Baner mistroszwa europy w showdown

Nr 6 (159) Czerwiec 2018

CROSS 6/2018

ISSN 1427-728X

ROK XVI

Nr 6 (159)

Czerwiec 2018 r.

miesięcznik

INFORMACYJNO–SZKOLENIOWY

STOWARZYSZENIA KULTURY FIZYCZNEJ,

SPORTU I TURYSTYKI NIEWIDOMYCH

I SŁABOWIDZĄCYCH „Cross”

Adres redakcji:

00-216 Warszawa

  1. Konwiktorska 9, tel.: 22 412 18 80

e-mail: redakcja@cross.org.pl

Redaguje zespół w składzie:

Marta Michnowska

Redaktor naczelna

Anna Baranowska

Zastępca redaktor naczelnej

Grażyna Wojtkiewicz

Korekta

Opracowanie graficzne:

Studio Graficzne Novelart

 Skład, druk, oprawa i kolportaż:
EPEdruk Spółka z o.o.
ul. Konwiktorska 9, 00-216 Warszawa

Nakład: 1000 egzemplarzy

Miesięcznik dofinansowuje

Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

 

 

Redakcja nie zwraca tekstów niezamówionych

 

aaa

 

Spis treści

Dwie dychy „Moreny”

Andrzej Szymański

Poetycki prezes

Andrzej Szymański

Ostateczne odliczanie

ARS

Rekordowa osiemnastka

Jadwiga Rogacka

Strzały na medal

Grzegorz Modrzyński

Rozstania i powroty

Mirosław Jurek

Wiadomości

Stępa, kłusem i w galopie

Monika Łojba

Smartfon, czyli wszystko w jednym

Andrzej Szymański

Lepsze wrogiem dobrego

Mateusz Liszewski

Gramy w szachy

Ryszard Bernard

Smartfon bez tajemnic

 

aaa

 

kluby

 

Dwie dychy „Moreny”

 Idealny przepis na świętowanie w Iławie? Szczypta sportowej rywalizacji, odrobina wody z Jezioraka, dwa poematy Stanisława Piaska i całe mnóstwo szantowych pieśni w wykonaniu chóru wspaniałych sportowców i przyjaciół klubu – a wszystko pod batutą genialnej Leny Pawłowskiej. W końcu taka rocznica wymaga wykwintnej oprawy!

 Uroczystości jubileuszowe zostały zaplanowane na 2 czerwca. Na dobry początek wszystkim zaproponowano trochę współzawodnictwa. Do udziału w turnieju strzeleckim o Puchar Prezesa iławskiego klubu nakłoniono nawet przedstawicieli redakcji miesięcznika „Cross” – i to z całkiem niezłym rezultatem. A potem było jeszcze lepiej, bo przez miasto przejechało czterdzieści potężnych transporterów opancerzonych armii USA wypełnionych żołnierzami, którzy pomachawszy świętującym klubowiczom, udali się na wschód. Tymczasem na przystani jachtowej na gości czekała już Jolanta Kopczyńska, z domu Piasek, czyli córka Stanisława i Moniki. Pod jej wodzą wraz z „Komandorem”, czyli Stasiem Piaskiem, Mirkiem Mirynowskim z prezydium Stowarzyszenia i jego żoną Izabelą
wypłynęliśmy na Jeziorak. Ten długi na 28 km rynnowy akwen, bogaty w wyspy, półwyspy, zatoki, ładne, porośnięte lasem brzegi, zna jak własną kieszeń niejeden niewidomy czy słabowidzący żeglarz wychowany na słynnych iławskich obozach.

„O Matko i Córko”

Na przedmieściach Iławy, w restauracji o tej właśnie nazwie odbyły się główne uroczystości jubileuszu. Przybyło 80 osób, eleganckich dam i szykownych dżentelmenów. „Komandor”, jak zawsze oryginalnie, przywitał gości, m.in.: wójta gminy Iława Krzysztofa Harmacińskiego, zastępcę burmistrza Iławy Ewę Junkier, zastępcę burmistrza Lubawy Stanisława Kieruzela, dyrektora Iławskiego Centrum Sportu Wojciecha Żmudzińskiego, prezesa SML-W „Praca” Tomasza Mazurewicza oraz delegacje klubów „Crossu” z Giżycka i Elbląga. Mirosław Mirynowski wygłosił toast, zebrani wychylili po lampce szampana, po czym odśpiewali tradycyjne „Sto lat”. Gospodarz przedstawił krótki rys historyczny klubu „Morena”, podkreślając zasługi medalistów mistrzostw świata i Europy – Reginy Szczypiorskiej, Szczepana Polkowskiego i Wiolety Zarzeckiej – i podzielił się planami na przyszłość. Sukcesy „Moreny” nagłaśniane są w lokalnej prasie, a władze miasta bardzo przychylnie traktują działalność klubu. Pani wiceburmistrz złożyła gratulacje prezesowi Piaskowi i zakomunikowała, że na najbliższej sesji rady miasta zostanie mu wręczona statuetka „Zasłużony dla Miasta Iławy”. Odznaczenia, wyróżnienia, statuetki dostało kilkanaście osób i trudno ich wszystkich wymienić z nazwiska.

„Morena” skupiła wokół siebie grono ludzi pełnosprawnych – przyjaciół, którzy pomagają osobom z dysfunkcją wzroku w organizowaniu imprez sportowo-turystycznych. Jedną z nich jest wspomniana w wywiadzie z prezesem pani Leonarda Pawłowska, zwana Leną. – Gdy pracowałam w domu kultury, zostałam zaproszona do pomocy przy organizowaniu spływów kajakowych, obozów żeglarskich. Gościłam też członków klubu w SDK „Polanka” na wigiliach, zebraniach, spotkaniach okolicznościowych. A ponieważ lubię i umiem śpiewać, to wciągałam ludzi do zabawy przy ognisku z gitarą i akordeonem. Stanisław też śpiewał i prezentował swoją poezję. Znam go od 1982 roku i od tego czasu nic się nie zmienił. Zawsze był dobrym organizatorem – opowiada pani Lena. – Dobierał ludzi do roboty, miał (i ma) do nich specyficzne podejście – po prostu nie potrafią mu odmówić pomocy. No, może się trochę uspokoił z wiekiem, zresztą jak każdy z nas – wspomina z uśmiechem przyjaciółka klubu, która zresztą również dostała odznaczenie od pani wiceburmistrz za działalność na rzecz osób z niepełnosprawnością.

Zamieniłem też kilka słów ze sternikami żeglarskimi, panami Cezarym Królikiem i Bogdanem Balewskim. Ten pierwszy był uczniem „Komandora” w technikum budowlanym. Uprawiał żeglarstwo i jego nauczyciel bardzo interesował się sportowymi sukcesami młodego Cezarego. – Jaki jest prywatnie? – Cezary powtarza pytanie o Stanisława. – Nic się nie zmienił, jest solidnym gościem, do perfekcji organizującym regaty, spływy, rajdy piesze. My, jako sternicy, też musimy być odpowiedzialni za załogę na dwutygodniowych szkoleniach. Uczymy niewidomych poruszania się po pokładzie, obsługi podstawowych linek na jachcie i zasad bezpieczeństwa – objaśnia. A Bogdan Balewski dodaje: – Uczymy ludzi żeglarstwa na jachtach kabinowych. Bom jest umieszczony wyżej, więc jest bezpiecznie, poza tym w czasie deszczu można się skryć pod dachem. Na koniec dwutygodniowego szkolenia rozgrywane są regaty. Pływam z uczestnikami od 14 lat i wielokrotnie miałem pod swoją opieką ludzi całkowicie niewidomych. Ci właśnie najbardziej chcą i świetnie opanowują sztukę żeglarską. Stają za sterem, potrzebują tylko „oka” do pomocy, czują wiatr, wiążą węzły, nawet skomplikowane, tzw. butelkowe – tłumaczy sternik. Mają do dyspozycji siedem łódek, a na każdej pomieści się co najmniej pięć osób. Obaj podkreślają, że Jeziorak jest dobry do szkolenia – jest wąski, często zmienia się kierunek wiatru. – „Komandor” dzieli ludzi sprawiedliwie na załogi mieszane: niewidomi i słabowidzący. Wiekowo również jest zasada – starsi z młodszymi. I załogi się dogadują, nie ma żadnych niesnasek. I co jeszcze zauważyli moi koledzy sternicy, nasi uczniowie świetnie się bawią przy ogniskach – kończy wypowiedź pan Bogdan.

Świetnie udała się również zabawa z okazji jubileuszu. Tańce, wspólne śpiewy, hulanki i swawole trwały do drugiej w nocy. Tak wspaniałej organizacji i sympatycznej, a przy tym jakże twórczej atmosfery można pogratulować. Jeszcze raz gromkie „Sto lat” na cześć „Moreny”!

Andrzej Szymański

 

aaa

 

kluby

 

Poetycki prezes

Słynnego „Komandora” znad Jezioraka, organizatora niezapomnianych obozów żeglarskich, który sypie pięknymi wersami jak z rękawa, przedstawiać nie trzeba chyba nikomu. A może jednak? Z prezesem crossowskiego klubu „Morena” Iława Stanisławem Piaskiem rozmawia Andrzej Szymański.

– Stanisławie, opowiedz Czytelnikom naszego miesięcznika o swoich młodych latach, kiedy jeszcze widziałeś.

– Jestem absolwentem warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego, tak zresztą jak moja córka Jola. W Iławie pracowałem jako nauczyciel wf-u do momentu, kiedy w 1983 r. siadł mi wzrok. Żagle były moją pasją od młodych lat, zrobiłem uprawnienia instruktora kajakarstwa. Prowadziłem też sekcję siatkówki, biegi na orientację. Dwunastu moich absolwentów, mimo że to szkoła techniczna, ukończyło studia na AWF-ie, a niektórzy nawet trafili do reprezentacji kraju w siatkówce i grali u samego Huberta Wagnera.

– A jak 20 lat temu zaczęła się Twoja przygoda z „Crossem”?

– Przez wiele lat byłem szefem koła PZN w moim mieście. Ludzie mnie znali, z władzami miałem dobry kontakt. Od roku 1993 organizowałem obozy żeglarskie i kajakowe na naszym pięknym Jezioraku, odbyły się też trzy rajdy piesze dookoła jeziora. W 1998 roku powstała 24-osobowa grupa inicjatywna, której zadaniem było powołanie klubu „Morena” Iława. Wcześniej „nasi” ludzie należeli do olsztyńskiego klubu „Crossu”, ale bliższa koszula ciału, więc stąd decyzja stworzenia własnej jednostki organizacyjnej.

– Kto pomagał Ci w organizacji sekcji, obozów wodniackich?

– Kilka osób, w tym moja ukochana żona, Monika, oraz niezastąpiona Leonarda Pawłowska (mówią na nią Lena). Poznaliśmy się z Leną ponad 30 lat temu. Byłem w radzie nadzorczej spółdzielni mieszkaniowej, a Lena kierowała tam Spółdzielczym Domem Kultury „Barka”. Gościła nas na wigiliach, zebraniach, spotkaniach okolicznościowych, no i pomagała przy organizacji spływów kajakowych i obozów żeglarskich.

– Kto jeszcze?

– Powiem wprost: „Morena” kobietami stoi. A wyrażając się poetycko – panie rządzą w zarządzie! Wiceprezes Małgosia Kasprzycka – kajakarka, księgowa Krysia Has, Viola Zarzęda – strzelectwo, Regina Szczypiorska – kajakarka i kręglarka. Wspaniała Klaudia Maria Żelazowska panująca w naszym biurze i na strzelnicy.

– Kilka liczb, Stanisławie…

– Do klubu należy 108 osób, mamy sześć sekcji: kręgli klasycznych, bowlingu, pływacką, nordic walkingu, strzelecką, kajakową. Najwięcej zainteresowanych rywalizacją jest w tych dwóch pierwszych.

– Ile odbyło się w ciągu tych lat obozów żeglarsko-kajakowych?

– Pierwsze spotkania zaczęliśmy organizować 25 lat temu, jeszcze przed powołaniem „Moreny”. Odbywały się nawet dwa obozy letnie – dla młodzieży i dorosłych. Kajakami pływaliśmy z Iławy do Starych Jabłonek. Ludzie byli młodsi, z ochotą rozbijali i zwijali namioty, machali wiosłami. Pod żaglami stałe obozy mieliśmy w Jażdżówkach albo Siemianach. W kronikach mam zanotowane: 27 spływów kajakowych i 26 żeglarskich. W żeglarskich, na siedmiu łódkach, pływało średnio 40 osób z dysfunkcją wzroku, w kajakowych uczestniczyło około 30 osób. To teraz niech redaktor policzy, jaka gromada ludzi pływała po Jezioraku!

– Kajakarstwo i żeglarstwo to dyscypliny zdrowotnie i społecznie rehabilitujące osoby z dysfunkcją wzroku. Zgadzasz się ze mną?

