chroniących komórki przed uszkodzeniami – blisko dwa razy tyle co inne orzechy. Najmniej kaloryczne są migdały (570 kcal w 100 g), orzechy nerkowca i ziemne. Te, poza witaminą E, mają sporo kwasu foliowego i witaminy A, są więc zalecane osobom starszym, bo chronią układ nerwowy przed spadkiem zdolności poznawczych właściwym dla podeszłego wieku. Orzechy nerkowca zawierają więcej żelaza niż chude mięso. Mało tłuszczu jest w jadalnych kasztanach, ale też niewiele witamin i minerałów. Orzechy brazylijskie mają ze wszystkich najwięcej selenu, który chroni przed rakiem prostaty. Pistacje działają podobnie do viagry. Grupa urologów i biochemików z uczelni w Ankarze ustaliła, że zaledwie 100 g tych orzechów dziennie, podawanych przez trzy tygodnie, daje efekt równy lekom na potencję (być może dlatego ich cena w naszym kraju jest ostatnio astronomiczna). Zaletą wszystkich orzechów jest świeżość i wartość odżywcza zachowywana przez całą jesień i zimę. Oprócz orzechów na tzw. przegryzkę dobre są rodzynki, suszona żurawina, morele, jabłka i daktyle. Zamiast po słone paluszki warto sięgnąć po chipsy jabłkowe.

Jesienne miesiące to także okres przeziębień: katar, kaszel, grypa. Mimo corocznych apeli epidemiologów stronimy od szczepień przeciw tej ostatniej (można się im poddawać od września do grudnia, by zdążyć przed szczytem). W ostatnim sezonie mieliśmy w Polsce 3 070 082 zgłoszonych przypadków grypy. Jak wynika z badań, aż 82 proc. rodaków nie planuje w tym roku takiego szczepienia. Stosując domowe sposoby kuracji w walce z bakteriami i wirusami, warto pamiętać o miodzie. Łagodzi kaszel i ułatwia oddychanie. Badania z udziałem 139 dzieci, przeprowadzone w jednym z amerykańskich instytutów medycznych, pokazały, że miód gryczany lepiej tłumi kaszel niż bardzo silne leki. Dzieci, które zjadły dwie łyżeczki miodu na pół godziny przed pójściem spać, kaszlały słabiej i rzadziej się budziły niż ich chorzy rówieśnicy. Ciepłe mleko z miodem (niektórzy dodają do tego masło) to od wieków babciny sposób na przeziębienie i suchy kaszel. Są jeszcze inne powody, dla których miód powinien znaleźć się w naszej codziennej diecie. Jest pożywny. W 80 proc. składa się z cukrów prostych: fruktozy i glukozy, zawiera także bogaty zestaw witamin, m.in. B i C oraz makro- i mikroelementów (potas, sód, wapń, magnez, mangan, fosfor, żelazo, cynk, kwas pantotenowy i miedź). Obniża ciśnienie krwi, zwiększa elastyczność mięśnia sercowego, chroni wątrobę, aktywując wydzielanie żółci, pomaga w gojeniu ran i oparzeń. Okładami z plastrów miodu leczy się owrzodzenia stóp u pacjentów z cukrzycą, próbuje się nim łagodzić stany zapalne i zakażenia gronkowcem złocistym. Poprawia pamięć, zapobiega refluksowi żołądkowo-przełykowemu, pomaga w dziecięcym zapaleniu żołądka i jelit, ułatwia zasypianie. To, że miód jest zdrowy, nie oznacza, że jest niskokaloryczny. 100 g to aż 324 kcal. Dlatego trzeba zachować umiar w jego spożywaniu. Podobnie zresztą, jak w delektowaniu się winogronami, które królują na sklepowych półkach jesienią. Są źródłem m.in. potasu, fosforu, wapnia, magnezu, cynku, miedzi i żelaza. Mają też trochę więcej jodu niż inne owoce – dlatego poleca się je przy niedoczynności tarczycy. Najzdrowsze są ciemne winogrona. Jest w nich resweratrol działający przeciwmiażdżycowo. Niektórzy obierają te owoce i wydłubują z nich pestki w obawie, że skórka przyklei się do żołądka. Dietetycy uspokajają: zdarza się to naprawdę rzadko, tymczasem w skórce i pestkach jest najwięcej flawonoidów, działających przeciwnowotworowo i przeciwutleniająco. Nie należy się jednak nimi codziennie objadać, bo są kaloryczne (ok. 70 kcal na 100 g).

Mamy jeszcze inne, choćby śliwki. Przetwarzane na powidła nie tylko przypominają nam w zimie smak lata. Mają wiele innych zalet, między innymi świetnie regulują wypróżnienie (można je nawet serwować niemowlętom i starszym dzieciom). Jesienią i zimą dostępne są jabłka, gruszki, nie mówiąc o innych zamrożonych owocach i warzywach. Ich różnorodność w diecie pozytywnie wpływa na nasze zdrowie. Tym, którzy chcą wiedzieć, o jakiej porze w ciągu doby najlepiej jeść te witaminowe bomby, dietetycy podpowiadają, że w pierwszej połowie dnia. Wieczorem słabnie nam trawienie, a wątroba nie metabolizuje fruktozy. Lepiej jeść owoce jako składnik posiłku albo przed nim, a najlepiej osobno. Na pewno nie po jedzeniu, bo wtedy enzymy trawienne gorzej do nich docierają, owoce zaczynają fermentować, co powoduje wzdęcia, zgagę, niestrawność, szczególnie nasilają się dolegliwości ze strony wrzodów żołądka. Dzieje się tak właśnie jesienią i nikomu do tej pory nie udało się wyjaśnić, dlaczego. Jedna z teorii wiąże to z pogorszeniem naszej odporności o tej porze roku, na co składa się obniżenie poziomu witaminy D w organizmie, a także gorszy nastrój wraz z przyjściem pierwszych chłodów. Ruch na świeżym powietrzu i racjonalna dieta mogą temu zapobiec.

BWO

 

aaa

 

ruszajmy się

 

Po prostu – ruszajmy się

Przez tysiące lat nasz gatunek zależny był od ruchu – migrował i dzięki temu zdobywał pożywienie. Siedzący tryb życia i przetworzona żywność to dla człowieka ogromna zmiana cywilizacyjna, do której nie jest w stanie się przystosować. Dlatego stopniowo tracimy zdrowie. Rozwinięta medycyna nam nie pomoże, bo lepiej jest przeciwdziałać chorobom, niż je leczyć. Jedynym wyjściem jest systematyczna aktywność fizyczna i powrót do żywności organicznej.

„Ruszajmy się” to rubryka, w której staramy się w różnorodny sposób zachęcać do podejmowania aktywności fizycznej. Przedstawiamy różne sporty i formy aktywności dostępne dla każdego. Pomagamy znaleźć motywację, radzimy, jak zacząć i co jest do tego niezbędne. Staramy się zaprezentować aspekt zdrowotny oraz wpływ danej aktywności na ludzkie ciało. Pokazujemy, jak nauczyć się podstaw danego sportu, jakie ćwiczenia zastosować. Często w rubryce pojawiają się porady i gotowe zestawy ćwiczeń do samodzielnego treningu w domu. Ich zróżnicowanie ma zapobiec monotonii i urozmaicić trening amatorski czy ukierunkowany na zdrowie. Również zaawansowani sportowo Czytelnicy znajdą tu dużo cennych informacji, na przykład jak trenować, by nie doprowadzić do przeciążeń i kontuzji, w jaki sposób uzyskać najlepsze efekty, jakie ćwiczenia przyniosą poprawę wyników, jak budować konkretne cechy fizyczne, takie jak szybkość, moc, siła, wytrzymałość, gibkość. Coś dla siebie znajdą też osoby chcące po prostu atrakcyjnie wyglądać. Teksty o kulturystyce, kształtowaniu mięśni i modelowaniu ciała często goszczą na tych łamach. Dbamy, by Czytelników nie ominęło nic z nowinek fitnessowych.

„Ruszajmy się” to również prezentacja dyscyplin sportowych. Zawsze pokazujemy możliwości trenowania różnych sportów przez osoby niewidome i słabowidzące, np. tenisa, piłki nożnej, pływania, lekkoatletyki itp. Aby nasze propozycje były atrakcyjne dla wszystkich, dużo uwagi poświęcamy rekreacji, która oprócz efektów fizycznych zapewnia dobrą zabawę, odstresowanie i miłe spędzanie czasu. Można znaleźć mnóstwo ciekawych propozycji, m.in. nordic walking, kajakarstwo, treking, wędrówki, gry rekreacyjne, narciarstwo biegowe i zjazdowe.

W dzisiejszych czasach bardzo łatwo przytyć. Najczęściej czynniki sprzyjające nadwadze to: kaloryczna żywność, stres, brak czasu, siedzący tryb życia. Otyłość to jedna z głównych przyczyn problemów zdrowotnych. Utrata zbędnych kilogramów staje się często największą motywacją do ruchu. Odzyskanie właściwej wagi nie tylko jest niezbędne dla zachowania zdrowia – pozwala nabrać pewności siebie, odzyskać ładny wygląd i dobre samopoczucie. W rubryce wiele miejsca poświęcamy również sposobom walki z nadwagą.

Aby wprowadzić ciało w ruch, mięśnie kurczą się i rozprężają. Do swojej pracy potrzebują energii. Człowiek z natury jest leniwy i stara się zachować jak najwięcej energii „na ciężkie czasy”. Obecnie, gdy mamy nieograniczony dostęp do żywności, dostarczamy naszemu ciału ogromne ilości energii. Gdy jej nie spożytkujemy, tracimy równowagę między katabolizmem (spalaniem) a anabolizmem (budowaniem). Aktywność fizyczna pozwala spożytkować energię, a to niesie ze sobą wiele pozytywnych zmian. Pojedynczy trening z pozoru jest obciążeniem dla organizmu – osłabia go chwilowo, skutkiem czego jest zmęczenie. Nasze ciało reaguje jednak wieloma zmianami. Rozwijają się obciążane układy – oddechowy i sercowo-naczyniowy, które podczas wysiłków działają na przyspieszonych obrotach. Zniszczone podczas ruchu mięśnie odbudowują się z nadwyżką (regularny trening prowadzi do rozwoju tkanki mięśniowej). Obciążane kości i stawy ulegają stopniowemu wzmocnieniu. Wzrost zakwaszenia powoduje usprawnienie procesów buforowych organizmu (przeciwdziałają zakwaszeniu). Następnie wraz z podniesieniem temperatury ciała pocimy się, a razem z potem usuwamy metabolity, oczyszczamy skórę i organizm z toksyn. Po wysiłku wytwarzają się czerwone i białe krwinki, wzmacniana jest odporność. Jeżeli wysiłki oraz proces regeneracji i odpoczynku (zależnie od rodzaju i wielkości wysiłku trwający od kilku godzin do kilku dni) będą powtarzane systematycznie, to zmiany w organizmie będą coraz większe i trwałe.