– Całkowicie. Na początku ja sam i ludzie z nami współpracujący uczyliśmy się, jak postępować z uczestnikami. Przez te lata stałem się dużo bardziej cierpliwy. Początkowo mój temperament był inny, bardziej ekspansywny. Z wiekiem zacząłem zwalniać i nawiązywać łagodniejsze relacje z ludźmi, atmosfera na spływach jest bardzo dobra. Mam doskonałą współpracę z władzami Iławy, Lubawy oraz osobami pełnosprawnymi – przyjaciółmi klubu, którzy pomagają nam np. w sędziowaniu zawodów – m.in. Jola Kopczyńska, Wojciech Kopczyński, Marek Rudnicki oraz instruktor strzelectwa Arkadiusz Szewczyk.Część tych urzędników to moi uczniowie z technikum i liceum.

– Zadowolony jesteś, po tylu latach, ze swych osiągnięć?

– Zarzekałem się wielokrotnie, że kończę tę robotę. Jestem w wieku dobrze po siedemdziesiątce. Ale ludzie „poganiali” mnie i zmuszali, bym nie rezygnował. Bardzo silnie przeżyłem śmierć mojego przyjaciela Adama Ćwikły, prezesa spółdzielni „Dolsin”, który wielokrotnie przyjeżdżał na nasze obozy. Grał na gitarze, śpiewał wspólnie z naszą solistką Leną. W 2010 roku umarł na zawał, niemal na moich rękach, podczas obozu żeglarskiego. Po jego odejściu napisałem epitafium zatytułowane „Przyjacielowi”. Zacytuję fragment: „Łączyła nas przyjaźń i szczere słowa, których nie będziemy przenigdy żałować. Najważniejsze, że byliśmy tutaj razem, mogliśmy razem śpiewać i razem się śmiać, dając sobie tyle, ile można z życzliwości dać. Ucichł wiatr nad wodą, nad szumiącą trzciną. Adasiu, czemu czas Twój tak szybko przeminął? To proste pytanie jawi się każdemu.
W myślach powtarzane: czemu, czemu, czemu…?”.

– Podobno uczestniczyłeś w rejsach żeglarskich po Morzu Egejskim?

– Tak, również po Adriatyku i Morzu Jońskim, ale jako pasażer. Na jednej z wysp greckich, siedzibie boga mórz Posejdona, natchnęła mnie wena poetycka, dając wierszowaniu początek. I składam te rymy ku uciesze żony, Moniki, córeczek Joli i Iwonki. One są pierwszymi recenzentkami.

– Podobno nazywają Cię „Komandorem”?

– Tak się przyjęło.

– A może dlatego, że masz – jako jedyny niewidomy w Unii Europejskiej – własną łódkę?

– Kupiłem ją w 2003 roku i nazwałem „Mango”. Była używana, zmieniłem trochę oprzyrządowanie, relingi, dałem nowe żagle, ale nie remontowałem kabiny w środku. Łódka zimuje w marinie „Skarbek”. To kosztuje, ale kiedy mieszka się w Iławie, nad Jeziorakiem, obciachem jest nie mieć żaglówki!

– Tym bardziej obywatelowi, kt—ry otrzymał od władz tytuł ăZasłużony dla Miasta Iławy”.

 

aaa

 

showdown

 

Ostateczne odliczanie

 Topowi polscy zawodnicy – Elżbieta Mielczarek, Krystian Kisiel i Adrian Słoninka – są gotowi na sukces. Agnieszka Bardzik oraz Monika Szwałek i Łukasz Byczkowski udowadniają, że oni też będą walczyć o swoje.

 Przygotowania do najważniejszej imprezy w tegorocznym kalendarzu rozgrywek showdownu, czyli mistrzostw Europy, weszły w ostatnią fazę. Wiceprezes Stowarzyszenia „Cross” i dyrektor zawodów Mirosław Mirynowski oraz dyrektor biura Przemysław Warszewski dopracowują ostatnie szczegóły tego ogromnego przedsięwzięcia. Polska kadra showdownu wraz z trenerem Łukaszem Skąpskim także odlicza dni do mistrzostw i dokonuje ostatnich szlifów formy. Już między 21 a 27 sierpnia w Warszawie okaże się, czy założony program treningowy przyniósł wymarzone efekty w postaci złotych medali w obu kategoriach – kobiet i mężczyzn. To właśnie najprawdopodobniej ta szóstka – Elżbieta Mielczarek, Krystian Kisiel, Adrian Słoninka, Agnieszka Bardzik, Monika Szwałek i Łukasz Byczkowski – będzie reprezentowała Polskę na mistrzostwach Europy w showdownie.

W dniach od 14 do 17 czerwca odbył się na Litwie ostatni rankingowy międzynarodowy turniej showdownu przed tą najważniejszą imprezą. Miał on bardzo liczną polską obsadę. Nasz kraj reprezentowało aż siedmioro zawodników: Monika Szwałek, Joanna Pożarycka, Agnieszka Bardzik, Krystian Kisiel, Adrian Słoninka, Łukasz Byczkowski oraz Paweł Ejzenberg. Towarzyszył im trener Łukasz Skąpski. Dla naszych reprezentantek był to sprawdzian formy, który zadecydował o wyborze kobiecej kadry na mistrzostwa Europy. Krystian, Adrian oraz Łukasz walczyli o punkty rankingowe, które mogą mieć wpływ na rozkład grup w mistrzostwach. Zadaniem Pawła było sprawdzenie swoich możliwości na licznie obsadzonym turnieju, w którym wzięło udział 37 zawodników – 9 kobiet oraz 28 mężczyzn. Swoje reprezentacje wystawiło 11 krajów: Estonia, Łotwa, Litwa, Polska, Francja, Finlandia, Szwajcaria, Słowacja, Czechy, Bułgaria i Korea Południowa. Uczestnictwo dwu ostatnich krajów było dla wszystkich ogromnym zaskoczeniem. Grano na trzech stołach, a rozgrywki sędziowało siedrmiu arbitrów.

Turniej rozgrywany był w dwóch kategoriach – kobiet i mężczyzn. Panie, ze względu na małą liczbę zawodniczek, rozgrywały pojedynki w systemie „każdy z każdym”. Oznacza to, że zawodniczki grały w jednej 9-osobowej grupie i zwyciężczyni automatycznie wygrywała kategorię kobiet. Mężczyźni zostali natomiast podzieleni na sześć grup. Z każdej z nich do drugiej rundy przechodziło po dwóch zawodników, z których następnie utworzono cztery 3-osobowe grupy. Ci, którym nie udała się ta sztuka, tworzyli grupy walczące o niższe pozycje. Z rundy drugiej do ćwierćfinału wchodziło po dwóch zawodników, natomiast ci, którzy zajęli trzecie miejsca, walczyli o pozycje od dziewiątej do dwunastej. Z ćwierćfinału do półfinału wchodziły cztery osoby. Półfinał odbywał się systemem pucharowym i wyłonił parę finałową i parę walczącą o trzecią lokatę. Zwyciężczyni otrzymywała 200 p., zwycięzca 400 p. w rankingu IBSA.

Był to udany dla nas turniej. Drugie miejsce Krystiana, trzecie Agnieszki, czwarte Moniki, piąte Adriana, ósme Joanny, dziewiąte Łukasza i dwudzieste czwarte Pawła są powodem do dumy i doskonałą prognozą na nadchodzące ME.

Polską kadrę czeka jeszcze zgrupowanie, które odbędzie się przed samymi mistrzostwami, oraz mniej oficjalne spotkanie, zaplanowane na koniec lipca w Bydgoszczy w siedzibie klubu „Łuczniczka”. Bydgoskie stowarzyszenie czynnie włącza się w przygotowania kadry oraz mistrzostw. Trener Skąpski, który jest prezesem „Łuczniczki”, jest świadomy rangi przedsięwzięcia i zdając sobie sprawę z ograniczonych środków, służy wszelką możliwą pomocą. Zainspirowany przez Mikołaja Rotnickiego, fana i zawodnika showdownu, a jednocześnie pasjonata nowoczesnych technologii ułatwiających życie osobom z dysfunkcją wzroku, rozpoczął starania mające na celu prowadzenie transmisji na żywo z tegorocznych mistrzostw Europy. Bo showdown, jak każda dyscyplina sportu, ma swoich wiernych kibiców. Fani piłki nożnej mogą np. śledzić rozgrywki bezpośrednio na stadionie, na ekranach swoich telewizorów albo w internecie. A jak pokazać emocjonujące showdownowe rozgrywki niewidomym i słabowidzącym kibicom w sposób dla nich dostępny? Okazuje się, że z pomocą przychodzą nowoczesne technologie. Nagrania binauralne pozwalają zarejestrować trójwymiarowy dźwięk w zwykłej ścieżce stereo. Jeśli w taki sposób nagramy mecz showdownu, którego głównym wyrazem jest przecież dźwięk, możemy za pomocą zwykłych słuchawek umożliwić jego odsłuchanie osobom niewidomym. Stąd już tylko krok do transmisji takiego dźwięku na żywo, w relacji internetowej na portalach społecznościowych, i odbioru przez kibiców na całym świecie. Nagrania takie są już dość proste w realizacji dzięki urządzeniom mobilnym i specjalnym zestawom słuchawkowo-mikrofonowym do nagrań binauralnych. To innowacyjne na skalę światową rozwiązanie pozwoli kibicom showdownu doświadczać emocji rozgrywających się podczas meczu, wystarczy mieć smartfon i podłączone do niego zwykłe słuchawki stereo. Dostępność wydarzeń sportowych dla osób z niepełnosprawnością wzroku wchodzi na nowy, niespotykany do tej pory poziom.

Kolejną innowacją, która pozwala na pokazanie showdownu w nowym ujęciu, jest technologia nagrań wideo 360 stopni – tzw. nagrań sferycznych. Nagrania takie realizowane są za pomocą specjalnych kamer 360 stopni. Dzięki takiej perspektywie widzący kibice uzyskują unikatowy obraz gry zawodników. Ponadto trenerzy showdownu wskazują na wyjątkowe walory szkoleniowe analizy takich nagrań po meczu. Pozwalają też one na jeszcze lepszą oraz atrakcyjniejszą promocję dyscypliny wśród potencjalnych sponsorów.

Pierwsze testy obu technologii (binauralnej oraz 360 stopni) do rejestrowania meczów showdownu prowadzone są w Polsce – jako pierwszym kraju na świecie – od grudnia 2017 roku. Podczas kilku krajowych turniejów, w tym mistrzostw Polski 2017 oraz turniejów Polskiej Ligi Showdown NTDM 2018, spotkały się z niezwykle pozytywnym odbiorem niewidomych i słabowidzących kibiców oraz trenerów.

Należy mieć nadzieję, że cały tegoroczny ogrom pracy przyniesie wymarzone rezultaty. Łukasz Skąpski prosi wszystkich o trzymanie kciuków za naszą wspaniałą kadrę. Złoto wywalczone w Polsce będzie wielkim osiągnięciem i dowodem na to, że showdown stał się w naszym kraju bardzo ważną dyscypliną sportową w środowisku osób z dysfunkcją wzroku. Zachęcamy wszystkich kibiców do śledzenia transmisji z zawodów.

ARS

Międzynarodowy turniej showdownu

15-17.06.2018 r., Trakai, Litwa

Kobiety

  1. Jaana Pesari – Finlandia
  2. Hanna Vilmi – Finlandia
  3. Agnieszka Bardzik – Polska
  4. Monika Szwałek – Polska
  5. Elvina Vidot – Francja
  6. Oksana Dobrovolskaja – Litwa
  7. Im Sun Ok – Korea Płd.
  8. Joanna Pożarycka – Polska
  9. Rita Deutch – Szwajcaria

Mężczyźni

  1. Olli Kytöviita – Finlandia
  2. Krystian Kisiel – Polska
  3. Štefan Marcin – Słowacja
  4. Dusan Milo – Słowacja
  5. Adrian Sloninka – Polska
  6. Teemu Ruohonen – Finlandia
  7. Pavol Kubosko – Słowacja
  8. Jouni Viitamäki – Finlandia
  9. Łukasz Byczkowski – Polska
  10. Ari Lahtinen – Finlandia
  11. Alisher Hoshanijazov – Estonia
  12. Robert Lätt – Estonia
  13. Pierre Bertrand – Francja
  14. Juha Oikarainen – Finlandia
  15. Žygmantas Matusevičius – Litwa
  16. Edgaras Matakas – Litwa
  17. Raimonds Briezhkalns – Łotwa
  18. Petr Bayer – Czechy
  19. Ondrej Kodet – Czechy
  20. Jung Kyung Mo – Korea Płd.
  21. Deniss Ovsjannikovs – Łotwa
  22. Ivan Yanev – Bułgaria
  23. Ryu CHang Dong – Korea Płd.
  24. Paweł Ejzenberg – Polska
  25. Ladislav Dubovan – Słowacja
  26. Dobromir Udrev – Bułgaria
  27. Aigars Bušs – Łotwa
  28. Stefan Hofmann – Szwajcaria

 

aaa

 

kręgle

 

Rekordowa osiemnastka

 Trzeba było pokonać prawie tysiąc kilometrów, by z Tomaszowa Mazowieckiego dojechać do Targu Mures. To miasto w Rumunii, które słynie z jednej z najlepszych drużyn kręglarskich w Europie. I to tutaj przez cztery dni startów 14-osobowa reprezentacja naszych kręglarzy wywalczyła rekordową liczbę 18 medali. Triumf na XVIII Mistrzostwach Europy Niewidomych i Słabowidzących w Kręglach Klasycznych nie był zasługą jedynie zawodników. Swój wielki wkład w ten sukces wniosła także trener Bożena Polak.