„Ruch to życie, bezruch to śmierć”. Nawiązując do tej tezy, jakakolwiek aktywność jest lepsza od żadnej – najważniejsze, żebyśmy się ruszali. Teoria mówi nam, jak to robić, a świat proponuje wiele ciekawych możliwości – wystarczy zacząć i ruszać się systematycznie. Po prostu – ruszajmy się.

Krzysztof Koc

 

aaa

 

szkolenie

 

Gramy w szachy

Szachiści IBCA na olimpiadzie w Baku

We wrześniu w stolicy Azerbejdżanu odbyła się olimpiada szachowa FIDE. Tradycyjnie już wystąpili w niej również niepełnosprawni szachiści. Federacja IBCA wystawiła tym razem tylko męską drużynę. Zajęła ona 88. miejsce, zbliżone do pozycji na liście startowej (90). Startowało aż 170 ekip! Przedstawiam wybór partii niewidomych i słabowidzących uczestników olimpiady:

Obrona sycylijska

J. Mieszkow (IBCA – 2354) – U. Kongsee (Tajlandia – 2285)

1.e4 c5 2.Sf3 d6 3.Gb5+ Gd7 4.G:d7+ H:d7 5.c4 Sc6 6.Sc3 g6 7.d4 cd4 8.S:d4 Gg7 9.Ge3 Sf6 10.f3 0-0 11.0-0 Powstała tzw. struktura Maroczego bez białopolowych gońców. Ich brak jest korzystny dla czarnych, gdyż nie jest im tak ciasno na trzech ostatnich liniach szachownicy 11...a6 12.Sa4 Narzucało się 12.Wc1, ale białe rozpoczynają bardziej konkretną grę 12...Hc7 13.S:c6 H:c6?! Po dokładniejszym 13...bc6 czarne kontrolowały ważne pole d5 14.Sb6 Wad8 15.Wf2 Sd7 16.Sd5 Wfe8 17.Wc1 e6 Skoczka na d5 trudno tolerować, ale teraz rozpoczną się problemy z pionkiem d6 18.Sb4 Hc7 19.Wd2 a5 20.Sd3 b6 21.Sf2 Sc5 22.Gd4 e5?! Błąd pozycyjny. Jeśli czarne chciały kontrolować pole d4, to należało najpierw wymienić gońce. Po 22...G:d4 23.W:d4 e5 24.Wd5 h5 (aby nie wpuścić białego skoczka na g4) 25.Sd3 Se6 pozycja była bliska równości 23.Ge3 f5 24.Wd5 Wf8 25.G:c5!? Białe chcą wykazać wyższość skoczka nad pasywnym gońcem 25...bc5 Lub 25...dc5 26.Wc3 W:d5 27.H:d5+ Hf7 28.Wd3 H:d5 29.W:d5 z wyraźną przewagą białych w końcówce 26.Hd2 Gf6 27.Wc3 Ge7 28.Wa3 Wa8 29.ef5 gf5 30.f4 Alternatywą było 30.Sd1 z dalszym Sc3-b5 30...ef4 Również i po 30...e4 31.Sd1 Gf6 32.Wg3+ Kh8 33.Sc3 Wad8 34.Sb5 Hb6 35.b3 czarne nie były w stanie obronić wszystkich słabości pionkowych 31.H:f4 Wae8 32.Kf1 Dokładniejsze było 32.W:f5 Gf6 33.Wg3+ Gg7 34.W:f8+ W:f8 35.He4 32...Gf6 33.W:f5? To wypuszcza lwią część przewagi. Lepsze 33.H:d6 H:d6 34.W:d6 G:b2 35.Wg3+ Kh8 36.Wa6 33...He7 34.g3 He2+?! Należało grać natychmiast 34...G:b2!?, aby na 35.We3!? mieć 35...Ge5 z wyrównaniem 35.Kg2 G:b2 36.We3! Forsuje korzystne dla białych wymiany 36...W:f5 (36...H:e3? 37.W:f8+) 37.W:e2 W:f4 38.W:e8+ Wf8 39.W:f8+ K:f8 W lekkofigurowej końcówce białe mają aktywniejsze figury i lepsze pionki. Pozycja czarnych jest nie do uratowania 40.Kf3 Ke7 41.Ke4 Gd4 42.Sd3 Gg1 43.h3 Gh2 44.g4 Kf6 45.Se1 h6 46.Sf3 Gg3 47.Kd5 Gf4 48.a4 Gg3 Lub 48...Ke7 49.Sh4 49.Sd2 Kg5 50.Se4+ Kh4 51.S:g3! K:g3 52.K:d6 K:h3 53.K:c5 K:g4 54.Kb6 i czarne poddały się, gdyż białe dorabiają hetmana z szachem.

M. Tissir (Maroko – 2388) – J. Mieszkow (IBCA – 2354)  

Białe: Kg1, Hd2, Wd1, We1, Gh6, Sf3, a3, b2, c3, d4, f2, g2, h4

Czarne: Kg8, Hd6, Wa8, Wc8, Gh8, Sd5, a6, b5, c4, e6, f7, g6, h7

21...a5! Marsz pionków na skrzydle hetmańskim prowadzi do otwarcia linii i powstania słabości u przeciwnika 22.h5 b4 23.ab4 ab4 24.Sg5 Próba kontrataku 24...Wa2 25.Hc1 Hf4 26.Hc2? Po 26.H:f4 S:f4 27.S:f7! K:f7 28.G:f4 W:b2 29.hg6+ hg6 30.cb4 W:b4 czarne miały tylko niewielką przewagę 26...Hf5? Wymiana hetmanów nie wypuszcza przewagi, ale szybciej kończyło grę 26...bc3 27.hg6 hg6. Zapewne czarne obawiały się taktycznych uderzeń partnera, ale nie dochodziły one do celu: 28.g3 Hg4, 28.W:e6 Hf5! czy 28.S:e6 H:h6 27.Hb1 H:b1 28.W:b1 gh5 Po 28...bc3?! 29.bc3 S:c3 30.Wb7 ożywiały się białe figury 29.Se4 Gg7 30.Gd2 b3 Zasługiwało na uwagę 30...bc3 31.S:c3 S:c3 32.G:c3 Wd8 31.g3 Gf8 Czarne ustawiają gońca na e7, aby zagrać f7-f5 bez obawy o Sg5 32.Kg2 Ge7 33.Wh1 f5 34.Sg5 G:g5?! Lepsze 34...S:c3 35.G:c3 G:g5 36.W:h5 Gf6 35.G:g5 Wca8 36.W:h5 Wa1 37.Wbh1 W:h1 38.W:h1 Wa2 39.Wb1 Kf7 Czarne mają wyraźną przewagę, ale przełamać system obronny białych nie jest łatwo 40.Gd2 Sf6 41.Gf4 Se4 42.Ge3 Sf6 43.Gf4 Sd5 44.Gd2 Sb6 45.Kf3 Sa4 46.Gc1 Kf6 47.Kf4 h6 48.Kf3 e5!? 49.de5+ Po 49.g4!? był możliwy ostry wariant 49...ed4 50.cd4 fg4+ 51.K:g4 Ke6 52.f4 Kd5 53.f5 c3! 54.bc3 Kc4! 55.f6 Wf2 i czarne też wygrywają 49...K:e5 50.Gf4+ Ke6 51.Gc1 h5 52.Ke3 Ke5 53.Kf3 Sc5 Groźba Sd3 wymusza oddanie pionka b2, a wówczas o wyniku rozstrzyga daleko zaawansowany wolny pionek b3 54.Gf4+ Kd5 55.Wh1 W:b2 56.W:h5 Sd3 57.W:f5+ Ke6 58.Wb5 Wc2 59.Ke4 W:c3 60.Wb6+ Kd7 61.Kd5 S:f4+! 62.gf4 Kc7 63.Wb4 Wc2 64.f5 b2 65.f6 c3 66.Wb3 Kd7 67.Wb7+ Ke8 68.f7+ Kf8 69.Ke6 W:f2 70.Wb8+ Kg7 71.Wg8+ Kh7 72.Wg1 c2 73.Wh1+ Kg6 74.Wg1+ Kh5 0–1

Obrona sycylijska

S. Babarykin (IBCA – 2339) – A. Obodczuk (IPCA – 2402)

1.e4 c5 2.Sf3 e6 3.g3 Sc6 4.Gg2 Sf6 5.He2 e5!? 6.0-0 Ge7 7.c3 0-0 8.Sa3 d5?! Ryzykowna decyzja. Teraz czarne będą miały trudności z obroną pionka e5. Lepsze spokojne 8...d6 9.ed5 H:d5 10.d3 Gg4 11.Sc4 Hd7?! Na tym polu hetman będzie narażony na taktyczne uderzenia 12.We1 Wfe8? Należało zagrać 12...Gd6 i nie przechodzi 13.Sc:e5?, bo 13...S:e5 14.S:e5 G:e5 15.H:e5 Wfe8 13.Sc:e5! Prowadzi do zysku pionka 13...S:e5 14.S:e5! Ale nie 14.H:e5? G:f3 15.G:f3 Gd6 14…G:e2 15.S:d7 G:d3 16.G:b7 Wad8 17.Se5 Gf5 18.Gc6 Wf8 19.Gg2 Gd6 20.Sc4 Gc7 21.Ge3 Ge6 22.Gf1 Sd7 23.Gg5 Wb8 24.b3 h6 25.Ge7! Wymiana czarnopolowego gońca ułatwi realizację przewagi 25...Wfe8 26.Gd6 G:d6 27.S:d6 Wed8 28.Wad1 Sf6 29.Gc4 G:c4 30.S:c4 Sd5 31.Wc1 (31.Wd3!?) 31...Sb6 32.Se5 Białe wolą zachować skoczki. Przy samych wieżach wygrywać byłoby trudniej 32...Wd2 33.Sc6 Wb7 34.Wcd1 Białe oddają pionka i stawiają na atak 34...W:a2 35.Wd8+ Kh7 36.Wee8 g6 37.Se5 Grozi 38.Wh8+ Kg7 39.Sg4 37…We2? Prowadzi do przegranej. Jedyne było 37...h5! 38.Kf1 Po dokładniejszym 38.Wh8+..Kg7 39.Sg4 partia kończyła się natychmiast, np. 39...f5 40.Whg8+ Kf7 41.S:h6+ Kf6 42.Wdf8+ Ke5 43.We8+ 38...We4 39.f3 W:e5 Oddanie jakości jest wymuszone: 39...We3? 40.Wh8+ Kg7 41.Wdg8+ Kf6 42.Sg4+ 40.W:e5 c4 41.b4 Sa4 42.We3 Kg7 43.Wd4 Sb6 44.Ke2 h5 45.Kd2 Wc7 46.We5 Kf6 47.f4 Wc6 48.Wc5 We6 49.Wc7 i białe wygrały.