W tym roku, tak jak w ostatnich latach, w zawodach uczestniczyło dziewięć państw. Niektóre kraje były zmuszone zmienić składy drużyn, bo nie wszyscy zawodnicy zostali sklasyfikowani w swoich dotychczasowych kategoriach startowych. Mistrzostwa rozegrano na sześciotorowej kręgielni.

Rywalizację rozpoczęły trzyosobowe drużyny pań i już pierwszego dnia zmagań mogliśmy się cieszyć z drugiego miejsca na podium. Następny dzień to walka sześcioosobowych drużyn męskich i w efekcie – kolejne srebro w kolekcji. Tego samego dnia – co było odstępstwem od dotychczasowej praktyki – przystąpiły też do walki finałowej panie z kat. B1. I tu obie nasze zawodniczki sprawiedliwie podzieliły się brązowymi medalami. Zagrały równo po 480 p., a w takim przypadku o miejscu decyduje większa liczba zbitych dziewiątek. Tych miały jednak po tyle samo, policzono więc ich rzuty zerowe, czyli tzw. rynny. W ten oto pasjonujący sposób Mieczysława Stępniewska mogła wskoczyć na trzeci stopień podium, a Regina Szczypiorska trzecie miejsce uzyskała w klasyfikacji ogólnej. Warto wspomnieć, iż podczas tej walki padł nowy rekord Europy, który należy teraz do Petry Desy z Chorwacji. Sporo emocji jak na jeden dzień, ale na tym polska szarża się nie skończyła. Jadwiga Rogacka również weszła do finału, i to z pierwszej lokaty. Jej ostatni występ na ME w Chorwacji zakończył się dwoma złotymi medalami i teraz było podobnie. Gra na poziomie 688 p. zapewniła jej złoto w finale, zaś po dodaniu wyniku z eliminacji (670 p.) okazało się, że z dużą przewagą punktową wyprzedziła koleżanki w kategorii B2 i znów mogła wysłuchać Mazurka Dąbrowskiego. Jej koleżanka klubowa – Jolanta Lewandowska – z wynikiem 592 p. zajęła 5. miejsce.

Po zaledwie dwóch dniach Polska miała dwa złote, dwa srebrne i dwa brązowe medale. Kolejny dzień nie był uboższy w trofea. Tym razem na deski kręgielni wchodziły pary mieszane. Bożena Polak wystawiła maksymalną liczbę mikstów, czyli sześć, z których aż cztery weszły do finału. W kategorii B1 Regina Szczypiorska i Szczepan Polkowski wywalczyli brąz, tak samo jak Maria Harazim i Grzegorz Kanikuła w B3. Dla kibiców z naszego kraju ekscytująca była rywalizacja w mikstach B2, oba nasze tandemy wygrały bowiem swoje pojedynki i w ścisłym finale mogły walczyć między sobą o złoto. W tym starciu nastąpił remis 1:1, dlatego też zawodnicy Jadwiga Rogacka i Mieczysław Kontrymowicz oraz Jolanta Lewandowska i Stanisław Fortkowski musieli oddać po jednym dodatkowym rzucie. Rzut zwycięstwa przechylił szalę na stronę pierwszej pary, a Jolanta ze Stanisławem cieszyli się srebrem.

W następnym dniu zawody kończyły panie z kategorii B3. Doskonałymi grami 726 i 730 p. wygrała bezapelacyjnie Ruza Markesic z Chorwacji. W ścisłej ósemce barwy Polski reprezentowały tu dwie zawodniczki. Anna Barwińska zagrała 614 p., co dało jej dwukrotnie siódmą lokatę. Nasza Marylka, czyli Maria Harazim, zdobyła 658 p. i zajęła tym samym trzecie miejsce, a w klasyfikacji generalnej drugie, pokonując wiele utytułowanych europejskich zawodniczek. Irena Curyło zebrała 612 p. co uplasowało ją na 11. pozycji. Ostatni, czwarty dzień, to także gry finałowe wszystkich trzech kategorii mężczyzn. W każdej z nich mieliśmy swoich reprezentantów oraz – w rezultacie – po dwa medale. Najpierw Zdzisław Koziej z 4. miejsca wspiął się na najwyższy stopień podium w kategorii B1 – zdobył 581 p. oraz dodatkowo 2. miejsce w klasyfikacji ogólnej. Szczepan Polkowski tego dnia już nie walczył, bo był 11. po zdobyciu 451 p. w eliminacjach. Kolejne dwa medale do naszego worka dorzucił Mieczysław Kontrymowicz z kategorii B2. Oba zdobyte przez niego krążki były w kolorze brązowym. Walka w jego bloku finałowym trwała do ostatniego rzutu, a wynik Mietka – 698 p. – to zaledwie o jeden pin więcej niż u Chorwata, który przegrał medal. Stanisław Fortkowski wywalczył w tej kategorii 655 p. i dziewiątą pozycję. Najliczniejsza i najbardziej zacięta rywalizacja toczyła się jak zwykle w B3 mężczyzn. W dwunastce finalistów znaleźli się Grzegorz Kanikuła (725 p.) i Albert Sordyl (721 p.). Albert ostatecznie zajął 4. i 6. lokatę, zaś Władysław Wakuliński z rezultatem 667 p. – 18. W finale wspaniale zmobilizował się Grzegorz, który zagrał 735 p. dzięki dwóm ostatnim mistrzowskim paskom (193 i 198 p.). Na podium było naprawdę ciasno. Zaledwie dwa piny więcej niż Polak zbił złoty medalista gospodarzy, z kolei Chorwat z 3. miejsca miał o 2 punkty mniej niż nasz reprezentant.

Podczas tych mistrzostw Europy i na torach, i na widowni panowała naprawdę gorąca atmosfera. Zarówno zawodnicy, jak i kibice mogli poczuć się spełnieni. W czasie ceremonii zakończenia czterokrotnie śpiewaliśmy polski hymn, a do dekoracji nasi zawodnicy wychodzili w każdej z wyczytywanych kategorii. To bardzo budujące i dające nadzieję na równie dobre przyszłoroczne mistrzostwa. Chęć ich zorganizowania zgłosiły Czechy.

Jadwiga Rogacka

XVIII Mistrzostwa Europy Niewidomych i Słabowidzących w Kręglach Klasycznych

1-8.06.2018 r., Targu Mures, Rumunia

(Miejsca zajęte przez reprezentantów Polski)

Kobiety

Indywidualnie

B1

  1. Regina Szczypiorska 1011 p.

B2

  1. Jadwiga Rogacka 1358 p.

B3

  1. Maria Harazim 1343 p.

Single Event

B1

  1. Mieczysława Stępniewska 480 p.

B2

  1. Jadwiga Rogacka 688 p.

B3

  1. Maria Harazim 658 p.

Mężczyźni

Indywidualnie

B1

  1. Zdzisław Koziej 1121 p.

B2

  1. Mieczysław Kontrymowicz 1389 p.

B3

  1. Grzegorz Kanikuła 1460 p.

Single Event

B1

  1. Zdzisław Koziej 581 p.

B2

  1. Mieczysław Kontrymowicz 698 p.

B3

  1. Grzegorz Kanikuła 735 p.

Miksty

B1

  1. Regina Szczypiorska, Szczepan Polkowski

B2

  1. Jadwiga Rogacka, Mieczysław Kontrymowicz

B3

  1. Maria Harazim, Grzegorz Kanikuła

Drużyna kobieca

  1. Mieczysława Stępniewska (B1), Jadwiga Rogacka (B2), Irena Curyło (B3)

Drużyna męska

  1. Zdzisław Koziej (B1), Szczepan Polkowski (B1), Stanisław Fortkowski (B2), Mieczysław Kontrymowicz (B2), Grzegorz Kanikuła (B3), Albert Sordyl (B3)

 

aaa

 

strzelectwo

 

Strzały na medal

 W dniach 14-17 czerwca obiekty Wojskowego Klubu Sportowego Śląsk Wrocław gościły najlepszych niewidomych i słabowidzących strzelców z całej Polski. Po przebrnięciu przez półfinały trzydzieścioro pięcioro zawodniczek i zawodników z jedenastu klubów stanęło do finałów mistrzostw Polski w strzelectwie pneumatycznym w dwóch postawach.

 W tym roku nastąpiły znaczące zmiany w regulaminie strzeleckim. W postawie stojąc wprowadzono małe, czyli karabinowe tarcze, tym samym duże tarcze pistoletowe ostatecznie odeszły do lamusa. Dwie kolejne zmiany dotyczyły kategorii B1. W celu wyrównania szans wprowadzono obowiązek strzelania w goglach, a w konkurencji B1 open stojąc zwiększono kobietom liczbę strzałów z czterdziestu do sześćdziesięciu, czym zrównano je z mężczyznami, aby łatwiej było porównywać wyniki w tej grupie startowej.

W pierwszym dniu mistrzostw rywalizowano w postawie stojąc. Kobiety w tej konkurencji oddają czterdzieści strzałów w czasie 50 minut, natomiast mężczyźni oraz zawodnicy z kategorii B1 oddają sześćdziesiąt strzałów w ciągu 70 minut. Do ścisłego finału przechodzi najlepsza ósemka z każdej kategorii. W finale zawodnicy oddają najpierw po pięć strzałów w dwóch seriach, a później następują strzały pojedyncze. Po dwunastu strzałach odpada ten, kto zdobył najmniejszą liczbę punktów, po następnych dwóch kolejny – i tak aż do wyłonienia zwycięzcy. Dodatkowym utrudnieniem są ograniczenia czasowe. Na wspomniane pięć strzałów zawodnicy mają 250, a na pojedyncze 50 sekund.

W porannych kwalifikacjach do rywalizacji przystąpiło jedenastu mężczyzn. Tak w przedpołudniowych eliminacjach, jak i w poobiednim finale bezkonkurencyjny wśród panów okazał się Krzysztof Ruszkiewicz. Zawodnik z Olsztyna od pierwszej rundy wyszedł na prowadzenie i pewnie sięgnął po swój pierwszy złoty medal na tych mistrzostwach. Drugie miejsce – dzięki bardzo dobrej postawie w finale – zajął Grzegorz Kłos, który awansował z ósmej pozycji w eliminacjach. Trzecie miejsce wystrzelał sobie Tomasz Olejarczyk.

W konkurencji czterdzieści strzałów stojąc kobiet o udział w ścisłym finale walczyło dziesięć pań. Na tym etapie najlepiej poradziła sobie Barbara Moskal, która wyprzedziła Klaudię Żelazowską oraz Marię Ciupińską. Tym razem w finale niespodzianek nie było. Pierwsza trójka przedstawiała się identycznie, a zatem: złoto dla Barbary Moskal, srebro dla Klaudii Żelazowskiej, a brąz dla zawodniczki gospodarzy.

W kategorii sześćdziesiąt strzałów stojąc B1 open o przepustkę do najlepszej ósemki zmagało się dziewięcioro uczestników. W eliminacjach świetnie wypadła Alicja Stelmaszczyk, która wynikiem 543,2 p. ustanowiła rekord Polski. Drugie miejsce zajęła Wioletta Zarzecka. Obie panie stoczyły pasjonującą walkę o końcowe zwycięstwo. Sytuacja na tablicy wyników zmieniała się jak w kalejdoskopie. Ostatecznie wygrała Alicja Stelmaszczyk, a sfeminizowane podium uzupełniła Agnieszka Król-Jaśkiewicz.

W drugim dniu zawodów rozgrywane były konkurencje w postawie leżąc. Zawodnicy wszystkich kategorii oddają sześćdziesiąt strzałów, na co mają 50 minut. Liczba strzelców w każdej kategorii była taka sama jak dnia poprzedniego. Zasady ośmioosobowego finału są analogiczne do wyżej opisanych, z tą różnicą, że czasu na strzelanie jest jeszcze mniej. Na serię pięciu strzałów strzelający ma 150 sekund, zaś na pojedynczy oceniany strzał – 30.

Rywalizację mężczyzn w eliminacjach wygrał Grzegorz Kłos, który pokonał Krzysztofa Ruszkiewicza oraz Dawida Maksymiuka. Liderowi z kwalifikacji nie powiodło się w finale i ostatecznie zajął szóste miejsce. Swoją szansę wykorzystał Krzysztof Ruszkiewicz, który stanął na najwyższym stopniu podium. W ten sposób zawodnik „Warmii i Mazur” Olsztyn skompletował na tych mistrzostwach złoty dublet. Miejsca na podium wywalczyli sobie również Ryszard Kawka i Kamil Tołwiński.