Obrona słowiańska

K. Knowles (Bahama – 1825) – J. Stachańczyk (IBCA – 2192)

1.d4 d5 2.Sf3 Sf6 3.c4 c6 4.g3 dc4 5.Gg2 Sbd7 6.0-0 Sb6 7.Hc2 g6 8.Sbd2 Gg7 9.S:c4 Gf5 10.Hc3 Se4 Grywano tu też 10...S:c4 11.Hb4 S:c4 Czarne nie zdecydowały się na 11...G:d4, bo obawiały się komplikacji po 12.Sa5 (12.Se3!?). W partii z teoretycznie słabszym przeciwnikiem Polak wolał grać jasną strategicznie pozycję 12.H:c4 0–0 13.Ge3 Sd6 14.Hc1 Ge4 15.Wd1 Błędem było 15.Gh6? G:h6 16.H:h6 G:f3 17.G:f3 Sf5 18.Hf4 H:d4 15...Sf5 16.Se5 G:g2 17.K:g2 Hd5+ 18.Sf3 He4 19.Kg1 Wfd8 20.Sg5 Hd5 Ale nie 20...Hg4? 21.f3 Hh5 22.g4 21.Sf3 h5 22.a4 Gf6 Alternatywą było 22...Wd7 23.Se5 Wd6 i po powrocie skoczka do obrony pionka d4 czarne zdwajały wieże 23.Wa3? Prowadzi do utraty pionka 23…e5 24.Gg5 G:g5 25.H:g5 (25.S:g5 S:d4) 25...e4 26.Sh4 S:d4 27.H:d5 W:d5 28.Kf1 Wad8 29.We3? Przeoczenie w przegranej pozycji 29...Sf5! 30.W:d5 S:e3+ 31.fe3 W:d5 32.Ke1 b5 33.ab5 W:b5 34.Sg2 g5 35.h4 f6 36.Kd1 W:b2 37.Se1 Kf7 38.Sc2 W:c2 39.K:c2 Ke6 40.Kc3 Kf5 41.Kd4 a5 0–1

Obrona sycylijska

J. Stachańczyk (IBCA – 2192) – G. Gusejnow (Azerbejdżan 2 – 2625)

1.e4 c5 2.Sf3 d6 3.d4 cd4 4.S:d4 Sf6 5.Sc3 Gd7 Ten rzadko grywany ruch był zaskoczeniem. Od tego momentu zaczęło się samodzielne myślenie, co kosztowało dużo czasu 6.Gg5 e6 7.Ge2 a6 8.a4 Sc6 9.0-0 Hc7 10.G:f6 gf6 11.Gh5 Wg8 12.Hd3 Wg5 13.S:c6 H:c6 14.Ge2 Wc8 15.Kh1 Już tutaj rozpoczął się niedoczas białych. Na olimpiadzie partie grane były tempem 40 posunięć na 90 minut plus 30 minut do końca partii plus 30 sekund za każdy ruch w obu stadiach. Na zegarze białych pozostało 20 minut na 25 ruchów do pierwszej kontroli czasu 15...Hb6 16.Wa3 Hc5 (16...H:b2? 17.Wb3) 17.f4 Wg7 18.f5 He5 19.Waa1 Ge7 20.Sd1 Wg5 21.fe6 fe6 22.c3 Szanse stron są mniej więcej wyrównane 22…Gc6 23.Gf3 Wd8 24.Se3 Wg7 25.b4 h5?! Niedokładność dająca białym przewagę. Należało wybrać 25…Hg5 26.Wf2 Kf7. Dodać należy, że grający białymi arcymistrz w tym momencie przegonił już Polaka w zużyciu czasu do namysłu. Stachańczyk miał ok. 10 minut do kontroli, Azer jeszcze mniej 26.Sc4 Hg5 27.Sa5 Kf7? Błąd, po którym pozycja staje się przegrana. Konieczne było 27...Wc8 28.S:c6 bc6 29.H:a6 d5 30.ed5?! Utrudnia wygraną. Należało odważnie zabrać drugiego pionka 30.H:c6. Białe obawiały się 30...Gd6, ale po 31.ed5 Hh4 32.de6+ Kg8 33.g3 G:g3 34.Wa2 pozycja czarnych była do poddania 30...cd5 31.He2 Gd6 32.Wae1 Ge5 33.He3? Pierwszy poważny błąd. Po 33.G:h5+! Kg8 34.g4 król białych był bezpieczny 33...Hh4?! Obiektywnie lepsze było 33...Wc8 albo 33...H:e3 34.W:e3 Ke7, ale zrozumiała jest niechęć czarnych do przejścia do końcówki. Tam ich marzeniem będzie remis, a przy hetmanach każdy wynik jest jeszcze możliwy 34.h3? Osłabia czarne pola i wypuszcza prawie całą przewagę. Białe zdawały sobie z tego sprawę, ale w niedoczasie nie potrafiły się doliczyć konsekwencji alternatywnego ruchu 34.g3! W:g3 35.Ha7+ Kg6 36.W:e5 fe5 37.Gg4. Szkoda, bo w tym wariancie była forsowna wygrana: 37…hg4 38.Hf7+ Kg5 39.Hg7+ Kh5 40.H:e5+ 34...Wg3 35.Ha7+ Kg8 36.W:e5 fe5 37.Ge2 (37.Hb6!?) 37…Kh8 Po 37…W:h3+ można było forsować remis 38.Wf7 Tu i w dalszym toku partii obaj grający nie widzieli 38...W:h3+. Po dalszym 39.gh3 H:h3+ 40.Kg1 Wg8+ 41.Kf2 Hg3+ 42.Kf1 Hh3+ partia kończyła się wiecznym szachem 38…He4 39.Hf2? (39.Gf3=) 39...Hb1+? Teraz już po 39...W:h3+ 40.Kg1 Kg8! czarne uzyskiwały przewagę 40.Kh2 Czarne ponownie stoją gorzej 40…Hg6 41.H:g3 Pierwszy ruch po kontroli czasu. Białe zadowolił fakt, że mają dużą przewagę. Po partii Stachańczyk żałował, że nie pomyślał dłużej i nie znalazł 41.G:h5! H:h5 42.Hf6+ Kg8 43.K:g3! 41...H:f7 42.H:e5+ Hg7 43.H:h5+ Kg8 44.a5 d4 45.cd4 W:d4 46.Hc5 Lepsze 46.He8+ lub 46.b5 46...Hf6 47.Hc8+ Wd8 48.Hc7 Wd2 49.Hg3+ Kh8 50.Gc4 (50.Gg4!?) 50...Wd4 51.Hc7? (51.Gb3 W:b4 52.G:e6!) 51…e5 52.Hc8+ Kg7 53.Hg8+? Po 53.Hb7+ Kh6 54.Gd5 Hf4+ 55.g3 partia wciąż jeszcze była wygrana. Teraz szanse się wyrównują 53...Kh6 54.Ge2 Tutaj białe zaproponowały remis. Czarne odrzuciły propozycję – najgorsze miały już za sobą… 54...W:b4 55.Ha2 Hf4+ 56.Kh1 Hc1+ 57.Kh2 Kg7 58.Gh5 Hf4+ 59.Kh1? Ostatni, przegrywający już błąd. Po 59.g3 Hf6 60.Hd2 Wd4 61.He3 pozycja była remisowa 59...Wc4 60.Gd1 Wc1 61.Hb3 Hf1+ 62.Kh2 W:d1 i białe poddały się. Szkoda, arcymistrzowski skalp był tak blisko… (w obu partiach korzystałem z komentarzy Jacka Stachańczyka).

Obrona sycylijska

M-M. Aithmidou (Maroko – 2229) – J. Stachańczyk (IBCA – 2192)

1.e4 c5 2.Sf3 d6 3.Gb5+ Gd7 4.G:d7+ H:d7 5.c4 Sf6 6.Sc3 g6 7.d4 cd4 8.S:d4 Gg7 9.f3 0-0 10.0-0 Dokładniejsze jest 10.Ge3 10...Wc8 11.b3 d5! To silne uderzenie daje czarnym wyrównanie 12.ed5 (12.S:d5 e6) 12…S:d5 13.Sce2? Przegrywający błąd. Do straty pionka prowadziło 13.cd5?! W:c3 14.Gb2 Wc5, ale po najlepszym 13.S:d5! e6 14.Gh6!? ed5 15.G:g7 K:g7 16.Sb5 dc4 17.Sd6 Wd8 18.S:b7! pozycja była wyrównana 13...Sc3! 14.Hd2 (14.S:c3 H:d4+) 14...S:e2+ 15.H:e2 G:d4+ 16.Ge3 G:a1 17.W:a1 Wd8 18.We1 Sc6 19.Hf2 Hf5 0-1

Obrona słowiańska

O. Mueller (IBCA – 2272) – D. Szczerbin (IPCA – 2347)

1.d4 d5 2.c4 c6 3.Sf3 dc4 4.e3 Ge6!? Czarne starają się utrudnić przeciwnikowi odebranie pionka 5.Sc3 (5.Sg5? Ha5+) 5…b5 6.Ge2 Sf6 7.0-0 g6 8.a4 b4 9.Sb1 Gg7 10.Se5 0-0 11.S:c4 Sbd7 12.b3 c5 13.Gb2 Sd5?! Dobrą pozycję dawało czarnym 13...Sb6 14.Sbd2 cd4 15.G:d4 Sfd5 z próbą wykorzystania słabości pola c3 14.e4 Sf4? Poprzedni ruch czarnych był tylko niedokładnością, ten zaś przegrywającym błędem. Konieczne było 14...Sc3 15.S:c3 G:c4! 16.G:c4 G:d4 17.Hc2 bc3 18.G:c3 Se5 z wyrównanymi szansami 15.d5 Goniec ginie 15...G:b2 16.S:b2 Gh3 17.gh3 e6 18.Kh1?! Dokładniejsze było 18.Sd3 Hg5+ 19.Gg4 S:h3+?! 20.Kh1 18...Hg5?! Po 18...ed5 19.ed5 Se5 20.Gf3 Hh4 białe mogły mieć kłopoty z realizacją przewagi 19.Gf3 Se5 20.Sd2 Wad8 21.Sdc4 ed5 22.ed5 S:f3 23.H:f3 W:d5 24.Se3 Wd4 25.Wg1 Hh6? Przedłużało opór 25...Hf6 lub 25...He5 26.Sf5 H:h3 27.S:d4 1-0

Ryszard Bernard

 

aaa

 

szkolenie

 

Gramy w warcaby

W pierwszych mistrzostwach Polski osób całkowicie niewidomych wygrał Wojtek Woźniak. Oto zwycięska partia, która przybliżyła go do ostatecznego triumfu w turnieju.