W kategorii B1 open zdecydowaną faworytką po porannych kwalifikacjach była Katarzyna Orzechowska. Zawodniczka z Olsztyna wystrzelała 609,2 p., co było najlepszym wynikiem wśród wszystkich kategorii startowych. W ten sposób wyprzedziła swojego klubowego kolegę Piotra Staszewskiego. W finale faworytka nie zawiodła. Już na samym początku wypracowała sobie sporą przewagę, którą z rundy na rundę sukcesywnie zwiększała. Drugie miejsce przypadło w udziale Piotrowi Staszewskiemu, zaś na najniższym stopniu podium zameldowała się Wioletta Zarzecka.

W kategorii kobiet eliminacje wygrała Maria Ciupińska, która nie dała się wyprzedzić Barbarze Moskal i Edycie Kazberuk. Zwyciężczyni porannych eliminacji od pierwszej rundy finałowej wysunęła się na prowadzenie i nie pozwoliła już go sobie odebrać. W ten sposób obroniła złoto z ubiegłorocznych mistrzostw. Edyta Kazberuk i Barbara Moskal stoczyły niezwykle zacięty pojedynek o srebrny medal, z którego zwycięsko wyszła ta pierwsza.

Ceremonie otwarcia i zakończenia mistrzostw uświetniła swoją obecnością trzykrotna medalistka igrzysk olimpijskich w strzelectwie Renata Mauer-Różańska, która wraz z Pawłem Parusem, pełnomocnikiem marszałka województwa dolnośląskiego ds. osób niepełnosprawnych, dokonała dekoracji medalistów.

W klasyfikacji medalowej najlepszy okazał się klub „Warmia i Mazury” Olsztyn, którego zawodnicy wystrzelali łącznie cztery medale: trzy złote oraz jeden srebrny. Wyprzedzili ekipy „Podkarpacia” Przemyśl oraz „Sudetów” Kłodzko, które zdobyły po jednym złotym i jednym brązowym krążku.

Mistrzostwa zorganizował ZKF „Olimp” przy wsparciu organizacyjnym klubu „Sudety” Kłodzko i finansowym Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Grzegorz Modrzyński

Mistrzostwa Polski niewidomych i słabowidzących w strzelectwie pneumatycznym

14-17. 06. 2018 r., Wrocław

B1 open

Karabin pneumatyczny

60 strzałów stojąc

  1. Alicja Stelmaszczyk („Cross Opole”) 178,6 p.
  2. Wioletta Zarzecka („KoMar” Piekary Śląskie) 176,6 p.
  3. Agnieszka Król-Jaśkiewicz („Zryw” Słupsk) 151,7 p.

Karabin pneumatyczny

60 strzałów leżąc

  1. Katarzyna Orzechowska („Warmia i Mazury” Olsztyn) 237,6 p.
  2. Piotr Staszewski („Warmia i Mazury” Olsztyn) 224,1 p.
  3. Wioletta Zarzecka („KoMar” Piekary Śląskie) 201,4 p.

Kobiety

Karabin pneumatyczny

40 strzałów stojąc

  1. Barbara Moskal („Podkarpacie” Przemyśl) 212,8 p.
  2. Klaudia Żelazowska („Morena” Iława) 208,8 p.
  3. Maria Ciupińska („Sudety” Kłodzko) 181,7 p.

Karabin pneumatyczny

60 strzałów leżąc

  1. Maria Ciupińska („Sudety” Kłodzko) 230,8 p.
  2. Edyta Kazberuk („Victoria” Białystok) 229,3 p.
  3. Barbara Moskal („Podkarpacie” Przemyśl) 207,5 p.

Mężczyźni

Karabin pneumatyczny

60 strzałów stojąc

  1. Krzysztof Ruszkiewicz („Warmia i Mazury” Olsztyn) 206,7 p.
  2. Grzegorz Kłos („Łuczniczka” Bydgoszcz) 189,7 p.
  3. Tomasz Olejarczyk („Victoria” Białystok) 157,5 p.

Karabin pneumatyczny

60 strzałów leżąc

  1. Krzysztof Ruszkiewicz („Warmia i Mazury” Olsztyn) 237,1 p.
  2. Ryszard Kawka („Pionek” Bielsko-Biała) 234,8 p.
  3. Kamil Tołwiński („Victoria” Białystok) 208,9 p.

 

aaa

 

kolarstwo

 

Rozstania i powroty

 W czerwcu odbyły się dwie ważne imprezy kolarskie w konkurencjach szosowych – mistrzostwa Polski, które rozegrano w Koziegłowach, i wyścig integracyjny w Łężeczkach. Zawodnicy z dysfunkcją wzroku rywalizowali o tytuły, medale i nominacje do reprezentacji na sierpniowe mistrzostwa świata.

 Przez kilka ostatnich lat kolarze tandemowi ZKF „Olimp” brali udział w mistrzostwach Polski firmowanych przez Polski Związek Kolarski i ścigali się w towarzystwie całej krajowej czołówki, z Michałem Kwiatkowskim i Rafałem Majką na czele. W tym roku organizator MP, działający na zlecenie PZKol klub Ślęża Sobótka Bike Academy, zmienił program oraz formułę zawodów i nie przewidział miejsca dla kolarzy niepełnosprawnych. To zdecydowany krok w tył w stosunku do stanu poprzedniego i działanie sprzeczne z zaleceniami UCI (Międzynarodowa Unia Kolarska), która parakolarstwu nadaje należną mu wysoką rangę – i tego samego oczekuje od federacji narodowych. Na szczęście tandemy nie wypadły całkowicie poza nawias polskiego kolarstwa, lecz zostały „przygarnięte” przez członka Zarządu PZKol Andrzeja Chmurzewskiego, organizatora tegorocznego Pucharu Polski kobiet, juniorów i juniorów młodszych w Koziegłowach. W tym miejscu ktoś może zapytać: dlaczego „Olimpowi” zależy na tym, żeby mistrzostwa Polski miały charakter integracyjny i były częścią dużej imprezy kolarskiej? Odpowiedź ma dwa wymiary – symboliczny i praktyczny. Mistrzostwa Polski to święto kolarzy, któremu należy nadać jak najwyższą rangę i które przyjemniej jest celebrować w licznym gronie zawodników, trenerów, działaczy i kibiców. Ze względów praktycznych łatwiej jest przyłączyć się do innej imprezy, pokrywać tylko część kosztów i nie dźwigać samemu ogromnego ciężaru organizacyjno-finansowego, który obejmuje załatwienie pozwoleń na wyłączenie dróg z normalnego ruchu, zaangażowanie służb policyjnych i porządkowych, wynajem obsługi medycznej oraz sędziowskiej, a także pojazdów i lokalu na zorganizowanie biura zawodów. Niebagatelne znaczenie ma również promocja parakolarstwa, która przy okazji imprez integracyjnych jest łatwiejsza i ma większy zasięg.

Po pokonaniu, a raczej obejściu problemu szosowe mistrzostwa Polski w kolarstwie tandemowym odbyły się w terminie 9-10 czerwca. Pierwsza konkurencja – wyścig indywidualny na czas – rozegrana została w Koziegłowach na dystansie 12,5 km, na trasie pozbawionej trudnych zakrętów i wzniesień. Nic więc dziwnego, że najszybszy tandem męski uzyskał imponującą przeciętną prędkość 52,75 km/h, natomiast zwycięski tandem kobiecy jechał również bardzo szybko, ze średnią 45,5 km/h. Medalistami indywidualnych mistrzostw Polski w wyścigu na czas zostali:

Kobiety

 

  1. Iwona Podkościelna – Aleksandra Tecław (KKT „Hetman” Lublin) 0:16:29,12
  2. Karolina Rzepa – Edyta Jasińska („Łuczniczka” Bydgoszcz) 0:17:43,16
  3. Justyna Wilk – Barbara Borowiecka (KKT „Hetman” Lublin) 0:17:50,95

Mężczyźni

  1. Marcin Polak – Michał Ładosz (KKT „Hetman” Lublin) 0:14:13,99
  2. Przemysław Wegner – Artur Korc („Razem” Poznań) 0:14:25,94
  3. Adam Brzozowski – Paweł Teter (KKT „Hetman” Lublin) 0:15:30,93

Miejscem startu i mety wyścigów ze startu wspólnego była miejscowość Pińczyce. Pagórkowata i kręta trasa została wytyczona na rundzie o długości 15,7 km, którą mężczyźni musieli pokonać pięciokrotnie, a kobiety cztery razy. Dodatkowym utrudnieniem dla zawodników była upalna pogoda. Wyścigi przebiegały bez niespodzianek i zakończyły się zwycięstwem faworytów, lecz kolejność i skład podium były nieco inne niż w jeździe na czas:

Kobiety

  1. Iwona Podkościelna – Aleksandra Tecław (KKT „Hetman” Lublin)
  2. Justyna Wilk – Barbara Borowiecka (KKT „Hetman” Lublin)
  3. Karolina Rzepa - Edyta Jasińska („Łuczniczka” Bydgoszcz)

Mężczyźni

  1. Marcin Polak – Michał Ładosz (KKT „Hetman” Lublin)
  2. Przemysław Wegner – Artur Korc („Razem” Poznań)
  3. Piotr Kołodziejczuk – Paweł Kowalkowski („Warmia i Mazury” Olsztyn)

Na szczególną pochwałę za udział i dzielną postawę w mistrzostwach Polski zasługuje najmłodsza uczestniczka imprezy Oliwia Hewelt („Łuczniczka” Bydgoszcz), startująca z pilotką Ewą Kolbowicz.

Już w następny weekend czerwca kolarze ZKF „Olimp” wzięli udział w kolejnej edycji Pucharu Polski Polskiego Związku Kolarskiego, rozegranej w Chrzypsku Wielkim i Łężeczkach. Tym razem skorzystaliśmy z zaproszenia organizatora tej imprezy, pana Bernarda Brońskiego, który gościł już tandemy przed wielu laty. Była to okazja powrotu nad Jezioro Chrzypskie w Sierakowskim Parku Krajobrazowym, lecz nie przybyliśmy, aby podziwiać uroki przyrody. Ściganie się na rowerze w tym rejonie nie jest łatwe, ponieważ okolica usłana jest wzgórzami moreny czołowej i trasy wyścigowe obfitują w liczne podjazdy. Nie są tak długie i „sztywne” jak w górach, lecz przy wysokim tempie jazdy mocno dają się we znaki. W wyścigu na czas o długości 17 km, rozegranym na trasie Chrzypsko Wielkie – Wróblewo i z powrotem, wśród kobiet najszybszy był tandem Iwona Podkościelna – Aleksandra Tecław, przed duetem Karolina Rzepa – Edyta Jasińska. W kategorii mężczyzn wygrali Adam Brzozowski i Tomasz Bala (KKT „Hetman” Lublin), przed Piotrem Leśniewskim i Dariuszem Janiakiem („Razem” Poznań), trzecie miejsce zajęli Henryk Groszkowski i Oleg Ukhanov („Syrenka” Warszawa). W wyścigu ze startu wspólnego na dystansie 81 km (trzy rundy po 27 km, ze startem i metą w Łężeczkach) kolejne zwycięstwo odniosły Iwona Podkościelna i Aleksandra Tecław, a w rywalizacji mężczyzn najlepszy był tandem Przemysław Wegner – Artur Korc („Razem” Poznań). Na kolejnych miejscach finiszowali Adam Brzozowski i Tomasz Bala oraz Piotr Kołodziejczuk i Łukasz Dudko („Warmia i Mazury” Olsztyn).

Po tej udanej porcji wyścigów zawodnicy kadry wzięli udział w badaniach w warszawskim Instytucie Sportu – Państwowym Instytucie Badawczym. Były one możliwe dzięki przychylności dyrekcji tej placówki oraz osobistemu zaangażowaniu odpowiedzialnego za ten projekt Michała Starczewskiego z Zakładu Fizjologii. Diagnostyka obejmowała badania krwi, analizę składu ciała, konsultacje lekarskie i testy wysiłkowe. Celem badań była ocena aktualnego stanu zdrowia i poziomu wydolności fizycznej zawodników. Uzyskane informacje będą podstawą do skalkulowania obciążeń treningowych podczas planowanego na pierwszą połowę lipca zgrupowania w Zieleńcu, które stanowi ostatni etap przygotowań do tegorocznych mistrzostw świata.

Mirosław Jurek

 

aaa

 

wiadomości

 

Nasza organizacja

Sportowcy na medal

11.05.2018 r. wicewojewoda mazowiecki Sylwester Dąbrowski wręczył w imieniu prezydenta RP 25 odznaczeń państwowych i resortowych osobom zasłużonym w działalności społecznej i charytatywnej, a także bohaterom, którzy z narażeniem życia bronili Polski. Wśród uhonorowanych znaleźli się zawodnicy ZKF „Olimp”.

W słoneczny majowy dzień wicewojewoda przywitał gości warszawskiego ratusza słowami: „Odznaczone dzisiaj osoby reprezentują różne specjalności i dziedziny wiedzy. Cieszę się, że mogę uhonorować Państwa zasługi dla mieszkańców naszej ojczyzny”, by po hymnie państwowym przystąpić do ceremonii wręczania odznaczeń. Były wśród nich: Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, złote, srebrne i brązowe Krzyże Zasługi, złote i srebrne Medale za Długoletnią Służbę, medal „Obrońcy Ojczyzny 1939-1945”. Wśród uhonorowanych gości znaleźli się wieloletni pracownicy służby zdrowia, uczestnicy walk II wojny światowej, a także działacze środowiska osób z niepełnosprawnością.

Srebrnym Krzyżem Zasługi odznaczono Jerzego Zenona Załomskiego, który stawał na drugim i trzecim stopniu podium mistrzostw świata niewidomych i słabowidzących w strzelectwie pneumatycznym i zdobył 57 medali (31 złotych, 18 srebrnych i 8 brązowych) na mistrzostwach Polski osób niewidomych i słabowidzących w strzelectwie sportowym w Iatach 2007-2016.

Brązowymi Krzyżami Zasługi uhonorowano czworo sportowców ZKF „Olimp”. Zaszczytne odznaczenie zawisło na piersi Anny Barwińskiej – znanej zawodniczka klubu „Omega” Łódź, która nie tylko zdobywa medale na europejskich kręgielniach, lecz jest także trenerką zawodników sekcji kręgli klasycznych osób z dysfunkcją wzroku. Od lat znajduje się w składzie kręglarskiej, a także strzeleckiej kadry narodowej niewidomych i słabowidzących. Kolejny krzyż trafił w ręce Edyty Kazberuk – członkini zarządu i pracownicy społecznej koła Polskiego Związku Niewidomych oraz klubu „Victoria” Białystok, przewodniczącej Komisji Strzeleckiej, a przede wszystkim wielokrotnej medalistki na arenie polskiej i zdobywczyni srebrnego medalu na mistrzostwach świata osób niewidomych i słabowidzących w strzelectwie. Kolejny odznaczony to Krzysztof Andrzej Ruszkiewicz, od lat członek strzeleckiej kadry narodowej. W 2014 roku na mistrzostwach Europy wywalczył brąz w strzelectwie pneumatycznym. W latach 2010-2016 był zawodnikiem „Zrywu” Słupsk, od 2016 roku reprezentuje barwy olsztyńskiego klubu „Warmia i Mazury”. Wśród odznaczonych znalazła się jeszcze jedna sportsmenka uprawiająca strzelectwo pneumatyczne – Wioletta Justyna Zarzecka, wielokrotna triumfatorka mistrzostw Polski, podczas których indywidualnie zdobyła 14 złotych, 18 srebrnych i 9 brązowych medali.

Wszystkim nagrodzonym serdecznie gratulujemy i życzymy wiele energii tak potrzebnej, aby odnosić kolejne sukcesy!

MM

Warcaby

W starciu z najlepszymi

Nasi czołowi kadrowicze mieli okazję zmierzyć się z najlepszymi warcabistami świata na turnieju Hungarian Open rozegranym w Budapeszcie między 3 a 9 czerwca 2018 r. Byli jedynymi, którzy grali na warcabnicach przystosowanych do potrzeb osób z dysfunkcją wzroku.

W turnieju brało udział 51 zawodników, wielu z tytułami GMI, MF i MI. Wśród najbardziej utytułowanych byli również autorzy podręczników do nauki gry w warcaby, z których i my korzystamy – Alexander Getmański, a także Polka, mistrzyni świata Natalia Sadowska.

Rozgrywki toczyły się w pięknym hotelu Benczur, w pobliżu centrum Budapesztu, i przebiegały w przyjaznej atmosferze, w duchu integracji warcabistów z całego świata. Nasi zawodnicy godnie i z klasą walczyli o każdy punkt, co pozwoliło na zajęcie bardzo dobrych miejsc w tak doborowym towarzystwie:

  1. Ewa Wieczorek
  2. Edward Twardy

  1. Leszek Stefanek
  2. Andrzej Jagieła

  1. Bernard Olejnik

W dniach, kiedy była rozgrywana tylko jedna runda, nasza ekipa nie traciła ani chwili i mimo upału odwiedzała najciekawsze miejsca przepięknej stolicy Węgier – gmach węgierskiego parlamentu, most Łańcuchowy na Dunaju z 1849 roku, uznawany w tamtym czasie za cud świata, aleję Andrassyego z neorenesansowymi rezydencjami (znajduje się na liście UNESCO), Basztę Rybacką, Zamek Królewski, który powstał w 1265 r. i był siedzibą królów do 1918 roku, muzeum Terror Haza – poświęcone pamięci ofiar reżimów faszystowskiego i komunistycznego, Wzgórze Gellerta – miejsce, gdzie rozpościera się piękna panorama na Budapeszt, plac Bohaterów z licznymi pomnikami, mosty Elżbiety i Małgorzaty powstałe w XIX wieku – i wiele innych wartych zobaczenie miejsc. Niektórzy zaliczyli też rejs statkiem po Dunaju.

W ostatnich latach, dzięki operatywności i staraniom prezydium Stowarzyszenia „Cross”, kadra warcabowa mogła walczyć z najlepszymi zawodnikami świata m.in. w takich turniejach, jak: mistrzostwa Europy (30.08-10.09.2015, Białystok Kleosin), mistrzostwa Europy seniorów (19-26.09.2016, Korbach, Niemcy), Puchar Świata „ Złota Praga” (10-17.06.2017, Praga, Czechy), mistrzostwa świata niepełnosprawnych (23.08-4.09.2017, Kranewo, Bułgaria), mistrzostwa Białorusi (7-12.11.2017, Mińsk, Białoruś). Wszędzie tam nasi zawodnicy zdobywali cenne doświadczenia, które z pewnością zaprocentują w następnych turniejach, a to, co mogli zobaczyć, zapamiętają na zawsze.

Po krótkim odpoczynku nasza kadra rozpocznie przygotowania do udziału
w Pucharze Świata. Uda się do Suwałk, gdzie w dniach 15-22.07.2018 odbędzie się jej zgrupowanie. Życzymy sukcesów i wielu wrażeń z wyprawy do pięknej Turcji.

Wacław Morgiewicz

Szachy

Turniej we Włoszech

Polscy szachiści z powodzeniem startowali w rozegranym w kwietniu we Włoszech 24. Międzynarodowym Festiwalu Leonardo di Bona. W głównym turnieju Jacek Stachańczyk i Piotr Dukaczewski zajęli wysokie lokaty i znacznie poprawili swoje rankingi.

Wyniki turnieju

  1. am Dragisa Blagojevic (2492) 6,5 p. (z 9 gier) – Czarnogóra
  2. am Władimir Burmakin (2523) 6 p. – Rosja
  3. mf Pierre Villegas (2345) 6 p. – Monako
  4. mm Siergiej Vedmedjuc (2467) 6 p. – Mołdawia
  5. mm Jacek Stachańczyk (2192) 5,5 p. (zysk na ELO +36,2 p.) – Polska
  6. mm Piotr Dukaczewski (2222) 5,5 p. (zysk na ELO +31,6 p.) – Polska
  7. mf Valerio Carnicelli (2307) 5 p. – Włochy
  8. mm Debray Christopher (2368) 5 p. – Francja

Startowało 20 zawodników z 13 państw.

Ryszard Bernard

Potyczki wśród lasów i jezior

W dniach 20-27 maja 2018 r. w Lidzbarku rozegrano ogólnopolski turniej szachowy niewidomych i słabowidzących, zorganizowany przez Stowarzyszenie „Cross”. Nad przygotowaniem i przebiegiem imprezy czuwał klub „Warmia i Mazury” Olsztyn, zarządzany z rozmachem przez prezesa Piotra Łożyńskiego. Szachistów gościł ośrodek wypoczynkowy „Ambrowil”, położony w miejscu wprost wymarzonym do gry: w lesie, nad romantycznym jeziorem rozlanym malowniczo w polodowcowej niecce, a wszystko okraszone śpiewem ptaków licznie zamieszkujących okolicę. Ośrodek na tydzień stał się pałacem muzy szachów – Caissy.

W turnieju, rozegranym systemem szwajcarskim, na dystansie 9 rund, wystąpiło 31 osób, w tym dwie panie. Tempo gry wynosiło dwie godziny dla każdego zawodnika na partię. Cała batalia szachowa miała ciekawy i emocjonujący przebieg. Zwycięzców upatrywano w utytułowanym i doświadczonym mistrzu Tadeuszu Żółtku oraz w kandydacie na mistrza (z plusem) – Ryszardzie Suderze. Przewidywania się potwierdziły: wygrał Suder, Żółtek był drugi. Trzeci był Zdzisław Wojcieszyn z Lublina, czym zapewne ucieszył towarzyszącą mu na turniejach żonę Adelę. Trzeba pochwalić go za młodzieńczy wigor w grze, upór w obronie trudnych pozycji, precyzję w końcówkach oraz za odwagę – lecz bez zbędnej brawury – w ataku na szańce przeciwnika. Cenne przymioty Zdzisia najlepiej oddała jego partia z młodym Karolem Urbaniakiem, którą po emocjonującym pojedynku wygrał. Mimo tej porażki Karol pokazał jednak, że ma talent, i stał się (jak stwierdził specjalista od obrony skandynawskiej Roman Staruch) czarnym koniem zawodów. Roman, po staremu, grał bardzo solidne szachy, z charakterystyczną dla siebie asekuracją na remis, co dało mu 5. miejsce – za Urbaniakiem. Na kolejnym miejscu uplasował się autor sprawozdania. Siódmy w turnieju Zdzisław Ratajczak, gracz z niskim rankingiem, może się uważać za szczególnego zwycięzcę. Uzyskał zdecydowanie najwyższy przyrost punktów rankingowych – o około 20 -– oraz normę na I kategorię.

Trzeba z podziwem zauważyć, że każdy z uczestników tego festiwalu przyrody, wiosny i szachów był bardzo ciekawą osobowością – nie tylko szachową – i można by dużo o każdym opowiedzieć. Ujawnieniu się tych przymiotów z pewnością sprzyjał genius loci miejsca – „Lidzbarka Rajskiego” – jak go nazywam. A okazją do dobrej zabawy był też festyn nad jeziorem, ze świetnym koncertem zespołu Bayer Full i Łukasza Zagrobelnego. Jeden z zagorzałych dotąd wrogów disco polo tak wzruszył się remizowym klimatem piosenek, że przypomniał sobie dawne młode lata, zmienił gust i bił brawo jak opętany…

Zwycięzcom turnieju puchary wręczył prezes Piotr Łożyński. Organizację turnieju wsparły finansowo PFRON oraz Ministerstwo Sportu i Turystyki.

Miejsca pozostałych uczestników:

  1. Józef Żełajtys
  2. Andrzej Fronczak
  3. Werner Mettel
  4. Józef Wyrzykowski
  5. Ryszard Grzywacz
  6. Jan Salamon
  7. Jan Biskupski
  8. Tadeusz Gryglewicz
  9. Emil Przewożnik
  10. Jerzy Jagiełło
  11. Kazimierz Bińkowski
  12. Iwona Teske
  13. Szymon Rękawek
  14. Stanisław Wójcikowski
  15. Józef Korycki
  16. Janusz Polakowski
  17. Wiktor Szydłowski
  18. Krzysztof Zemła
  19. Jerzy Czeszewski
  20. Zbigniew Czarnecki
  21. Jan Pawlus
  22. Leonarda Liszewska
  23. Jerzy Jagiałło

Stanisław Niećko

Biegi

Kurpiowski półmaraton

Pod koniec maja kolejny już raz biegacze z niepełnosprawnością wzroku zmagali się z ponaddwudziestokilometrowym dystansem w sercu Kurpiowszczyzny – Ostrołęce. Dla zawodników z klubów Stowarzyszenia „Cross” były to również mistrzostwa Polski w półmaratonie. Trasa biegu o dokładnej długość 21,097 km wiodła słonecznymi ulicami miasta. Na miejskim stadionie umiejscowiono zarówno start, jak i metę – to tu lekkoatleci rozpoczynali rywalizację i dobiegali zmęczeni na finiszu.

Crossowscy zawodnicy otrzymali od organizatorów nagrody oraz puchary ufundowane przez Stowarzyszenie – dla najlepszych w kategoriach startowych.

Mistrzostwa Polski niewidomych i słabowidzących w półmaratonie

26-28.05.2018 r., Ostrołęka

Najlepsze rezultaty

T11

  1. Mariusz Zacheja („Syrenka” Warszawa) 1:45,22
  2. Grzegorz Powałka („Syrenka” Warszawa) 2:04,03

T12

  1. Tomasz Chmurzyński („Łuczniczka” Bydgoszcz) 1:29,39
  2. Paweł Petelski („Jantar” Gdańsk) 1:31,18
  3. Zenon Dudka („Syrenka” Warszawa) 1:52,58

MM

Sprostowanie

W numerze 4/2018, na stronie 27, w informacji o MP na dystansie 5 km („Najważniejsza piątka roku”) podaliśmy błędnie, że bieg ten ukończyła jedna słabowidząca zawodniczka. W rzeczywistości ścigały się dwie panie, a jako druga na metę przybiegła Halina Stankiewicz z klubu „Jaćwing” Suwałki.