Dominik Kasperczyk – Wojciech Woźniak

I MP Całkowicie Niewidomych w Warcabach Stupolowych

16.10.2016 r., Lądek-Zdrój 

1. 34-30 20-25

Debiut francuski

2. 32-28

Istnieje również ostrzejsza kontynuacja tego debiutu, z natychmiastowym postawieniem klina: 2. 30-24 19x30 3.35x24.

2... 25x34 3. 39x30 19-24

Czarne wybrały uproszczenie, być może chciały odejść od książkowych wariantów.

4. 30x19 14x32 5. 37x28 17-22 6. 28x17 12x21

Teraz czas na ponowne uformowanie szyków swoich wojsk.

7. 44-39 7-12 8. 50-44 1-7 9. 40-34 10-14 10. 35-30

Pionka z pola 35 często wyprowadza się jak najszybciej, by włączyć go do gry.

10… 5-10 11. 45-40?

Bardzo odpowiedzialny ruch. Pionek z pola 45 wraz z pionkiem z pola 40 tworzy tak zwany olimpik. Formacja ta jest używana do końcowego bicia przy wykonywaniu uderzenia królewskiego. Takie uderzenie stosuje się przy pozycjach klasycznych. Na tym etapie gry trudno stwierdzić, czy partia sprowadzi się do pozycji klasycznej, ale niszczenie olimpika w tym momencie gry można uznać za błędne.

11… 18-23 12. 40-35 12-18 13. 31-26?

Po co dawać przeciwnikowi dodatkowe tempa? Lepiej schematycznie: 13. 41-37 7-12 14. 37-32 14-19 15. 46-41 10-14 16. 41-37 itd.

13... 7-12 14. 26x17 12x21?

Zdecydowanie lepiej zagrać 11x22, by walczyć o centralne pola.

15. 41-37 14-19 16. 46-41 10-14 17. 30-24 19x30 18. 34x25 14-19 19. 33-29 23x34 20. 39x30 9-14 21. 30-24 19x30 22. 25x34 4-9 23. 44-39 13-19 24. 37-32 8-13 25. 41-37 2-8 26. 38-33

Ostatnie trzy wybicia białych zostały wykonane w celu osłabienia długiego skrzydła czarnych. Jednak oceniając obiektywnie, to czarne mają wciąż pozycyjną przewagę. Należy teraz jedynie uaktywnić pasywne ułożenie pionków 6, 11, 16 i 21 na krótkim skrzydle.

26… 11-17 27. 42-38 8-12 28. 47-42 6-11 29. 49-44 21-27 30. 32x21 16x27

Czarne zdecydowały się na odważniejszy manewr i postawiły klina – pion na polu 27.

 31. 34-30 19-23 32. 30-25?

Białe niepotrzebnie schodzą na bandę. Szczególnie w końcowej otwartej pozycji należy aktywnie walczyć o centrum.

32… 14-19 33. 33-29 23x34 34. 39x30 18-23 35. 30-24 19x30 36. 25x34 12-18 37. 44-39 11-16 38. 34-29 23x34 39. 39x30 9-14 40. 43-39 14-19 41. 30-24 19x30 42. 35x24

Białe również odpowiedziały tym samym i wstawiły klina. Różnica jest jednak zasadnicza. Czarny klin jest wsparty pionkami, a biały klin jest osamotniony. Ponadto czarne mogą przejąć centralne pole 23, izolując przy tym piona z 24.

42… 3-9 43. 39-33?

Na krótkim skrzydle białych nie ma już obrony.

43… 9-14 44. 48-43?

Po tym ruchu białe muszą pogodzić się ze stratą piona.

44… 17-21 45. 33-29 14-19 46. 24-20 15x33 47. 38x29

Wystarczy już tylko dograć partię do końca.

47… 21-26 48. 43-38 18-22 49. 37-32 13-18 50. 32x21 16x27 51. 38-33 18-23 52. 29x18 22x13 53. 33-28 13-18 54. 42-38 18-23 55. 36-31 23x43 56. 31x22 43-49 57. 22-17 49-40 58. 17-11 40-1

Białe poddały partię.

0-2

W Karpaczu w turnieju z cyklu Pucharu Świata wystąpiło kilku zawodników Stowarzyszenia „Cross”. Wśród nich Leszek Stefanek, który rozegrał dobrą partię z silnym graczem z Holandii.

Leszek Stefanek – Wouter Wolff

Polish Open 2016

05.09.2016 r., Karpacz

1. 32-28 17-22 2. 28x17 12x21

Ciekawe i w ostatnim czasie często wybierane otwarcie gry. Zależnie od odpowiedzi białych partia może sprowadzić się do wariantów klinowych lub klasycznych.

3. 37-32 7-12 4. 41-37 11-17 5. 33-28

Częściej grany jest następujący wariant: 5. 34-29 1-7 6. 40-34 7-11 7. 45-40 19-23

8. 50-45 14-19 9. 33-28 20-24 10. 29x20 15x24 11. 31-27 10-14 – pozycja klasyczna.

5... 6-11

Czarne mogły wybrać również taką ścieżkę: 5... 19-23 6. 28x19 14x23 7. 39-33 10-14 8. 44-39 5-10 9. 50-44 1-7 10. 34-29 23x34 11. 39x30 7-11 12. 44-39 14-19 13. 31-26 21-27 14. 32x21 16x27 – pozycja klinowa.