Za pomyłkę bardzo przepraszamy.

Redakcja

Strzelectwo

Wiwat „Morena”!

W ramach hucznych obchodów 20-lecia działalności znanego crossowiczom i lubianego przez wszystkich klubu „Morena” w dniach 2-3.06.2018 r. odbyły się w Iławie wojewódzkie zawody w strzelectwie laserowym niewidomych i słabowidzących o Puchar Prezesa IKS „Morena”.

Do rywalizacji mogli przystąpić członkowie klubów Stowarzyszenia z terenu województwa warmińsko-mazurskiego. O Puchar Prezesa – Stanisława Piaska – walczyło 45 zawodników z iławskiej „Moreny”, giżyckiego „Kormorana” i elbląskiego „Elcrossu”. Do startu w zawodach zaproszono również wszystkich zainteresowanych trudną sztuką strzelania „w ciemno” – członków crossowkich klubów z całego kraju oraz osoby pełnosprawne sklasyfikowano w kategorii open. 

Podczas zawodów strzelano z broni długiej. Zawodnik w dwóch seriach oddawał po 10 strzałów, a przed każdą z nich miał możliwość wykonania trzech strzałów próbnych. Uczestników turnieju sklasyfikowano w trzech kategoriach: kobiet, mężczyzn i open. Rywalizację w dwóch pierwszych zdominowali zawodnicy iławskiej „Moreny”, którzy w obu przypadkach, dzięki świetnym wynikom, zajęli całe podium. Gdyby wziąć pod uwagę punktację, Puchar Prezesa powinien powędrowć w ręce samego... Stanisława Piaska, dlatego z przyczyn formalnych wręczono go Mariannie Dorociak za drugi najlepszy wynik. Chyba nie można było sobie wyobrazić wspanialszego jubileuszowego prezentu!

Wszyscy zwycięzcy otrzymali medale, dyplomy oraz upominki przekazane przez Urząd Miasta Iławy, Starostwo Powiatowe w Iławie oraz Urząd Gminy Iława. Sędzią głównym zawodów był Marek Rudnicki. Organizację turnieju dofinansowały Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko--Mazurskiego oraz Iławskie Centrum Sportu, Turystyki i Rekreacji.

MM

Wojewódzkie zawody w strzelectwie laserowym niewidomych i słabowidzących

o Puchar Prezesa IKS „Morena”

2-3.06.2018 r., Iława

Kobiety

  1. Marianna Dorociak 193,7 p.
  2. Grażyna Kamińska 188,8 p.
  3. Bożena Wiechowska 181,2 p.

Mężczyźni

  1. Stanisław Piasek 200,00 p.
  2. Jarosław Czapski 191,8 p.
  3. Rafał Chaberski 189,5 p.

Open

  1. Mirosław Mirynowski 187,3 p.
  2. Arkadiusz Szewczyk 178,1 p.
  3. Marta Michnowska 169,4 p.

 

aaa

 

rekreacja

 

Stępa, kłusem i w galopie

„Koń jaki jest, każdy widzi”. A ci, którzy nie widzą, na początku czerwca wybrali się do Kołobrzegu, by lepiej poznać te piękne zwierzęta, a nawet spróbować ich dosiąść. Koordynatorem obozu, jak co roku, był Michał Czarski z klubu „Hetman” Lublin.

 W dniach 3-17.06.2018 r. odbył się kolejny już obóz konny dla osób niewidomych i słabowidzących. Przez dwa tygodnie w stadninie „Michalski” w Budzistowie uczestnicy szkolenia mogli doskonalić swoje umiejętności jeździeckie pod czujnym okiem instuktorek. Utworzono trzy grupy. W pierwszej znalazły się osoby, które na obozie były po raz pierwszy, nigdy wcześniej nie dosiadały konia i dlatego wymagały większej uwagi. Do kolejnej trafili ci, którzy pojawiali się na wcześniejszych obozach i mieli pewne doświadczenie. Zadaniem członków trzeciej grupy – zaawansowanych już jeźdźców – było nie tylko z dumą utrzymywać się w siodle i samodzielnie prowadzić konia, lecz również przygotować go do jazdy oraz zadbać o niego po lekcji. Początkujący oraz nowicjusze, którzy w stajni byli po raz pierwszy, ćwiczyli równowagę i współpracę z koniem. Kilku osobom udało się osiągnąć poziom grupy zaawansowanej i w przyszłym roku ze spokojem będą mogły ją powiększyć. Niestety, nie obyło się bez nieprzyjemnych incydentów: dwóch uczestników w trakcie obozu spadło z konia. Jeden złamał rękę, kiedy spadł z grzbietu godnego tego imienia Urwisa, a drugi, nowicjusz w jeździeckiej dyscyplinie, poobijał się tylko, ale zasłynął jako pierwsza osoba, która spadła z posłusznej Delmy. Zgodnie z panującą w stadninie tradycją obaj mieli w obowiązku kupno ciasta, jak to się mówi „dla konia – w podziękowaniu za upadek”.

Obóz upłynął pod znakiem dobrej zabawy, zdobywania nowych umiejętności i kontaktów. Wszystkiemu sprzyjała idealna pogoda. Poobiedni czas wolny wypełniały spacery brzegiem morza lub relaks w hotelowym SPA. Wieczory upływały zaś w tanecznych rytmach rozbrzmiewających w nadmorskich restauracjach i przy romantycznych zachodach słońca, których w tym roku było pod dostatkiem. Wszyscy bawili się też wspólnie przy dodatkowych atrakcjach. Już pierwszego dnia obozowicze mogli poznać się i zintegrować przy grillu zorganizowanym koło stadniny „Michalski”, obejrzeć przygotowany dla nich pokaz jazdy konnej w wykonaniu instruktorki i dżokejki Magdaleny Tabiś, potańczyć do muzyki prezentowanej przez artystów i wodzireja. Każdy mógł się wówczas przedstawić i powiedzieć kilka słów o sobie. Mikrofon dotarł również do jednego z obozowiczów – tenora Wiesława Pawlaka – który oczarował wszystkich swoim głosem, prezentując się w kilku utworach. Nieco później uczestników czekały atrakcje w postaci rejsu statkiem po Bałtyku oraz wycieczka do Zieleniewa, czyli do parku rozrywki z kowbojskim miasteczkiem i indiańską wioską, gdzie poza kluczowymi punktami programu każdy znalazł coś dla siebie i nie licząc lat, mógł oddać się wszelkim rozrywkom.

Zwieńczeniem wyjazdu była pożegnalna impreza, gdzie poza tańcami raz jeszcze nasz kolega Wiesław Pawlak dał pokaz swojego talentu. Żal było wyjeżdżać.

I chociaż to dopiero początek wakacyjnych przygód, to na kolejny obóz jeździecki wszyscy już z utęsknieniem czekają.

Monika Łojba

 

aaa

 

technologie

 

Smartfon, czyli wszystko w jednym

 Na wiosnę tego roku Stowarzyszenie „Cross” ogłosiło nabór uczestników na szkolenie z zakresu obsługi smartfona i komputera. Zakwalifikowano 20 osób z dysfunkcją wzroku, zgłosiło się jednak dużo więcej. Projekt jest współfinansowany z pieniędzy PFRON. Za chwilę ruszają zapisy na kolejną turę – lepiej ich nie przegapić!

  Zakwalifikowane osoby, po wpłaceniu 200 złotych wpisowego, wezmą udział w czterech szkoleniach. Pierwsze miało miejsce na przełomie kwietnia i maja, drugie, o którym piszemy, trwało od 16 do 23 czerwca. Trzeci zjazd odbędzie się w lipcu (od 14 do 21), a ostatni – od 4 do 11 sierpnia. Każdy uczestnik obowiązkowo przyjeżdża ze swoim smartfonem z systemem Android, w wersji nie niższej niż 5.0, lub iOS. Dodatkowo ci, którzy mają laptopy z systemem operacyjnym Microsoft Windows 8 lub Windows 10, powinni je również przywieźć na szkolenia. Podsumowaniem wszystkich czterech zjazdów będzie egzamin i zaświadczenie o pomyślnym zaliczeniu szkolenia.

Komfort nauki

Zajęcia odbywały się w świetnej klasy hotelu „Groman” w podwarszawskim Sękocinie Starym. Kadrze instruktorskiej przewodził Mirek Liszewski, informatyk z wadą wzroku. Od 2001 roku działa w branży technologicznej, a jego firma przeszkoliła już dziesiątki, a może i setki osób. Pomagali mu m.in.: Krzysztof Węgrzynowski, Ewelina Krakowiak oraz Piotr Sięga. Ewelina jest też po studiach informatycznych i jak Mirek ma wadę wzroku.

Uczestników podzielono na dwie grupy, według systemów operacyjnych, z których korzystają. Część ma smartfony Apple`a, część inne – z systemem Android. Z tego ostatniego korzysta sporo producentów, a każdy proponuje swoje rozwiązania i nakładki. Smartfony z Androidem są tańsze i osoby z nieznaczną wadą wzroku poradzą sobie z tym systemem, jeśli nie muszą korzystać z udźwiękowienia. Mirek tłumaczy: – Dostajesz telefon, na którym nic nie widać, bo ty też nie widzisz. Aby go obsłużyć, musimy się nauczyć odpowiednich gestów. To jest rewolucja w technologii – przyznaje. – Każdego dnia ćwiczymy po dziesięć godzin – pięć przed obiadem i tyle samo po nim. A wieczorem, po kolacji, są jeszcze dwie godziny konsultacji indywidualnych – wyjaśnia. Bywa czasami, że po dwadzieścia razy trzeba powtarzać z uczestnikami te same czynności. Instruktorzy uczą przez praktykę, pozwalają na liczne próby i błędy. Większość osób jest w wieku średnim i starszym, a poziom wiedzy jest zróżnicowany. – Jedni sobie lepiej radzą, inni gorzej, zwłaszcza w temacie ekranów dotykowych i udźwiękowienia. Jednak wszyscy chcą się jak najwięcej nauczyć – podsumowuje główny szkoleniowiec.

Pierwsze dwa kursy to nauka obsługi smartfona, a kolejne to obsługa komputera pod kątem jego współpracy ze smartfonem. Na przykład: wgrywanie plików z komputera na smartfon i odwrotnie, korzystanie z usług w chmurze, synchronizacja kontaktów i kalendarzy itp. To nowość technologiczna, nic więc dziwnego, że z jej opanowaniem nie wszyscy od razu świetnie sobie radzą. Wiele z tych nowinek technologicznych przystępnie objaśnia instruktor Mateusz Liszewski w cyklu tekstów szkoleniowych, który w dziale „Technologie” miesięcznika „Cross” ukazuje się regularnie od marca.

Co opowiadają uczestnicy?

Wiesława Mocha – Ciechocinek: – Od 2007 roku jestem osobą niepełnosprawną w stopniu znacznym z tytułu dysfunkcji wzroku, ale jestem zawodowo czynna. Wykonuję w domu pracę na pełny etat przez internet. Jednak my, niewidomi, mamy problemy z użytkowaniem sprzętu elektronicznego, a głównie zaawansowanych technologicznie iPhone’ów czy Androida. Mam taki telefon, na razie jest on dla mnie trudny w obsłudze. Cieszę się, że biorę udział w szkoleniu prowadzonym przez fachowców. Wykładowcy przekazują nam wiedzę w sposób przystępny i krok po kroku poznajemy, jakie możliwości ma ten sprzęt. Fajną rzeczą są zajęcia indywidualne. Bardzo dobrze przemyślane szkolenie.

Antoni Szczuciński – Bielsko--Biała: – Na tych zajęciach uwierzyłem, że dogadam się z aparatem iPhone. Zaczynam rozumieć, gdzie znaleźć potrzebne mi programy. Bardzo mi się podobały zajęcia z nawigacją w terenie, ponieważ sam dużo poruszam się po mieście, po górach. iPhone’y i smartfony z systemem Android pozwalają przełamać nam schemat, jaki pozornie stwarza brak wzroku. Nauczyciele cierpliwie przekazują wiedzę, a grupa jest skupiona, zmobilizowana i z zapałem podchodzi do nowych wyzwań.

Piotr Dudek – Włocławek: – Jestem zadowolony, że tu jestem, i nieustająco chętny do udziału w tego typu szkoleniach. Od jakiegoś czasu odczuwałem potrzebę opanowania obsługi smartfona. Ludziom niewidzącym te nowe technologie niewątpliwie ułatwiają funkcjonowanie, więcej – dają drugie życie. Postęp jest nieprawdopodobnie szybki. Jeszcze cztery, pięć lat temu nikt nie myślał o takich systemach udźwiękowienia. One rozszerzają nasz dostęp do wiedzy i umożliwiają wiele czynności, których kiedyś nie mogliśmy wykonywać samodzielnie, np. przelewać pieniędzy, w prosty sposób korzystać z książek, muzyki, samodzielnie poruszać się w terenie. Tę potężną wiedzę nie jest łatwo opanować, ale nasi wykładowcy przekazują ją z wielkim talentem. Technologia otwiera nową przestrzeń życiową dla ludzi niewidzących. Telefon to teraz minikomputer, czyli wszystko w jednym.

Andrzej Szymański

 

aaa

 

technologie

 

Lepsze wrogiem dobrego

 Tym razem o nowościach w ułatwieniach dostępu, jakie znajdziemy w ostatnich aktualizacjach systemów iOS i Android.

  Czym jest aktualizacja?

Aktualizacja to pakiet plików, który powinniśmy pobrać, aby nasz system miał najnowsze funkcje i systemy bezpieczeństwa. W przypadku Androida pojawiają się one co kilka tygodni lub miesięcy. Po ukazaniu się nowej wersji systemu gotowej do pobrania wyświetla się od razu stosowne powiadomienie systemowe, które przypomina, aby dokonać uaktualnienia.

Po co aktualizujemy swój telefon?

Aktualizacje oprogramowania nie są niczym nowym. Deweloperzy nieustannie pracują nad nowymi funkcjami i usprawnieniami swoich systemów operacyjnych i wprowadzają te ulepszenia wraz z kolejnymi aktualizacjami. Większe aktualizacje wiążą się zazwyczaj z przypisaniem nowego numeru wersji, a nawet nowej nazwy.  Ostatnie duże uaktualnienie Androida (wersja 8.0) przybrało nazwę Oreo, natomiast najnowszy iOS 11 jest oczywiście oznaczony numerycznie, ale ze względu na to, że zmienia nazwę co trzy, cztery aktualizacje, praktycznie nikt (poza deweloperami Apple’a) nie przywiązuje wagi do nazwy aktualnej wersji systemu. Jest ich po prostu zbyt dużo.

Nowości w iOS 11

Apple naprawdę porządnie przemyślał funkcjonalność swojego systemu pod kątem ułatwień dostępu i wprowadził w aktualizacji wiele usprawnień i kilka bardzo dobrze zorganizowanych nowych możliwości. Zacznę od największej i, moim zdaniem, najlepszej nowości. W iOS 11 aparat nie służy już tylko do robienia zdjęć. W najnowszej aktualizacji Apple poszerzył możliwości aplikacji aparatu o funkcje rozpoznawania tego, co „widzi” soczewka. W praktyce oznacza to, że kiedy nakierujemy oko aparatu na grupę ludzi, VoiceOver powie nam, ile osób znajduje się w jego zasięgu i kto ma jaki wyraz twarzy. Dzięki nowej funkcjonalności aparatu możemy przeczytać coś, co znajduje się na fizycznej powierzchni. Nie musimy już nikogo prosić o przeczytanie paragonu, bo zrobi to za nas iPhone. Wystarczy, że paragon znajdzie się przed obiektywem, a udźwiękowienie przeczyta nam zawartość wydruku. Oczywiście można zrobić tak z każdą powierzchnią, na której znajduje się jakikolwiek tekst, nieważne, czy to książka, czy instrukcja. Po aktualizacji możemy w większym zakresie dostosowywać czcionki. Jeśli w iOS 10 czcionka była za mała lub zbyt cienka, to aktualizacja zdecydowanie powinna pomóc, bo w nowej wersji jest więcej rozmiarów do wyboru, czcionki mogą być jeszcze większe i grubsze. W tej odsłonie systemu Apple dodano również możliwość dowolnego dostosowywania funkcji i skrótów w menu narzędzi wysuwanym z dołu ekranu. Oznacza to, że możemy teraz dodać tam dowolny skrót ułatwień dostępu, czyli np. lupę albo skrót do ustawień VoiceOvera, możemy dodać kontrolę rozmiaru czcionki, aby nie trzeba było wychodzić z obecnie używanej aplikacji. Z paska narzędzi można również dostać się do wszystkich skrótów dostępności i ich ustawień. W jedenastej wersji iOS-a zaktualizowano dostosowywanie barw wyświetlacza. Oprócz zastosowania negatywu można zdecydować, które konkretne barwy będą wyświetlane lub nie. Wprowadzone zmiany są znaczne i myślę, że większość użytkowników z dysfunkcją wzroku czekała na ich wprowadzenie. Jeśli ktoś nie zainstalował jeszcze najnowszej aktualizacji Apple’a – iOS-a 11 – to myślę, że najwyższa pora.

Apple wprowadził wiele zmian w swoim systemie udźwiękawiającym. Google też nie próżnował.

Nowości w Androidzie 8.0 Oreo

W najnowszym Androidzie zaszło kilka istotnych zmian w udźwiękowieniu systemu. W większości są to nowości – poprawki, które na pewno ułatwiają codzienne korzystanie ze smartfona czy tabletu. Ciekawą i na pewno przydatną nową funkcją jest osobny pasek regulacji głośności dla TalkBacka. Dzięki temu możemy słuchać muzyki czy audiobooka, słysząc jednocześnie podpowiedzi udźwiękowienia, gdy w tym czasie coś naciśniemy. Kolejnym dodatkiem udźwiękawiającym dla Androida Oreo jest wybiórcze przetwarzanie tekstu na mowę. Załóżmy, że użytkownik chce przeczytać jakiś fragment tekstu, np. ze strony internetowej, i choć trochę widzi, nie jest w stanie przeczytać wszystkiego z ekranu swojego smartfona, a jednocześnie nie chce uruchamiać TalkBacka. Teraz może włączyć opcję TTS – text to speech, która pozwoli na zaznaczenie konkretnego wycinka tekstu i następnie przeczyta ten fragment na głos. Funkcja uruchamiana jest w opcjach TalkBacka, a tekst zaznaczamy po naciśnięciu dedykowanego przycisku na ekranie. Przycisk możemy umiejscowić, gdzie się nam podoba, jest jednak bardzo mały i tekst może być trudny do zaznaczenia, więc uważam, że ta funkcja jest bardziej przydatna dla słabowidzących. Z wersją 8.0 wprowadzono wiele poprawek względem poprzedniej, jest lepiej udźwiękowiona, łatwiej nawigować po interfejsie i działa znacznie płynniej. Jeśli zwracacie uwagę na jakość odtwarzanego dźwięku na smartfonach z Androidem, to czeka Was też miła niespodzianka. Jakość odtwarzanego dźwięku, zarówno przez głośnik, jak i słuchawki (nawet bluetooth), jest znacznie lepsza. Dźwięk ma więcej głębi i jest mniej metaliczny niż w poprzednich wersjach systemu. To dzięki temu, że Google poprawił jakość istniejących już kodeków audio, ale wprowadził również nowe kodeki, które są lepsze i coraz więcej urządzeń je obsługuje lub z nich korzysta.

Większość użytkowników smartfonów z Androidem powinna już mieć gotowe do pobrania najnowsze aktualizacje systemu, aczkolwiek nie wszyscy. Niestety, smartfony starsze niż dwu-, trzyletnie nie mają co czekać na najnowszą aktualizację, ponieważ jej nie dostaną. Producent daje wsparcie systemowe nie dłużej niż przez trzy lata, więc użytkownicy smartfonów, których ostatnią aktualizacją był Android 7.0 Nugat, powinni się zastanowić nad kupnem nowego modelu, jeśli chcą, aby były wprowadzane nowe funkcje i zmiany w systemie. Może kiedyś Google opracuje w końcu system, który będzie taki sam na każdym urządzeniu?

Mateusz Liszewski

 

aaa

 

szkolenie

 

Gramy w szachy

Doskonalenie szachisty (4)

Reguł pomagających podjąć prawidłowe decyzje w prostych końcówkach jest bardzo wiele. Wymienię tylko kilka przykładowych.

„Przewagę pionka najłatwiej zrealizować w końcówce pionkowej. Przeważnie wygrana jest również w skoczkówce. Najtrudniej zrealizować taką przewagę w końcówkach z różnobarwnymi gońcami oraz w wieżówkach”.

Białe: Kg1, Wc1, Sd6, e3, f2, g2, h2

Czarne: Kg8, Wd8, Se8, f7, g7, h7

Tak więc zgodnie z powyższą regułą białe powinny zagrać: 1.Wc8! Słabe jest 1.S:e8?!, bo „normalne” wieżówki z pionkami na jednym skrzydle (dwa pionki na jednego, trzy na dwa lub cztery na trzy) są remisowe. Odejście skoczka zachowuje pewne szanse na wygraną, ale jest niewykorzystaniem okazji do wymiany wież.

„Słabości pionkowe najłatwiej wykorzystać w końcówce”.

  1. Simagin – P. Keres

Moskwa 1963

1.e4 e5 2.Sf3 Sc6 3.Gb5 a6 4.Ga4 Sf6 5.0-0 d6 6.G:c6+ bc6 7.d4 ed4 8.H:d4 Ge7 9.e5!? c5 10.Hd3 de5 11.H:d8+ G:d8 12.S:e5 Czarne pionki są słabe, ale mają za to silną parę gońców 12...Ge7 13.We1 Ge6 14.Sc3 0-0 15.Gg5 h6 16.Sg6! Pozbawia czarne pary gońców. Obiecująco wyglądało 16.Sc6 Gd6 17.Gf6 gf6 18.Se4 Kg7, ale skoczek z c6 miał wówczas pewne problemy z powrotem do gry 16...fg6 17.W:e6 Kf7 18.Wae1! Wfe8 Białe dążą do prostej jednofigurowej końcówki z lepszą piechotą. Czarnym trudno jest uniknąć dalszych wymian. Po 18...Gd6 19.G:f6 gf6 20.Sd5 Ge5 21.We7+ Kg8 22.f4 G:b2 23.W:c7 struktura pionkowa ulegała wprawdzie zmianie na korzyść czarnych, ale figury przeciwnika zyskiwały dużą aktywność 19.G:f6 G:f6 (19...gf6 20.Sd5) 20.W:e8 W:e8 21.W:e8 K:e8 22.Sd1!

 


Białe: Kg1, Sd1, a2, b2, c2, f2, g2, h2

Czarne: Ke8, Gf6, a6, c5, c7, g6, g7, h6

Dzięki licznym wymuszonym wymianom gra przeszła do prostej pozycji lekkofigurowej z pogranicza wygranej dla białych. Ich plan to atak królem i skoczkiem na czarną piechotę na skrzydle hetmańskim. Białe wygrały (choć nie bez trudu) w 65. posunięciu.

„W końcówkach z różnobarwnymi gońcami, przy przewadze materialnej przeciwnika, najłatwiej uratować remis, jeśli na szachownicy są same gońce! Obecność innych figur zwiększa szanse strony silniejszej materialnie”.

Białe: Kf1, Wc1, Gf3, b3, f2, g3, h2

Czarne: Kg8, Wb8, Gc5, b6, e6, f7, g6, h7

Białe powinny zagrać 1.Wa1! z dalszym Wa8 i wymianą wież. Jeśli na szachownicy zostaną same gońce, to uzyskanie remisu nie będzie problemem.

„W końcówkach z jednobarwnymi gońcami dużą rolę w ocenie pozycji odgrywa ustawienie pionków. Przeważnie przewagę ma strona, której pionki ustawione są na polach odmiennej barwy od gońców”.

Białe: Ka2, Gb3, Gf4, b4, e3, h2

Czarne: Kf8, Gd8, Ge8, b5, e4, h3

Układ pionków na szachownicy określa „wartość” gońców. Białe mają „dobrego” białopolowego gońca (może atakować czarną piechotę) i „słabego” czarnopolaka (może tylko bronić własnych pionków). U czarnych jest odwrotnie. Białe powinny więc wymienić swojego „złego” gońca za „dobrego” u przeciwnika: 1.Gh6+ Ke7 2.Gg5+! Kd7 3.G:d8!. Po tej wymianie końcówka staje się łatwo wygrana: 3…K:d8 4.Kb2 Ke7 5.Kc3 Kd6 6.Kd4 Gg6 7.Gd5 itd. Gdyby na ruchu były czarne, to z kolei one po 1…Gf7!, poprzez odpowiednią wymianę, otrzymałyby wygraną pozycję.

„Wieża najskuteczniej walczy z dwiema lekkimi figurami w końcówce, jeśli na szachownicy nie ma innych figur. W takich sytuacjach wieża z oddalonym wolnym pionkiem często jest silniejsza od gońca i skoczka czy od pary skoczków”.