6. 39-33 19-23 7. 28x19 14x23 8. 33-28?

Niepotrzebnie białe atakują centralnego piona czarnych, umożliwiając przeciwnikowi zdobycie przewagi w tempach. Po wspomnianej wymianie czarne mają już 6 temp przewagi.

8… 9-14 9. 28x19 14x23 10. 44-39 10-14 11. 50-44 5-10 12. 34-29 23x34 13. 39x30

Naturalna wymiana, ale jednak nieco osłabia centrum.

13… 14-19 14. 30-25?

Ruch niepotrzebny, ponieważ w tym przypadku białe w żaden sposób nie ograniczają czarnych przez zajęcie pola 25. Lepiej było pozostawić piona na 30 i grać po prostu do środka warcabnicy.

14… 10-14 15. 44-39 18-23

Dobry ruch, przerzucający wojsko na osłabione długie skrzydło.

16. 38-33 12-18 17. 40-34 8-12

Czarne uzbroiły się w groźne kolumny. Białe próbują rozbić centrum czarnych.

18. 34-29 23x34 19. 39x30 4-9

Narzucało się nieco rozbić pozycję w celu utwierdzenia słabego kamienia na polu 45: 19... 21-27 20. 32x21 16x27 21. 31x22 17x39 22. 43x34.

20. 42-38 2-8 21. 47-42 1-6 22. 43-39 21-26 23. 30-24 20x29 24. 33x24 19x30 25. 25x34 17-21 26. 49-44 12-17 27. 38-33 17-22 28. 31-27 22x31 29. 36x27 8-12 30. 33-28 14-19 31. 46-41 9-14 32. 34-30

Czarne, poświęcając piona, zdecydowały się na nietypowy atak długiego skrzydła.

32… 19-23 33. 28x17 11x31 34. 42-38

Wydaje się, że następujący wariant dawał większe szanse na remis: 34. 32-27 21x32 35. 37x28 31-36 36. 41-37 itd.

34... 31x33 35. 39x28 6-11 36. 30-24 21-27 37. 32x21 16x27

Grozi proste 14-19 z wygrywającą damką.

38. 41-36 14-20 39. 44-40 20x29 40. 40-34 29x40 41. 45x34 18-23

Z pomocą poświęcenia czarne sprowadzają partię do prostej końcowej pozycji.

42. 28x19 27-32 43. 48-42 32-37 44. 42x31 26x37 45. 36-31 37x26 46. 19-14 26-31 47. 34-29 15-20 48. 14x25 31-37

Pozostało dograć książkową końcówkę.

49. 25-20 37-41 50. 29-24 41-46 51. 20-15 3-9 52. 35-30 46-41 53. 30-25 41-46 54. 25-20 46-14 55. 24-19 14x23.

Czarne wygrały partię.

0-2

Damian Jakubik

 

aaa

 

Uroczysta gala Stowarzyszenia „Cross”

Szanowni Państwo!

W związku z przypadającą w tym roku 25 rocznicą powstania Stowarzyszenia „Cross” mam ogromną przyjemność poinformować Państwa, że z tej okazji w dniach od 1 do 3 grudnia 2016 r. w Warszawie  odbędzie się uroczyste spotkanie członków naszej organizacji. Uprzejmie zapraszam do udziału w tym szczególnym wydarzeniu przedstawicieli wszystkich klubów Stowarzyszenia „Cross” i osoby współpracujące z nimi, bezpośrednio zaangażowane w proces rozwoju naszej organizacji i sportu osób niewidomych i słabowidzących. Podczas uroczystego spotkania zasłużeni działacze i sportowcy zostaną uhonorowani odznaczeniami państwowymi (Krzyż Zasługi), resortowymi (Za zasługi dla sportu) i pamiątkowymi medalami Stowarzyszenia „Cross”. Spotkanie odbędzie się 2 grudnia 2016 r. o godzinie 11.00 w Centrum Szkoleniowo-Konferencyjnym KZRS „SCH”, przy ulicy Odrębnej 4 w Warszawie.

Każdemu z klubów Stowarzyszenia „Cross” przysługują po dwa bezpłatne miejsca (nocleg i pełne wyżywienie od kolacji 1 grudnia do śniadania 3 grudnia 2016 r.). Dojazd uczestników na własny koszt. Potwierdzenie udziału w spotkaniu (z podaniem imion i nazwisk przedstawicieli klubu, nazwy klubu i planowanej godziny przyjazdu do Warszawy) należy przesłać w wersji elektronicznej do biura Stowarzyszenia (e-mail:
biuro@cross.org.pl) do 20 listopada 2016 r. W imieniu Rady Krajowej Stowarzyszenia „Cross” serdecznie zapraszam do uczestnictwa! 

Józefa Spychała

Prezes Stowarzyszenia „Cross”

 

Program spotkania

1 grudnia 2016 – czwartek

Przyjazd uczestników

19.00 – kolacja

2 grudnia 2016 – piątek

9.00 – śniadanie

11.00 –  uroczyste spotkanie z okazji 25-lecia Stowarzyszenia „Cross”, wręczenie odznaczeń – sala konferencyjna

13.00 – obiad

15.00 – spotkanie uczestników z władzami organizacji, omówienie działalności Stowarzyszenia w 2016 roku: sytuacji finansowej i realizowanych projektów; plany Stowarzyszenia na 2017 rok – sala konferencyjna

18.00 – uroczysta kolacja

3 grudnia 2016 – sobota

9.00 – śniadanie

wyjazd uczestników