  1. Antal (2498) – A. Gołoszczapow (2572)

Miszkolc 2004

Białe: Kg1, Wc7, Sd5, Se3, c2, g2, h2

Czarne: Kg6, Wb2, We8, Gc8, a6, f5, h6

34.W:c8? Białe wybrały forsowną grę ze zdobyciem gońca, błędnie oceniając powstałą końcówkę. Mimo jakości mniej, dzięki aktywnym figurom ich szanse wcale nie były mniejsze. Am. Ribli zalecał wybór innego wariantu: 34.Sf4+ Kf6 (Po 34...Kg5? 35.Sed5! Wg8 36.Wc3 czarny król nieoczekiwanie wpadał w siatkę matową) 35.Sed5+ Ke5 36.Sd3+ K:d5 37.S:b2 z równą pozycją 34...W:c8 35.Se7+ Kg5 36.S:c8 f4 37.Sc4 Pionka c2 uratować nie można, ale więcej szans na remis dawało 37.Sd5 W:c2 38.Sd6 a5 39.Sf7+ Kg6 40.Sd6 a4 41.S:f4+ w nadziei na oddanie jednego skoczka za pionka „a” 37...W:c2 38.S8b6 Gdyby obu stronom dodać na szachownicy np. po wieży i jednej lekkiej figurze, sytuacja białych byłaby całkiem dobra. Samotne skoczki, bez punktów oporu, są bardzo nieporadne w walce z aktywną wieżą i szybkim wolniakiem 38…Kf5 39.g3 Wa2 40.gf4 K:f4 41.Sd5+ Kg4 42.Sc3 Wa1+ 43.Kg2 Wc1 44.Se3+ Kh4 45.Se4 a5 46.Kf3 a4 Pionek jest już coraz bliżej promocji, co daje czarnym dodatkowe możliwości 47.Sg2+ Kh3 48.Sf2+ K:h2 49.Sg4+ Kg1 50.Sf4 Wf1+ 51.Kg3 W:f4! 52.K:f4 a3 53.Se3 a2 54.Sc2 Kf2 55.Ke4 Lub 55.Kg4 Ke2 56.Kh5 Kd2 57.Sa1 Kc3 itd. 55...h5 56.Sa1 h4 0-1

Należy pamiętać, że teoretycznie remisowe pozycje mają różną skalę trudności. Jedne remisuje się prosto, innych trzeba bronić dokładnie przez wiele posunięć i łatwo o pomyłkę. Kilka lat temu młodym szachistom pokazałem poniższą pozycję:

Białe: Kf1, We2, Gd3, a7,

Czarne: Kg8, Wa8, Gd6, e6, f7

Białe mogą doprowadzić do remisowej pozycji w dwojaki sposób: 1.Wa2 Gc5 2.Ge4 W:a7 3.W:a7 G:a7 (para złączonych dwóch mało zaawansowanych pionków nie daje wygranej przy różnobarwnych gońcach) lub też 1.Gc4 W:a7 2.G:e6 fe6 3.W:e6 (zgodnie z teorią pozycja wieża plus goniec na wieżę jest remisowa). Ku mojemu zdziwieniu większość juniorów opowiedziała się za tą drugą możliwością, chociaż pierwsza jest znacznie prostsza. Wystarczy wówczas ustawić gońca na polu b1, c2 czy d3 przy królu na f3, by pozbawić czarne wszelkich szans na wygraną: 4.Ke2 f5 5.Gc2 Kf7 6.Kf3 Kf6 7.Gb1 e5 8.Gc2. Wtrącenie ruchu 1…f5 (po 1.Wa2) niczego nie zmienia: 2.Gb5 Gc5 3.Gc6 W:a7 4.Wa7 G:a7 5.Ga4 Kf7 6.Gc2 Kf6 7.Ke2 e5 8.Kf3 itd. Natomiast końcówka wieża przeciwko wieży i gońcowi wymaga od strony słabszej wielu dokładnych posunięć i bardzo łatwo o błąd. Sam byłem świadkiem, gdy z tym zadaniem nie poradzili sobie nawet arcymistrzowie…

Podane wyżej czysto szachowe elementy wyszkolenia same w sobie nie dają jeszcze gwarancji sukcesu. Muszą być poparte odpowiednimi walorami psychofizycznymi. Kilkanaście lat temu szkoliłem dwóch 12-letnich juniorów: Bartka i Edka. W ramach zajęć dawałem im do rozwiązania wiele ćwiczeń z różnych stadiów gry. Mam zwyczaj prowadzić takie zajęcia w duchu rywalizacji (kto dalej policzy wariant, kto znajdzie wygrywającą kombinację, kto trafnie oceni pozycję itp.). Obaj mieli drugie kategorie szachowe, ale we wszystkich tego typu testach Bartek zdecydowanie górował. Widać było, że ma większy talent szachowy (i umiejętności) od kolegi. Kiedy jednak obaj grali w turnieju, to przeważnie Edek plasował się w tabeli wyżej. Okazało się bowiem, że Bartek potrafił wykazywać swoje umiejętności jedynie w spokojnej, bezstresowej atmosferze treningu. W turnieju ciągle się czegoś bał. Jeśli nawet widział w partii kombinację, to ogarniały go wątpliwości i często z niej rezygnował, bo pewnie przeciwnik znajdzie jakieś obalenie… Po uzyskaniu dużych przewag czy nawet wygranych pozycji proponował remis w myśl zasady, że lepszy wróbel w garści…Ta niewiara w siebie fatalnie wpływała na sportowe wyniki.

Jakie cechy psychofizyczne powinien mieć szachista, aby osiągnąć sukcesy w szachowych imprezach? Odpowiedź na to jest uniwersalna chyba dla wszystkich dyscyplin sportu. Szachista powinien mieć dobre zdrowie i dobrą kondycję, zwłaszcza obecnie, gdy rozgrywanie dwóch rund dziennie jest dosyć powszechne. Dużą pomocą są tu ćwiczenia fizyczne czy chociażby codzienne spacery na świeżym powietrzu. Bardzo ważne jest przestrzeganie sportowego reżimu na turniejach szachowych: regularne spożywanie posiłków, odpowiednia dawka snu itp.

Sportowiec musi być odporny na stresy występujące podczas partii i po niej. W szachach często zdarzają się dość pechowe porażki. Grający osiąga doskonałą pozycję, by jednym niemądrym posunięciem wszystko zepsuć. Trudno się zasypia po takich partiach – sam to wielokrotnie przeżywałem… Ale przecież pewna przypadkowość wyników występuje także w innych rodzajach sportu. Mamy odpowiedni poziom wyszkolenia i jeden pechowy wynik takiego faktu nie zmienia. Tego typu niepowodzenia nie powinny prowadzić do załamania, ale do chęci odwetu na kolejnym przeciwniku.

Do partii, bez względu na siłę gry przeciwnika, należy przystępować z optymistycznym nastawieniem. Optymizm zawsze pomaga człowiekowi w osiągnięciu sukcesu. W trudnych pozycjach ważny jest upór w obronie, walka do ostatniej szansy, utrudnianie partnerowi realizacji przewagi. Nie wolno bać się podejmowania ryzykownych decyzji. Bardzo często grający ma dylemat: zaryzykować poświęcenie materiału i przejąć inicjatywę, czy też wybrać pasywny wariant. Jeśli przeciwnik ma przewagę, to lepszy efekt przynosi to pierwsze rozwiązanie.

Należy wierzyć we własne możliwości i obliczenia. Kiedyś przy analizie partii młody człowiek na pytanie, dlaczego nie zabił pionka, którego partner poświęcił, odpowiedział mniej więcej tak: – On ma wyższą ode mnie kategorię szachową. Na pewno widział jakiś wariant, którego ja się nie doliczyłem. Ten pionek musiał być „zatruty”, bo przecież on gra lepiej ode mnie i na pewno nie oddałby materiału za nic…

Bardzo przewrotna i mylna argumentacja. Jeśli przeciwnik poświęca bierkę, a my mimo dłuższego namysłu nie widzimy idei ofiary, to bierkę należy bezwzględnie zabrać, nawet jeśli przed nami siedzi sam Magnus Carlsen…

I na koniec jeszcze jedna ważna informacja. W szachach postępy następują skokowo. Zawodnik przez dłuższy czas nie widzi efektów swojego intensywnego treningu. Następuje bowiem okres, kiedy część „warsztatowa” zakłóca i niezbyt płynnie współdziała z częścią „twórczą”. Czasami powoduje to wątpliwości i zniechęcenie do pracy nad szachami, bo wyniki sportowe nie ulegają poprawie. Trzeba cierpliwie poczekać! Ten skok na pewno nastąpi i nasza siła gry raptownie wzrośnie. Potrzeba na to tylko trochę czasu.

Ryszard Bernard

 

aaa

 

Smartfon bez tajemnic

Nie radzisz sobie z nowymi technologiami? Chciałbyś wysyłać maile, robić zakupy online i surfować po internecie, ale nie wiesz jak? Najwyższy czas wziąć udział w szkoleniu z zakresu obsługi smartfona i komputera!

Stowarzyszenie „Cross” ogłasza nabór uczestników – osób pełnoletnich z orzeczonym znacznym lub umiarkowanym stopniem niepełnosprawności z tytułu dysfunkcji wzroku – na szkolenie współfinansowane ze środków PFRON z zakresu obsługi smartfona i komputera. Ma ono na celu zwiększenie samodzielności osób niewidomych i słabowidzących poprzez podniesienie ich umiejętności w komunikowaniu się i docieraniu do informacji.

Szkolenie składa się z czterech tygodniowych zjazdów organizowanych w Sękocinie Starym pod Warszawą. Wszystkie będą odbywały się w hotelu „Groman”, al. Krakowska 76, Sękocin Stary, 05-090 Raszyn (www.groman.pl) w następujących terminach:

zjazd 1. –  22-29.09.2018           

zjazd 2. –  20-27.10.2018 

zjazd 3. – 10-17.11.2018

zjazd 4. – 15-22.12.2018

Cykl spotkań zakończy się egzaminem i uzyskaniem, po jego zdaniu, zaświadczenia o ukończeniu szkolenia.

Uwaga! Warunkiem przystąpienia do egzaminu końcowego i otrzymania zaświadczenia jest udział we wszystkich czterech zjazdach. Prosimy zatem o dokładne przeanalizowanie wyżej wymienionych terminów i upewnienie się, czy będą mogli Państwo wziąć udział w całym cyklu spotkań. Osoby, które nie usprawiedliwią nieobecności, będą usuwane z listy uczestników, bez prawa powrotu do projektu. Organizator zastrzega, że osobom usuniętym lub tym, które same zrezygnują z dalszego udziału w projekcie, nie będzie zwracana opłata za udział. Dodatkowo przerwanie uczestnictwa będzie miało w przyszłości wpływ na kwalifikację do imprez, obozów i szkoleń organizowanych przez Stowarzyszenie „Cross”.

Uwaga! Każdy beneficjent jest zobowiązany do przywiezienia na szkolenie swojego smartfona z systemem Android (w wersji nie niższej niż 5.0) lub iOS. Mile widziani będą uczestnicy z własnym sprzętem komputerowym (laptop) i oprogramowaniem (system operacyjny Microsoft Windows 8 lub wyższy).

Komplet dokumentów zgłoszeniowych do projektu „Smartfon bez tajemnic” należy dostarczyć osobiście lub pocztą tradycyjną do biura Stowarzyszenia „Cross” w Warszawie najpóźniej do 22 sierpnia 2018 r.  Adres biura: ul. Konwiktorska 9, 00-216 Warszawa. Formularze do pobrania dostępne są na stronie: http://www.cross.org.pl/aktualnosci/nabor-uczestnikow-na-szkolenie-z-zakresu-obslugi-smartfonu-i-komputera.

O zakwalifikowaniu do udziału w projekcie zdecyduje komisja rekrutacyjna. Pod uwagę będą brane wyłącznie zgłoszenia kompletne i poprawne pod względem formalnym. Odpłatność za udział w szkoleniu „Smartfon bez tajemnic” wynosi 200 zł od uczestnika (łącznie za 4 zjazdy). Wpłaty należy dokonać przelewem na rachunek bankowy Stowarzyszenia „Cross” w ciągu 3 dni roboczych od otrzymania informacji potwierdzającej udział w szkoleniu, tj. do 3 września  2018 r. Numer rachunku zostanie podany przez koordynatora projektu. Brak wpłaty w wymaganym terminie będzie skutkował usunięciem danej osoby z listy uczestników.

Planowana jest jeszcze jedna edycja projektu od stycznia do marca 2019 r. W przypadku gdy dana osoba nie zakwalifikuje się na szkolenie w terminie wrzesień – grudzień 2018 r., będzie mogła (bez ponownego przesyłania dokumentów) uczestniczyć w procesie rekrutacji na kolejną edycję – po ukazaniu się na stronie www.cross.org.pl komunikatu o naborze.

W przypadku jakichkolwiek pytań lub wątpliwości prosimy o bezpośredni kontakt telefoniczny z koordynatorem projektu Adamem Dzitkowskimn, numer telefonu: 519 572 681, lub mailowo na adres: ania@cross.org.pl. W zgłoszeniach i rozmowach telefonicznych prosimy powoływać się na tytuł projektu: „Smartfon bez tajemnic”.

Serdecznie zapraszamy do uczestnictwa!